Super,dziękuję.Wszystko zrozumialam.No,ja po prostu nie mogę się nacieszyć moją dziewczynką.Mój partner mówi,że ma teraz lepiej od kolegów,bo ma w domu dwie kobiety,tyle,że z Mają wita sie pierwszą,jak wraca z pracy[wiadomo,młodsza].Już mnie znajomi zatrzymywali i dzwonili pytając o Maję,bo myśleli,że to kolejny piesek wyrzucony z samochodu i przygarnięty przeze mnie,chcieli koniecznie ją mieć,ale ja jej nie oddam,bo z kim będę spać.W ostatnie wakacje znalazłam dom trójeczce piesków,czwartego chciałam zatrzymać i nawet była u nas 4 miesiące,ale nagle znależli się wlaściciele i chcieli ją zabrać.Boże...co się działo...policja itd.bo ja byłam pewna,że ją też z samochodu wyrzucili.Okazało sie że to piesek rasowy z rodowodem.chipem,a ja myślałam,że to kundelek,bo jakoś ta rasa nie była mi znana(foksterier krótkowlosy).Okazało się,że tym ludziom ktoś ukradł pieska i pewnie nie mogąc sprzedać wyrzucili biedulke.Majusia śpi na mojej poduszce,dzieciaki próbują ją przekonać,żeby spała z nimi,ale ona woli u mnie.Dziś znów przyszedł jakiś bezdomny piesek,dałam mu jeść i wyniosłam kocyk na korytarz,zobacze czy będzie jutro.Tylko duże psiaki do mnie przychodzą i ciężko mi potem znależć kogoś dla nich,sąsiedzi na mnie krzyczą,że sprowadzam psy,ale one same tu przychodza,nie mam sumienia wygonić.Jednej tu nie lubie,bo ma 3 pieski,a trzyma je na łańcuchu,w bardzo małym kojcu.Marudziłam jej,że żle je traktuje,to chociaż je codziennie puszcza na podwórko,żeby pobiegały,a w czasie mrozu zabiera do domu.W tak małej miejscowości,jak moja,ludzie traktują takich,jak ja,jak chorych psychicznie.Dla nich pies to nic,można z nim zrobić,co sięchce,ale ja mam to gdzieś.Kocham psiaki i będę je bronić.Ale się rozpisałam,lubię rozmawiać,ale z psiarą nie chcą tu za bardzo rozmawiać.Mówią o mnie Villas,mój dom nazywają azylem o Gośki.Czasami jest przykro,ale cieszę się,że p.Agata mi powiedziała o tej stronce,mam nadzieję,że tu będę mogla się wypłakać na okrutny los wielu biednych pieseczków.Pozdrawiam:lol: