Ja w grudniu znalazłam przemarzniętą śliczną ONKę, zawiozłam ją do schroniska skąd została odebrana (chyba przez właściciela lub adoptowana). W tym czasie dałam o niej ogłoszenie i odezwało się do mnie 5 osób z moich okolic, którym zaginęły ONKI. Zwykle w lesie na spacerze pobiegły za zwierzyną. Ja swojego psa już w życiu w lesie nie puszczę.