Jump to content
Dogomania

ilon_n

Members
  • Posts

    3321
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ilon_n

  1. luka1, wyślij mi proszę kontakt tel do siebie.. zadzwonię pod wieczór ..
  2. [quote name='monica_26']Ona nie obwinia siebie, że tak zostawiła tego psa, że ludzie nosili koce, kołderki, jedzenie tego oczywiście nie widzi, wmawiała mi, że pies wchodzi na podwórko i chowa się przed zimnem, co jest bzdurą. Przyjeżdża raz na 2 tygodnie i ona wie lepiej, niż ja która widziałam psa codziennie.[/QUOTE] monica_26, nie ulega wątpliwościom, że pies nie miał właściwej opieki. I na pewno słusznie walczyłaś o poprawę Jego sytuacji!! Kobieta nie ma racji! To co się stało z Dziadziem obecnie również nie jest pożądaną sytuacją. To co proponuję powyżej to są próby obejścia uciązliwych formalności, które niestety nie wiadomo czy zakończą się sukcesem w formie adopcji .. trzymam kciuki!! działajcie please .. wyciągnijcie Go szybciutko
  3. [quote name='monica_26']Z tą kobietą nie dojdziemy do porozumienia, sama nie chce pomóc, a wymaga i nawet rozkazuje mi co mam zrobić z psem! Mówiłam jej wczoraj o tej książeczce, że gdyby pojechała do schroniska to byłoby łatwiej go stamtąd wyciągnąć, ale ona twierdzi, że pies znalazł się tam przez nas i my teraz mamy go wyciągnąć i ją nie interesuje w jaki sposób[/QUOTE] Niech baba da książeczkę lub upoważnienie i zamknie papę, dzięki temu pies będzie wyciągnięty bez zbędnego czekania w schronie i dodatkowej traumy. A jak nie to podstawcie kogoś jako "właściciela", niech np. wydrukuje sobie fotki Dziadzia "ze spacerów" na dowód, że to jego psiak i niech odbiera jako własnego. Inaczej sprawdzanie warunków bytowych itp zacznie się rozciągać w czasie a też nie wiadomo z jakim skutkiem!! edit warto mieć pasującą używaną obrożę i smycz przy odbiorze. A może ta wetka osiedlowa pomoże jakoś w końcu wypisując jakie bądź nieformalne zaświadczenie o psie na nazwisko tej osoby, która pojawi się w schronie jako właściciel??
  4. Dziewczyny, zaglądam do Dziadzia i jedno co mogę zasugerować, to wyciąganie Go ze schronu w czasie kwarantanny podając się za Jego właściciela .. ta kobieta-niby-właścicielka mówiła że ma Jego książeczkę, więc niech ją Wam da. Powiedzcie jej, że jedziecie po psa do Chorzowa, ale potrzebny jest jakikolwiek dowód posiadania psa (czytaj: książeczka). Jak nie uda się wyciąganie psa w czasie kwarantanny (co byłoby raczej dziwne w przypadku podawania się za właściciela, bo tu przepis 2 tygodni nie działa), to drugie podejście będzie możliwe po 2 tygodniach od momentu umieszczenia Go w schronisku czyli po upłynięciu kwarantanny na zasadzie zwyczajnej adopcji. No ale trzeba w ogóle dowiedzieć się czy dziadzio jednak tam jest ??!!
  5. Poprosiłam tanitkę o wizytę przedadopcyjną :) Właśnie dostałam potwierdzenie na TAK :) Dziewczyny (Aga i Ania) wiadomość ze szczegółami wysłałam do Was smsem. Bo z netem różnie bywało ;)
  6. Bomba fotki :) aż się gęba śmieje od ucha do ucha :) Właśnie takim Marcelka odbieraliśmy, psiekochanym, grzecznym, ułożonym starszym panem o całkiem dziarskiej wciąż naturze, lecz mocno posiwiałym pysiu, porzuconym - paskudnie dotkniętym brakiem serca byłego właściciela - może nawet ze stresu tak posiwiał?! - moja sunia drastycznie zsiwiała na pysiu w ciągu 37 dni, kiedy była uprowadzona i przetrzymywana przez meliniarzy dla kasy! przecież psy, jak my sami, ogromnie przeżywają rozłąkę i nagłe zmiany sytuacji ..
