Jump to content
Dogomania

Olga

Members
  • Posts

    115
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Olga

  1. a czym mogłabym go jeszcze zająć? niestety nie mam całego dnia do dyspozycji moich psów, bo pracuję poza tym muszę go dzielić na 4 stwory... Na babcię nie mogę liczyć bo jest już osobą starszą, a mama pracuje do 18 więc psami zajmuję się tylko ja. Spacer poza ogród raz dziennie 2h ( rowerem lub pieszo) i 2x po 0,5h szaleństwa z psami po ogrodzie, a później bawią się same. Po kastracji przestał reagować na suczki z cieczką, ale na znaczenie nie pomogło. Jeśli chodzi o inne psy zazwyczaj było tak, że brałam moje do schronu sprawdzałam czy się dogadują z nowym po czym po paru dniach sprowadzałam nowego psa do domu i witały się po raz drugi w ogrodzie. Następnie razem wchodziły do domu. Z tego co go znam to raczej jest pewny siebie, każdego nowego psa pierwszy miesiąc "ustawia".
  2. Aha i jeszcze jedno jego posikiwanie raz jest b. intensywne, a raz prawie nie znaczy w domu może jest to związane z tym, że odkąd jest z nami Aramis - bo tak ma na imię była u nas spora rotacja innych psiaków: jeden staruszek, który już zdechł, sunia na DT i dwie sunie które zostały na DS. Poza tym jest jeszcze jedna sunia która była jeszcze przed przyjściem Aramisa i ślepy kot...No ale po kastracji problem miał zniknąć:(:(
  3. Posikuje odkąd skończył mniej więcej 2,5 roku. Jego jedyną aktywnością nie jest tylko zabawa z innymi psami! Jak pisałam wcześniej chodzę z nim na spacery tzn jeżdżę rowerem taki prawie zaprzęg;) u weta byłam, niczego nie stwierdził powiedział jedynie, że gdyby to było chorobowe posikiwałby w różnych miejscach a nie tylko w jednym. Kastrację miał już rok temu i później przez ok 0,5 roku był spokój... karjo2 napisz mi proszę jakie info mogłoby być jeszcze pomocne do zdiagnozowania problemu, bo ja już nie mam pomysłów co może być nie tak :(
  4. Witam:) Mam taki problem: mój dorosły już pies od 2 lat sika po chacie. Wcześniej były to różne miejsca, ale po kastracji przez chwilę było dobrze. Ostatnio upodobał sobie sypialnię mojej mamy i posikuje tam na dywan, ale tylko wtedy gdy nikt nie widzi (np. jesteśmy na piętrze lub w łazience, sklepie itd.) Na pewno nie chodzi o to, że pies nie wytrzymuje, ponieważ potrafi zrobić to kilka minut po spacerze. Mam jeszcze inne zwierzęta, ale on jest samcem alfa (jest z resztą jedynym samcem). Moje pytanie jest takie: 1. czy jest możliwość, że posikiwanie jest związane z czymś innym niż znaczenie terenu? np. ze zbyt małą ilością ruchu? (wydaje mi się, że pies ma po spacerach serdecznie dosyć wszelkich aktywności, poza tym bawi się jeszcze godzinami na podwórku z drugim moim psem, ale może się mylę i jednak brakuje mu ruchu) 2. czy kastracja może być przy takich problemach nieskuteczna? 3. czy to może być próba zdominowania mojej mamy? (do tego pokoju mama nie pozwala mu wchodzić, ale gdy michu tylko przyuważy niedomknięte drzwi z radością zostawia niespodzianką) 4. co zrobić żeby przestał? Bardzo proszę o pomoc
  5. mam podobny problem z moim alaskanem... ma 5 lat i wcześniej był nauczony czystości w domu. teraz też doskonale wie gdzie ma się załatwiać, ale nawet po powrocie z dworu potrafi zawędrować do pokoju mojej mamy (tylko tam w jednym miejscu sika) i nalać. Zawsze robi to dyskretnie, jak nikogo nie ma w pobliżu, więc nawet nie mogę go ukarać! Oprócz niego mam jeszcze 3 suczki, ale on mieszka na parterze tylko z jedną sunią (od zawsze), dwie pozostałe zamieszkują piętro więc przed nimi chyba nie powinien znaczyć... Kastracja wykonana ponad rok temu nie pomogła, ma może ktoś jeszcze jakiś pomysł na taki problem, bo ja już nie mam siły na słuszne pretensje mojej mamy dotyczące jej dywanu w sypialni...
  6. Coraz więcej w niej życia :)kurcze z żadnym moim psiakiem nie próbowałam się bawić biustonoszami... ale się poprawię, skoro one to lubią!
