Jump to content
Dogomania

Istar19

Members
  • Posts

    11052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Istar19

  1. [B]yolanowi[/B] przykro mi z powodu tymczasowicza :( bardzo Ci dziękuje za deklarację! [B]katarzyna09[/B] każda złotówka się liczy! bardzo dziękuję jak tylko coś ruszy to wszystkie wpłaty i wydatki wylądują w pierwszym poście
  2. szkoda :( ale bardzo Ci Aniu dziękuje! i wszystkim innym obecnym! każda osoba pomaga choćby podnosząc :) podnosi na duchu sama obecność. a za dni kilka ruszy jeszcze od nas rzeczowy bazarek dla Fena :)
  3. on jest piękny ...a jak siedzi na tym krześle to mi Sol przypomina ..jak jej się chce spać to tak właśnie zwiesza głowę, a potem co chwilę jeszcze bardziej jej opada w dół - wtedy się zrywa i patrzy dookoła wzrokiem - nic nie widziałaś!
  4. Ty$ka - jak dla mnie łańcuch/linka nie jest zły o ile jest tylko chwilowy (jakiś czas na dzień) a poza tym pies ma spacery i lata luzem ...choć i tak w takim wypadku lepiej jak psiak jest w kojcu chyba ...choć znam psiaki co są na linkach po kilkanaście metrów ;) ale wiemy jak jest nie raz - łańcuch 2 metry, dziurawa buda itp ...a na takie coś ciężko się godzić i patrzeć :( choć znam też psiaka który żyje praktycznie 24h/na dobę 6 dni w tygodniu w kojcu wielkości mojej mikro łazienki :shake: tylko w niedziele biega po podwórku Przypomnij nam Endusława :D
  5. cudny rudzielec :D
  6. Tytuł zmieniłam i nie wiem czemu ale poznikały mi zdjęcia z pierwszych postów - na picassie wciąż je mam ...wstawię je na nowo za jakąś godzinę
  7. dziękuje dziewczyny za pomoc! Schron "wyda" Fena na badania - jak tylko uzbieramy na nie fundusze. wtedy trzeba będzie tylko znaleźć kogoś kto go zawiezie (ja niestety nie zmotoryzowana jestem ..)
  8. hehe pies nie musi od razu lądować w łóżku :D byleby tych łańcuchów nie miały...
  9. i jak dobrze że Ciapek to teraz pies domowy :D miał chłopak szczęście w nieszczęściu :D
  10. ile zdjęć :D Morusek jak zawsze piękny ! a jaka cudna pogoda ...pozazdrościć :)
  11. banerki - na razie takie, a jak ślicznoch domu nie znajdzie w tydzień to nowe dostanie :) [URL="http://tiny.pl/hkj2v"][IMG]http://tiny.pl/hkj28[/IMG][/URL] [URL="http://tiny.pl/hkj2v"][IMG]http://tiny.pl/hkj2s[/IMG][/URL] [URL="http://tiny.pl/hkj2v"][IMG]http://tiny.pl/hkj26[/IMG][/URL]
  12. oj zdjęć trochę było od czasu, gdy opuściłaś dogo :) a co do opowiadań to żadnego nie było ...teraz na stronę naszą fundacyjną piszę o naszych schroniskowych psiakach :)
  13. hej :D już wróciłaś na dogo? na inne części czarnej dziury niż galeria Morusa :) fajne mi kochaniutkie ...Masza dziś znów udawała górnika^^ do tego jej szczekanie było słychać chyba na pół dzielnicy, plus że to takie szczekanie przyjazno-zabawowe :) za to Holi dziś ani razu nie zaszczekała :D na spacerze, zajęła się patykiem i ani ludzie, ani psy jej nie denerwowały! a jak Holi się nie stresuje to nie szczeka
