-
Posts
9526 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kapsel
-
a gdzie Czarodziejka mieszka, daleko? :smile:
-
Dziewczyny, chcę od razu Wam powiedzieć, że ewentualnie te pare dni może zostać u nas, ale szukajcie mu Dt, albo chociaż hotelu i jest to pilne, gdyż psiaczek siedzi w odosobnieniu w komórce, a mnie także serce boli jak go widzę taką biedę zamkniętą.:-( Moje boksery, to staruszki i dlatego też nie chcę ich narażać na dodatkowe stresy i emocje związane z trzecim psiakiem. Bardzo długo musiały się dogadywać między sobą i jeszcze nie jest tak idealnie. Ja też bardzo przeżywam ta sytuację, serce cały czas chodzi mi i łomocze. :oops: Może jednak jest gdzieś miejsce hoteliku, może tam gdzie Bilbo jest? koło Łowicza?
-
[quote name='Malwi']ja sie zastanawiam czy ten szczyl aby pół roku już skończył ....[/QUOTE] Tez się zastanawiam, a strasznie wychudzony jest, zero mięśni, skóra i kości, musiał się dłużej błąkać, z tym że naprawdę skórę ma bielutką i czystą. Strasznie pragnie człowieka, bo często popiskuje i wyszczerza zębole.:lol:
-
Dziewczyny, Kapsel benio sika na czterech łapach!!!! :-):-):-) Szczylek jeden! :evil_lol: Był na spacerze i zrobił kupkę w miarę papkowatą :razz: Bardzo ciężko chodzi na smyczy idąc pod ogrodzeniem, ale już coraz lepiej. Zjadł obiadek, czyli kurczaka z makaronem, ale trochę tylko mu dałam (znaczy się mój TZ mu dał) :evil_lol: Teraz śpi rozciągnięty jak długi. Weta jeszcze nie było :mad:
-
Zdjęcia nie docierają do Malwi :shake: Pozamykam wszystko na kompie i spróbuję jeszcze raz dwie serie :shake:
-
Malwi foty idą do ogłoszeń. Będą dwa maile ze zdjęciami. On jest taki szczyl przyjazny, że podeszłam i zdjęcia sobie z nim też zrobiłam. :lol: Jest bardzo chudzieńki, ale sierść ma ładną bielutką i czystą. tylko trochę na łapkach ma kulki sfilcowane. Nie wiem jak sika bo wypuściliśmy go tylko na krótki czas, a w tym czasie nic nie robił. Może i nawet jeszcze na czterech łapkach? Dostał już tabletki na robale, został polany preparatem na pchły i kleszcze. Weta jeszcze nie było. Bokser biegał po ogrodzie i on chyba zgłupiał bo w tamtym kierunku, gdzie benek siedzi nawet nie chodzi. Z kolei Jenny bardzo ciekawska zaglada od tyłu, ale już bez wścieklizny. Gdy ją benek wyczuł z tyłu, to powarkiwał, pewnie ze strachu. Ale ja mam przeżycia, dawno takich nie miałam. A tak w ogóle to naprawdę fajny i pragnący człowieka psiak! Dziewczyny zorientujcie się czy są miejsca w hotelu, mojemu TZ bardzo zależy na nim. Pierwszy miesiąc opłacę, a dalej to mam nadzieję, że domek już znajdzie.
-
[quote name='Malwi']hihihi tak ;) Kapselek ma to co moja Ciotunia :P psiaki Kocha ale się boi :) Kapselku - dałoby radę zrobić lepsze zdjęcia ? najlepiej takie z człowiekiem ;) zaczniemy chłopaka ogłaszać już teraz :)[/QUOTE] Zrobię lepsze zdjęcia za pewien czas bo mój TZ w tej chwili jest zajęty, syn z Danii jedzie i musimy mu pokój przygotować. Na razie wyślę zdjęcie jak biedaczek w tej drewutni leży.
