-
Posts
341 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by corrida
-
Nieosiągalna, spokojnie. Evel Ci przecież odpowiedziała - w kwestii sikania postępuj z nią jak ze szczeniakiem, czyli naucz załatwiania się na dworze, zakładając że nigdy tego uczona nie była. Z wołaniem jest podobnie... po tak krótkim czasie pies może nie wiedzieć, czego od niej oczekujesz, musisz dopiero przywołanie wypracować. Nikt Cię tu nie oskarża o maltretowanie psa. A skoro jest na smyczy, to chyba raczej nie ma ryzyka, że wpadnie pod samochod, bo masz ją pod kontrolą, prawda? Tak na marginesie, masz padaczkowca, jak wyglądają u niej te ataki? Po czym poznajesz, że to padaczka?
-
[quote name='filodendron']A ja ufryzowałam sobie "pundla" na lwa i tak nam podskoczył współczynnik wgapialności na spacerach, że aż mnie kusi, żeby szpilki założyć do kompletu :D Tylko, że nie mam ani jednej pary, niestety :)[/QUOTE] zawsze możesz sobie sprawić jedną parę na takie 'wyjścia' :cool3: Najlepiej pod kolor obróżki. ( Ja mam amarantowe kalosze w panterkę - w tej samej tonacji co smycz mojej małej :evil_lol:. Chociaż to akurat przypadek, bo w momencie kiedy na szybko szukałam obuwia na mokre dni i bagniste tereny znalazłam tylko takie)
-
Jeśli by tak pomyśleć, to biorąc po uwagę moje bezpieczeństwo jest dla mnie bez różnicy, czy założę obcasy czy buty na płaskiej. Dostałam od losu taki zapas wdzięku i gracji, że nawet idąc po równej powierzchni w adidasach potrafiłam sobie skręcić kostkę ;). Niemniej jednak na spacer z psem szpilek nie odważyłabym się włożyć. Raz, że przy moich uciągowcach (obecnym i byłym) to wręcz proszenie się o klopoty. Idzie sobie takie mini bydle niby spokojnie i grzecznie, a tu nagle jak szarpnie, to ręka prawie z barku wyrwana ;) Warto więc mieć solidne oparcie w butach. Dwa, że biorąc pod uwagę trasę moich spacerów (zwłaszcza tych dłuższych) zwyczajnie w świecie szkoda mi butów (reszty ubrań również).
-
Ja również dokładnie taki sam :cool3: Raz u weta dostałam próbkę, w postaci 5 papierowych worków z niby szufelkami (prosty kawałek tekturki). Matko, ile ja się nagimnastykowałam żeby wrzucić za pomocą szufelki turlającą się kupę. Ostatecznie spróbowałam sprawdzonym sposobem j.w. ... niestety, torebka tego nie wytrzymała. Papierowym torebkom mówię NIE. To nie na moje nerwy/zdolności manualne.
-
Ja próbowałam podobną machiną własnej konstrukcji (kij od szczotki, pasek od szlafroka plus gryzak) rozwijać w Lulu popęd łupu, ale to tak tylko w domu - na ulicę tych zwyczajów jeszcze nie przeniosłam. Domyślam się i aż zazdroszczę tych spojrzeń na Was skierowanych :lol: Na mnie patrzyli, jak na czuba kiedy szłam sobie dzierżąc w jednej dłoni smycz z Corri, a w drugiej smycz (sznurek) z 5l butelką po mineralnej. Swojego czasu tylko to było w stanie odciągnąć jej uwagę od uroków świata. Teraz, jak o tym myślę to rozwiązanie typu 'wędka' wydaje się praktyczniejsze ;).
