-
Posts
2854 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Naklejka
-
[quote name='Angi']Grzywki do frisbee się nie nada. Ale inne mały popierdzielony pies jak najbardziej :P Twoja siostra jest zajebista, nie wiem co ty od niej chcesz. :diabloti:[/QUOTE] Taaa moja siostra jest genialna, dobrze, że się praktycznie nie widujemy ostatnio, a ja tylko marzę o wyprowadzce- mojej lub jej :diabloti: [quote name='Illusion']Ej, małe psy mają jakieś tam swoje ograniczenia we frisbee, ale też dają radę, ja tam lubię ze swoim kurduplem bawić się deklami, a jest chyba podobnych rozmiarów co grzyw.[/QUOTE] Widziałam frisbujące jorki, więc i grzywek też da radę :) Moja koleżanka też ma małego, frisbującego psa. Właśnie ta koleżanka pomaga mi z Arnim i niedługo umówimy się na wspólny trening :D
-
Grzywki są za małe :P Mam filmik z Arnim i frisbee :diabloti: Wiedziałam, że jak wezmę kamerę, to będzie nam szło do dupy i wszystko nam będzie przeszkadzało! Jetsan nam się rył cały czas, prawie stratował kamerę, nagle moja siostra przyszła i nie wiem po jaką cholerę chciała wbijać mi na ogród i rozpraszać Arniego :roll: Niedorozwój nigdy nie zrozumie, że ma mi nie przeszkadzać, jak ćwiczę z Arnim...
-
[quote name='motyleqq'] ten co dałam przepisy na ciasto jest najlepszy na świecie :loveu: oczywiście jest wegański, ale liczę, że Ci to nie przeszkadza :evil_lol:[/QUOTE] Przeglądałam go milion razy chyba i znalazłam kilka przepisów, które chciałbym zrobić, ale wolałabym jakąś stronkę bardziej wegetariańską niż wegańską :eviltong: [quote name='dog193']Ej, ale ciężko wymagać od mamy, żeby robiła specjalnie dwa obiady, zwykły i wegański, bo akurat jej dziecku tak się zachciało. Więc ja akurat rozumiem, że rodzice mogli mieć coś przeciwko.[/QUOTE] Dla mnie to też jest zrozumiałe, mi by też się nie chciało robić dwóch obiadów... Jak matki nie było, to miałam luz w kuchni i gotowałam na obiad to co ja chciałam :loveu: Panowie niezadowoleni, bo mięsa nie było, ale jak wybywałam z domu na weekend, to sobie robili schabowe :lol:
-
Podeślijcie mi, proszę, jakieś fajne blogi z prostymi przepisami wegetariańskimi :D Moi rodzice ciągle zapominają, że nie jestem dzieckiem i jestem świadoma, także wojny o kościół, jedzenie, chłopaków są na porządku dziennym :cool3:
-
[quote name='Angi']chodski - lepsza wersja Onka :P[/QUOTE] Tak i jak trafię na psa z dobrym charakterem, bo widziałam lękliwego chodskiego psa, to powinien być idealny. Wzrostem i wagą suczka by mi odpowiadała :) [quote name='BBeta']Pasowałby Ci :diabloti: A tak poważnie, Kelpiaka oczywiście nie polecam :eviltong:[/QUOTE] Pasowałby mi kolejny tybetan :loveu: Własnie po braciszku Jetsana i Chakrze, charakterkiem po matce, chociaż kilka cech po ojcu też by się przydało, wyglądem po dziadkach :evil_lol: W życiu o nich nie pomyślałam, bo nic o nich nie wiem :eviltong:
-
[quote name='BBeta']Kelpika sobie kup :grins: :diabloti:[/QUOTE] Czarnego podpalanego i będzie prawie jak Arniczek, tylko z długim ogonem i stojącymi uszami :loveu: :evil_lol: Chodsky pes mi jeszcze po głowie chodzi :eviltong:
-
[quote name='Luzia']To teraz tylko musisz uzbierać na lot do Australii i sprawa pieska załatwiona :errrr:[/QUOTE] No problem :D Ale co ja teraz sobie będę rozmyślała o kolejnym psie, to nie jest aż tak ważne w tej chwili :)
-
[quote name='Luzia'] Naklejka, może dingo? One w końcu mają charakterek niczego sobie :diabloti:[/QUOTE] Idealnie! :diabloti:
-
Ja miałam kiedyś kurki :D Jeszcze dawniej były tu świnie, kaczki, króliki. Za płotem sąsiad nadal ma kury, kiedyś miał kozę, a mieszkamy w centrum miasta :cool3:
-
[quote name='Niufciak']to może jakiegoś teriera?[/QUOTE] Też nad tym myślałam, w wakacje miałam kontakt z mixem teriera i całkiem fajny psiak z niego był :cool3: oj, charakterek to on miał :evil_lol: Ale tak jak pies Angi, wezmę kundla ze schroniska i będzie moim wymiataczem :loveu:
-
[quote name='Niufciak']To hovek jest dobry do takich co chcesz :)[/QUOTE] Jest za duży niestety. Chcę psa maks 20kg, najlepiej jakieś 15kg. Z takim psem łatwiej się żyje i finansowo też łatwiej ;) Arni przekroczył już 18kg, a wciąż nie jest gruby :crazyeye:
-
Dla mnie wielkość bordera byłaby odpowiednia, albo nawet trochę mniejszy :eviltong: Szukam typowego psa, z którym potrenuję z fajnymi wynikami agi, frisbee, obi, czy co tam się jeszcze nawinie. Ma być nieufny w stosunku do obcych, zwyczajnie ma ich olewać, nie cieszyć się do każdego, bo tego nie zniosę. Mocny, twardy charakter. Ciężko mi coś wymyślić, bo to będzie dopiero za kilka lat, wszystko może się zmienić ;)
-
[quote name='Niufciak']a jakaś konkretna rasa poza MT?[/QUOTE] Nie, nic mi do głowy nie przychodzi, bo ja lubię duże psy, które mają charakterek, nie lubią obcych i takie tam :diabloti: Gdzieś po głowie chodzi hovawart, bauceron- tylko z takim psem to sobie frisbee nie potrenuję :P Borderka nie chcę, skończę z kundlem :evil_lol:
-
[quote name='Niufciak']to na kiedy planujesz szczyla? :)[/QUOTE] Na razie chcę skończyć LO, zrobić rok przerwy, poprawić maturę, dostać się na sensowne studia (weta, lub coś związanego z biologią i chemią) i się wyprowadzić :P Ewentualnie w międzyczasie iść do policealnej na technika protetyka i jak nie poprawię matury, to skończyć tą szkołę, iść potem do roboty i się wyprowadzić, a szczyla MT wcisnąć rodzicom :diabloti: A ze sobą zabrałabym Arnika i wzięłabym coś podobnego formatu, ale z mocniejszym charakterem :)
-
Kolejnego tybetana też wiem skąd wezmę :eviltong: Nie z hodowli Jetsa, ale z zaprzyjaźnionej ;) Zostanę ciocią! A Jetsan wujkiem! :D Jamal zostanie ojcem dwóch miotów :D
-
[quote name='Niufciak']Toro miał 8 miesięcy jak go przywiozłam. To był cyrk którego chyba nie zapomne do końca życia dlatego następnego psa będe mieć wybranego po testach i poświęce bardzo dużo żeby go dobrze wychować. Mam już troche doswiadczenia więc będzie prościej ;)[/QUOTE] Tak, z kolejnym psem jest łatwiej, no i jak weźmiesz takiego 2msc malucha to sama będziesz mogła zadbać o jego socialkę. Już nie mówiąc o wybraniu odpowiedniej hodowli i szczeniaka :) Ja nie miałam wyboru w szczeniakach, został dla mnie ten i tyle :eviltong: A hodowla genialna :)
-
Arni ma dobrą socjalkę, tylko inne rzeczy wzbudzają w nim lęk. To dość dziwny piesek :eviltong: Bo raz się boi, raz jest ok... Toro wzięłaś jak miał jakieś 7msc? Jetsu w tym okresie bał się dosłownie wszystkiego, jak mały szczyl nie bał się niczego, teraz jest ok, ale i tak jest bardzo nieufny... Tylko to cecha rasy.
-
Nigdy więcej miękkiego psa, nigdy :mdleje: Ma być twarde, charakterne, myślące i jak najwięcej kombinować i uprzykrzać zycie :evil_lol:
-
[quote name='vege*']Ja mam nowinkę, że Nuka ostatnio bała się małego kotka, który szedł z nami na spacer :evil_lol:[/QUOTE] Takie coś to jest pikuś, gorzej jak ma się psa, który boi się gwałtownych ruchów, pochylania nad nim, zakładania obroży, jeszcze bardziej szelek... Psa, który jak nie wie co ma zrobić (miesza komendy, albo zapomni o co mi chodzi) to się zawiesza ze strachu. On potrafi biec za piłką, zatrzymać się w połowie drogi i stać lub uciekać z podkulonym ogonem... I tak jest lepiej, umie się nakręcić na zabawkę, jak go szturchnę przez przypadek w zabawie, to nie ucieka w popłochu. No ale dalej potrafi się zawiesić, tylko że nie mam problemu, by go jakoś znów nakręcić, by przestał się bać.
-
[quote name='Angi']to je Arnold, tego nie ogarniesz :evil_lol:[/QUOTE] Z kolejnych ciekawostek: Arni boi się szelek :multi:
-
Ja miałam w domu czekoladki z mlekiem sojowym, fuj :roll: Z nabiału zrezygnować bym nie umiała, ale z mięsa- od jutra mogę być wegetarianką :eviltong: Tylko nie chce mi się szukać jakiś fajnych pomysłów na obiady, a wypadałby coś sobie samemu gotować, bo ostatnio nie jem praktycznie niczego, co matka zrobi...
-
[quote name='Niufciak']to Cie chyba całe Zabrze słyszało hahaha :P biedny Jetsik, pańcia mu nie pozwala straszyć ludzi :P a może on szuka jakiejś ofiary na pożarcie ? a ty mu zabraniasz :P oj nie dobra pańcia[/QUOTE] Nie dobra, nie dobra :P Sratatatata, Arni znów się wszystkiego boi i ma zwiechy :loveu: Dziwnym trafem jakoś dysku się nie bał i był super, mega, genialny, wszystkie dyski złapane i przyniesione bez ociągania, ale piłeczka i wszystko inne... klapa :loveu: Nigdy tego psa nie zrozumiem :) A bawił się w ogródku, a tu nie ma rozproszeń i zazwyczaj jest na maksa skupiony...
-
[quote name='Aleksandra95'] Przywieźć Ci ? dla odmiany suczka :D[/QUOTE] Jak mają ADHD i są diabłami wcielonymi, to jedną biorę od zaraz :diabloti: Powiem rodzicom, że w lesie znalazłam i żal oddawać, tylko mnie z nią i z Arnim na ulicę wyrzucą :evil_lol:
-
[url]http://i1149.photobucket.com/albums/o591/dorowa1/IMG_8151.jpg[/url] Małe Arniki :evil_lol: Chcę takiego! :D
-
FRED i Baca za TM, teraz majestat rządzi a rudy dodaje kolorytu ;)
Naklejka replied to 3 x's topic in Już w nowym domu
[quote name='Florentynka'] [B]3x [/B]ale że Prodziak jest taki leniwy? Wierzyć mi się nie chce. Może Fred ma na niego zły wpływ? Dla mnie tybetan jest idealny jeśli chodzi o spacerowy temperament, jak już się wysika. Co z reguły zajmuje pierwszą godzinę spaceru i polega na oblewaniu wszystkich pionów po drodze. Nabieram wtedy podejrzeń, że ten pies jest wypełniony pęcherzem moczowym całkowicie. Po mniej więcej godzinie spaceru w rytmie : dwa kroki - stop - węszenie - sik - dwa kroki - stop węszenie - sik (a wszystko to z godnością i namaszczeniem) następuje chwila nerwowego podnoszenia nogi w nadziei, że coś się jeszcze wyciśnie, a potem można już iść normalnie. I to jest bajka! Bo ja sobie idę, smycz trzymam jednym palcem, w zasadzie dla formalności, pies idzie przy nodze, wciąga mnie pod górę i asekuruje przy stromych zejściach, bez żadnych komend, bez słowa wie kiedy ma zwolnić, kiedy przyspieszyć, kiedy skręcamy, zmieniamy kierunek, pokonujemy przeszkodę. Cudowne poczucie harmonii. Tylko musi się udać tak, że w promieniu kilometra nie ma: suki z cieczką, innego psa, kota, ludzi, dzików, sarenek, kur, bajora ( źródła, strumyka, kałuży - wiadomo, że tybetany nie znoszą wody), bażantów, lisów oraz, nie wiedzieć czemu, kapliczek przydrożnych, bo te wywołują parcie na pęcherz. Ej, wasze tybetany machają ogonami?[/QUOTE] U mnie spacer wygląda podobnie ;) Tylko jak on przystanie, by coś powąchać, to może tak stać kilka minut :roll: Czasem nawet ze mną biegał jakieś 2,5km bez problemu :) Jetsan macha ogonem, gdy wracam do domu, gdy wychodzimy na spacer, gdy wpuszczam go do domu :D no i jak jest głodny, to gdy mu miskę z żarełkiem niosę, to się cieszy i macha ogonem :)