  14. [CENTER][IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-VgkJExaUBZc/UKfQvzRx4kI/AAAAAAACYvY/8Eans2PQ9cM/s640/IMG_4376a.JPG[/IMG][/CENTER] Umierać w samotności...będąc niechcianym, zapomnianym, umierać nie należąc do nikogo, to najgorsza ze śmierci... Śmierć w zapomnieniu.Śmierć za życia...I nikt nie zapłacze. NIKT nie wspomni, nie zatęskni, nikomu łza z oka nie spłynie. Taka śmierć czai się na mnie, tuż za rogiem, w każdym półcieniu, w niedopowiedzianych słowach, a nawet w promieniach słońca. Śmierć, to jedyny byt,który na mnie czeka. Czeka na jeden nieprzemyślany ruch, na chwilę zwątpienia. A gdy to nastąpi to pokarze mi się, a ja z Nią pójdę.Bo tylko Ona wyciągnie do mnie rękę, tylko Ona...Świat o mnie zapomni, Śmierć nie. A to wszystko dlatego, że człowiek zostawił mnie na drodze. Samego. Zapomniał o mnie.Wyrzucił mnie nie tylko z pamięci, ale i z serca, a wraz z tym zgubił moją wiarę. Jeszcze tak naprawdę nie umieram. Żyję...ale co to za życie? Samotne dni, gdy wokół tyle cierpienia. Smutny czas, zimno – nawet wtedy gdy słońce jasno świeciło na niebie. Ciemno wokół, światło nadziei już zgasło. Jestem chory. Mam szansę wyzdrowieć...ale to szanse nikłe, póki jestem tutaj. Dopóki nie znajdzie się ktoś, kto pomoże, zabierze stąd, nigdy nie będę zdrów, a któregoś dnia się poddam...i pójdę za Śmiercią w wieczną ciemność. Albo mnie zabiją. Nie widząc sensu dalszej walki z moją chorobą. W imię wyższej idei – bym nie cierpiał. Ja zgodzę się z nimi. Niech zabijają. Niech kończy się to życie pełne tępego bólu. Bólu nie tylko fizycznego, ale i tego z popękanego serca. Jestem chory. Jakieś bakterie zaatakowały moje oczy. To boli i swędzi za razem. Nie mogę powstrzymać łap by nie drapać powiek, nie mogę pozbyć się pazurów bym nie ranił się znowu i znowu. Leki nic nie dają, bo jak mają pomóc kiedy brak nadziei? Każdego dnia jest gorzej... Ale czasem słyszę jak ktoś powie – [I]Fenris, chłopcze, nie poddawaj się. [/I]I chce usłuchać tego głosu. Więc walczę! Żyję! I każdego dnia proszę Los by zesłał na mą drogę człowieka. Człowieka, który pomoże, zabierze do siebie, wyleczy! I odegna ode mnie Śmierć...W zamian dostanie moja miłość, a moje serce się zasklepi, znikną pęknięcia. Rysy pozostaną, blizny przeszłości, ale one nie będą ważne! Tylko człowiek będzie ważny! I będę zdrów! Nie będzie już bólu i zniechęcenia! Tylko proszę, proszę Cię mój Losie –ześlij na mą drogę Dobrego człowieka. Jeśli nikt się nie zjawi odejdę w zapomnieniu, chyba, ze nawet śmierć o mnie zapomni....
  15. fajna łaciatka :)
  16. noo Sol dziś wstąpiła na wyżyny odwagi i wylazła z pod łóżka :D a może było jej tam za ciasno ;) ale pokazała się gościom i grzeczna była ...nawet zamiauczała :D dzięki dziewczyny za pizze i spacer ;)