-
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
corrida replied to Weaver's topic in Wychowanie
Niewiele jest takich sytuacji w których bym walnęła mojego psa w pysk żeby go doprowadzić do porządku, a już na pewno nie z powodu jego zbytniej wylewności. Mam na to inne sposoby. Jeszcze mniej takich sytuacji wyobrażam sobie w stosunku do obcych psów, poniekąd dlatego, że mam ochotę dożyć starości z obiema rękami - co pies,to reakcja. Mam nadzieję Weaver, że z Twojej strony to był konkretny przykład dotyczący tego jednego przypadku, a nie uniwersalna metoda, bo ktoś poszukujący łatwego 'sposobu na blondynkę' stosując się do tego może zrobić krzywdę psu (niekoniecznie cielesną) lub sobie (wybitnie cielesną). Coś jak w przypadku CM, tyle że on przynajmniej wywiesza tabliczkę ostrzegawczą 'nie stosujcie tego dzieci w domu' (a i tak znajdzie się jeden z drugim, który zamiast tyknąć psa nogą zasadzi mu porządnego kopniaka radośnie twierdząc, że przecież tak psy ustalają między sobą hierarchię). P.S. Ja rozumiem, że tu nie chodzi o walenie na odlew po mordzie, ale to jest forum publiczne, każdy tu ma dostęp, każdy może sobie poczytać i na swój sposób zinterpretować... czasem zbyt dosłownie, a później wprowadzić to w czyn. -
[quote name='pa-ttti']tak jak mówię, uśpienie nie boli.... .[/QUOTE] Taki offtop... czasami boli, zwłaszcza jak wet spapra robotę. Jakieś 8 lat temu usypiałam moją 13letnią pudliczkę. Mała, jak się okazało chorowała na raka. Choroba rozłożyła ją w przeciągu może 3 tyg? Sucz, która do tej pory zachowywała się jak szczeniak nagle przestała chodzić, piszczała była cała obolała. Oczywiście badania, zdjęcia, dwa tygodnie bolesnych zastrzyków z wit.B i jakichś innych (bo lekarze stwierdzili, że coś jest nie tak z kręgosłupem), codzienne dojazdy do kliniki... a z psem z dnia na dzień coraz gorzej. Kiedy Mimi z odbytu zaczęła tryskać krew wiedziałam, że diagnoza była chybiona i przeczuwałam, że to już chyba koniec. Dopiero wtedy weci zaczęli diagnozować ją pod kątem nowotworu. Okazało się, że jej organizm jest już do tego stopnia wyniszczony przez raka, że jedynym wyjściem jest zastrzyk. Lekarz pozwolił mi z nią zostać. Usypiali ją przez może 15 minut, może dłużej... nie jestem w stanie powiedzieć dokładnie, bo w takich momentach czas upływa w zupełnie innym tempie. Spaprali coś z dawką chyba, bo mój pies zamiast planowych dwóch zastrzyków dostał 3. W między czasie dostała drgawek i zachowywała się tak jakby się dusiła. Piszczała, płakała, a ja tuląc ją do siebie cierpiałam razem z nią. Za uśpienie lub raczej dobicie mojego psa nie policzyli mi wtedy nic (wet stwierdził, że i tak za dużo już wydałam u nich na nietrafione leczenie - rachunek wynosił coś ok. 700zł). Byłam przerażona tym jak wygląda uśpienie psa. Przeżyłam szok, kiedy w lipcu ubiegłego roku moja Corri odeszła szybko i cichutko po jednym zastrzyku.
-
Jak obronić własnego psa przed atakiem innego psa ??? Proszę o rady.
corrida replied to amarena's topic in Wszystko o psach
TTB (wywynioskowałam, że obawiasz się akurat tego typu psów) które mają z reguły tendencje do 'zawieszek' to inna para koloszy niż pies, który w amoku rzuca się i kąsa przeciwnika. Wszystko zależy od sytuacji, rodzaju ataku etc. Masz tu jeden z wątków traktujących na ten temat: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/142800-Jaki-rodzaj-broni-dla-samoobrony-by-nie-rozsierdzi%C4%87-agresora[/URL] -
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
corrida replied to Weaver's topic in Wychowanie
Szkolenie to nic innego, jak nauka określonych konkretnych zachowań. Nie mam tu na myśli jakichś sztuczek (które notabene są bardzo pożyteczne, bo zmuszają psa do ruszenia mózgownicą i przełamują rutynę), tylko rzeczy, moim zdaniem niezbędne, w codziennym życiu np. siad, wróć, zostaw, zejdź, nie, czekaj etc. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania na co dzień bez tych podstawowych umiejętności. TD natomiast jest pewnym sposobem myślenia, postrzegania psa, podkreślającym rolę człowieka jako przewodnika. Jak dla mnie nie ma racji bytu jako samodzielny twór oderwany od umiejętności wypracowanych poprzez szkolenie. Sama wiara w bycie alfą nie wystarczy. O ile TD mówi o tym, jaki powinien być przewodnik i podkreśla wagę posługiwania się czytelnym dla psa językiem, o tyle szkolenie jest wypracowaniem tego języka, nadaniem naszym ludzkim słowom i gestom znaczenia. Z drugiej strony, na nic się zda znajomość komend, jeżeli pies w wygodnych dla siebie momentach zwyczajnie zlewa polecenia przewodnika. Tutaj kłania się umiejętność egzekwowania poleceń, bycia stanowczym i konsekwentnym. Czy do tego od razu potrzebna jest TD? Myślę, że niekoniecznie, jednak w czasach gdy coraz częściej niektórzy zaczynają postrzegać psa jako jakąś zwiewną, eteryczną istotę wokół której trzeba chodzić na paluszkach, przydaje się taki kubeł zimnej wody przypominający, że pies to nie mimoza, lecz pies, drapieżnik, zwierzę, które ma swoje potrzeby, swoje instynkty i swoją, odrębną od naszej naturę. Celowo pisząc o szkoleniu nie tworzę podziału na pozytywne i to nie-pozytywne, bo w szkoleniu psów, niezależnie od wiary lub nie-wiary w TD możemy operować nagrodami (nie, nie są to tylko smaczki i zabawki), jak i korektami. Ktoś, kto obsesyjnie i na siłę wypiera jeden z tych elementów, twierdząc, że on nigdy przenigdy, ignoruje wymagania jakie stawia przed nim dany przypadek psa i poświęca psa 'dla metody'... Albo oszukuje sam siebie ;) P.S. Zauważyliście, że CM kilkakrotnie podsyłał właścicielom kilkających szkoleniowców? ;) -
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
corrida replied to Weaver's topic in Wychowanie
Może nie tyle, co równe, ale... Nigdy nie rozumiałam tego jakiegoś sztucznego podziału szkolenie pozytywne vs teoria dominacji. Przecież to dwie różne sprawy, dotykające różnych aspektów życia z psem. I jedno nie wyklucza drugiego. Zaraz, jak tylko wrócę ze spaceru z piesem rozwinę to. -
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
corrida replied to Weaver's topic in Wychowanie
[quote name='szd51']Chyba wyraziłam się mało precyzyjnie. Nie chodzi mi o to jakiego rodzaju grupę tworzą koty bo po paru latach życia z nimi całkiem nieźle się w tym orientuje. Chodzi mi o to, że według niektórych tutaj pies i jego przewodnik w mniemaniu zwierzaka stanowią stado. Czyli grupę w której panuje pewna hierarchia i obejmuje ona wszystkich członków stada czyli nie tylko psa i jednego człowieka ale wszystkich ludzi i zwierzęta żyjące z psem po jednym dachem. Zgadza się???? Czy może coś źle rozumiem???? Z teorii stada wynika że pies ma jednego przewodnika a wszystkie inne stworzenie w okolicy mają swoje miejsce w hierarchii. Wyższe lub niższe od psa. Skoro więc psu do szczęścia potrzebne jest tego typu stado to w jaki sposób moja sunie jest w stanie szczęśliwie żyć z kilkoma kotami??? Czy może stadem są tylko pies i ludzie a pies i koty już nie??? A jeśli wszyscy tworzymy stado to na jakich zasadach ono funkcjonuje i jak zwierzaki ustalają to między sobą????? Tak zwana teoria dominacji bardzo ładnie wyjaśnia stosunki pies-człowiek i pies-pies. A co z psem i resztą świata????[/QUOTE] Wiesz, Szd51... TD ma sporo niedociągnięć, uproszczeń i elementów, które budzą zastanowienie i wydają się być momentami lekko niedorzeczne ;). Jak ktoś się zaprze, to bez trudu znajdzie dziurę w całym. Niemniej jednak, odpowiadając na Twoje pytanie, TD nie ma za zadanie ustalać hierarchii pomiędzy zwierzętami - one same to między sobą załatwią. TD wskazuje raczej na to, jakie relacje powinny wystepować na linii pies-człowiek i określa rolę człowieka jako przewodnika - który wyznacza granice do jakich pies może się posunąć w stosunku do reszty świata, który dba o bezpieczeństwo swojego stada i który jest odpowiedzialny za wprowadzenie do stada kolejnych jego członków i utrzymanie porządku w tym stadzie. Czyli tak na chłopski rozum, człowiek ma dbać o to by domowe zwierzaki nie powybijały się wzajemnie, by zaakceptowały przynależność drugiego zwierza do stada. A już to, w jakich konfiguracjach one się tam między sobą poustawiają i jakimi uczuciami będą się darzyć (wielką sympatią czy zaledwie tolerancją), wychodzi poza kompetencje przewodnika ;). Sama się kiedyś zastanawiałam, ile Alf może mieszkać pod jednym dachem? ;) W jednym z programów CM (tym o dalmatyńczyku z remizy chyba) Cesar powiedział strażakom, że każdy z nich ma liderem dla tego psa, każdy ma się zachowywać, jak przywódca stada. Tu tak naprawdę nie chodzi chyba o sztywne odtworzenie wilczego stada, lecz o sam sposób bycia człowieka/ludzi, o wysyłanie psu przez każdego jasnych komunikatów, bycie dla psa czytelnym, stosowanie wspólnych zasad wobec niego. -
