-
Posts
6056 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kinia1984
-
Witaj. Tak się cieszę, że mogę Cię poznać. Ja nazywam się Malinka. Mam ok.1,5 roku i dotąd to był tylko smutek, przerażenie i ból. Pewnego dnia zgubiłam dom…Głowa mi pękała i nagle zrobiło się ciemno. Nie wiedziałam gdzie jestem.. Bałam się.. Ktoś dostrzegł że miotam się , że samochody na mnie trąbią i ten ‘ktoś’ zadzwonił do schroniska. Byłam przerażona, bałam się tego hałasu, zapachów. Codziennie bolała mnie głowa z każdym dniem coraz bardziej, marzyłam żeby przestało.. Któregoś dnia Bardzo Dobra Pani zauważyła mnie w boksie i zabrała mnie ze schroniska do innej Bardzo Dobrej Pani. Teraz uczą mnie wielu rzeczy i pomagają moim oczom. Bo wiesz, ja nie widzę. Pani doktor mówi, że to się nie zmieni, ale nie.. nie bój się…Świetnie sobie radzę. Moja opiekunka nauczyła mnie chodzić na smyczy. Zawsze usłyszę gdzie sypią chrupki do miski i zawsze bezbłędnie trafię do miski Nie sprawię Ci kłopotu. Obiecuję… Kiedy zabierzesz mnie do domu, będę najszczęśliwszym, najlepszym psem na świecie. Moje opiekunki martwią się że nikt mnie nie pokocha bo ludzie boją się tego co nieznane. Ja jednak czuję że gdzieś na mnie czeka moja rodzina… - Twoja Malinka Malinka szybko poznała dom tymczasowy i doskonale sobie radzi (do tego stopnia, ze goście nie zorientowali się, że to niewidomy pies!). Jej choroba nie jest ciężka, to jaskra, na którą cierpi wielu ludzi. W tej chwili jedno oczko Malinki może trochę przerażać, ale robimy wszystko aby wróciło do normalnej wielkości, potrzeba tylko troszkę czasu. Oprócz oczu jest zdrowym psiakiem- ale bezdomnym. Szukamy dla Malinki domu, który dostrzeże w niej wspaniałego psa i fakt, że Malinka nie widzi, nie będzie dla niego większym problemem, niż dla samej Malinki. Pies nie potrzebuje wzroku tak bardzo jak człowiek, bardziej opiera się na węchu i słuchu , dlatego też Malinka szybko się uczy i zachowuje się jak każdy normalny pies. Malina jest zaszczepiona, odrobaczona, będzie również poddana sterylizacji Kontakt w sprawie adopcji: Kinga 505945510 [IMG]http://img856.imageshack.us/img856/1484/p6200327.jpg[/IMG] [IMG]http://img508.imageshack.us/img508/5547/p6200318.jpg[/IMG] [IMG]http://img191.imageshack.us/img191/7563/p6200325.jpg[/IMG] [IMG]http://img202.imageshack.us/img202/7388/p5300125.jpghttp://[/IMG]
-
muszę zapisać tego chłopaka:) boski jest!:D
-
Zen rozgościł się na dobre:) wskakuje na łóżko , leży przytulony z mężem Martyny i jest happy:) Zen poszedł na usg, trwało bardzo długo bo był bardzo długo miziany po brzuchu:) znudziło mu się stanie więc do góry kołami się położył i usnął miziany sonda usg po brzuszku:D opis usg [IMG]http://img52.imageshack.us/img52/818/img061c.jpg[/IMG] Z opisu wynika że z wątrobą oprócz nieznacznego powiększenia i przewlekłych stanów zapalnych spowodowanych złym odzywianiem i wiekiem nic się nie dzieje. W całej jamie brzusznej nie stwierdzono żadnych guzów i to cieszy najbardziej:) Z jedną nerka jest problem, ma powiększoną miedniczkę i powiększone jedno nadnercze. Wszystkie schorzenia Zenkowe czyli: wysokie ap, alt niedoczynnosc tarczycy wyłysienia niski ciężar wlasciwy mocz stosunek bialka do kreatyniny w moczu wskazują że może to byc ZESPÓŁ CUSHINGA.... "Zespól Cushinga jest najczęściej występującym zaburzeniem hormonalnym u psów. Schorzenie to cechuje się mnogością i różnorodnością objawów chorobowych. Jego bezpośrednią przyczyną jest nadprodukcja nadnerczowych