-
Posts
2122 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Evelka
-
Kochane Cioteczki! Bardzo Was prosimy o RADY w sprawie huskiego Luny. To nasza była tymczasowiczka, która ze swojego domu znów wróciła do Krakowa (właściciel chce/może Ją zabrać z powrotem dopiero w okolicach kwietnia/maja). Sytuacja jest bardzo skomplikowana i dlatego bardzo prosimy o pomoc i wsparcie osób bardziej doświadczonych! Dokładna sytuacja jest opisana w poście 145, na str.15. Oto wątek Luny: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/179560-Luna-znowu-w-DT%21-Ju%C5%BC-po-sterylce-aborcyjnej%21-Dorad%C5%BAcie-prosz%C4%99-co-robi%C4%87-%21"]http://www.dogomania.pl/threads/179560-Luna-znowu-w-DT!-Ju%C5%BC-po-sterylce-aborcyjnej!-Dorad%C5%BAcie-prosz%C4%99-co-robi%C4%87-![/URL]
-
Luna znowu w DT! Już po sterylce aborcyjnej! Doradźcie proszę co robić?!
Evelka replied to Evelka's topic in Już w nowym domu
No i znowu KATASTROFA! Nigdy nie przypuszczałabym, że sprawy tak się potoczą... Mimo, że o zdjęcie Lunki z nowego domu ciężko nam było się doprosić to kontakt telefoniczny był dobry i pełen optymistycznych relacji, więc się nie przejmowaliśmy za bardzo... Choć poniesionych kosztów leczenia (i tak już podzielonych przez połowę, które miały być zwrócone przez nowy dom, który w momencie podjęcia decyzji o adopcji Lunki zobowiązał się do pokrywania wszelkich kosztów Jej leczenia od tamtego momentu, prosząc tym samym aby diagnostyka i leczenie zostały dokończone w Krakowie) nie odzyskaliśmy do tej pory...:angryy: Tomek ciągle miał jakieś problemy finansowe... Albo wydawał dużo na leczenie Luny (musiała przejść jeszcze dwie kuracje antylambliowe). Kurka, ja to wszystko rozumiem, nam też nie raz jest ciężko, ale bierzemy odpowiedzialność za zwierzaki, którymi zdecydowaliśmy się zająć, więc mimo wszystko dla nas to nie argument...! Zresztą przed adopcją Tomek doskonale wiedział jak wygląda stan zdrowia Lunki! Do adopcji nikt Go nie zmuszał, zresztą Lunka nie miała ani jednego ogłoszenia, bo za pośrednictwem Dory zgłosił się Tomek i wyraził chęć adopcji... Kolejna sprawa, która mnie zaniepokoiła to fakt, że po 2 msc.od cieczki (którą Lunka miała jeszcze u nas, w Krakowie) przypomniałam o sterylce, ale Tomek powiedział, że to teraz niemożliwe, bo Jej obecny weterynarz powiedział, że jest na taki zabieg jeszcze zbyt słaba. Spoko, zrozumiałam i postanowiłam poczekać na następną cieczkę... W nowym domu Luna podobno zagryzła dwie kury sąsiadów i jakiegoś dzikiego kota. Podobno nie było z tym większych problemów. Raz uciekła na jeden dzień, ale szczęśliwie się odnalazła, choć niestety zostałam o tym poinformowana dopiero w kilka dni po całym zdarzeniu. Miała też kolejną cieczkę, która absolutnie nie zbiegła się z terminem ucieczki. I teraz przechodzę do meritum! Otóż jakieś 3 tyg. temu zadzwonił do mnie Tomek informując, że razem z Narzeczoną przeprowadzili się do wynajmowanego mieszkania i że Ich sąsiadem jest jakiś upierdliwy facet z 6 persami, którym zdarza się