[quote name='xdreadx'] A co do korekty to jest to lekkie dotknięcie z krótkim syknięciem, żeby piesek wiedział ze coś jest nie tak, ogólnie psy jak chcą pokazać w stadzie hierarchię to dotykają pyskiem. Korekta jest po to aby zmienić nastawienie psa a nie go zestresować.[/QUOTE] Z założenia, to tyknięcie ma psa zdekoncentrować i wybić z pewnego rytmu, kiedy się za bardzo 'zawiesi' w jakimś zachowaniu ;). Widocznie Twój szczenior nie widzi w tym dyscyplinarnego trącenia, tylko raczej Twoje włączenie się do zabawy. Sama zauważyłaś, że to nie skutkuje... więc po co nadal to stosować? Jeżeli chcesz by szczeniak przestał szaleć to daj mu jakąś alternatywę, wskaż zachowanie 'zastępcze', które pochwalasz. Pobawcie się w naukę chociażby podstawowych komend, to bardzo ułatwia życie z psem. Odnośnie załatwiania się... Skoro i tak złamaliście już kwarantanne i psiak wychodzi na spacery przed blok, to nie ma przeszkód żebyście zaczęli regularnie latać z nim na dwór po każdym spaniu, jedzeniu, piciu zabawie na siusiu i kupę, tak aby oduczyć go załatwiania się w domu. To, że szczenie nabrudzi w mieszkaniu jest czymś zupełnie naturalnym i jeżeli już upatrywać się w tym czyjejś winy to leży ona tylko i wyłącznie po stronie właściciela ;). Pozostaje Wam więc uzbroić się w anielską cierpliwość, zacisnąć zęby i sprzątać, a w międzyczasie uczyć psiaka załatwiania się we właściwym miejscu.
- 566 replies
-
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
corrida replied to Weaver's topic in Wychowanie
Weaver, w pierwszym poście zapytałaś, jaka jest rola właściciela psa? Odpowiem: w kontekście tego wątku powiedziałabym, że rolą właściciela jest panowanie nad zachowaniami swojego pupilka. Chyba oczywistym jest, że to człowiek ma ustalać reguły i decydować o tym, co psu wolno, a nie odwrotnie. Ty może nazwiesz to ustawieniem psa w hierarchii, ktoś inny nazwie objęciem pozycji alfa - słownictwo jest tu naprawdę nie istotne. Tak, jak twierdzisz, psy nie rozumieją ludzkiej psychologii. Tak samo obojętne jest im ludzkie nazewnictwo. Jakkolwiek tego nie określimy, to całe alfowanie jest naszym CELEM, na który musimy zapracować, ale nie metodą samą w sobie. No, chyba że jesteś w stanie podać tutaj konkretne techniki prowadzące do osiągnięcia pozycji numer jeden, związane wybitnie z teorią dominacji i nie mające poza nią racji bytu. Ja takich technik nie dostrzegam. Chociażbym zaczęła poruszać się na czworaka, doczepiła sobie ogon i przykleiła większe uszy, nie będę wilkiem. Do wilka dalej mi niż mojemu psu. Nie jestem zatem w stanie 24/7 wilka czy nawet psa udawać, naśladować jego zachowań, mowy ciała, dźwięków etc. Owszem mogę( a nawet powinnam ) nauczyć się odczytywać moje psy – mamy przecież dostęp do tej wiedzy – ale co zrobić, żeby mój pies nauczył się odczytywać mnie, człowieka, przewodnika? Żeby nauczył się funkcjonować w ludzkim społeczeństwie, w którym będzie przebywał na co dzień? Główne zadanie, jakie stoi przed właścicielem to wypracowanie wspólnego języka. I proszę bardzo – od tego są m.in. przeróżne techniki szkoleniowe (które,jak odniosłam wrażenie, bagatelizujesz w swoich wypowiedziach). Nie ważne w tym momencie czy zastosuję pozytywne wzmocnienie, czy też użyję mocniejszej korekty – ważne że mogę wskazać psu jasno i wyraźnie, których zachowań od niego wymagam/oczekuję w danej sytuacji, których zaś tolerować nie będę. Nie ważne czy pozytywnie powiem ‘eee’ czy w milanowskim stylu ‘tszszszyt’, czy dobitnie rzeknę ‘nie’. Ważne żebym nadała temu znaczenie, żeby mój pies mnie odczytał, ważne żeby respektował moje polecenia i żebym ja potrafiła je wyegzekwować. Ważne żebym była na tyle elastyczna, by móc dopasować technikę do psa i na tyle rozgarnięta by pamiętać o tym, że… pies jest psem. BTW - Zaobserwowałam pewien ciekawy nurt na dogomanii… Jakiś czas temu przechodziliśmy tu wielki boom na wszystko co „pozytywne”. W