-
Posts
138 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Middledream
-
[quote name='aniaijaga']O moja droga, po pierwsze nie tym tonem, nie jestem twoją koleżanką, żebyś wyrażała się do mnie z taką drwiną i lekceważeniem. uważam, tylko, że spędzanie całymi dniami z psem, nie wpływa na dobre relacje ludzko- ludzkie- taka jest moja opinia.[/QUOTE] Nie chcę się wtrącać, ale pisząc 'moja droga' i 'twoją' z małych liter to Ty okazujesz brak szacunku i lekceważenie, a nie koleżanka powyżej. Swoją drogą, czy ktoś kupuje psa mając na celu poprawę swoich stosunków międzyludzkich? Czy naprawdę to jest sensem posiadania psa? A jeśli nie wpływa na nie w żaden sposób, to nikt nic nie traci :) Pozdrawiam :)
-
Zniechęciłyście mnie Panie do nabycia adresówki z laminatu, ale czy miała któraś do czynienia z taką [URL]http://www.allegro.pl/item973735270_metalowy_identyfikator_dla_psa_z_grawerem_kosc.html[/URL] adresówką? Może coś o jej trwałości? Wygląda bardzo ładnie i nie wiem czy się nie skuszę :)
-
A ja właśnie na studiach wzięłam swojego drugiego psa, aczkolwiek mam dobre warunki ku temu :) studiuję obecnie i mam czas dla każdego, ale to właśnie mój pies jest moim najlepszym przyjacielem, czego nie mogłabym powiedzieć o większości ludzi :) żaden nie potrafi darzyć człowieka tak bezinteresowną miłością, jak robi to pies. Wracając do tematu, to mam pieska w typie maltańczyka, ma na tę chwilę 8 miesięcy i 2 tygodnie. Odkupiony był od nieodpowiedzialnego właściciela, który zostawiał psa na 10 godzin samego w domu, nieraz nie dając mu jeść (pies wyglądał jak skóra i kości, był markotny) ale po 4 miesiącach pobytu u mnie jest zupełnie innym psem. Chociaż braki w socjalizacji są znaczne (np. zdarza mu się ciągle popuścić ze strachu, czy nie znosi zostawania samemu w domu i niszczy wtedy co popadnie) to pracujemy z nim i już widać spore postępy :) spacerów z początku nie znosił, pierwszy jego spacer odbył się tydzień po przybyciu do naszego domu. Ciężko było go do nich przekonać. A teraz? Uwielbia spacery i bieganie za patykami na dworzu :) może uda mi się nauczyć go aportowania? Kto wie. Kiedy nie mam czasu, spacery te są częste a krótkie (po 15 minut powiedzmy 5, 6 razy dziennie), a kiedy jest go więcej, to wybieramy się na przynajmniej jeden 2-3 godzinny w ciągu dnia. Tyle ode mnie :) PS. Moi znajomi nie mają nic przeciwko wybraniu się ze mną i psem na spacer, ba, bardzo to lubią ;) z jedną koleżanką i z młodym nawet biegamy po osiedlu :) a i mój TŻ kocha psy i wyciąga nas sam na spacery. Tak więc pogodzić się da :)
-
Witam wszystkich :) mam już jednego pieska, jest to pies w typie maltańczyka. Ma obecnie 7 miesięcy, uwielbia towarzystwo innych psów :) Myślimy obecnie o zakupie drugiego 'towarzysza' dla niego. Kiedy najlepiej zdecydować się na kupno drugiego pieska? Jaka rasa będzie najlepsza, żeby oba pieski nam się 'dogadały'? Myślimy o psie również niewielkich rozmiarów, ale żwawym, nie typowym kanapowcu. Drugi zwierzak powinien być również pieskiem, czy można wziąć pod uwagę kupno suczki i ewentualną jej sterylizację? Jestem obecnie na studiach, maltańczykowaty piesek jest mój. Mieszkamy u rodziny w innym mieście, ale często też podróżuje ze mną do domu (na dłuższe ferie) i bardzo to lubi. Drugi piesek miałby należeć do tej rodziny (bardzo chcą), u której mieszkamy. Stąd też nasuwa mi się wątpliwość; kiedyś skończę te studia i trzeba będzie się wyprowadzić, swojego psa wezmę oczywiście ze sobą, bo kocham go bardzo. Stąd pytanie, jak pieski znoszą takie ew. rozdzielenie i późniejsze widywanie się ze sobą raz na jakiś czas, a nie mieszkanie już razem, jak wcześniej? Nie chciałabym mu później zrobić tym krzywdy (gdy już się przywiąże do drugiego zwierza) i sprawić zawodu...miał już ktoś do czynienia z podobną sytuacją? Z góry dzięki za odpowiedzi :) i mam nadzieję, że to dobry dział...:P
