Esfly
Members-
Posts
138 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Esfly
-
Marta, mój pies przy parwo pił na potęgę - potem tą wodą wymiotował. Tylko to wtedy dawało nam nadzieję na to, że jeśli pije to się nie odwodni a jeśli się nie odwodni, to są większe szanse na to, że z tego wyjdzie. Mam nadzieję jednak, że to zwykłe zarobaczenie i ew. jakieś banalne, łatwe i szybkie do wyleczenia zatrucie. Ty też zdrowiej szybko! :)
-
[b]Ageralion[/b] a sprawdzałyście go jak reaguje na śmierdzące smakołyki, typu suszone płucka wołowe i inne żwacze? Mam psa, który jest wyjątkowo wybredny i też pluje jedzeniem, ale to głównie przez to, że jest rozpieszczony pod względem karmy. Może i Albin był tak wychowywany? Jeśli chwyci się za jakiś naturalny smakołyk, to będziecie miały odpowiedź. Jeśli chcecie mu coś lekkostrawnego podać to najlepiej bulion warzywny z kaszą manną - tak nam radził weterynarz, kiedy nasz pies powoli wychodził z parwo. Mam nadzieję, że pies tylko wybrzydza. To byłaby bardziej optymistyczna wersja. Ta pesymistyczna kazałaby sprawdzić parwo u niego... :/ Chociaż mam nadzieję, że się mylę. Co do [b]szczecinianki[/b] - nic dodać, nic ująć. Wiadomo - ttb to nie jamnik (ironia). Nie będę prać brudów na forum, bo nie o to chodzi, mam jednak nadzieję, że w końcu ktoś z zarządu zrobi porządek z tym jak traktuje ludzi / wolontariuszy i w jej mniemaniu nieadopcyjne psy. Najlepszym przykładem tutaj na forum jest zablokowanie patronatu TOZ nad Wikingiem (chorym na toczeń rumieniowaty, wyciągniętym ze schroniska hasiorem), który Husky Adopcje zawdzięcza głównie Monice. Pies cierpi, ale ważniejsze są animozje i osobiste sympatie i antypatie. Marta - proponowałabym zamiast rezygnować ze współpracy z TOZ (który jako organizacja przecież zły nie jest) napisać do Andrzeja albo Cioci i sytuację wyjaśnić. Monika nie jest głównodowodzącą TOZ na całe szczęście. Wszystko można załatwiać poza nią. W Zarządzie jest tyle osób, że na pewno ktoś do pomocy się znajdzie przy wyciąganiu psów ze schroniska i załatwianiu formalności.
-
Wiking z "poparzonym" pyskiem ofiara lansu potrzebuje waszej pomocy.
Esfly replied to Sayrel's topic in Już w nowym domu
Niestety nie ma dobrych wieści. [quote]Niestety objawy choroby wracają Wiking jest czwarty dzień bez sterydów. Za uszami i na pysku są już zaczerwienienia i pojawił się świąd skóry. Staram się nie dopuszczać do drapania. [/quote] Wikinga czeka kolejna wizyta u weterynarza 6 stycznia. A poza tym - Wiking 22 grudnia skończył 11 lat :) -
Shira - astkowy dzieciak ma dom! Zamieszkała w Gdańsku :)
Esfly replied to agnieszka32's topic in Już w nowym domu
No to teraz trzeba ją pewnie tylko podtuczyć i potrzymać chwilę, na tej karmie dla psów o wrażliwym przewodzie pokarmowym :) Cieszę się, że jest dobrze :) -
Wiking z "poparzonym" pyskiem ofiara lansu potrzebuje waszej pomocy.