pewnym momencie ten cały pozytywizm zaczął wręcz zahaczać o absurd. Nastąpił odwrót – teraz coraz częściej pojawia się tendencja do krytykowania wszystkiego, co nosi znamiona pozytywu. Nie dajmy się zwariować… Popadanie ze skrajności w skrajność nigdy nie wychodzi na zdrowie. Pozytywne wzmocnienie (lub żeby nie było zbyt naukowo – nagroda) to potężne narzędzie w układaniu psów i jakże ułatwiające proces nauczania, trzeba tylko jeszcze wiedzieć do jakiego psa i do jakiej sytuacji użyć danego sposobu. To się tyczy zresztą każdej metody. Idiotyzmem jest celować do komara z bazuki, a przed tygrysem bronić się łapką na muchy. Chociaż… jak kto lubi. ;) Jestem zwolenniczką wychowywania psa przez pracę z nim, przez zapewnienie mu odpowiedniej dozy wysiłku fizycznego i umysłowego(nic odkrywczego, prawda?).. Bez żadnej większej filozofii. Nie wierzę w zabobony wymyślone przez człowieka i z rzeczywistym przywództwem nie mające nic wspólnego np. spanie w łóżku, przechodzenie przez drzwi, jedzenie przed psem etc. Łamię te wszystkie nakazy i zakazy po kolei, z własnej wygody. Jednak mój pies (jak i poprzednie psy) wie, że kiedy powiem zejdź – ma zejść z łóżka, kiedy każę mu czekać – nie będzie się ze mną przepychał w drzwiach. Lulkę oduczyłam rzucania się z zębami , kiedy żre kość – bez zbędnych teatrzyków. Na spacerze jestem w stanie ją odwołać w każdej sytuacji (no ale gówniara nie ma jeszcze nawet pół roku, więc przypuszczam, że cyrki nadworne dopiero przed nami, burza hormonów etc. ;)). Tutaj muszę się pochwalić, że kilka dni temu udało mi się ją odwołać z jej pierwszej poważnej pogoni za bażantem :D. Kiedy idzie na luźnej smyczy nie ma dla mnie znaczenia czy spaceruje przede mną, za mną czy gdzieś z boku, bo przylepia się do mnie kiedy powiem równaj lub siada za moimi nogami kiedy mówię ‘za mnie’. Kiedy bawimy się w przeciąganie (a bawimy się bardzo często) czasami daję jej wygrywać, jednak na moje hasło pies oddaje mi zabawkę. Co więcej, złamałam zakaz gonienia za psem – kiedy krzyczę ‘łapać złodzieja’ Lulka ze zdobyczą w pysku ucieka przede mną w podskokach. Na mój sygnał jednak natychmiast wraca. Kiedy moja poprzednia sucz Corri zaczęła na spacerach ciągnąć jak parowóz lub wyrywać się do kotów nie doszukiwałam się w tym dominacji z jej strony – tłumaczyłam sobie, że to ja zawaliłam kontakt z moim psem, że muszę poszukać innego sposobu niż te, które nagle okazały się nieskuteczne. Później wyszło, że to choroba powodowała u niej takie amoki. Historia Corri zakończyła się tragicznie, ale nauczyła mnie pokory wobec rzeczy nieprzewidywalnych, elastyczności i przede wszystkim wyleczyła mnie z wiary w słuszność jednej metody i stanowczego negowania innej. Podsumowując – dopóki jesteśmy w stanie kontrolować zachowania swoich psów, potrafimy zbudować z nimi właściwe relacje i nie stwarzamy tym zagrożenia dla nich, siebie i otoczenia, dopóty jest ok. Nazywajmy to jak chcemy. -
Biedna mała :(, trzymajcie się dzielnie dziewczyny... ja kciuki zaciskam z całej siły.
-
O związku między umaszczeniem a różnymi problemami zdrowotnymi wiem. Natomiast interesuje mnie powiązanie koloru z agresją i w tym właśnie kontekście to pisałam. Link do opracowania o dobkach możesz wrzucić, wiedzy nigdy za wiele ;)
-
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
corrida replied to Weaver's topic in Wychowanie
[quote name='Weaver'] Delph – a dlaczego wszyscy upierają się ,że „dominacja” jest czymś złym ??? Ludzie boicie się ,ze pies się na was „obrazi” za to ,że przestaliście pozwalać mu by robił co chce i wyznaczyliście jasne zasady ? To skrajny obłęd [/QUOTE] Zależy, co rozumiesz przez 'dominację'... I nie bardzo wiem, do kogo wypowiadającego się w tym wątku kierujesz resztę zacytowanych przeze mnie słów ?;). -
[quote name='marta23t'] w przypadku ataku mam jej dawać....relanium:/ czopek????? aż zwątpiłam... [/QUOTE] relanium to to samo co diazepam. Nie masz się co bać, to bardzo przydatny środek doraźny. Takie padaczkowe must have. Karsivan jest na poprawienie ukrwienia mózgu i ogólnie na centralny układ nerwowy - też to miałyśmy. Narazie nie musisz się martwić, to jeszcze nie jest 'ciężka artyleria' lekowa. Głowa do góry, będzie dobrze.