  7. całe szczęście, że zdrowa! Fajnie, że się jej polepsza:)
  8. Ale jej się poszczęściło! Fajnie, że już odpoczywa sobie w DT! W tym boksie naprawdę niełatwo było ją przyuważyć... Teraz to już życie Zojki będzie się zmieniało tylko na lepsze!!!
  9. I jak bidulce nie poprawił się chodź trochę humorek? Na początku jak czytałam, to myślałam, że odreaguje schronisko, odeśpi i się powolutku otworzy... ale skoro żadnej zmiany na razie nie widać to niedobrze :(
  10. a Pereczka wczoraj pierwszy raz weszła sama po schodach na piętro :D Jestem z niej dumna!
  11. No pewnie, że jest piękna!
  12. no i znowu bidulka ma chore uszka...
  13. Sunia coraz więcej je może w końcu trochę przytyje na zimę...
  14. [quote name='GoniaP'] Bardzo żałuję, że nie mogę jej przyjąć do siebie :-( Chciałabym być świadkiem jej metamorfozy, która przy odrobinie cierpliwości i miłości na pewno nastąpi. To piękna sunia, piękna fizycznie i piękne ma wnętrze...[/QUOTE] No Goniu teraz to chyba jeszcze bardziej żałujesz :P a tak serio to faktycznie bardzo się zmieniła...
  15. Zdjęcia przesłałam do Małgosi, więc na pewno niedługo się pojawią :)
  16. zdjęcia będą jutro:)
  17. Dzisiaj już od godziny śpi jak zabita, bo cały dzień biegała po podwórku. Nie chciała wracać do domu tak się dobrze bawiła z Korą :-)
  18. Dzisiaj odwiedził nas kuzyn. Perrka okazała się bardzo obronnym psem - szczekała spod stołu ;p No ale liczą się intencje. Jeszcze parę tygodni temu nie odważyłaby się użyć siły swojego głosu.
  19. Przepraszam, że się nie odzywałam i nie pisałam żadnych niusów, ale miałam mały problem z wejściem na forum... U Perrki wszystko dobrze poznaje coraz więcej nowych osób i coraz łatwiej jej to przychodzi. Cały czas czekamy na koleżankę, która obiecała zrobić suni jakieś ładne fotki, żeby było widać jaka jest piękna - bo ja jakoś nie mam talentu :p Mam nadzieję, że w tym tygodniu w końcu się to uda, pozdrawiamy wszystkich zaglądających na ten wątek:)
  20. Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta tę sprawę, jeśli tak to mogę Was uspokoić. Psiak trafił w dobre ręce, nowy właściciel dowiedział się o jego losie i przyjechał aż z Warszawy, żeby go adoptować. Znam dobrze te okoliczności, bo byłam jedną z osób która pielęgnowała go w najgorszych chwilach. Nie dałabym go byle komu! Pies faktycznie był w koszmarnym stanie, pamiętam jak obmywałam całe jego wychudłe ciało z zaschniętej krwi i jak wystawał mu z głowy odłamek kości... a on nadal tak lgnął do człowieka
  21. Jakoś nie mam weny żeby zrobić Perce foty... Chyba obydwie jesteśmy trochę przygnębione sytuacją - oczekiwałyśmy happy endu a tu nic z tego. Dzisiaj wyszłyśmy na spacer, ale Perrka nie chciała się spod płotu ruszyć. Nie wiem czy jej się coś przypomniało czy po prostu pogoda nieodpowiednia. Sunia nadal panicznie boi się obcych ludzi, gdy przychodzą goście chowa się w najdalszym kącie domu. Staramy się ją jakoś przyzwyczaić, ale to niełatwe. Trudno jej przezwyciężyć strach, ale gdy już podejdzie, to patrzy tymi smutnymi oczami lub domaga się pieszczot.
  22. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Skoro Pani nie mogła lub nie chciała wziąć Perry to Jej strata - fajniejszego psa nie znajdzie. A ja się mobilizuję i w weekend porobię jakieś fajne zdjęcia suni.
  23. My się nie poddajemy, przecież w końcu musi znaleźć się ktoś kto pokocha Perrkę... Biedulka musiała dzisiaj cały dzień zostać sama w domu, ale bawiła się grzecznie kosteczką i nic nie przeskrobała :) ale za to jak nas powitała jak wróciliśmy do domu - no po prostu euforia:D
  24. hej, wszyscy przestali się nami intertesować?!
  25. jak widać w albumie sunie żyć bez siebie nie mogą :) cały czas są razem i nawet jednym facetem się dzielą ;)
×
×
  • Create New...