Wczoraj dzwoniła p. Justyna, bardzo długo rozmawiałyśmy. Joko jest już po wszystkich badaniach, konsultacjach i niestety wiadomości nie są zbyt dobre. Sunia ma wrodzoną dysplazję i zwichnięcie obu rzepek w tylnych łapkach, dlatego ich nie zgina i chwieje się czasami przy załatwianiu się. Na operację dysplazji jest już za późno, tego typu zabiegi wykonuje się u paromiesięcznych szczeniaków i tylko wtedy rokowania są dobre. Można natomiast próbować operować łapki i państwo podejmą się takich zabuegów. Koszt jednej łapki to 3000 zł, robi się je w odstępie pół roku i jeśli udadzą się, to bardzo polepszą życie Joko. Teraz sunia ma mieć ograniczony ruch, bo niestety zbyt długie chodzenie będzie powodowało ból. Rodzina zakupiła już specjalny plecak i będą uczyli Joko takich spacerów. Pani Justyna powiedziala, że nie żałują ani jednej chwili spędzonej z sunią; jest wspaniała, kocha życie i każdego dnia uczy ich radości z najmniejszych rzeczy. Bardzo ją kochają i zrobią wszystko, aby lepiej jej się żyło. Przed sunią operacja, potem długa rehabilitacja i zobaczymy ... W imieniu swoim i suni proszę o kciuki i zaglądanie na wątek, będzie nam raźniej. Myślę, że pomimo tych smutnych wiadomości trzeba cieszyć się z faktu, że Joko trafiła na tak wspaniałą rodzinę.