-
[quote name='marta23t']jest źle czekam na 16 bo mamy wizytę wet. jak na zbawienie. boje się bardzo. dostała jakby niedowładu łap tylnich ledwo chodzi[/QUOTE] Współczuję, naprawdę. U nas niedowład tylnych łap wystąpił podczas cyklu małych ataków. Połączone to było z silną dezorientacją i obsesyjnym bieganiem (?) we wszystkich możliwych kierunkach i rozbijaniem się. Czy u małej wystąpiły teraz jakieś objawy poza dyszeniem i krążeniem? P.S. Marta, wiem że to ciężkie, ale staraj się teraz przy psie nie okazywać swojego zdenerwowania, to jeszcze bardziej pogarsza sytuację. Zachowaj spokój, odizoluj ją od przedmiotów, o które mogłaby sobie zrobić krzywdę i czekaj do 16. Poproś weta żeby Ci przepisał diazepam rectube, to jest w formie wlewek - warto mieć przy sobie na wszelki wypadek. Jeżeli stan takie pobudzenia, jak u niej trwa długo może warto tym wyciszyć psa. Skonsultuj to zresztą z wetem.
-
[quote name='Weaver'] Jedno o czym warto jeszcze wspomnieć przy TTB , to umaszczenie . Przepisy zobowiązują hodowców dzisiejszego Bullterriera do eliminowania z hodowli (a więc nie dopuszczania do rozmnażania ) błękitnych i wątrobianych osobników (które czasem pojawiają się w miotach), a sami hodowcy przyznają , że rude psy mają większą skłonność do … bycia „trudnymi w prowadzeniu” ,a łopatologicznie bywają bardziej „agresywne” . Genetyka jak i genetyka koloru jest złożoną sprawą ale upraszczając można powiedzieć , że te umaszczenia są pewnego rodzaju mutacją genetyczną . Hodowcy bullów nie chcąc ryzykować , zaznaczyli we wzorcu dopuszczalne dla bulla umaszczenia . Tych ograniczeń nie ma w ogóle u APBT , a u AST'ów nie lubią tylko białych psów (może z powodu ryzyka głuchoty...) i czarnych podpalanych... Natomiast wszystkie maści , które u EB nie przeszły są mile widziane u AST i APBT …[/QUOTE] Niezupełnie, kolor wątrobiany nie jest pożądany u AST (można sprawdzić we wzorcu rasy ;)). U APBT umaszczenie nigdy nie miało większego znaczenia, w hodowli stawiano na inne cechy niż wygląd. To również daje do myślenia, gdyż gdyby faktycznie poziom agresji był skolerowany z umaszczeniem, przypuszczam, że hodowcy celowaliby przede wszystkim w maść red nose. Tymczasem do dnia dzisiejszego kolor nie odgrywa większej roli w dobrze osobników hodowlanych. Tu mogę się mylić, bo przyznaję bez bicia, że nie wiem jak to wygląda od strony genetycznej, nie wiem czy były przeprowadzane jakieś rzetelne badania na ten temat. W praktyce jednak rozmnażanie wyłącznie 'pod kolor' w środowisku hodowców pita raczej nie spotyka się z poklaskiem, a żadne z umaszczeń nie przydaje psu dodatkowej wartości w kontekście użytkowym. [quote name='Weaver']Fakt TTB nie ma nic wspólnego z "psem bojowym" → Rzymianie mieli psy bojowe . Taki Maximus zasuwał na pole bitwy , a za nim zapieprzał wielgachny molos (coś między dzisiejszymi alano , de bordeaux , a mastifem angielskim) w skórzanym kubraczku chroniącym brzuch (jakiego dziś używają faceci polujący ze swoimi psami na dzikie świnie w Argentynie , Australii czy USA) i szeroką obrożą chroniącą gardło .[/QUOTE] Psy bojowe, czyli fighting dog breeds to dość szeroka grupa skupiająca różne rasy, wykorzystywane do różnych celów. Wardogs, o których wspominasz to tylko jedna z kategorii ras należących do tej grupy. [quote name='Weaver']. To uwieszanie się TTB na oponie podwieszonej na gałęzi (które tak kręci „pitmenów”, bo ładnie „rozwija szczęki”) i... wiszenie . [/QUOTE] Abstrahując już od tego, co kręci 'pitmenów' - wiszenie na oponie, gryzaku i ogólnie praca paszczą kręci przede wszystkim psy ;). [SIZE=1]P.S. przepraszam, że w poprzednim poście pomyliłam Twoją płeć :oops: Nie wiem co mi się ubzdurało, że jesteś mężczyzna :oops:[/SIZE]
-
zdechł pies - moja ulubiona :lol: kuleje pies hopki przez różne rzeczy równaj - chodzenie przy nodze z prawej i z lewej sprzątaj - wyrzucanie śmieci do kosza szukaj przynoszenie różnych przedmiotów - kapci, telefonu itp. buzi brzuszek - czyli parkowanie do góry brzuchem i wystawianie go do miziania patrz - patrzenie w oczy turlaj się
-
xxxx52 Ty chyba nie zrozumiałaś przesłania tego tekstu... Dla autora brawo, solidnie napisane. Z większością informacji nie sposób polemizować. Jedyne czego mogłabym się delikatnie uczepić to brak wyraźnego odróżnienia ras w obrębie grupy ttb. Chciałabym zwrócić uwagę, że współczesny ast daleko różni się od pita – zarówno pod względem eksterieru i co za tym idzie – możliwości fizycznych, jak i przede wszystkim charakteru. Dzisiaj są to dwie odrębne rasy, w hodowli których stawia się na zupełnie inne cechy. Pomimo wspólnej przeszłości, o której nie powinno się zapominać, są od siebie różne. Oczywiście mam na myśli psy z udokumentowanym pochodzeniem. Kolejna sprawa - piszesz, że ów pies, który zaatakował husky'ego prawdopodobnie mógł równie dobrze zaatakować człowieka. Powiązałeś to z jego przynależnością do grupy ttb. Nie widzę 'podstaw genetycznych i historycznych' do takiego wnioskowania. Zwróciłeś uwagę, że psy bojowe to zupełnie coś innego niż psy obronne, w prawdzie w innym nieco kontekście, ale to słuszna uwaga. Te psy nie były stworzone do atakowania ludzi. To by było dla twórców rasy zbyt ryzykowne. Sam zapewne doskonale wiesz, jaki los spotykał zazwyczaj osobniki wykazujące agresję do człowieka. Niemniej jednak, w przypadku mixów i psów w typie mamy do czynienia z genetycznym kalejdoskopem i nie dziwi tutaj występowanie u nich cechy nietypowych dla rasy. [QUOTE] A ignorowanie „rasowych skłonności” , wynikających z planowego działania tworzycieli tych ras , nawet miluśnego na co dzień „Pitka” jest skrajną ignorancją … [/QUOTE] [QUOTE] W przeszłości ludzie tworzyli rasy psów , by „ułatwić sobie życie” . Dziś , o ogromnej większości , zupełnie ignorują dziedzictwo swoich przodków i wybierając za towarzyszy życia psy określonych ras , w typie ras i ich mieszańce , sprowadzają na siebie i swoje otoczenie zagrożenie [/QUOTE]Święte słowa. I jakże uniwersalne.
-
Koalicja dla zwierząt a zakaz hodowania ras agresywnych?
corrida replied to Fauka's topic in Rasy 'agresywne'
[quote name='mondralala'][FONT=Calibri]No, jak dziecko… „Rodowodowe pit bulle, [/FONT][FONT=Tahoma]czyli psy stricte sportowe(…)” . Taaa, rzeczywiście powstały dla sportu. To zajęcie zastępcze dla psów stworzonych do ciężkiej niesportowej roboty, żeby rozładować ich temperament .[/FONT] Powstały dla sportu, innego sportu - nielegalnego. Teraz jeden sport zastępuje się drugim. Tyle na ten temat. Że ustawa ma marne szanse to oczywiste... Zastanawia i jednocześnie zasmuca mnie to, skąd u niektórych dogomaniaków - czyli osób z założenia znających się na rzeczy - taka już nawet nie niechęć do niektórych ras, (bo to oczywiste, że komuś może dana rasa nie przypadać do gustu, może danej rasy nie lubić) ale chęć ich zlikwidowania? Liczyłam w tym wątku na poznanie opinii takich osób... Poznałam i przyznam, że niektóre z argumentów tu pojawiających się były dla mnie zaskakujące, niektóre wzięte z księżyca, niektóre obraźliwe zarówno w stosunku do porządnych hodowców, jak również dla zwykłych psiarzy szaraczków - takich jak ja. Cieszy mnie natomiast to, że tu na wątku wypowiadały się przeciwko temu zakazowi również dogomaniacy nie związani bezpośrednio z tymi rasami. Mam nadzieję, że takich trzeźwo myślących osób wśród miłośników psów jest większość i że dzięki nim nie dojdzie do absurdu. -
Kto ma podgląd, gdzie jest Twój pies? Jacy 'oni'? Czipa się odczytuje skanerem, a nie namierza :roll:. Tak dobrze to nie ma.