Esfly replied to Sayrel's topic in Już w nowym domu
Niestety Robert, Wiking jest na drugim końcu Polski, w Szczecinie. -
Shira - astkowy dzieciak ma dom! Zamieszkała w Gdańsku :)
Esfly replied to agnieszka32's topic in Już w nowym domu
Już pisałam koleżance info w tej sprawie, ale napiszę jeszcze tutaj - mój pies przeszedł parwowirozę i wiem, że w takim przypadku z jego krwi można zrobić surowicę dla chorego zwierzaka. Słyszałam, że to rok od zakończenia choroby (wtedy Szafir odpada, bo choroba skończyła się na przełomie lipca i sierpnia 2009), ale jeśli wet stwierdzi, że można i po roku, to ja jestem gotowa pójść z nim do weta i pobrać krew dla małej, żeby zrobili tą surowicę. Problem jest jednak w tym, że mieszkam 150km od Szczecina :/ Jeśli jednak można krew przesłać np. w autobusie, to z Szafirem chętnie pomożemy, jeśli będzie taka potrzeba. I takie rady na temat parwo... Co by się nie działo - psisko musi mieć ciepło. Zero karmienia na siłę, bo to podrażnia jeszcze bardziej przewód pokarmowy. Jeśli na kroplówki jest za słaba (moje psisko było) wet powinien podskórnie wstrzykiwać glukozę i sól fizjologiczną. Nie można dopuścić do odwodnienia psa, choćby pił i zaraz wymiotował. Trzymam kciuki za małą. Wiem jak to jest walczyć o chorego na to paskudztwo psa. Dzień i noc czuwaliśmy przy Szafirze, miałam takie schizy, że kiedy zasypiał zbyt mocno, to go budziłam, bo bałam się, że już nie oddycha :( Na całe szczęście udało się - teraz jest nieznośnym, rozpieszczonym okazem zdrowia. Pierwsze 5dni choroby jest najważniejsze, jeśli to przeżyje to później może być już tylko lepiej... -
Nie znam psa, ale nie dziwię się, że odgryzł się facetowi, kiedy był zaaferowany atakowaniem innego psa. Pod tym względem żadnemu ufać nie można - ja swojego mam od szczeniaka, już kilka razy rzucił się sprowokowany na inne psy, nigdy nawet mi zębów nie pokazał kiedy go rozdzielałam, ale za każdym razem mam tą obawę, że może mi coś zrobić, bo w chwili walki nie myśli normalnie. Wydaje mi się, że tutaj coraz bardziej chodzi o pieniądze niż o dobro psa. Zasada jest taka, zawsze - pies psa nie musi lubić, tak samo jak suka suki. Dzieje się nieciekawie, kiedy pies pokazuje zęby suce. Skakanie z zębami do samców, nawet tych które pies zna nie jest ŻADNĄ przesłanką do eutanazji! A jeśli już o uśpieniu mówicie - zróbcie to zgodnie z prawem - pies powinien przejść dwutygodniową kwarantannę w schronisku, powinien być poddany ocenie behawiorysty a powiatowy lekarz weterynarii też powinien się tym przypadkiem zająć. Samowolka przy usypianiu może zaboleć, tym bardziej że pies jest zdrowy. Ten przypadek który opisała Greven nie jest żadną przesłanką. Jeśli pies jest niewychowany oddajcie go na szkolenie, choćby do szczecińskiego GROMu. Pan Stasiu na pewno psa oceni prawidłowo. Jeśli kasy brak - spróbujcie dogadać się ze szczecińskim TOZem, iść do biura, napisać do zarządu i bez szczekania i wiecznego naskakiwania na TOZ Sandra spróbować załatwić sprawę spokojnie. Pies nie może płacić za to, że trafił w takie miejsce a nie inne. Zdziczał i to nie jest jego wina, a wina osób które wzięły za niego odpowiedzialność.
-
Wiking z "poparzonym" pyskiem ofiara lansu potrzebuje waszej pomocy.
Esfly replied to Sayrel's topic in Już w nowym domu
Pocahontas, te same zdjęcia są na poprzedniej stronie, wrzuciła je Sayrel. -
Wiking z "poparzonym" pyskiem ofiara lansu potrzebuje waszej pomocy.