-
Z tego co wiem, to poprzedni właściciele nie mieli dla niego w ogóle czasu i zostawał sam w domu nieraz na więcej niż 10 godzin, dlatego nam go sprzedali. Z prawdomównością różnie bywa :P prawdopodobnie był po prostu nieudanym prezentem. Okazało się, że robi siusiu, potrzebuje jedzenia i opieki, to trzeba się go pozbyć. Na pewno nie był przyzwyczajony do dworu, bo ciężko było nam go zachęcić do wychodzenia - jako czteromiesięczny psiak siadał na chodniku i się trząsł. Z psami chyba miał mało kontaktu, bo dopiero powoli się do nich przekonuje. Z tego co mogę się domyślić, to reakcje poprzednich właścicieli na kałuże nie mogły być obojętne, bo w pierwsze dni, kiedy siedział ze dwie godzinki sam w domu, po naszym powrocie od razu uciekał i nawet jak ukucnęłam i go wołałam, bał się przyjść. Teraz już to zachowanie się zmieniło, aczkolwiek jak odkryjemy jakąś kałużę to merda ogonem i tak jakby lekko obawiał się, czy ktoś mu nie zrobi krzywdy.
-
[quote name='karjo2']Morfologia w jakims okreslonym celu, cos sie dzieje, poza siusianiem? Pewnie 20-40 zl, predzej wet poda cene. Mocz, badanie ogolne do 10 zl, posiew troche drozej.[/QUOTE] Morfologia tylko profilaktycznie :) chcę się upewnić, że pies jest zdrowy. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi :)
-
Dzięki za pomoc :) a jeszcze zapytam, ile tak orientacyjnie kosztuje badanie moczu i morfologia krwi? Pierwszy raz będziemy robić te badania. Mój poprzedni pies w wyniku zaniedbania weterynarzy w moim mieście dożył tylko 9 lat, więc chcemy dmuchać na zimne.
-
Jak to szczeniorek - bawimy się piłką, czasem w przepychanki, aportujemy wiązaną kość, gryziemy kości wiązane. Młody zostaje często sam (nie zawsze w tygodniu, w weekendy w domu jesteśmy cały czas). Dłuższy pobyt samemu zdarza się może z raz w tygodniu, jest to tak z 7-8 godzin, codziennie po 3-4. Nie lubi zostawać sam, mieliśmy problem z wyciem. Kupiliśmy Konga i pies jest nim tak zajęty, że nawet nie zwraca uwagi jak wychodzimy. Jest też strasznym żarłokiem, zawsze kiedy ktoś wychodzi do kuchni to on jest pierwszy - nie zna umiaru w jedzeniu, może dlatego, że gdy go kupiliśmy był straasznie chudy, być może nie dostawał dobrego jedzenia. Co do szkolenia uczymy się na razie przychodzenia na zawołanie i komend typu siad, hop, piesek bardzo szybko chwyta. Próbowaliśmy także z kuwetą (skoro musi tak często, to niech robi w wyznaczone miejsce), niestety bez skutku. Kilka razy zrobił na kuwetę sam, ale głownie wtedy, gdy nie było nas w domu - pochwały nie skojarzył z załatwieniem się do kuwety, i, niestety, musiała odejść w zapomnienie. ;) Główny problem polegał na tym, że jest to piesek tak mały (to piesek w typie maltańczyka) i nie podnosi jeszcze nogi, że po prostu nie widać kiedy zabiera się do siusiania. Można to łatwo pomylić z siedzeniem albo przykucnięciem, bo tak często też robi i dopiero później niestety znajduje się kałużę.
-
Jemy rano Acanę Puppy a wieczorem b. ryż+warzywa+kurczak, ew b.ryż+warzywa+gotowana ryba, czasem kasza, bardzo rzadko makaron . Śpi w nocy na posłaniu z gąbki, ma ono sporą grubość więc od paneli na pewno nic nie ciągnie (mieszkamy w bloku), w dzień sypia na kanapie ;). Co do badań, to wet je odradził - stwierdził, że jeśli pies całą noc trzyma bez problemu a popuszcza tylko w dzień, to nie ma żadnej przyczyny chorobowej. Niedługo i tak będziemy robić badania profilaktycznie...
-
Ech, wygląda na to, że muszę podbić temat. Powoli już tracę cierpliwość do psa. Wychodzimy co dwie godziny na dwór, załatwia się normalnie na dworzu - ale ciągle robi też w domu. Małe kałuże jak nie musi, duże - jak się napije, ale ciągle je robi. Przez noc trzyma bez problemu. Znalazłam w necie też coś takiego: [quote] Nadpobudliwe i bardzo ruchliwe psy z racji ciągłego ruchu, przyspieszają swoją przemianę materii i mogą nie wytrzymać do następnego spaceru. Jeśli twój pies dużo chodzi w nocy lub stresuje się, gdy zostaje w domu sam, najlepiej jest ograniczyć mu pomieszczenie, w którym przebywa. Jeśli to nie pomaga, można skorzystać z klatki. Przytulne miejsce do odpoczynku szybko uspokoi psa i da mu poczucie bezpieczeństwa.[/quote]Wygląda na to, że nam przytrafiło się właśnie coś takiego. Nie robi w nocy, bo są zamknięte drzwi do innego pokoju - także w dzień, gdy siedzę z nim w jednym pomieszczeniu może zdarzy mu się popuścić raz czy dwa - inaczej co trochę wędruje po mieszkaniu i zostawia kałuże. Czy na to jest tylko jedna rada - ograniczyć psu metry kwadratowe? Wydaje mi się to nieludzkie, bo mamy zimę, na dwór wychodzimy tylko szybko się załatwić, z obawą, by szczeniak nam się nie przeziębił - a gdzie ma się bawić, jeśli nie w domu? Dodam też, że pies ma obecnie swoiste ADHD i niespożytą ilość energii. A gdy tylko zaczynam rzucać piłkę, są kałuże. Zdarzyło mu się nawet już popuścić na pościel, gdy się bawiliśmy. Da się jakoś stonować te jego stany emocjonalne? Pies ma w tej chwili 6 miesięcy, a co godzinę (w dzień) sika w domu. Nawet wychodzenie co dwie nie wystarcza. Mam nieraz wrażenie, że piesek po prostu nie czuje potrzeby wstrzymania się do spaceru. Coś jest w pęcherzu, to od razu musi znaleźć się na podłodze. Nawet, jeśli bawimy się po spacerze, to coś wyciśnie :P A sytuacja powoli staje się krytyczna, bo nasza wykładzina w kuchni ma już serdecznie dosyć ;)
-
Dziękuję za pomoc, wykorzystamy podsunięte rady :) mam nadzieję, że nam się uda psiaka oduczyć, bądź sam wyrośnie - kłopotliwe to się powoli robiło :P Pozdrawiam :)
-
Dziś mu się nudziło, bo domownicy byli zajęci i zrobił 3 duże kałuże. Może chcieć zwrócić na siebie uwagę przez to posikiwanie?
-
Przede wszystkim dziękuję za odpowiedź i zainteresowanie, bo jest to dla nas dosyć uciążliwy problem :) [quote name='Brezyl ja']Nie rzekomo, bo skoro nie załatwia się w nocy, piszczy gdy chce wyjść to znaczy, że jest nauczony czystości. Takie zachowanie mówi dorosłemu osobnikowi, "popatrz jestem mały, uległy, nie zób mi krzywdy". Ostrzejsze zabawy, gdy pies wpada w "skrajny entuzjazm" podczas niej uprawiaj bezpośrednio po przyjściu ze spaceru, staraj sie poprawić jego pozyję w domu, bo jak wynika z tego posikiwania czuje się bardzo niepewnie. A czy robi to samo przy pierwszym kontakcie z obcym psem ? Co do jedzenia, jeżeli to posikiwanie weszło w stały rytuał, zostawiaj mu trochę chrupek cały czas w misce (chyba, że to typ, który je dopóki nie powita go dno miski). Opisz dokładnie jak zachowuje się pies gdy szykujesz mu jedzenie, czy posikuje juz wtedy, czy dopiero jak stawiasz, czy też podczas jedzenia ? Ogólnie takie posikiwanie psa w momentach niepewności, czy zbytniej radości jest normalne i nie ma żadnego związku z czynnościami fizjologicznymi, ale jeżeli trwa juz ponad 1,5 tygodnia to warto poszukać co można zrobić, aby emocjonalne stany psa trochę stonować i poprawic jego pewność siebie.[/QUOTE] Piesek popuszcza nawet jeśli bawimy się po powrocie ze spaceru, czasem jest to parę kropel ale zawsze. Jeśli się nie bawimy, to spokojnie wytrzymuje do następnego spaceru, czasem zdarzają się przypadki, kiedy popuści bez żadnych (tak mi się wydaje) wzruszeń, ale to jednostkowe przypadki i można to mu chyba jeszcze wybaczyć, bo dopiero niedawno nauczył się czystości. Ostatnio zdarzyła mu się np. taka sytuacja: piesek siedział na swoim posłaniu, tata podszedł do niego i go głaskał ;) piesek przymknął aż oczka, tak mu było dobrze... i stracił panowanie nad pęcherzem :) co do jedzenia, to raczej też zdarzyło się pojedynczo, w trakcie szykowania przeze mnie jedzenia. Ogólnie uwielbia jeść, był bardzo wychudzony, gdy do nas przyszedł (prawdopodobnie karmiono go tylko samym suchym ryżem). Do dworu nie był przyzwyczajony wcale (a to pięciomiesięczny pies :angryy:) i myślę, że poprzedni właściciele mogli go bić za siusianie w domu (gdy tylko wchodziliśmy wracając ze szkoły czy pracy, piesek uciekał, a w kuchni była kałuża, lub gdy tylko ktoś się nad nim pochylił chcąc go pogłaskać, też uciekał, jakby myśląc że zaraz ktoś mu da klapsa). Co do innych psów, to jest jakby nieprzyzwyczajony i chce uciekać, nawet jeśli drugi piesek jest takich samych malutkich rozmiarów jak on i przyjaźnie merda ogonem. Specjalnie po zmianie warunków nie cierpiał, w nocy nie piszczał, nie chciał uciekać, momentalnie się do mnie przywiązał (nikt go nie bije, porządne jedzenie, nie siedzi 10 godzin sam w domu tylko 4-5 i oczywiście bawimy się z nim) i teraz nie odstępuje mnie na krok. Został tylko ten problem siusiania.
-
Hej. Mam pięciomiesięcznego szczeniaka od czterech tygodni. Wcześniej miał poprzedniego właściciela, jednak gdy go odbieraliśmy, piesek miał już (rzekomo) być nauczony czystości. Przez pierwsze dni robił w domu, nie niepokoiliśmy się tym, przyjęliśmy do wiadomości, że po prostu nas okłamano, nauczenie psa czystości poza domem nie było dla nas problemem (to nie nasz pierwszy pies). Po około 1,5 tygodnia wychodziliśmy cierpliwie z psem na spacer, pochwalony rozumie, gdzie należy się załatwić. Gdy wychodzimy na dwór, normalnie robi siku, kupę i wszystko. Niestety problem zaczyna się w domu. Nawet, gdy wychodzimy co ok. 2 godziny, pies przy każdym silniejszym wzruszeniu (tj. radości, zabawie, przy oczekiwaniu na jedzenie itp) sika w domu. Potrafi zrobić nawet około pięciu malutkich kałuż w krótkim czasie (np. przy rzucaniu piłką, tylko na chwilę stracę go z oczu - kałuża. Zetrę podłogę, pies przy piłce - kałuża). Jestem pewna, że pies rozumie, iż w domu się nie robi (dziś rano, np. gdy zdarzyło mi się wstać trochę później, budził mnie wszystkimi sposobami i pokazywał miejsce, gdzie leży kurtka, podskakiwał, dopóki się nie ubrałam i go nie wyprowadziłam). Byliśmy też niedawno u weterynarza, ale ten stwierdził, że skoro pies nie załatwia się w domu przez noc, tylko przy zabawie, to nie ma żadnej przyczyny chorobowej. I co mam zrobić z tym fantem? Jest jakaś szansa, że pies sam z tego wyrośnie?