Szkoda, że mu się nie udało tych jajec wcześniej ciachnąć, przynajmniej byłoby wiadomo, czy ten zabieg jakkolwiek by go utemperował.
Mam pytanie - a czy jest taka szansa, żeby zamiast Gosi mógł z nim na początku pracować mężczyzna? Nie jestem behawiorystą, a moje doświadczenia z trudnym psem w porównaniu takim egzemplarzem jak Hamer jest żadne. Ale mimo to widzę dużo podobieństw między nim a Noblem. Nobel (czyli pies, którego miałam) wielbił mężczyzn i słuchał ich, atakował kobiety i straszył dzieci. Te ostatnie na razie w ogóle w grę nie wchodzą, ale pamiętam, że Agata Canis pisała, że Hamera spacyfikował jej mężczyzna na początku. Może ten schemat jednak zadziała. A jak kochany Pan nakaże, to i Panią się potem zaakceptuje. No a później dom bez dzieci, z aktywnym i zdecydowanym Panem. Co myślicie?