-
[quote name='Mysza2']Aż się bałam tu zajrzeć Kapselku, a nie rozważasz możliwości żeby mógł u Ciebie jednak zostać na DT, gdyby jakoś dogadał się z Twoim stadkiem?[/QUOTE] Myszeńko, ja zawał miałabym pewny, jeśli chcesz bym była tu z Wami jeszcze.... :oops::oops::oops::roll: [SIZE=1]Boję się psów, na samą myśl słabo mi się robi [/SIZE]:oops::oops::oops:
-
Zapoznanie było pojedyńczo, mój bokser na smyczy, a drzwi od ala drewutni ze szczebelkami. Bokser zaciekawiony :crazyeye::crazyeye::crazyeye:a Kapsel szczyl zaczął warczeć. Mąż z Kapslem odszedł i później zero zainteresowania ze strony boksera. Za to Jenny jak wściekłą rzuciła się na niego z warczeniem szczekaniem, zjeżoną sierścią. Ale, że jest karna została przywołana i nastąpił spokój. Teraz boksery siedzą w domu, a szczylek trochę popłakuje :-(. Na kołdrze jest dość duża plama, więc zapewne popuszcza mocz. Byłam rano u weta, kupiłam preparat na kleszczse, pchły i robaki. Wet powiedział, że przyjedzie do mnie żeby psa dodatkowo nie stresować. Jak go zbada to zaraz napiszę co i jak. Była burza i deszcz lał. Mąz poprawia zadaszenie i umacnia odgrodzenie. Dziewczyny jak będziecie myślały o hotelu dla niego, to ja się oczywiście dokładam. Szkoda mi go bardzo, żeby tak bidulka zamknięta siedziała :-(
-
Mąż mówi, że jutro, nawet gdy na smyczy nie będzie chciał iść, to go na ręce weźmie i pojedziemy do dobrego weta, bo ten wiejski to nie nadaje się nawet do leczenia królików.:diabloti: Już sobie wyobrażam minę naszego weta jak nas z beniem Kapselkiem zobaczy :-D:-D:-D Mąż mówi, że raz Kapselek machając ogonkiem zrobił dziwną minę i wyszczerzył zęby ale w formie takiego tiku czy cóś :crazyeye: (tak mi wytłumaczył)
-
[quote name='zuzlikowa']Kapselku, a może jak jutro będziesz do weta jechała, to [B]spróbuj załadować to beniate chudziactwo i zabrać ze sobą[/B]...mogą być problemy przy wsiadaniu do samochodu,ale po prostu na ręce i do tyłu...dobrze byłoby w dwie osoby jechać,bo nie wiadomo jak będzie siedział w aucie(może być niespokojny)...ale,[B]WARTO BY WET GO OBEJRZAŁ![/B] Może określic i wiek i stan fizyczny szczeniastego...a może i zważyc sie da... A i Ty będziesz spokojniejsza,bo jak popiskiwac zacznie,to będziesz wiedziała,że nic mu nie jest( i oby tak było!!!). Pamiętaj też by na raz teraz mu za dużo jeść nie dawać...lepiej z trzy razy mniejsze porcje i jeśli sucha karma to rozmoczona ... I najważniejsze...TRZYMAJCIE SIĘ!!!!![/QUOTE] Może i tak zrobimy, z tym że on nie chce się ruszyć na smyczy kładzie się i zapiera, może nie nauczony, albo mu się źle kojarzy. Mąż powiedział mi że będzie nauka chodzenia na smyczy, ja jestem zdumiona nie z tej ziemi, że mój TZ tak się zaangażował :crazyeye::crazyeye::crazyeye:
-
[quote name='ageralion']Kagance dobra rzecz czasami :) Ja tez proponuje zapoznanie na spacerze... Polazic z psami, bo wspolny marsz w jadnym kierunku daje poczucie wspolnego celu, co pomaga w budowaniu wiezi w stadzie ;)[/QUOTE] Kaganiec odpada, bo nie nauczyłam bo nie miałam potrzeby. Ja też nie podejmuję się ich zapoznawania, gdyż umarłabym ze strachu. Bokser gdy przywiozłam Jenny ze schronu, zeżarłby ją na obiad, kolację i śniadanie, a to sunia jest. Zobaczymy, mam możliwość odseparowania, bo płotek drugi jest. Zobaczymy, co będzie. Kapsel benio leży na kołderce, mąż relację mi teraz zdał, a i jeszcze powiedział, że kitka szybko mu chodziła ;)
-
[quote name='Malwi']o matko ... trzy Kapsle ;) pogubić się można :P Kapselku - pytanie ... do kiedy możesz benka przetrzymać ? - ile mamy czasu na szukanie mu jakiegoś innego miejsca zamieszkania ?[/QUOTE] W tej chwili trudno mi jest powiedzieć cokolwiek. Zobaczę jutro reakcję moich bokserów. Bokser za bardzo przyjazny niestety nie jest, a Jenny robi zawsze to co on. Nie pisze imion żeby się nie myliło.