spacerować po klatce. Pech chciał, że pewnego dnia, gdy Tomek wychodził z Luną na trening rowerowy (miała być przypięta na lince do roweru) to kot zamiałczał na klatce. Niestety było to Jego ostatnie miauknięcie... [*] Właściciel persa wpadł w szał. Po pierwszym starciu na policji (zwrot "wartości" kota - 800 zł + mandat karny w wys.200 zł) zadecydowano o uśpieniu Lunki jako o psie agresywnym... Jakim prawem zapytacie? Nie mam pojęcia... Oczywiście chcieliśmy razem z Tomkiem załatwić lewe zaświadczenie. Ale musiałam szukać Jej jakiegoś DT z dala od Krynicy. Ostatecznie właściciel kotów został jakoś nieco udobruchany, odstąpił od żądania uśpienia, ale oświadczył, że jeśli jeszcze raz zobaczy Lunkę w swoim bloku to złoży sprawę do sądu i będzie wysuwał dalsze roszczenia z faktu utraty kota... Tomek póki co nie może się wyprowadzić. W okolicach kwietnia planuje przeprowadzkę do Krakowa lub Wrocławia i wtedy z powrotem mógłby zabrać Lunę do siebie. Na ten czas kompletnie nie miał Jej gdzie umieścić. Przez 2 tyg. mieszkała w Jego pracy (gdzie Ją odwiedzał) a w week-endy u Jego kolegi, który mógłby Ją przetrzymać dłużej gdyby nie to, że Jego owczarkowaty pies ponoć się na Nią rzucał... Znalazłam Jej wspaniały DT w Krakowie (u naszych dobrych znajomych, którzy zajmowali się Nią podczas cieczki, żeby uniknąć kontaktów z naszym Barrym;)). Znaleźliśmy też transport, bo Tomek nie miał jak tego zorganizować. w międzyczasie powiedziałam Mu, że w takim razie zrobimy Jej nie długo sterylkę w Krakowie (żeby tego dłużej nie odwlekać). On na to, że niby tak, ale On nie jest pewny... Bo że Jego wet mówi, że "suka dla zdrowia psychicznego powinna przynajmniej raz w życiu mieć szczeniaki"!!!! K...wa, wiecie jak mnie zagotowało?:angryy: Zresztą mam gdzieś co twierdzi Jego przedpotopowy wet, warunki umowy adopcyjnej były jasne! Jednym z nich była sterylka! Ale postanowiłam, że tą sprawę wyjaśnię później, bo wtedy najważniejsze było jak najszybsze zabranie Lunki. Monice (tej naszej znajomej) udało się zorganizować transport (dzięki innej koleżance) na sobotę 23 X. Nasze auto obecnie nie nadaje się do takiej podróży. Tomek był wtedy służbowo w Krakowie na cały week-end (Lunki nie miał jak zabrać, bo jechał pks'em). Monika przyjechała pod dom tego Tomkowego kolegi (którego pies rzekomo rzucał się na Lunę) i co zobaczyła?! Luna leże na ganku, a pies biega sobie nieopodal po ogrodzie. Nie wyglądało, żeby chciały się zamordować... Zresztą ten Pan oddawał Lunkę bardzo niechętnie. Dziwił się, że tak szybko Ktoś po Nią przyjechał. Mówił, że przecież u Niego miałaby dobrze, tylko, że nie mogłaby wchodzić do domu (musiałaby mieszkać w budzie), a Jego pies może... Ja oczywiście nie zgodziłabym się na takie warunki i mimo wszystko szukałabym DT, ale wydaje mi się, że Tomek powinien mnie poinformować, że ma dla Niej potencjalne miejsce na ten czas, ale że tylko na zewn... Nie sądzicie? Chodzi mi o taką zwykłą uczciwość. Mniejsza o to, w każdym razie w końcu dziewczyny załadowały