hormonów sterydowych Zespól Cushinga, nazywany inaczej chorobą Cushinga lub nadczynnością kory nadnerczy (NKN), występuje także u kotów, koni oraz ludzi. Przyczyną choroby są zaburzenia hormonalne – nadmiar kortyzolu. Kortyzol to hormon sterydowy wytwarzany przez nadnercza – niewielkie gruczoły zlokalizowane w okolice nerek. Kortyzol, poza korzystnym działaniem leczniczym, może wywierać szkodliwy wpływ na organizm. Dzieje się tak w przypadku, gdy stężenie tego hormonu we krwi przekroczy pewien bezpieczny poziom. Taki wzrost najczęściej spowodowany jest przez [B]guzy nowotworowe przesadki mózgowej.[/B] Objawy Zespołu Cushinga bywają bardzo różne. Ich nasilenie również nie jest stałe i bezpośrednio zależy od stężenia kortyzolu we krwi. Sztandarowymi symptomami tej choroby są: obwisły, masywny brzuch; chude nogi o słabej muskulaturze; cienka skóra – często z zaskórnikami, siniakami i rozstępami oraz matowe, słabo osadzone włosy. Dodatkowo występują: wzmożone pragnienie i łaknienie; częste oddawanie moczu; ospałość; otyłość; brak rui; zanik jąder; porażenie nerwów twarzowych i zmiany skórne. Rozpoznanie nadczynności kory nadnerczy wymaga przeprowadzenia szeregu laboratoryjnych badań surowicy krwi oraz moczu. Dodatkowo psom, u których objawy kliniczne oraz wyniki uzyskane z badań laboratoryjnych potwierdziły podejrzenie tego schorzenia, wykonuje się testy endokrynologiczne mające na celu ostatecznie uwierzytelnić diagnozę. Następnie, u czworonogów z potwierdzonym rozpoznaniem, przeprowadza się kolejne testy hormonalne pozwalające na określenie przyczyny choroby (nadczynność przysadkowa/ nadnerczowa/ jatrogenna – z błędu lekarza). Po zakończeniu diagnostyki, wdrażana jest terapia. Leczenie wymaga dożywotniego podawania choremu czworonogowi leków selektywnie niszczących komórki kory nadnerczy (mitotan) bądź preparatów ograniczających uwalnianie przysadkowych hormonów pobudzających sekrecję kortyzolu (L-deprenyl). Całościowy proces diagnostyki nadczynności kory nadnerczy jest dość skomplikowany i kosztowny (badania endokrynologiczne), z tego względu czworonogi z podejrzeniem tej choroby najczęściej wymagają konsultacji u specjalistów z zakresu endokrynologii weterynaryjnej. ufff...takie najwazniejsze wybralam o cushingu... wet powiedzial ze ten test na sprawdzenie cushinga robi sie tak że podaje się dexametason (steryd) i bada sie stężenie kortyzolu w surowicy krwi.... jesli test potwierdza zespol cushinga wdrazane jest leczenie...podobno leczenie jest skuteczne. Jesli Zen ma cushinga a bedziemy tylko zaleczac jego objawy to minie sie to troche z celem bo one na stale sie cofac nie beda tylko będą wracac... Wet powiedzial że Zen jest na oko w dobrej kondycji ale to tak jak śliwka -robaczywka:D Zen łyka od czwartku tez antybiotyk enrobioflox na 10 dni ze wzgledu na ten chory pecherz... Faktura za usg i leki wyszla 116 zł:( [B][COLOR=red]Potrzebne Zenkowi wsparcie , odkąd u nas jest poszło już dużo kasy...:( [/COLOR][COLOR=red]186 zł badanie krwi i mocz 180 zł karma hepatic 116 zł usg i leki[/COLOR][/B] Wiem że czesto ludzie myślą że jak pies jest pod opieką fundacji to kasę ma...ale fundacja to nie studnia bez dna...utrzymuje się z darowizn...szkoda że to zawsze tak wygląda że psy na dogo pod opieką fundacji maja duzo mniejsze wsparcie niż pod opieką wolontariuszy.... [SIZE=5][B][COLOR=royalblue]Zen pięknie prosi o grosiki....:([/COLOR][/B][/SIZE]
-
LESIO - tragedia finansowa w rozpaczliwym wymiarze.