  7. luka1, a gdzie umieściliście ONkowatą sunię? Przyglądam się tym fotkom czarnego i nie mam przekonania. Niestety nigdy nie widziałam fotki poszukiwanego psa w całości .. ale qrcze te białe znaczenia na łapkach są u tego wyraźnie inne .. tak czy siak najlepiej spytać właścicieli .. czy macie jakieś zaplecze finansowe na psiaki w razie, gdyby znalazło się jakieś płatne i nie za drogie miejsce??
  8. [quote name='Olena84']A nóż pisze sie tak;), a ni tak: nuz;). Ta wizyte warto zrobic, ja nawet bym przyjechala troche wczesniej do dziewczyny, moze faktycznie zastanie sie cala rodzine i sie okaze.[/QUOTE] Olena84.. to ja też skoryguję ;) „nóż” to sztuciec, „nuż” natomiast, to partykuła występująca zwykle z „a” czyli „a nuż”, to określenie ekspresywne, znaczące mniej więcej tyle, co „może”, „kto wie” z lekkim powątpiewaniem. Jeszcze nie doczytałam co dzieje się z Rudą .. śledzę na wstecznym ostatnie wpisy .. niepokojący tytuł wątku przywołał mnie tu znów, by zajrzeć ..
  9. werenn, cieszę się, że Bond się nie poddaje. Myślę, że to dobry sygnał, psiaki wyrównają swoje pozycje i w końcu dotrą się, bo sądzę, że Marcel wysyła raczej puste pogróżki tak na wyrost i wcale nie będzie ich realizował :) Czy jest szansa na foteczki do nowych ogłoszeń?? koniecznie ze świeżym i lśniącym uśmiechem ;)
  10. Tolu, dzięki za zaproszenie .. zapisuję wątek .. wybaczcie, ale zapoznam się z nim jak tylko ogarnę sytuację ..
  11. w międzyczasie zaglądnęłam też do szczeniaków. Tragedia. I jak tym wszystkim psiakom pomóc? Tyle tych maluchów wyłazi zewsząd .. Zdeklarowałam wpłatę na Lilę, więc maluszków już nie dam rady wesprzeć .. Przelew na Lilę już poszedł. Za wiele nie mogę, wysupłałam 30pln .. ehh ..
  12. piękna dziewczyna .. dzięki za zaproszenie. na stałe nie pomogę, ale jednorazówkę wpłacę.
  13. przelałam na konto Shani 120pln na poczet transportu .. to łącznie z wpłatą do ręki daje 290pln doliczając powyższe 20pln pozostaje nam minus 30pln Jak się czuje Marcelek po zabiegu? i jak postępy w zaprzyjaźnianiu się z Bondem??
  14. ja także, zaglądam do psiaka z zapytaniem o stan na dziś?
  15. Paula, spoko, ja to rozumiem i Twoją ostatnią sytuację. Nie mam tylu zwierząt w domu a i tak jak tylko jakiegoś nowego przyprowadzę na chwilunię, to moja psica pokazuje co o tym myśli .. istny sajgon i nowy ma od niej bilet powrotny. Więc nie musisz nic tłumaczyć .. tym bardziej, że wyszło choróbsko, być może poważne i chroniczne .. ja sie tylko obawiam, że nie znajdziemy w 3 dni nic lepszego .. i trzeba będzie wierzyć, że ludzie nie opuszczą wątku tylko dlatego, że psiak trafił z lecznicy na tymczas .. a właściwie "tymczasowy tymczas" .. wiem, że tak się dzieje, ale wiele zależy od naszej determinacji i wierzę, że psiak tam nie utknie, gdyby jednak zaszła konieczność umieszczenia go u rybki :) Tymczasem szukamy, intensywnie szukamy i pytamy .. w 3 dni .. ehh
  16. Paula, dzięki za wyrazy sympatii ;) z wzajemnością .. i rozumiem ten argument :) Ale myśląc w ten sposób sama nie obawiałaś się, że zostaniesz z psiakiem na dłużej ?? ;) Jednak w 3 dni może nic się nie znaleźć. i co wtedy?? od wczoraj szukam, myślę, piszę i nic jak na razie .. liczę na to, że inni może będa mieli więcej szczęścia w szukaniu i zdążą przed trzecim dniem wyszukać coś dla psiny ..
