Tak jak Murka napisała, ludzie byli na spotkaniu i są zdecydowani na adopcję. Znają historię Albinki, wiedzą o zmianie hoteliku i z jaką opinią przyjechała do Kasi. Wypełnili ankietę i teraz czekają na wizytę przedadopcyjną. Młodzi mieszkają w Rzeszowie, więc to od nas kawałek, a ja nie mam tam nikogo do wizyty, tym bardziej doceniam wcześniejszą propozycję Asi Alaskan, że jak znajdzie się dla Albinki dom z tamtych stron, to podjedzie na wizytę, jestem bardzo wdzięczna.
Ja, ze względu na całą tą historię suni, którą bardzo przeżywam, nie jestem już w stanie obiektywnie do tego wszystkiego podejść, bo w głowie mam różne scenariusze, niekoniecznie dobre. Nie chcę, aby Albinka straciła szansę na dom, bo ja mam w głowie, że sobie nie poradzi. Z drugiej strony nie zdecydowałabym się na wizytę przedadopcyjną kogoś, kogo nie znam, bo tutaj zaufanie jest najważniejsze.
Z Alaskan mamy za sobą wiele wspólnych wizyt PA - albo przeprowadzonych wspólnie, albo wspólnie przegadanych; kierujemy się podobnymi kryteriami przy adopcji zwierzaka i będzie to najlepsza w tej sytuacji decyzja. I nie chodzi tu o ewentualne problemy Albinki, ale o obiektywną ocenę przyszłego domu przez doświadczonego wizytatora, domu dla suni z historią.
Wiem, że Alaskan już też rozmawiała z p. Olą, są w kontakcie, czekamy na kolejne informacje.