  17. Biedny Ciapek :( dobrze że udało się chorobę zdiagnozować - mam nadzieje że zastrzyki pomogą!!
  18. nie za długie? nie przynudza? jak coś to tam pozmieniaj wedle potrzeb/upodobania :)
  19. pomyślelibyście że ten nicpoń Holi mieścił się kiedyś w małym "kocim serku" ?^^ [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-m_Tz6NC4_js/UKKPPej8NjI/AAAAAAAAcsI/2zyss02c8yg/s512/IMG_0951.JPG[/IMG]
  20. No to się rozpisałam :] Biegałem wolny. Pozornie wolny. Niekiedy trafiałem w mur. Płot wokół mego życia. Ale czułem się wolny. Nie ograniczało mnie nic, czego nie dałoby się ominąć. człowiek? człowiek gdzieś był. dawał jeść, czasem pogłaskał, ale potem znikał na całe dnie. a może to ja znikałem? Ponad płotem, czasem pod nim, a niekiedy po prostu przez otwartą bramę. Biegłem przed siebie, tylko sobie znanymi trasami,tylko w sobie znanym celu. choć najczęściej powodów do tych gonitw z wiatrem nie było. Po prostu lubiłem ścigać się z cieniem, jakby to od tego zależało moje życie. Czasem, gdy człowiek miał zły dzień, uwiązywał mnie przy budzie. Moje serce wtedy zamierało. Bo człowiek znikał. Traciła się wolność. Nie było nic, dlaczego warto by żyć. Te chwile były krótkie, na szczęście. Albo ja się zrywałem, albo człowiek znów wypuszczał. Gnałem wtedy przed siebie z jeszcze większą werwą, mówiąc sobie - nie dam się już nigdy uwiązać! nie wrócę tam! Ale zawsze wracałem. To własnie ta pozorna wolność ... bo coś mnie trzymało przy człowieku. i nie była to tylko pełna miska. tak szczęśliwie wiodłem pierwsze lata swego życia. Słuchałem czasem innych psów, napotkanych przy drodze Tych którzy mieli rodziny i tych z których los zakpił. Oni wszyscy mówili - bez człowieka nie da się żyć! Nie da się? - mówiłem cicho. ja żyje. prawie i jest mi z tym dobrze. Jakby wtedy ktoś mi powiedział, że jestem w błędzie, to bym go wyśmiał. Może jednak bym przejrzał na oczy ... To stało się nagle. podczas jednej z mych wycieczek. Mój błąd? może..może nie rozejrzałem się zanim wszedłem na piekielną drogę aut. Stało się. w zasadzie nie wiem, co. w jednej chwili biegłem, a w następnej już koziołkowałem poprzez drogę. Nie czułem bólu. wtedy nie. pamiętam, że podniosłem się na łapy i chyba biegłem dalej. A może mi się wydaje? bo następne co pamiętam to jak jęczałem wbity w krzaki przy domu, a nikt nie nadchodził. Człowiek nie pomógł. Ani wtedy, ani w nadchodzących miesiącach. Ból powoli ustępował z dnia na dzień było trochę lepiej. Tylko moja przednia łapa wciąż bolała. Za każdym tylko stąpnięciem Miałem ochotę ją odgryźć. Ale bałem się. A człowiek nie pomógł. Wciąż dawał jeść, czasem pogłaskał i szedł dalej. po kilku dniach nauczyłem się stąpać na trzech łapach. po kilku tygodniach ból niemal minął. po kilku miesiącach zrozumiałem, że czas opuścić dom, człowieka. czas iść dalej. człowiek nie znaczył dla mnie nic, bo niemal nic nie wzniósł w moje życie. Nie pomógł mi, choć ja przez te lata broniłem jego domu! zawsze, gdy tylko tam byłem strzegłem go przed intruzami. Zawsze wesoło merdałem ogonem na widok ponurej twarzy człowieka. A ten. ten nie zauważył nawet, że złamałem łapę ... odszedłem więc. Moje serce po raz pierwszy nie napawało się wolnością. krwawiło. Nigdy nie sądziłem, że rodzina, dom coś dla mnie znaczą. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Ale nie mogłem już wrócić.... po kilku dniach, może tygodniach..złapano mnie. Nie wiedziałem, że bezdomność jest karalna. A jej następstwem jest więzienie. wtedy zrozumiałem te wszystkie psy, które tęskniły za rodziną, kochały ludzi i nie chciały się z nimi rozstawać. Było już za późno. I siedziałem sam jeden wśród dziesiątek innych mi podobnych. Bezdomnych i bezradnych, którym zabrano nie tylko wolność, ale i nadzieje. Nigdy bym nie pomyślał, że to właśnie moja łapa mnie wyrwie z tamtego miejsca. Ludzie, którzy tam się zjawiali, mówili że nie mam szans na znalezienie domu. że nikt nie zechce kaleki i marny mój los, jeśli szybko stąd nie wyjdę. oczywiście mówili to, kiedy myśleli że nie słyszę, ale ja słyszałem i po raz pierwszy w życiu bałem się. Bałem się każdego kolejnego dnia, bo nie wiedziałem co ze sobą niesie. Jeden dzień przyniósł DOBRE WIEŚCI! znalazło się na mnie miejsce w pewnym domu. ale jest to tylko dom tymczasowy - póki ktoś mnie nie adoptuje. Jednak nic nie jest w życiu proste. w moim tymczasowym lokum mogę zostać jeżeli ktoś pomoże mi opłacać w nim pobyt. To tylko 200 zł, mówię tylko, choć wiem, że [B]to cena mojego życia! [/B] Dobry człowieku, jeśli możesz wspomóc mnie choć złotówką ...to naprawdę nie wiele, ale to krok ku mojej lepszej przyszłości!! w tym domu, co teraz jestem, poznaje co to dobry człowiek. Taki, co nie tylko da jeść i poklepie po głowie, ale i porozmawia. Jest przy mnie, zachęca do zabawy, pomaga zrozumieć nowe zasady. Po prostu jest ze mną. To miłe uczucie. I choć czasem tęsknie do wolności, do tych godzin spędzonych na biegu, to teraz nie potrafiłbym tak żyć...bez człowieka u boku. jeśli chodzi zaś o moje zdrowie, to dobrze mi idzie na trzech łapach i podpieraniu się czwartą, myślę że mógłbym tak do końca życia. Tylko czasem ocieram sobie moją złamaną łapkę, to trochę boli. Ale może dobry człowiek wymyśli na to jakiś sposób?