  17. zaglądam do chudziny .. Hubert bardzo do Niego pasuje :) co pieskowi najbardziej potrzebne, prócz oczywistego zdrowia, domu i człowieka na stałe??
  18. Moim zdaniem propozycja 1986rybki brzmi bardzo sensownie i nie odstrasza zimnem. Byłabym 'za' dopóki nie wykluje się coś odpowiedniejszego.
  19. dzięki werenn za relację :) dzielny Marcel, będzie Mu teraz i lżej i zdrowiej bez tych kłopotliwych "wapniaków". Myślę, że wobec deficytu jaki wciąż mamy w kwestii transportu (ciągle -50pln) byłoby dobrze zmniejszyć ten brak pozostałą z zabiegu kwotą, ale zanim .. czy wet zalecał Marcelowi jakieś preparaty wzmacniające po zabiegu lub sugerował cokolwiek więcej do wykonania u Marcela? przy okazji bardzo-bardzo dziękuję muzie_51 za trzecią już wpłatę i znaczne sfinansowanie przejazdu Marcelego!! Fakt, jamniory to uparciuchy i do tego mają w zwyczaju wybierać sobie jednego-jedynego człowieka, któremu będą bezwzględnie posłuszne, jak też będą go strzec z całych sił .. reszta ludzkości będzie mniej lub bardziej przez nie ignorowana .. werenn jeśli Ty jesteś tą jedyną pańcią do słuchania, którą Marcel sobie obrał w nowym miejscu, to wszystko w Twoich rękach .. masz w nich wszystkie asy, by Marcel zaczął grać według Twoich zasad ;)
  20. wydaje mi się, że jednak do Daśki jedzie ..
  21. zaglądam z rana do Marcelka i trzymam kciuki za pomyślny zabieg .. pewnie popołudniu dowiemy się jak było ..
  22. również zaglądam z rana i wypatruję wieści ..
  23. czy już są jakieś wieści od mariamc odnośnie miejsca i ewentualnie terminu dostępności?? Z innego wątku wynika, że miejsce które miało być wolne za 2 tygodnie nie zostanie zajęte przez ONeczkę, bo ta jedzie jednak do Daśki zamiast do mariamc. Dobrze byłoby przytrzymać/przechwycić to miejsce, bo kolejka może się okazać długa jak to przegapimy .. tymczasem pozostaje wierzyć w moc sprawczą sąsiadki, że uda się kobiecinie wyprowadzić psiaka bez perturbacji .. niech się chłopak dzielnie trzyma, to już ostatnie chwile w tym piekle ..
  24. Zacznę od tego, że jamniki to urodzeni terroryści .. nie można im zbyt wiele pozwalać, bo to są iście inteligentne bestie i wykorzystuja sytuację .. udając jednocześnie niebożątko. Marcel nie może wpędzić w kompleksy Bonda, ani zepchnąć go na pozycję wasala .. w końcu Bond jest tam u siebie. Psy muszą ustalić sobie pewną hierarchię i może być tak, że Bond ustąpi Marcelowi jako starszemu, ale nie może czuć się zagrożony, bo to źle wpłynie na jego psychikę. Może Marcel nie został właściwie wprowadzony do domu i zapoznany z Bondem, dlatego przyjął od razu cały teren za swoje terytorium .. rozumiem, że nocną porą mogło to być raczej kłopotliwe .. w każdym razie zachowanie Marcela wobec Bonda należy stanowczo stemperować. Osobno je karmić, żeby nie miały wglądu do swoich misek, każdemu dawać porcję czułości, żeby czuły się kochane i nieodtrącane, ale nie jednocześnie, bo wywoła to dodatkową rywalizację. Marcel miał strupki na uszach, bo niestety jamniki taplają swoje uszy w miskach podczas jedzenia i picia. Jak z kumplami dopadał do karmy, to koledzy z boksu uszy mu nieco podgryzali próbując wyjadać sobie wzajemnie.
  25. [quote name='blueberrykiss']Być może to tak wpłata?[/QUOTE] nie sądzę, bo ta wpłata juz była na koncie Tuli podczas, gdy mc_mother prosiła dopiero o konto do przelewu na PW :)
×
×
  • Create New...