-
[quote name='as_ko']Napiszcie czy pieniądze doszły. Dokument wyślę jutro poleconym na adres fundacji.[/QUOTE] Dowiem się czy doszły i dam Wam znać :loveu:
-
Dziewczyny Moje Kochane, ja to jestem chora przez tą akcję. Nigdy Takiej na żywca nie przechodziłam, zawsze wirtualnie. Ło matko, JA PODZIWIAM MOJEGO TZ. Jutro to też będzie jazda, bo nie wiem jak mój bokser zareaguje, jak zobaczy tego benia, a Jenny???? Tego tez się bardzo boję. On jest zamknięty w takiej partyzanckiej ala drewutni, gdzie drzwi nie są solidne, wszystko widać, więc jutro pewnie będzie jatka. A teraz najważniejsze: Kapsel (benio) jest większy od boksera, a bokser mój waży 32 kg, a jest z tych szczupłych. Benio waży gdzieś 15-20 kg połowę boksera, to teraz możecie sobie wyobrazić jaki on jest chudziutki :shake:
-
[quote name='ANETTTA']obejrz mu dobrze te łapki może ma coś wbite ..[/QUOTE] Jutro mu obejrzę bo teraz jest już ciemno i nie chcę go stresować. Chlipał wodę przed chwilą, a jutro pojadę do wiejskiego weta i kupię mu tabletki na robaki, nie wiem co jeszcze?
-
[quote name='ANETTTA']dziecko psie............[/QUOTE] Tak to naprawdę dzieciak, nawet byłam zdziwiona, że spokojnie wąchał sobie w tym polu i nie reagował jak mój Kapsel rzucał się na niego przy ogrodzeniu. Zero reakcji i poszedł powoli dalej. Jak podszedł bliżej to dopiero zobaczyłam jaki chudziutki, boki zapadnięte, a dużo sierści ma to z daleka myślałam, że faktycznie jakiegoś sąsiada pies bo po wsi to chodzą przecież bez smyczy. A on tak popiskuje skowyczy jak szczeniaczek, bo to na pewno szczeniaczek (nie znam się na beniach). Zastanowiło mnie jedno, że jak on tak chodził delikatnie podnosząc łapki po rżysku, to widać od razu było że to nie wiejski psiak :-( Tak delikatnie stąpał, pewnie go bolało i kuło :shake:
-
Sąsiadka parę dni temu dzowniła do schroniska do Konina to powiedzieli jej, że nie wezmą psiaka bo to nie ich teren, kazali dzwonić do gminy, a gmina powiedziała, że ich to nic nie obchodzi. Masakra!!!! :shake:
-
Jestem dziewczyny! Za boga nie chciał iść zapierał się straszliwie, mąż kombinował jak mógł, założył mu obrożę, wziął smycz, ale nie chciał iść i popiskiwał. Nie mając wyjścia wziął go pod pachę i zaniósł do drewutni koło domu. Acha, to piesek!!!!! Dostał karmę, dostał michę z wodą, kołdrę, jadł jak opętany i cały czas kita mu chodzi. Popiskuje biedaczek malutki :-(
-
[quote name='kinga_kinga7']kurcze z tego wszystkiego zapomniałam napisać, że Lusia dzisiaj rano popiszczała sobie jeżykiem. Jutro mamy wesele, więc Lusia z Tofikiem zostają sami, może chce ktoś dołączyć?:lol:[/QUOTE] Nie mogą iść na wesele :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Też coś im się przecież należy od życia :mad::mad::mad:
-
[quote name='chodząca katastrofa']niestety nie tylko szczotki;] on uwielbia wyjadać kwiatki z dzbanka;)[/QUOTE] Mój kiedyś też jak był młody zjadł kielichy od tulipanów, które dostałam na Dzień Kobiet. Tylko łodygi same zostały. A teraz bardzo lubi wąchać wszystkie. Może z Czesia romantyk wyrośnie ;)
-
Tyle ogłoszeń? :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Musi byc ten domek, musi trzymamy kciuki :thumbs: