Dawno nic nie pisałam, ta końcówka starego roku i początek nowego to nie był dla mnie dobry czas. Minął rok bez Zulci, wciąż bardzo mi jej brak, teraz doszedł strach o każdy kolejny dzień Luizki. Dobra wiadomość jest taka, że pomimo paru kryzysów, fatalnych wyników kocia żyje. Teraz jeździmy co drugi dzień na kroplówki, nadal jest karmiona strzykawką, bo sama nie je. Schudła 1,80 kg, ucieka na widok tych swoich zupek, ale myje się, mruczy, przychodzi na głaski jak każdy kot. To że żyje to chyba faktycznie ten świąteczno noworoczny cud. Staram się cieszyć każdym wspólnym dniem, chociaż to trudne. Telma miała robione badania, ma też lekko podwyższone wyniki nerkowe, ale u niej wystarczy tylko dieta i powinno być dobrze.
Mam też wreszcie dobrą wiadomość dotyczącą Florki - miała wczoraj robione badania i są w normie!!! Wetka mówi, że wszystko wskazuje na zatrucie herbicydami?