Esfly replied to Sayrel's topic in Już w nowym domu
Wet cały czas trzyma się wersji, że to dermatoza cynkozależna, ale zastanawia się czy nie zrobić badań krwi, żeby sprawdzić poziom cynku i sprawdzić, czy to na pewno nie alergia. Wiking dostał wczoraj ostatnią dawkę antybiotyku i sam wet powiedział, że widzi poprawę :) Teraz najważniejsze jest dobre odżywianie i uzupełnianie kwasów omega3 i omega6. No i oczywiście odkażanie skóry na pysku, uszach i łapach Na mordce u Wikinga już widać różową skórę, opuchlizna zeszła (zmniejszył się stan zapalny). Prawie wszystkie strupy już zeszły, te których nie da się bez bólu odczepić odklei opiekunka podczas kąpieli ;) No i psisko przytyło, teraz waży 22 kg ;) -
Przeszlus, nie można generalizować. Poznałam takiego mutanta - agresywny w stosunku do ludzi i innych psów. Facet chciał go uśpić, bo pogryzł jego dziewczynę (dała mu się zdominować). Jak dla mnie każda krzyżówka i każdy pies bez metryki to nic pewnego.
-
Nie chciałam dopiec Tobie Yv1958 a po prostu mam dość komentarzy w stylu "husky się męczy w bloku" bo to tylko gadanie ludzi, którzy nie znają rasy. To tak jakby pisać, że każdy bullowaty to zabójca, żaden jamnik nie znosi dzieci itd.
-
[quote name='Yv1958']Czuje sie zaproszona przez beataczl. Przeczytalam watek. W calej tej sprawie brakuje jak do tej pory jednej najwazniejszej rzeczy: WIZYTY PRZEDADODPCYJNEJ! TU ZGADZAM SIE Z ESFLY, ze husky JEST RASA SZCZEGOLNA.! Nie zgadzam sie jednak z Esfly, ze jest rasa dla "masochistow"! Az tak zle nie jest:-) Ten pies wymaga osoby zrownowazonej, raczej stanowczej, konsekwentnej i takiej, ktora jest w stanie zapewnic psu bardzo duzo ruchu, bardzo!! Samo przebywanie psa na podworku, to za malo! Jednak to tysiac razy lepsze, niz przebywanie w schronie! Te psy sa stworzone do wysilku! Wiecie, ze one moga pokonac dziennie trase 150 km? Lubia ucieczki, pomimo przebywania w cudownych domach. Swietnie sie podkopuja!!. Zle znosza zycie w malych mieszkaniach, poniewaz bardzo mecza sie w wyzszych temperaturach.Przeciez one na Polnocy Norwegii spia na sniegu! KOCHAJA TO! Malzenstwo biologow, ktorzy maja ogromne doswiadczenie z tymi psami /maja psie zaprzegi/, moze pomoc osobie, ktora chce adoptowac takiego psa w uswiadomieniu, jakie on ma potrzeby, wymagania. Moge pisac tylko o znanym mi Raselu, ktorego mamy w rodzinie. Blant przebywa juz tak dlugo w schronisku, ze mogly dojsc jakies wypaczenia osobowosci, z ktorymi tez przyszly wlasciciel musi sie liczyc. Zapytam, czy moi znajomi nie wzieli by go do siebie, ale absolutnie nic nie moge obiecac. Wiem tylko, ze sa bardzo kochani, zyczliwi i odpowiedza na kazde pytanie. Maja ogromne doswiadczenie. Opiekuja sie chorymi, dzikimi zwierzetami w Bieszczadach. Mam taka propozycje dla Pani, ktora chce psa adoptowac,/jezeli w ogole jeszcze chce/, zeby napisala do mnie na priv. Moge do tej Pani zadzwonic, porozmawiac, podac telefon do znajomych, ktorzy powiedza na pewno, jak wprowadzic psa do domu, w ktorym sa juz inne zwierzatka. Tak na marginesie, to zle sie stalo, ze ta rasa psow "przywedrowala" do Polski. One powinny zyc tu, gdzie jest chlodny klimat i surowe zimy. Ludzie biora je do domu, jak "zwykle psy", bo maja takie ladne niebieskie oczy, bo takie sliczne, jak malutkie, a niestety nie zdaja sobie sprawy, jakie to wyzwanie, taki pies, jak husky, czy malamut. Smutne to bardzo. Strasznie mi zal Blanta. Bede pytac. Mam nadzieje, ze nikogo nie urazilam.[/QUOTE] Rozumiem, że masz szpica, że piszesz że małe mieszkanie dla husky to katorga? Mój co prawda mieszka ze mną w domku, ale znam mnóstwo właścicieli husky, którzy mieszkają w blokach i nie ma różnicy. Te psy znoszą temperatury tak jak inne o grubszym futrze. Ten pies nie tyle potrzebuje ogrodu, co właściciela, który go wybiega i zmęczy, porządnie zmęczy. Z tymi 150km też przesadziłaś zdecydowanie. Co do stwierdzenia, że to rasa dla masochistów - to był żart. Przeczytałam to kiedyś w jakiejś książce i powtarzam jak chcę się pośmiać.
-
"rasowy" bo bez metryki pies to kundelek. Poza tym te psy na zdjęciach to na pierwszym malamut a na kolejnych hasiory. Krzyżówek nie widzę.
-
Luna-Rudy potworek i jej przyjaciele witają w galeri.;p
Esfly replied to Czarnulka's topic in Foto Blogi
Nie dawajcie psom shitowego pedigree, to najgorsze co może być :( Już lepiej na wagę kupić purinę w zoologu, 9zł kilogram a jakość o niebo lepsza... Decydując się ma psa trzeba się niestety liczyć z tym, że dobra karma to spory koszt. Royal to nic w porównaniu z Hillsem czy Eukanubą. ____________ A co do zauroczenia... Cholera ma wdzięk ;) I zdaje sobie z tego sprawę. Na początku chciałam srebrnio białego hasiora, ale jak zobaczyłam tego małego terrorystę byłam gotowa wszystko zrobić, byle był mój :lol: -
Luna-Rudy potworek i jej przyjaciele witają w galeri.;p
Esfly replied to Czarnulka's topic in Foto Blogi
Rudziaki są the best! Mój Szafirciu też jest tak umaszczony ;) Co do sterylki - faktycznie, im wcześniej tym lepiej. Zapobiega przede wszystkim ropomaciczu i nowotworowi sutków. A jeśli chodzi o to, czy będzie więcej jadła - z hasiorami nie ma reguły. One mają w głowach takie pomieszanie z poplątaniem, że reakcje innych psów na ten zabieg nijak mają się do reakcji haszczaka. Na apetyt to zróżnicowana dieta ;) I nie przejmuj się głodówkami - każdy hasior to kombinator, jak wydedukuje sobie, że jak pogłoduje to dostanie lepszą karmę, to będzie głodował co jakiś czas. Mój w tym jest mistrzem, chociaż ostatnio trochę mu się to ucięło. Zaczynaliśmy od chrupek royala, skończyliśmy na eukanubie (po drodze był hills, josera, arion i bosh). I też kręcił nosem. Ryż z kurczaczkiem też był fee... Przetrzymaliśmy go tak kilka dni i je aż miło. Fakt, że co chwilę są próby sił, ale wystarczy konsekwencja, żeby psa nauczyć tego, czego się chce nauczyć. -
[quote name='przeszlus']Kurcze to one nie tylko nie bronią a także atakują tego co jest w opałach :D[/QUOTE] Bo to są psy, które nie lubią przegrywać :D
-
Dawno mnie tu nie było ;) Nowsze zdjęcia mojego diablika :) Co Ty tam dwunożna działasz? [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/292/a87ae8e7e2107aa2med.jpg[/IMG][/URL] Aaaa! Mordują! Puszczaj mnie potworze! [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images42.fotosik.pl/203/90f1c81e9201cd39med.jpg[/IMG][/URL] Achaaa... Że zdjęcie? Trzeba było od razu mówić. Lewy profil? ;) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/292/1b1b0f11ab6addaamed.jpg[/IMG][/URL] To teraz rób w biegu. Yyy... Tzn w locie ;) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/145/09fabc4a310fabd4med.jpg[/IMG][/URL] To umawiamy się tak - ja mam kijek, oddaję go Tobie, ty mi rzucasz a potem mnie łapiesz? Kumasz dwunożna? :D [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/291/9844b29eeede29ffmed.jpg[/IMG][/URL] Pff... A właśnie, że nie będę już biegać. Zmęczyłem się. Ale pozować mogę. Przystojniacha ze mnie, co? :D [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images47.fotosik.pl/291/7edfc208c25fcb01med.jpg[/IMG][/URL] Pan Świata ;) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/145/7096b5319e2fa5f5med.jpg[/IMG][/URL] I moje ulubione - Pies TRAWOŻERCA [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/292/3e85e9f9fbaa4e0emed.jpg[/IMG][/URL]
-
No mój dla odmiany, jak się rodzice sprzeczają specjalnie przy nim, i np Tata klepie na jego oczach Mamę a ona krzyczy "Ała" to Szafir dostaje kręćka i biegnie i gryzie... Atakowanego, nie atakującego :|
-
Ja się adopcją psa miałam zająć, gdyby była przez TOZ, na poczekalni jest mój numer telefonu, to ja byłam ostatnią osobą, z którą Sky był na spacerze. Poza tematem - prawie mnie i koleżankę wtedy ugryzł, bo nie wiedział, jak ma się zachować jak mu chciałyśmy smycz zapiąć. Tutaj wyrażam tylko opinię, które nie muszą być wzięte pod uwagę przez kierujące adopcją. Tak - jestem sceptyczna co do adopcji na odległość, kiedy nie zna się rasy. To MIX HUSKY ludzie, pies który nie nadaje się dla każdego. Mam za sobą nieudaną adopcję hasiora ze schronu do ludzi, którzy wydawali mi się idealni, ba - do pierwszej ucieczki psa sprawiali wrażenie cudownych, zakochanych w psie opiekunów, których nie przeraża nawet to, że pies jest agresywny w stosunku do innych psow, a po 3 miesiącach pies wylądował w schronie, porzucony i znów musimy mu szukać nowego miejsca. Mam haszczaka w domu, to któryś pies z kolei u mnie i gdyby nie to, że mój chłopak ma hasiorzycę od kilku lat i mam cały czas kontakt z ludźmi, którzy znają się na rasie, pewnie ani ja, ani moja rodzina nie podołałalibyśmy wymaganiom, jakie przed nami stawia terrorysta. Nie wierzę, że Sky dogada się ze świnką morską i kotem. O ile trzymanie świnki w miejscu odosobnionym uważam za realne, tak kota nie. Obym się myliła. Ze swojej strony nie zamierzam ani pomagać ani utrudniać adopcji. Róbcie co chcecie. Mam nadzieję, że wyjdzie na wasze i pies wyląduje w dobrym domu i dogada się z rezydentami.
-
Zawsze się czepiam, więc przyczepię się i tutaj. Robicie zbiórkę na transport, bo jak mniemam Koko na transport nie stać. Nie wiem, czy jest jakikolwiek sens tego, bo co jeśli pies zachoruje? Też bazarek i dopiero potem leczenie? Pies w dzisiejszych czasach to spory wydatek, szczepienia, witaminy, dobra karma... A choroba psa... Mojego Szafirowatego pochłonęła ok 1000zł. Samo leczenie. Potem specjalistyczna karma i kontrole to kolejna kasa. Tak - jestem wredna, złośliwa i bombarduję pomysł wysłania psa do domu daleko. Tak już mam, kiedy czuję, że to zły pomysł. Bo nie chodzi o to, żeby psa na siłę ze schronu wypchać a o to, żeby znaleźć mu dom w którym zostanie do końca i właścicieli, którzy nie tylko w zdrowiu się nim dobrze zaopiekują.
-
Koko przyjedziesz po Blanta do Sz-na? (nie, żebym się czepiała, pytam dla pewności)
-
Zastanawia mnie to, czemu pies nie został oddany pod opiekę babeczkom od husky, dlaczego nikt z husky adopcje o nim nie wie. Ktoś kto nie ma doświadczenia z rasą może hasiora (czy to mixa czy nie) skrzywdzić. On na łańcuchu bez biegania, pracy i kontaktu z człowiekiem dziczeje. I będzie jeszcze gorzej. Czasami na bok trzeba ambicje odstawić i powiedzieć "nie udało mi się, proszę o pomoc". Pies znalazłby już dawno dom, gdyby zajęły się nim osoby znające specyfikę rasy.