Jump to content
Dogomania

malgorzatahubertszymon

Members
  • Posts

    87
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by malgorzatahubertszymon

  1. Chciałam napisać psiorek.Już mi sie litery mylą
  2. Witam.Mam prawie identycznego przygarniucha,tyle ,że mój to psoirek.Mojego ktoś do rzeki wrzucił.Uratowany,dochodzi do siebie w moim łóżku no i już na zawsze zostanie w tym łóżku
  3. Pozwolę sobie zabrać głos,choć nie jestem wolontariuszką w pabianickim schronisku.Piszę,jako osoba,która ma psa z tego schroniska.jedynie,co mogę powiedzieć,to,że piesek trafił do mnie dobrze odżywiony,z kompletem szczepień,z karmą a nawet z zabawkami.Wystarczy przejrzeć forum i już wiadomo,ile serca i czasu poświęcają te dziewczyny na opiekę,spacery,sprzątanie i szukanie domu dla psin.To dziewczyny z wielkimi serduchami,które prócz wysiłku fizycznego ,wkładają często w to własne finanse,aby polepszyć byt zwierzaków.Wiadomo,jak to schronisko,jest tam wiele zwierząt,to nie dom dla pojedynczego psa,który uwage człowieka ma na wyłączność.Jeśli są osoby,które tak na prawde troszczą się o to,co jedzą psy w pabianickim schronisku,nic nie stoi na przeszkodzie,żeby wspomóc je finansowo,a nie wprowadzać złą atmosfere na forum i przeszkadzać dziewczynom w ich wielkiej pracy.Trzymajcie się kochane i nie przejmujcie sie,na szczęście to tylko pojedyncze przypadki
  4. Witam.deklaruję 30zł+10zł.od jednego syna ze skarbonki+10zł od drugiego syna ze skarbonki=50zl.To taki prezent pod choinke dla psinki,deklaracja jednorazowa,aczkolwiek nie wykluczam kolejnej,choć nie chce,wprowadzać w błąd deklarując co miesiąc,nie mam lekko,ale zawsze to jakoś wspomoże.Nie wiem tylko,gdzie wysłać pieniążki.Podajcie namiary.Pozdrawiam
  5. Również mam taką nadzieję.Żal mi Metaxy,fajna dziewczynka,oby jej było dobrze u nowych ludzi,oby szybko zapomniala o meti.
  6. Nie oceniam,tylko komentuje.Czy uważasz,że jeśli się kocha zwierzęta,to już o niczym innym się nie myśli?Po prostu uważam,że jeśli decydujesz się na zwierzę,musisz liczyć się z tym,że nie zawsze będzie to słodki,malutki szczeniak bezproblemowy,mam wrażenie,że myślałaś,że psina to zabawka,którą się postawi dla ozdoby i nic więcej.proszę,nie mów ciągle o dzieciach,strasznie mnie drażni,gdy ktoś ciągle zasłania się dzieciaczkami,skomentowałam to wszystko,co pisałaś,bo nasze historie życiowe są bardzo do siebie podobne,nie rozumiem Twojej decyzji o oddaniu suni,ja bym po prostu tak nie postąpila.uwierz mi,pomimo tego,że miałam,mam i będę miała psy w swoim domu,nawet przez chwile nie zapomnialam i nie zapomne o swoich dzieciach.tłumaczysz też,że zostałaś sama,że mąż w więzieniu itd.Dla mnie,jako matki i opiekunki-przyjaciela psów to żadne tłumaczenie.A każdy z nas,w tym również ja mamy prawo do wyrażania własnych opinii.Ja swoją wyraziłam powyżej i Ty nie przekonasz mnie już niczym.Może i Twoja sunia ma teraz lepiej,ale ona mimo tego,że jej nie chciałaś i tak cie kocha i tęskni i wie,że jej pani jej nie chciała
  7. Acha i jeszcze jedno,meti chyba nawet nie głaskała suni wogóle,skoro nie zauważyla narośli,zazwyczaj w taki właśnie sposób odkrywa się coś niepokojącego.Muszę jeszcze się wygadać co do mojego podtopielca,gdybyście zobaczyli tego szczylka,taka bida,ma ok.1,5-2 miesiące,a rana na ranie i to ,jak stwierdził wet nie po pogryzieniu,a po pobiciu,ktoś trzymał psine i go bił,pcheł mnóstwo,skóra naciągnięta na kości,przez dwa dni przyzwyczajał się do jedzenia,wymiotował samą wodą,z relacji mojego partnera wiem,że pies resztkami sil utrzymywał się na powierzchni wody,pewnie nie wiele czasu by było trzeba,żeby poszedł na dno.Na szczęście pies żyje i ma się dobrze,a mój twardziel nie zachorował na grype
  8. Dodam jeszcze ,że mimo małych dzieci,moja szóstka psów była nauczona czystości i wychodziłam z nimi na dwór zawsze wtedy,kiedy drapały w drzwi,zimą ubierałam dzieci i wychodziłam z psami,zawsze raz dziennie chodziły też na długie spacery.Nie stać mnie też było na sterylke,a miałam 4 sunie i 2 psy,ale nigdy nie było sytuacji,żeby były szczeniaki,po prostu pilnowałam,rozdzielałam sunie od psów,co nie było łatwe.A pieniądze pożyczałam,psy miały przynajmniej podstawowe szczepienia,były odrobaczone itd.I nigdy głodna spać sie nie położyłam,ani moje dzieci,a mój dochód wtedy był poniżej średniej
  9. Witam.Dopiero dziś trafilam na tą historie i w żadnej kwestii nie popieram Meti.Nikt nie zna mojej historii,mojego życia,ale jak po krótce opowiem,pewnie zrozumiecie,dlaczego uważam,że meti tak naprawde nie chciała mieć suni,a nie że nie mogla,bo warunki...bo brak pieniędzy...bo mąż w więzieniu...bo sama z dwójką dzieci...ŚMIESZNE I BULWERSUJĄCE!!!Ja przez długi czas żyłam z potworem,bo tylko tak mogę w tej chwili opisać ojca moich synów,nie będę opisywać szczegółów,bo nie o to tu chodzi...Z potworem mieszkałam w jednym,małym pomieszczeniu,z dwójką małych dzieci i 6 przygarniętych psów,bywały dni,kiedy musiałam z tymi dziećmi uciekać przed potworem z domu do znajomych,ale nigdy nie zostawiłam żadnego psa,zawsze zabierałam je z sobą,bywało też tak,że ja z dziećmi miałam schronienie w domu,a psy niestety już nie,wtedy usypiałam dzieci i szłam do stodoły,żeby moje psiny nie były same,czasem z nimi zostawałam do rana.Bywały też dni,kiedy nie miałam pieniędzy,ale i to nie było powodem,żebym oddała psy komuś w ciemno.To nie tłumaczenie i nie powód,że dzieci i pies to sytuacja,w której nie można sobie poradzić,bo ja akurat sama wychowywałam dzieci,bo i ten potwór w końcu do więzienia poszedł i miałam 6 psów,a nie jednego,a dzieci wychowane z psami ,uczą sie odpowiedzialności i wrażliwości na krzywde zwierząt.Ja mam dwóch synów i nie wyobrażam sobie sytuacji,w której miałabym im powiedzieć,że oddaje psa,bo nie daje rady!!!Przygarniam psy już od dawna i czy im znajduję dom po 1 dniu,lub po miesiącu zawsze żegnamy sie z psami płacząc,bo to nazywa sie miłość moja droga meti!!!Dziś już nie jestem z potworem,mieszkam z wrażliwym facetem,mamy sunie ze schroniska i psine,którą ten mój wrażliwiec wyłowił z rzeki i kota też mamy,mam też dwoje dzieci i cały dzień mam co robić,psiaka wiele osób chciało,ale nie dałam,bo nie ufam takim,którzy mi próbują wmawiać,że pies będzie miał dobrze,ja musze mieć pewność!!!A że tej pewności nie mam,więc pies już zostaje u nas i już go nikomu nie oddam.Nie wierze w ani jedno twoje słowo,że chcesz dla suni jak najlepiej,ty sie jej chciałaś pozbyć i już.Najłatwiej zasłaniać się dziećmi.Moje psiaki już zniszczyły mi dywan,kawałek regału,nie raz też wdepłam w kupe,wylały mi wode z miski i narobiły troche szkód i co z tego???Dywan można kupić,ale takiej miłości,jaką odda ci pies,nawet od człowieka nigdy nie zaznasz.Wszystkie psy,które ja wyadoptowałam,widuję codziennie,wszystkie mnie znają,witają mnie,to taka radość.Meti,oby twoja psina znalazła miłość u tych państwa taką,którą ty nie chciałaś jej obdarzyć.Przepraszam wszystkich za ostre słowa,ale inaczej nie umiem tego określić.Pisze i mówie zawsze to,co myśle.Pozdrawiam wszystkich,którzy NA PRAWDE kochają zwierzęta.
  10. Witam.Ten maluch odłowiony,no przynajmniej taką decyzję podjęliśmy,zostaje u nas na zawsze,jego wybawca nazwał go Bolo,a Bolo nie odstępuje wybawcy na krok,kiedy pan wychodzi do pracy Bolo strasznie wyje,a kiedy pan wraca,cieszy się,jak dziecko.Ładnie przybywa na wadze,jest zdrowy,rany też się goją,z Mają baraszkują,pieski do kota przywykły i kot do nich też.Co prawda metraż u nas nie duży,2dorosłe osoby,2 dzieci,2 psy i kot,ale jest ok.Martwią mnie tylko wakacje i okres poświąteczny,bo po Świętach na ulicach pojawią sie żywe ,niechciane prezenty,a w wakacje niechciani towarzysze podróży,a ja już nie mam gdzie przyjmować psin i nie mam dobrych domów.Myślę,że mimo wszystko i tak nie przejde obojętnie obok porzuconego psa,ale już strasznie się martwie.Bolo to jednak zwykły kundelek,nie pitbul (ja to mam wyobrażnie)jakoś mi się tak skojarzyło,bo strasznie boję się tej rasy,od kiedy zostalam pogryziona przez takiego psa,a mój pies stracił życie.Mieliśmy spotkanie na spacerze z pitbulem i jego nieodpowiedzialnym panem,który uczył psa agresji.Pies chwycił mojego za pyszczek i po prostu odgryzł całą dolną szczękę psinie,niestety musiałam uśpić mojego psa,bo nic nie dało się zrobić.Tamten pan dostał kare za nieodpowiednie zabezpieczenie psa grożnej rasy,do dziś na widok psa tej rasy dostaję dreszczy.
  11. Witam dziewczyny,mam nadzieję,że Piechcia dostala zdjęcia mojego Bolusia,może nie są wyrażne,ale coś tam widać.Dałam mu jeszcze tydzień,jak nikt się nie znajdzie NORMALNY dla niego,to zostaje u mnie na zawsze,bo ci nienormalni to by chcieli,ale mogą dostać psa-maskotke ,która nie bawią sie już moje dzieci,tak powiedziałam wczoraj jednemu panu,co chciał wziąć chłopaka na działke,bo przez zime nie ma kto działki pilnować.Już nie mam sił czasem na tych pseudo ludzi,co oni sobie myślą,że pies to nie czuje zimna czy głodu?Brak słów.Powiedzcie mi co to znaczy TZ,bo jeszcze na dobre nie weszłam w tematy i określenia,ale ten mój miodzik co to po imprezce psy łowi,domyślił się ,że to o nim była wcześniej mowa,bo strasznie się ucieszył z faktu,że ktoś go pochwalił.Psiorek czuje się dobrze,przywykł już do regularnego jedzenia,ale powiem szczerze,że tak chudego psa dawno nie widziałam,pierwszego dnia słaniał się na łapkach.nadal dostaje małe porcje,bo boję się,że może coś mu się stać z przejedzenia w tym stanie zagłodzenia.swoją drogą,jak można było dopuścić do tego,żeby pies był taki chudy,to nie mam pojęcia.Psina jest spokojny,cichy,nawet kot nie robi na nim wrażenia i gdyby nie temperamentna Maja to pewnie przespał by cały dzień,ona strasznie nie lubi,gdy on śpi.Numer z tej naszej Mai,wydaje się,że się troszkę zakumplowali,wspólnie gryzą dywan,wyciągają wkładki z butów,sporadycznie się już awanturują,choć Maja nie odstąpiła mu ani ramienia swojego pana,ani moich kolan.podziwiam Was za tą wytrwałość w ratowaniu psich istnień,szkoda tylko,że płockie schronisko nie może poszczycić się takimi wolontariuszami.Ostatnia wypowiedz na ich forum jest jak dobrze pamiętam z 2007roku.próbowałam sie od nich dowiedzieć o tej dużej suni odwiezionej do nich,ale zero odzewu.Szkoda,że nie mieszkam gdzieś w Łodzi albo w Pabianicach,wielki szacunek dla Was kobietki.Pozdrawiam.
  12. kurcze nie wiem dlaczego nie moge wrzucić zdjęć psiorka.Piechcia postaram ci sie wyslać meilem zdjęcia,albo na tel.tylko nie wiem,czy ten nr.tel,który mam jest aktualny
  13. Po bliższym przyjrzeniu się psinie,to mi on wygląda na jakiego pitbulka,coś jakby mieszanka grożnej rasy,ale to tylko takie moje przypuszczenia,może to kundelek,a mi się tylko tak kojarzy.na początku Maja nawet próbowała się z nim bawić,ale psina była wyczerpana,więc Maja to wyczuła,że on się nie obroni i go gryzła,a bida płakał,teraz gdy maluch ogrzany,już wykąpany,najedzony to one po prostu z sobą walczą,gryzą się jak dorosłe psy.Maja nie pozwala mi go trzymać na kolanach,bo warczy i ciągnie mnie za rękaw,moim zdaniem jest po prostu zazdrosna,jak by tego było mało,że musze rozbraniać psiaki to jeszcze muszę chronić kota,który jest po nastawianiu złamania,ostatnio wrócił ze złamaną łapką.Co prawda koleżanka uparła się na psiorka,żeby go wziąć,ale mimo,że to moja koleżanka to i tak uważam,że to nie jest dobry pomysł(wywożą koty do lasu,gdy im się znudzą)Psy są u nich dwa,które ja dokarmiam,jednym słowem,koleżanka dobra,ale opiekunka już nie.Pytam znajomych czy by chcieli psa,ale ...no właśnie...ale ja nie oddam go w niepewne ręce,nie do budy i nie na łańcuch.
  14. Piesek jest bardzo podobny do tych czarnych dwóch braci,też jest czarny,sierśc ma krótką,gładką,uszy urocze,króciutkie,podejrzewamy,że psiaka ktoś specjalnie wrzucił do rzeki,licząc na to,że sie utopi,wcześniej jednak ten sk...dotkliwie pobił sierotke.Mój wspaniały mężczyzna wracając z suto zakrapianego zakończenia pracy,usłyszał przerażliwe skomlenie,choć sam ledwo trzymał się na nogach,a to kawał chłopa wlazł chłopina do lodowatej wody po bide.Wyobrażcie sobie moją reakcje na widok kochanego przemoczonego,trzęsącego się,zaś z ust leciały takie wulgaryzmy na kogoś,że byłam w szoku,kiedy wyjął zza kurtki równie przemoczonego i zmarzniętego szczeniaka,zrozumiałam co się stało i kogo tak bluzgał.
  15. Już skopiowałam psinki i wrzuce je na mój specjalny profil.Na tą chwile tylko to potrafie.Też mam szczylka,wczoraj mój partner wyłowił z rzeki ok.1,5 miesięcznego psiaka,pobitego,wygłodzonego,przerażonego.Maja nie akceptuje psiny.Postaram sie póżniej wrzucić tu jego zdjęcie,nie mam pojęcia co z nim zrobić,do schroniska nie oddam,musze znalezć mu dobry dom.Pomożecie?
  16. No właśnie,co będzie z maleństwem?W mojej galerii nowe zdjęcia Majci vel Dziuni,tak czasem na nią mówie
  17. Powiem tak,chętnie pomagam i będe pomagać psinkom,bo strasznie je kocham,ale po wczorajszej wizycie u pana doktora z Mają to już sama nie wiem,czy moge pozwolic sobie na jeszcze jednego pieska w domu,bo lekarz powiedział,że Maja ma jeszcze osłabiony organizm,przeziębienie nie do końca zeszło,nie wiem,czy to z mojej winy,czy ona już do schroniska była przywieziona troszke chora.Dostała jeszcze lek na wzmocnienie i witaminki,lekarz powiedział,żeby lepiej nie miała kontaktu z innymi pieskami,żeby nie przyplątał się jakiś wirus.A ogólnie Maja rośnie i jest wszystko w porządku,obróżki przeciwpchelne jednak są dla szczeniaków.
  18. Faktycznie masz racje,nie darowałabym sobie,jak by Mai się coś stało.W każdym razie,służe pomocą,jeśli byłaby taka potrzebna:lol:
  19. Mam też dużo ręczników,co prawda używanych,jakieś kocyki też by się znalazły,miseczki itd.Napiszcie tylko,co ,bo mogłabym robić takie paczki co jakiś czas,takie prezenty w imieniu Mai dla jej kolegów.:lol:
  20. Taki problem miałam z moją Zołzą,to psinka,którą miałam 14lat,jak wyprowadziłam się z domu od mamy,ona wyła dzień i noc,tydzień nic nie jadla,wzięłam ją do siebie,choć mama strasznie ubolewala nad tym,ale psina by się wykończyła.Ja po prostu nie potrafie traktować psa,jak psa,czyli nie umiem przegonić z łóżka,bo wiele osób twierdzi,że to żle spać z psem,ja nie widze w tym nic złego,mówie do psów,jak do ludzi,one więcej rozumieją niż człowiek no i kochają bardziej,niż ludzie.Nie moge przeżyć,jak widze,że Maja zasnęła na podłodze,zaraz ją przenosze na łóżko.Ona już się nauczyła,jak wyprosić u mnie coś dobrego,gdy robie śniadanie czy kolacje,wie,gdzie stanąć,żebym ją zauważyła.Jak tylko usiądę ,ona mnie zaczepia,biore ją na ręce a ona zasypia mi na kolanach.Chciałam jej zrobić kilka zdjęć na spacerku,ale ona jest taka ruchliwa,że na zdjęciach udaje mi się wychwycić z reguły tylko jej ogonek.Z zachowaniem czystości już też prawie sobie radzimy,jeszcze się jej zdarzy,ale ostatnio piszczy pod drzwiami,dobry znak.Szkoda,że mieszkam tak można powiedzieć na odludziu,bo zawsze mogłabym się przydac do czegoś,nie umiem robić takich ogłoszeń itp,ale kopiuje zdjęcia,które oglądam na dogo i wrzucam na NK,założyłam taki specjalny profil dla psinek,chyba nikt nie będzie miał mi tego za złe?Zaoferowałam się też na tymczas dla czarnej psinki,która miała być na smalec,ale Karilka nie ma transportu a i ja z tym mam zawsze problem.Kombinuje też tu troche,żeby jakąś kaske uzbierać dla psinek z Pabianic,bo mam już słabość do tego schroniska,albo karmy chociaż,czy nie wiem co...Może mi podpowiecie?;)
  21. Mam pytanie do Piechci,może wiadomo coś o rodzeństwie Majci,jak się miewają?Jak żyją?Łzy płyną mi wielkie,od czasu,kiedy przeglądam Dogomanie.To,co "ludzie"robią psinom...no po prostu brak słów...Nie wiem,czy tacy mogą spać spokojnie,czy mają serce,sumienie?Raczej nie... Nasza dziewczynka ma się dobrze,rośnie bo to da się zauważyć,ale to nie jest ta sama sunia,która przed nami chowala się pod pache p.Agaty i była cichutka.Teraz gryzie,szczeka,zaczepia,łobuz się zrobił,uwielbia spacerki i ...wkładki z butów...Gdy zakładam kurtke,ona już stoi przy wieszaku,bo wie,że tam wisi smycz,mam teraz towarzyszke,chodzimy razem wszędzie,do sklepu,do parku,nawet na plotki idziemy obie,bo Maja nie lubi zostawać sama,jeśli na chwile zgine jej z oczu zaraz strasznie płacze,siedze przy komputerze,a moje psie dziecko śpi mi na kolanach,zębolki już ostre,bo gryzie chłopaków po piętach.Z kotem już się zakumplowała,a raczej kot z nią,chociaż dla własnego bezpieczeństwa śpi na telewizorze.Taka to nasza Maja kochana.
  22. Cały czas pytam,ale wątpie,jak chciałam jechać po moją sunie to nie moglam też nikogo złapać
  23. O opinie o mnie można się też zwrócić do pani Agaty51,to ona była u mnie,może nie zna mnie aż tak dobrze,ale zna moje podejście do psin,sama tu na własną rękę ratuje bidulki,bo w mojej miejscowości często wyrzucają je z samochodu
  24. Z wizytą nie ma problemu,jestem dyspozycyjna,tzn.jestem w domu całe dnie.Miałam już wizyte,gdyż Maje wzięłam ze schroniska w Pabianicach i jedna dogomaniaczka mi ją przywiozła.Nie znam tu nikogo ,kto byłby powiązany z dogomanią.
×
×
  • Create New...