się do auta i ruszyły do Krakowa. Tomek mówił mi, że przez te 2 tyg.takiej ekstremalnej syt.i bycia gł.samej Luna bardzo schudła... Jakże miał mnie zadziwić Jej widok! W sobotę wieczorem Monika i Luna spotkały się z Tomkiem, który chciał się z Nią zobaczyć. Nie przekazał ani książeczki zdrowia, ani karmy ani kasy na nią (a obiecywał, że wszelkie koszty finansowe bierze na siebie! Choć później jak zwykle zaczął stękać, że ma teraz dużo wydatków...), a co więcej to nie dał nawet leków (ani recepty na nie), które trzeba Lunce podawać natychmiast jak pojawi się biegunka, która niestety jeszcze czasem się zdarza... A w syt. stresowej i zmiany miejsca mogła pojawić się prawie na pewno! Powiedział, że to załatwi i prześle pocztą... Nie pojmuję tego, bo syt.nie zdarzyła się z dnia na dzień. Tomek od ponad tygodnia wiedział, że na Lunę czeka DT w Krakowie i że czekamy tylko na transport! Mógł i POWINIEN wszystko przygotować na Jej wyjazd! Nie wspomnę już o Jej zabawkach czy legowisku... Był na to wszystko czas... Poza tym Monika mówi, że Luna na Jego widok nie zareagowała jakoś bardzo radośnie. Owszem machała ogonem, ale tak jak do każdej innej osoby, która okazywała Jej zainteresowanie. Trochę słabo jak na pół roku razem - nie? Tym większe było nasze zdziwienie, gdy w niedzielę (24 X) Lunka na nasz widok oszalała z radości! Skakała po nas, piszczała i bardzo intensywnie się łasiła. Mieszkała u nas 2 miesiące, a od pół roku Jej nie widzieliśmy... Wtedy Monika zwróciła naszą uwagę na obwisły brzuch Lunki, Jej ociężałe ruchy... Uwierzcie mi, nie trzeba byłoby specjalistą, żeby zauważyć, że Ona jest w ciąży i to zaawansowanej!:-o Od razu chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Tomka mówiąc Mu o naszych podejrzeniach i obawach! Powiedział, że to niemożliwe, że niby na jakiej podstawie tak twierdzimy? Wszystko Mu powiedziałam, o obwisłych, dużych sutkach (podobno miała takie zawsze!), powolnych ruchach, wielkim brzuchu (ponoć miała jeszcze większy, a to było już po schudnięciu...buahah). Generalnie Tomek nie brał takiej opcji pod uwagę. Nawet się przy tym nie zająknął. Ponadto pytałam Go o wagę Lunki (chciałam porównać ile przytyła od wyjazdu od nas), wchodził właśnie do domu, więc miał znaleźć książeczkę zdrowia i oddzwonić... Nie oddzwonił... Niezwłocznie następnego dnia pojechaliśmy na usg, które niestety było tylko formalnością => CIĄŻA i to zaawansowana! Mój TŻ dzwonił do Tomka powiedzieć jak wygląda syt. Był w szoku. Ja nie wiem czy On jest taki cwany i tak dobrze gra, czy naprawdę nie widział jak zmienia się Jego pies?! Przecież to jest jakaś paranoja. Poinformowaliśmy Go o konieczności przeprowadzenia zabiegu. Na koniec dorzucił, że ewentualne koszty (jakie ewentualne?! przecież usg i zabieg nie są za darmo?) pokryje, ale nie wie kiedy (skąd ja to znam...), bo obecnie ma ciężką syt.finansową... Tomek nie zadzwonił do obecnych opiekunów Lunki, żeby dopytać o Jej stan, czy przede wszystkim przeprosić(!) za zaistniałą sytuację! Bo przecież Oni nie byli przygotowani, że wezmą psa, który będzie musiał mieć zabieg i potem będzie wymagał wzmożonej opieki... Zresztą Monika już w sobotę mówiła Mu o swoich obawach, ale On tak jak do mnie zbył te podejrzenia, jako zupełnie irracjonalne. 26 X, czyli we wtorek zawiozłam Lunę na sterylkę aborcyjną. Szczeniaki były 4, sama końcówka ciąży. Gdybyśmy mieli wieźć Ją do Krakowa tydzień później (w następny weekend) to pewnie byłoby już po wszystkim... Dla nas decydowanie o życiu czy śmierci tych szczeniaków nie było łatwe. To NIE były już płody! Ale wiem, że to była jedyna słuszna decyzja w tej sytuacji. Tylko cholera dlaczego do tego w ogóle doszło?? Czemu Luna musiała znosić trudy ciąży, czemu musiała mieć poważniejszy od zwykłej sterylki zabieg?! I wreszcie czemu te szczeniaki w ogóle się pojawiły...? My jesteśmy zdruzgotani i sami nie wiemy co robić. Najważniejsze, że Luna dochodzi już do siebie i ma się coraz lepiej. Śpi z Moniką i Arturem na łóżku:evil_lol: Jak tylko dam radę to wkleję zdjęcia. Bardzo proszę o pomoc i wszelkie rady. My już raczej wiemy co powinniśmy zrobić, ale bardzo jesteśmy ciekawi Waszej opinii. Dla nas to pierwsza (i oby ostatnia!) taka sytuacja. Zresztą większość z Was ma większe od nas doświadczenie w adopcjach. Będziemy wdzięczni za wszelkie sugestie i wypowiedzi. -
[quote name='Ulaa']No wiesz co Evelka, raczej tak średnio z tym podobieństwem... Nicolausek jest piękny :loveu::loveu::loveu: [URL]http://i30.tinypic.com/dlmjiv.jpg[/URL] a Ryszard... no cóż, ehmmm ;-) [URL]http://img.interia.pl/pomponik/nimg/i/j/pom3242801.jpg[/URL][/QUOTE] Buahaha, nawet nie wiesz Ula jak się uśmiałam czytając Twojego posta:megagrin: Ale fakt - rację masz bez wątpienia!:grin: [quote name='zolziatko']Widzę, że Nikuś przeżywa drugą młodość ;) Wygłaskajcie ode mnie Nikusia! Evelka a wiadomo co u Murzynka?[/QUOTE] Fajnie, że jesteś:lol: Nikuś wygłaskany! A u Murzynka wszystko dobrze. Biega po swoim ogrodzie. Pilnuje domu i Państwa. Tylko czasem podobno, gdy więcej i intensywniej się porusza, trochę bolą Go tylne nogi... Ale cały czas dostaję preparat wzmacniający stawy. Chyba po prostu Chłopak musi na siebie bardziej uważać. Myślę, że mimo wszystko jest Mu dobrze:)
-
Atak Sympatycznych Kudlatych Klonów,PILNIE DT/DS inaczej wróca do schrn
Evelka replied to agamika's topic in Już w nowym domu
Wspaniałe wieści!:multi: Strasznie się cieszę, ze Kloniki są już w swoich domach! Wiadomo, że na początku będzie im trudno, ale na pewno już niebawem będą mogły w pełni cieszyć się szczęśliwym życiem ze swoimi Ludźmi! -
Piękna, żywiołowa dama szuka domku stałego! - ZNALAZŁA!!! :)
Evelka replied to Drzagodha's topic in Już w nowym domu
[quote name='Drzagodha']Ja mam jeszcze fotki z działki, ale są robione komórką i trochę niewyraźne :( Co do działki - Bessa przebiła ostatnio piłkę małemu synkowi Państwa. Mały Bartek na to - "To nic, kupimy Bessie nową" :diabloti:[/QUOTE] Wspaniałe podejście:loveu: -
Karmiący szkielet... już nawet nie prosi o pomoc...
Evelka replied to lika1771's topic in Już w nowym domu
Psiaki wspaniale wyglądają! Fantastycznie, że udało się Je uratować:multi: Teraz muszą jeszcze tylko znaleźć cudowne domki...! -
POMOCY !!! Chow Chow w ciężkim stanie (transfuzja krwi)
Evelka replied to Fundacja_Chow-Chow's topic in Chow chow
Ja również... -
Filutek zdjęty z łańcucha, pojechał do domu, można się cieszyć:)
Evelka replied to Energy's topic in Już w nowym domu
Mam nadzieję, że uda się znaleźć jakiś DT i że kudłaczek będzie mógł zacząć nowe, szczęśliwe życie...! -
[quote name='koosiek']Johny od kilku miesięcy nie ma ataków - tyle dobrego. Poza tym każdy dzień taki sam i żadnych perspektyw na zmianę :([/QUOTE] Faktycznie chociaż tyle, że ataki Go nie męczą... Ale tak strasznie mi Go żal...:-( Czemu Nikt Go nie chce? A ci co może i by chcieli to z różnych względów nie mogą...:shake:
-
Filutek zdjęty z łańcucha, pojechał do domu, można się cieszyć:)
Evelka replied to Energy's topic in Już w nowym domu
Jestem i ja na zaproszenie. Strasznie biedna psina. Ja też sądzę, że tą rzekomą agresję powoduje atmosfera panująca w schronisku, przywiązanie do budy, no i oczywiście wielki stres... Eh, DT tak bardzo by się przydał... -
[quote name='Ulaa']Czyli Nicolaus nie zaśpiewa z Rysiem R. "za starzy na grzech" :D i sieje zgorszenie w stadzie Evelki ;) a to diabluch jeden hehehe:)[/QUOTE] Hehe, powiem Wam, że taki duet mógłby wypaść całkiem nieźle! Zwłaszcza z charakterystycznym zachrypniętym głosem Nicolausa!;) Czujecie to podobieństwo do Ryszarda?:razz:
-
[quote name='MalgosMalgos']Jeszcze nic nie wiem. Poczekajmy do poniedzialku, bo nie chce ich popedzac. pozdrawiam serdecznei Malgos Oczywiście poczekamy i cały czas będziemy mocno zaciskali kciuki:) A przy okazji bardzo serdecznie zapraszam Was na bazarek dla również niepełnosprawnej Iskierki - http://www.dogomania.pl/threads/195032-Bazarek-dla-Iskierki-obrazki-bajkowe-na-%C5%9Bcian%C4%99!-%29-do-14-listopada-godz.-20.00 Maleńka na początku, tak jak Demi, miała całkowity niedowład a teraz CHODZI! Nie idealnie, ale jednak. Jednak pomoc ciągle potrzebna! Dlatego bardzo proszę o odwiedziny bazarku. Choćby o podrzucanie. Z góry bardzo dziękuję w imieniu swoim i Iskierki.
-
[quote name='ASICAiBREGO']Jestem po pierwszym zjeździe już, to mogę wam odpowiedzieć, że nie, nie tylko psów, gdyby była to psychologia psów, pewnie nie nazywała by się psychologią zwierząt :) Są ssaki wyższe, a laboratoryjnie przykłady najczęściej szczury, troszkę o ptakach. Zresztą wrzuciłam kilka postów wyżej wykaz bloków przedmiotowych, polecam :P[/QUOTE] Bardzo dziękuję za relację! I oczywiście z niecierpliwością będę czekała na kolejne relacje!:)
-
[quote name='Borówka16']To czekamy na zdjęcia spacerowe :)[/QUOTE] Dokładnie! A doczekamy się?:razz:;)
-
TRÓJŁAPEK-URWANY kawałek tylnej łapki, -PO AMPUTACJI MA DOMEK
Evelka replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
[quote name='dudson13']Ciekawe co nowego u Tofika[/QUOTE] Dokładnie, są może jakieś wieści? A gdyby były zdjęcia to już w ogóle byłoby wspaniale:) -
Piękna, żywiołowa dama szuka domku stałego! - ZNALAZŁA!!! :)
Evelka replied to Drzagodha's topic in Już w nowym domu
[quote name='Drzagodha']No, to ten. Bessa już w domku w Bogatynii :D[/QUOTE] Wspaniale! Naprawdę bardzo się cieszę!:multi: -
[quote name='karusiap']Gaja do tego czasu bedzie bezpiecznie czekala w cieple na adopcje Pani Joli. Mam nadzieje,ze juz od jutra zamieszka w hoteliku w ocieplanym boksie budynku. Bedzie miala dwa spacery dziennie plus dlugie wyprawy przynajmniej raz w tygodniu.[/QUOTE] To bardzo dobre wieści! Udało się z tym hotelikiem?