-
Koalicja dla zwierząt a zakaz hodowania ras agresywnych?
corrida replied to Fauka's topic in Rasy 'agresywne'
[quote name='mondralala'][FONT=Arial]Wkurza mnie to podkreślanie, jak to uderzy w hodowców i miłośników, jakby hodowcą można być - jedynie i dożywotnio - tylko jednej rasy. Wiecznie interes ludzi przede wszystkim.[/FONT][/QUOTE] Więc ludzie nie mogą przez całe życie posiadać jednej rasy? To jest nieetyczne, czy jak? Wybieram sobie takiego psa, który pasuje do mnie, do mojej aktywności, trybu życia, warunków jakie posiadam i jakie mogę mu zapewnić. Wybieram psa, który posiada określony zespół cech i predyspozycji - to mi gwarantuje rasa danego psa. Wybieram psa pod kątem tego, jak chcę z nim w przyszłości pracować. Co w tym złego? [quote name='mondralala'][FONT=Arial]amerykański pit bull terier: dysplazja stawów, wrodzone wady serca[/FONT][/QUOTE] Tak, rodowodowe pit bulle, czyli psy stricte sportowe i niezwykle sprawne fizycznie z pewnością notorycznie cierpią na dysplazję. Rasy Ci się trochę pomyliły. W przypadku hodowli pitów nie można sobie pozwolić na rozmnażanie osobników hmm, wadliwych ponieważ byłoby to sprzeczne z ideą rasy i jej użytkowością. Zapytałam Cię o to, ponieważ zrozumiałam to tak, że argumentujesz zakaz hodowli ttb rzekomą chorowitością tych ras. [quote name='mondralala'][FONT=Arial]Do tego chów wsobny, nie taki rzadki nawet w zarejestrowanych hodowlach, pogłębia występowanie tych wad oraz problemów psychicznych.[/FONT][FONT=Arial] (Tu podnoszą się głosy, że prawdziwy, koncesjonowany hodowca dba o dobór reproduktorów – tak, pewna ich część na pewno, ale nie można pomijać tych, dla których pies to towar)[/FONT][/QUOTE] [FONT=Arial] inbred ma miejsce dość często, ale jeżeli hodowca zna się na rzeczy, to nie widzę w tym nic złego. [/FONT]A na pewno nie ma to nic wspólnego z traktowaniem psa jak towar. [quote name='mondralala'][FONT=Arial]Na moje oko dotyczy to zwłaszcza zwierząt egzotycznych i/lub objętych ochrona gatunkową w Polsce i poza Polską, a nie konkretnie psów jakichś tam ras. Może będą to też psy a może nie – z projektu to wcale nie wynika jednoznacznie, więc to jałowa dyskusja. Może mamy dostęp do innych wersji projektów?[/FONT][/QUOTE] Oczywiście, zwierząt egzotycznych i objętych ochroną... wiesz, ich lini hodowlanych, ras i rodowodów... :roll:. Ty chyba żartujesz. Pan Linderberg zresztą swoją wypowiedzią nie pozostawił wątpliwości o jakie zwierzęta i jakie rasy chodzi... -
Koalicja dla zwierząt a zakaz hodowania ras agresywnych?
corrida replied to Fauka's topic in Rasy 'agresywne'
[quote name='Syllepsis']Napisane jest dureń, a to jest liczba pojedyncza. Problemów kynologicznych nie znasz, gramatycznych też nie? Wiesz, nie sądziłam że ktoś przez jednego durnia może chcieć usunąć całą rasę. To faktycznie problem - chyba z głową ;). [quote name='mondralala']Czy np. psy ras, których wraz z ich tworzeniem obarczono nienaturalnie zmodyfikowanymi proporcjami i wyglądem a także skłonnościami do wielu problemów zdrowotnych, tak somatycznych jak i psychicznych, ktoś zapytał o zdanie? Wycofano się może z tworzenia nowej rasy nawet po pojawieniu się częstych i ewidentnych ułomności i różnych dys-? Oczywiście, że nie, bo klienci MUSZĄ mieć prawo do posiadania takiego psa, jaki IM się podoba a hodowcy NIE MOGĄ być ograniczani w produkcji TEGO, CO ma swoich miłośników, bez względu na koszty ponoszone przez psy. Możesz rozwinąć tą myśl tak bardziej w kontekście ras potencjalnie objętych zakazem? Cóż to za problemy zdrowotne, ułomności itp?