Powiem Wam, że 'dopiero' kupowałam bilety..termin wyjazdu, który wtedy był za 6 miesięcy wydawał mi się nieskończonością. A wiecie jak to jest, jak się człowiek na coś nakręci. Kupiłam bilety i żyłam tylko tym wyjazdem, jakby moje życie obecne się nie toczyło :D Zamęczałam Magde ciągłymi wiadomościami, że jak to będzie, a tamto...i tak dalej. Dziwie się, że jeszcze mnie nie pogoniła :D Ale tak to chyba jest, jak się człowiek na coś nakręci. Potem chwilowo mi przeszło, a teraz nagle zostało równe 3 tygodnie do wyjazdu.
Wszystkie zajęcia teoretyczne i praktyczne na ten moment zakończyłam. Wczoraj miałam ostatni egzamin, zaliczony na 3, ale ważne że do przodu! Zostało mi teraz sporo praktyk wakacyjnych..miało być tak łatwo wszystko załatwione, bo z koleżanką po znajomości szpital miałyśmy załatwiony, a teraz wychodzą różne problemy i jeżdżę ciągle szpital-uczelnia, uczelnia-szpital i nic nie wiem co dalej. uhh
Do szpitala podjeżdżam komunikacją miejską, bo tam ciężko z parkowaniem..czy ja zawsze muszę mieć przygody w komunikacji ?!
Nic tylko napisać mi na czole 'oblechomagnes' ( słyszałam to w jednym z seriali zresztą całkiem fajny no i idealnie pasuje do mnie !)
Kiedyś Wam pisał, jak jakiś pedofil się mnie przyczepił w komunikacji....to dzisiaj jakiś typek zaczął mnie szkicować! nosz kurna, co ze mną nie tak ?