Kinia1984 replied to Kinia1984's topic in Już w nowym domu
doszły deklracje od Moniki za 3 miesiące z naddatkiem razem 50 zł i od mojego tz 40 zł dziekuję:) -
Niewidomy Mietek - Miecio już szczęśliwy w Szwecji - dziękujemy!
Kinia1984 replied to fergilka's topic in Już w nowym domu
mam nadzieję że Malinka która mam pod opieką (też całkowicie ślepa) też znajdzie taki domek...narazie czeka od maja... -
Zenowe wyniki krwi i moczu... [IMG]http://img231.imageshack.us/img231/1671/img059u.jpg[/IMG] [IMG]http://img828.imageshack.us/img828/321/img057i.jpg[/IMG] [IMG]http://img825.imageshack.us/img825/1455/img058s.jpg[/IMG] [IMG]http://img204.imageshack.us/img204/6614/img055v.jpg[/IMG] [IMG]http://img703.imageshack.us/img703/6330/img056h.jpg[/IMG]
-
LESIO - tragedia finansowa w rozpaczliwym wymiarze.
Kinia1984 replied to Kinia1984's topic in Już w nowym domu
Piekny bazarek, dzięki Moniko:) -
LESIO - tragedia finansowa w rozpaczliwym wymiarze.
Kinia1984 replied to Kinia1984's topic in Już w nowym domu
a mi potrzebny psychoterapeuta:flaming: -
LESIO - tragedia finansowa w rozpaczliwym wymiarze.
Kinia1984 replied to Kinia1984's topic in Już w nowym domu
[B]Prosze pomożcie ....odeszla jedna spora deklaracja 40 zł od Agata.sonia od maja nie mam od niej wpłat ...nie moge wysłac wiadomości więc chyba wyrejestrowala sie z dogo... to kupa kasy przy i tak niepełnych deklracjach na hotel chłopaków...w tej chwili mamy 270 zł stałych a za hotel jest 450 zł... nie ma mowy o żadnej kastracji, badaniu krwi czy czymkolwiek innym.... szczerze to mam czasem tego wszystkiego dosyc....jest dupa blada wszedzie....chce mi sie krzyczeć po prostu...[/B] -
on jest super grzeczny tylko leje w domu..:) ale to przez ten chory pęcherz... wstawie pozniej wyniki badan na wątek...nie są dobre... najgorzej z układem pokarmowym...wątroba lub trzustka... w moczu liczne bakterie za niski ciężar własciwy i stosunek białka do kreatyniny też zły bo aż 10... Kto wspomoże Zenka...?? czeka nas troche leczenia, karma...każda złotóweczka się przyda....mru może zmień tytuł wątku że nie jest z Zenkiem dobrze...może ktoś wejdzie i wspomoże...
-
FRANUŚ odszedł od nas za TM...Badź i tam szczęśliwy!!!
Kinia1984 replied to magdyska25's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
przepraszam za off ale starsza pani koczuje w zielonce pod Wawą... http://www.dogomania.pl/threads/214913-Wyrzucona-staruszka-koczuje-na-ruchliwym-parkingu-pod-Biedronk%C4%85.-Zielonka. -
Nasza koleżanka zuzka odeszła....(*) (*) (*)
Kinia1984 replied to rita60's topic in Dogomaniacy, którzy odeszli....
Troszkę długie...ale chcę wierzyc że tak właśnie jest.... " Tego dnia, inaczej niż zazwyczaj przy Tęczowym Moście, ranek budził się chłodny i pochmurny, wilgotny jak moczar i ponury jak smutek. Nikt z niedawno przybyłych nie wiedział, co o tym sądzić, bo nigdy przedtem nie widzieli tutaj takiego dnia. Ale zwierzęta, które czekały tu na swojego człowieka wystarczająco długo, dobrze wiedziały, co się dzieje i zaczęły zbierać się na ścieżce prowadzącej do Tęczowego Mostu, żeby dobrze widzieć. Za chwilę oczom ich ukazał się pies-staruszek ze spuszczoną nisko głową i zwisającym bezwładnie ogonem. Zwierzęta, które przebywały tutaj już jakiś czas, od razu wiedziały, jaki los spotkał biedaczka, gdyż nazbyt często dane im było widywać podobnych nieszczęśników. Staruszek podszedł wolno, a w jego oczach malował się ból, chociaż na jego ciele nie widać było żadnych ran ani choroby. Inaczej niż pozostałym zwierzętom czekającym przy Tęczowym Moście, jemu nie została przywrócona młodość ani zdrowie. Kiedy tak szedł w stronę Mostu, patrzył na przyglądające mu się inne zwierzęta. Wiedział, że nie pasuje do nich i że im prędzej przejdzie na drugą stronę, tym szybciej będzie szczęśliwy. Ale niestety, kiedy dotarł do Mostu, drogę zastąpił mu Anioł, który przepraszając oznajmił mu, że nie będzie mógł przejść. Przez Tęczowy Most mogą przejść tylko te zwierzęta, które przyjdą tam ze swoim własnym człowiekiem. Nie mając się gdzie podziać, staruszek zawrócił i powlókł się w kierunku pól nieopodal Mostu. Ujrzał tam grupkę zwierząt takich jak on sam – starych i zniedołężniałych. Nie bawiły się ze sobą, lecz leżały tylko w milczeniu na trawie, ze smutkiem wpatrując się w ścieżkę wiodącą do Mostu. Dołączył więc do nich, patrząc na ścieżkę i czekając. Jedno z niedawno przybyłych tu zwierząt, nie rozumiejąc, co się stało, poprosiło inne, które przebywało tutaj już jakiś czas, o wyjaśnienie zagadkowej sytuacji. „Widzisz, ten biedaczek to uratowany zwierzak. Zabrali go do przytuliska w takim stanie, jak go widzisz teraz i tam umarł posiwiały, z zamglonym wzrokiem. Nigdy nie opuścił przytuliska i odszedł z tamtego świata kochany tylko przez swojego wybawcę. Ponieważ nie miał żadnej rodziny, którą mógł obdarzyć miłością, nie ma nikogo, kto przeprowadziłby go przez Most.” Niedawny przybysz pomyślał chwilę, a potem zapytał: „To co z nim teraz będzie?”. I kiedy już miał usłyszeć odpowiedź, chmury nagle rozproszyły się, a mrok ustąpił. Do Tęczowego Mostu zbliżał się samotny człowiek, a wśród starszych zwierząt zapanowało poruszenie. Nagle całą ich grupkę otoczył złoty blask i znów były młode i zdrowe, jak za swoich najlepszych lat. „Patrz teraz”, powiedziało drugie zwierzę. Niektóre z przyglądających się dotąd zwierząt podeszły do ścieżki, kłaniając się nisko zbliżającemu się człowiekowi. A człowiek zatrzymywał się przy każdym pochylonym przed nim zwierzęciu, głaszcząc go po głowie i drapiąc za uszami. Zwierzęta, które dopiero co odzyskały młody wygląd, ustawiły się rzędem i podążały za nim w stronę Mostu. A potem wszyscy razem przeszli przez Tęczowy Most. „Co się stało?”, zapytał nowoprzybyły. “To był wybawca. Zwierzęta, które z szacunkiem chyliły przed nim głowy, to te, które dzięki niemu znalazły nowe domy. One przejdą przed Most, gdy dołączą do nich ich rodziny. Te, które widziałeś, jak odzyskują młodość, to zwierzęta, które nigdy nie znalazły domów. Kiedy przybywa wybawca, wolno mu ostatni raz dokonać aktu wybawienia i przeprowadzić przez Tęczowy Most zwierzęta, dla których nie udało mu się znaleźć domu na ziemi”. „Podobają mi się ci wybawcy”, powiedziało pierwsze zwierzę. „Bogu też się podobają”, usłyszał w odpowiedzi. NIEKTÓRZY MAJĄ SWOJE ŻYCIE, INNI MAJĄ SWOJE ZWIERZĘTA."