  21. super:D tak trzymać! doczekał się chłopak. a na wizytę chce jechać z Tobą :P
  22. maciaszku, tu nie ma co podziwiać ...jesteśmy po prostu desperatami :D wzięliśmy kota ze schroniska wiedzieliśmy że mogą być kłopoty. szczególnie że to nie kociak. No dobra, może nie podejrzewaliśmy że nasz kot będzie wszystko olewał (dosłownie) i to tyle czasu ..i tak pewnie do śmierci (pytanie kto kogo najpierw wykończy jest całkiem na miejscu ;) ) Ale cokolwiek by nie było, zabraliśmy ją i niby mielibyśmy oddać? tylko dlatego że czasem gdzieś kałużę zrobi ....czasem mam ochotę wyrzucić ją przez okno, ale z pierwszego piętra to nie ma sensu ->żart, jest jak jest. Sol jest rodziną. już się nauczyłam, że moje życie nie może być łatwe i usłane płatkami róż ..dla mnie przewidziane są kolce ;) skoro mam psa z adhd i nawracającym lękiem separacyjnym (żeby wyjść z domu potrzebuje 15-20 minut na czynności które mówią Holi, że WYCHODZĘ ale wrócę, np czytanie książki na 15 minut przed wyjściem i powtarzanie jej, że muszę iść, ale wrócę jak najszybciej) bo niech ja tylko spróbuje nagle wyjść z domu ....gdyby mi się to często zdarzało to byśmy już nie mieli drzwi wejściowych ...i gdzie mieszkać, bo za ten pisk i płacz to by nas wywalili ^^ A drugiego psa mam z nawracająca głuchotą - Masza głuchnie gdy -kopie dołki, biega, węszy za myszami, goni wiewiórki, dziki, ptaki, widzi duże psy, kaczki. Albo po prostu gna przed siebie ...Do tego czasem zachowuje się jak dziecko z autyzmem - ma swój świat i swoje kredki. ma też nieprzyjemny zwyczaj zjadania ..nie napisze czego tak czy inaczej z takimi psami ..co ja się po kocie spodziewałam :D a dziś holi popatrzyła na mnie jak na wariata gdy o 4 ran zerwałam się z łóżka z hasłem - idziemy na dwór! bo do pracy na 6, a Patryk wyjechał. więc by wyjśc z domu 5.30 bez hałasu to po 4 wyszłam już nimi na dwór. Co by potem mieć ten zcas na wyjście bez płaczu Holi. A spacer w ciemnościach poranka z niewyspaną Holi ..to tragedia .. ciężarówka jedzie?? ZŁOOO liśc tam spada?? to sprawka ZŁEGO< uciekać! co tam jest? co to za cień? - ja TAM NIE IDĘ tam idzie człowiek? to człowiek czy troll jest?? on się patrzy! stój, wracamy do domu! dalej nie idę!! -->a człowiek po drugiej stronie ulicy ... i tak całe 20 minut .... Za to po pracy - 10 godzin później, poszliśmy na łąkę, Holi cała szczęśliwa poganiała za patykiem. a Masza jak to Masza kopała dołki :) a jutro powtórka z rozrywki ...
  23. Istar19

    Shila i Abby

    słodka z niej malizna :D
×
×
  • Create New...