Jump to content
Dogomania

elinka

Members
  • Posts

    3582
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by elinka

  1. [B]leni356[/B], jak na razie wątek doczytałam do 14 strony. Widziałam tam Kudłatkę w schronie. Czy powyższe zdjęcia świadczą, że sunia znalazła już u Ciebie cieplutki domek?
  2. [quote name='mala_czarna']Wiesz co? Może nie tyle załamujące co jednak przykre. Chciałam ją jutro zabrać na działkę, ale spotkałam się z odmową :shake: Psiapsióła stwierdziła, że będzie czuła się jak intruz we własnym domu.[/quote] A fe! :watpliwy: Jeszcze nie przeczytałam całego Twojego wątku, ale czy nie warto w podobnych sytuacjach pomyśleć o kagańcu? Są takie fajne fizjologiczne. Zobacz post#59 na wątku [B]Agresywny w stosunku do dzieci,prosze o rady![/B]
  3. [quote name='mala_czarna']Frocia dostała wczoraj w dupsko. Nie było innej rady :mad: Może od początku zacznę: wczoraj wybrałam się do mojej przyjaciółki. Postanowiłam zabrać ze sobą Frocię, bo nie chcę jej na dzikusa wychować, to raz, a dwa, psiapsióła chciała ją w końcu zobaczyć. Siedziałyśmy u niej na tarasie (dość sporym), koleżanka Frocię głaskała, przytulała, Frocia dostawała od niej smakołyki przyniesione przeze mnie z domu. Wszystko cacy; sielanka. Za jakąś godzinę, koleżanka zaczęła wstawać z fotela w celu udania się w miejsce ustronne. I w tym momencie Frocia najpierw warknęła, a później szczeknęła raz, ale kurde jak!! Ok, myślę sobie, coś jej się nie spodobało i tyle. Trudno. Póżniej poszłyśmy do pokoju oglądać na kompie zdjęcia z wakacji. No i znowu wszystko cacy, Frocia leży pod fotelem i liże psiapsiółę po nodze. Ta ją znowu głaszcze (Frocie, a nie nogę :cool3:) Ja siedziałam na łóżku, oglądałam zdjęcia, i od czasu do czasu głaskałam Frocinę po mordce. Sytuacja analogiczna: psiapsióła wstaje od biurka, idzie w stronę kuchni.... Frocia wstaje spod fotela i co?? Cap za spódnicę!! Niech ktoś mi teraz mądrzejszy wytłumaczy o co chodzi, bo ja zdurniałam do reszty. Czy ona mnie pilnuje? Ma silnie rozwinięty instynt terytorialny? Boi się? :roll::roll:[/quote] To podobnie jak mój pies. Tylko, że w przypadku PIXI nikt nawet nie mógł sięgnąć po szklankę z herbatą czy podrapać się po czole. Całe towarzystwo musiało siedzieć nieruchomo przy stole w ogrodzie. Wyszło na to, że to było spotkanie "sztywniaków". A Frocia mimo wszystko pozwoliła Twojej przyjaciółce pooglądać zdjęcia w kompie. :megagrin: Teraz sobie żartuję, ale na poważnie jest to rzeczywiście załamujące.
  4. [quote name='AnkaG']Psiaki bardzo związują się ze sobą i maja ten szósty zmysł.:cool3: [/quote] Nie tylko psiaki. Miałam kiedyś sunię. Była bardzo ciężko chora (nowotwór). Kiedy biedulka czuła się gorzej lub gdy wracałam od weterynarza, nasza kicia zawsze ją obwąchiwała. Wylizywała jej nawet uszka jak małym kotkom. Niestety, suczka jest już za tęczowym mostem.
  5. [quote name='mala_czarna']No ja raczej nie przewiduję się rozmnażać:oops: [/quote] :megagrin::megagrin::megagrin:
  6. U mnie, jeśli chodzi o mijanie innych psów, to lepiej było pozostawić smycz luźno, niż ściągać nerwowo. Najlepiej było udawać, że się nic nie widzi. PIXI wtedy przechodziła spokojnie obok. Potrafiła nawet powąchać delikwenta, zamerdać ogonkiem. Jednak jeśli chodzi o dzieci, wolałam nie eksperymentować. Nie było nawet o tym mowy. Pies nie może stanowić zagrożenia dla ludzi i koniec. Takie jest moje stanowisko. Smakołyki tu też pomagały. Lub komenda "siad", "daj łapkę". A potem pochwała. PIXI bardzo się cieszyła, gdy chwaląc głaskałam ją po łebku. Robiłam to jak automat. A nawet patyk do aportu. Byle tylko odwrócić uwagę psa.
  7. Hmn :hmmmm:. Moja PIXI też była ze schroniska. Tylko, że musiała mieszkać razem z dzieckiem. Ale nie popadajmy w skrajności. Weterynarz, który prowadzi schronisko w moim mieście dał mi wiele przykładów udanych adopcji, kiedy to relacje psa ułożyły się bardzo dobrze z dzieckiem.
  8. [B]puli[/B], dzięki. Kupię sobie tę książkę. Już po spisie treści widać, że warto.:lol:
  9. [B]Dziewczyny[/B], macie rację z tym, że każdy pies wymaga innego zrozumienia i że porad przez internet nie należy traktować jako instruktażu. Ale jak mówi przysłowie co dwie głowy to nie jedna. Sama bym wielu rzeczy nie odkryła ( agresywnego psa miałam pierwszy raz ), a wasze i innych doświadczenia oraz spostrzeżenia są dla mnie źródłem wiedzy. Nie chcę znowu błądzić po omacku. Może znacie jakąś lekturę na ten temat? :)
  10. [quote name='puli']Jeżeli suka warcząc dawała do zrozumienia ze nie zyczy sobie kontaktu z dzieckiem, to odsyłajac ja na legowisko spełniałas w pewien sposób jej życzenie.[/quote] To co powinnam zrobić w takiej sytuacji? [B]puli[/B], nie mam już psa, ale pytam się bo chcę znaleźć odpowiedź, wyjaśnić sobie w czym tkwił problem? Znając siebie pewnie kiedyś będę miała jeszcze pieska. Dlatego nie chcę popełnić tych samych błędów. Chcę być świadomym właścicielem. Dlatego tak pilnie śledzę inne i ten wątek o Blekim. Myślę, że te odpowiedzi pomogą też [U]czerwonaona[/U]?
  11. [quote name='an1a']Ja to przećwiczyłam ze swoim psem na szczeniakach (brutalnie brzmi... ;) ), bo zachowywał się w stosunku do nich tak jak wasze psy do dzieci - polowanie, warczenie, spinanie się. Za każde warknięcie, czy już wlepienie wzroku (to już był sygnał - zmiana wyrazu oczu, napięcie ciała, pysk) był karcony. Wszystkie kontakty były pod moim nadzorem. On był zawsze w kagańcu i na lince. Tak też chodził przez kilka ładnych tygodni po mieszkaniu jak przychodzili do mnie goście. Za spokój nagrody. Z mojej strony non stop obserwacja jego zachowań, reakcji i uprzedzanie tego, co miał zamiar zrobić. Zabrane wszystkie "prawa" i ustalanie ich od nowa. Jeśli była poprawa, dostawał ich więcej. System kar i nagród, pies był na samym początku bardzo skołatany i walczył o to co jego. Postawiłam na swoim i wyszło mu to na dobre. Najważniejsza jest obserwacja psa, najczęściej przed atakiem są bardzo czytelne znaki - ciała. Mój pies nigdy nie warknął ostrzegawczo przed ugryzieniem. Pogryzienia z okresu 3 miesięcy - 2 razy mocno wbił zęby i trzymał, tylko raz złapał bez uszkodzenia skóry.[/quote] [B]an1a [/B]gdy ja za warczenie karciłam swojego psa ( zawsze słownie, ale stanowczo. Odsyłałam też psa na swoje legowisko. Później nawet sunia wyczekiwała, czy ją tam odeślę ) zauważyłam prawidłowość, że suczka przy następnym ataku stawała się jeszcze bardziej pewna i śmiała. I jakby było więcej tych zaczepek. Ale istotne jest to co napisałaś, aby do końca stawiać na swoim. Że tylko to może przynieść efekt. Oczywiście nie zawsze, bo psy też mogą być różne. Ale jeśli się to uda właścicielowi, to tylko chwalić.
  12. [quote name='puli'] Nie jestem specjalista ale odpowiedz jest banalnie prosta. W 99% atakuja jezeli traktuja dziecko jak równego sobie albo słabszego członka grupy. Atakuja jezeli czuja sie zagrożone nachalnymi karesami lub/i "upominaja" jak szczeniaka jezeli przeszkadza im w aktualnym zajeciu. [/quote] [B]puli[/B] rozumiem to, ale ciągle szukam odpowiedzi, co takiemu psu chodzi po głowie? Chyba, że rzeczywiście trzeba to traktować bardzo prosto. Jako zwykłe prawa stada. Lub, że pies chce mieć spokój.
  13. [B]M@D[/B], psie "skarcenie" to rozsądne wyjaśnienie ( no i pozytyw dla czerwonaona :lol: ). Ale jak się mają rzeczy, gdy pies leżąc np. na swoim legowisku nagle wyskoczy do dziecka? Nawet gdy dziecko jest dalej? Albo widząc je z daleka warczy na dziecko? Wiesz, czasami miałam wrażenie, jakby mój pies "nienawidził" córkę. ad. korzystając z gościnności czerwonaona.
  14. [quote name='Czerwonaona']Pies leżał na swoim posłaniu...Oliwia była w dużym pokoju. Szła do małego pokoju przez przedpokój do małego a on z posłania szedł do kuchni i spotkali się w połowie drogi.Zwykła sytuacja on szedł w swoją strone ona w swoją...nie zwróciła nawet na niego uwagi nie mówiąc o tym,żeby coś mu zrobiła.Szła i tyle.On nagle chwycił ją za ręke zębami...nie warkną więc nie ostrzegał. Przerysował jej ręke jednak nie wbił się...krwi nie było tylko ślady zębów.[/quote] Nie jestem psim behawiorystą. Mogę się tylko domyślać, dlaczego Bleki zaatakował Oliwię w tym przedpokoju. Jednak, jeżeli [B]czerwonaona[/B] pozwolisz, chciałabym zapytać tutaj jakiegoś specjalistę, dlaczego psy atakują nasze dzieci? Czy można na to odpowiedzieć?
  15. [quote name='Czerwonaona'] Marudze wam strasznie ale ja bardzo chce,żeby Bleki z nami został i co najważniejsze,żeby nie doszło do tragedii(pogryzienie)którejś z dziewczyn. Nie potrafiła bym wybrać teraz pies czy dziecko bo on jest jak mój synuś:( Obym nie musiała stawać przed takim wyborem NIGDY...moje życzenie na dziś to jakiś drobny postęp by odzyskać wiare:lol:[/quote] [B]Czerwonaona[/B], wcale nie marudzisz ;). Twój wątek jest, jak to napisała już wcześniej [U]Evelin[/U], bardzo budujący. Dodam, że dla mnie również bardzo pouczający. Oby Twoje życzenie zrealizowało się jak najprędzej.
  16. A czy kotek może być? :kociak: [IMG]http://img33.imageshack.us/img33/2730/0849img1098.jpg[/IMG]:kociak: [IMG]http://img33.imageshack.us/img33/7092/0850img1099.jpg[/IMG]:kociak: [IMG]http://img33.imageshack.us/img33/7241/0851img1101.jpg[/IMG]
  17. [COLOR=#ffffff][SIZE=1][B].................[/B][/SIZE][/COLOR]
  18. [quote name='Grey']Z adoptowanymi psami bywa różnie,suczka była zazdrosna,w domu chciała mieć swój azyl,zaufała jednej osobie, po kilku latach zmieniłaby się. Np. mój 1 sznaucer śr. chowany od dwóch mies. w wieku 4 lat odtrącił syna (3 krotnie atakował )potem warczał na niego. 2 sznaucer w wieku 5 lat przygarnięty tolerował tylko 5 osób, na spacerach rzucał się na ludzi, chodził w kagańcu, dla mnie był wspaniały. Oczywiście nie były kastrowane, bo tego nie uznaję.[/quote] Nie obraź się, możesz mieć takie zdanie. Ale dla mnie ważniejsze jest bezpieczeństwo mojej córki, niż mieszkanie na bombie i czekanie kilka lat na zmianę u psa. Psa już nie mam, to jest już historia. Niemniej pod rozwagę polecam post #57. I jeszcze post #45. A tak z czystej ciekawości w jakim wieku był Twój syn, gdy pies go atakował?
  19. [quote name='an1a'] Poza wymęczeniem psa, powinno się jeszcze wiedzieć jak do niego podejść, kim dla niego być i jak reagować, kiedy robi coś źle, jak chwalić. To są czasem tak niewielkie różnice, że na pierwszy rzut oka tego nie widać. Ja sama się o tym przekonałam dzięki osobie szkolącej Nera i uniknęłam decyzji o uśpieniu go.[/quote] an1a ale ja psa nie uśpiłam. Niewątpliwie masz rację. Gdyby chodziło tylko o mnie, tylko o osoby dorosłe, to PIXi nadal by u nas była. Nawet by mi nie przyszło do głowy oddawać ją komukolwiek. Zresztą i w tej sytuacji próbowałam jeszcze poszukać pomocy u szkoleniowca, aby tylko pies mógł u nas pozostać. Jednak moja córka ma trzy latka, uczy się dopiero liczyć do dziesięciu, potrafi zaśpiewać z pamięci trzy piosenki. Jak wytłumaczyć takiemu dziecku zasady szkolenia psa? Czy córka by mogła dostrzec i zrozumieć te niewielkie różnice, o których piszesz? Pies, choć nieduży (połowa spanielka), był naprawdę agresywny i silny. Jeśli atakował, to bardzo ostro i zajadliwie. Mógłby zrobić dużą krzywdę córce, gdyby pogryzł ją mocniej. Temu psu nie można było zaufać. Dlatego ostatecznie podjęłam decyzję o oddaniu PIXI. Właśnie nie chciałam jej usypiać, nie chciałam nawet oddawać do schroniska dlatego swoje kroki skierowałam do Dogomanii. Wcześniej przeszukałam wszystkie portale o zgubionych psach w północnej Polsce. Miałam nadzieję, że odszukam właściciela PIXI. Napisałam też ogłoszenia o oddaniu PIXI na stronach adopcyjnych. Jednak tylko w Dogomanii PIXI dostała drugą szansę. To nie była dla mnie łatwa i pochopna decyzja. Ale proszę, nie ciągnijmy już tego tematu. Przynajmniej na tym wątku. __________________
  20. Cóż powiem? Z atmosferą bywa naprawdę różnie. Tak to jest na publicznym forum. Odkąd się pojawiłam w Dogomanii schudłam 5kg! Niestety, nie każdy rozumie cel tego portalu. Jednak są też na Dogomanii osoby rozsądne, życzliwe, rozumiejące w czym problem. Są zawsze gotowe pomóc czy to komuś czy jakiemuś biednemu zwierzakowi ( i to w różny sposób). Takie osoby to złote perełki.
  21. [quote name='paczanga']elinka czy Twój pies był całkowicie zdrowy? Czy miał przeprowadzone badania przez dobrego weta? PIXI zaadoptowałam ze schroniska. Pewnie nie bez przyczyny tam się znalazła. Być może była chora, ale nikt na tym się tam nie poznał. Teraz nabieram przekonania, że przez agresję trafiła do schroniska. Natomiast ja nie zdawałam sobie sprawy o ryzyku adopcji psa ze schroniska bez sprawdzenia ( gdy ma się małe dziecko oczywiście). Nie wiedziałam, że jeśli już, to wybierać psa z DT. Zaraz na początku udałam się do weterynarza. Powiedział, że w 70% gdy pies poczuje się pewniej, będzie jeszcze bardziej agresywny. Załamałam się tym, bo przed oczami pojawił mi się czarny scenariusz. A już wtedy zaczęłam się obawiać o naszą córkę. Chciałam też aby PIXI była u nas szczęśliwa, a my z nią. Niestety, weterynarz miał rację. Po ok.1,5 miesiąca sunia wylizała sobie rankę na końcu ogonka. Okazało się, że pies miał kiedyś złamany ogon. Nastąpiło niedokrwienie, obumieranie tkanki, wdał się stan zapalny, gorączka. Stąd ta wylizana ranka. Udałam się ponownie do weterynarza. Lekarz powiedział, że również po sterylizacji mogło dojść do zmian na jajnikach, co też mogło mieć wpływ na wzrastającą agresję u psa. Teraz weterynarz stanowczo odradzał mi trzymanie takiego psa przy małym dziecku. Tym bardziej, że PIXI miała agresję wzrastającą. Powiedział, że praca nad psem wymagałaby wiele czasu i dużo pracy, może nawet trwałoby to kilka lat. Przy małym dziecku byłoby to trudne dla mnie i niebezpieczne dla dziecka ( zresztą nie tylko weterynarz tak uważał). A i tak nie rokuje to wielkich szans na zmianę u psa bo suczka ma już, jak ocenił, taki charakter. Jednak nie skupiajmy się w tym wątku na moim problemie. Chciałam tylko zasygnalizować, że u mnie zmęczenie psa i tak nic nie pomogło. Jeżeli chcesz poznać szczegóły mojej historii to zapraszam na wątek o PIXI. http://www.dogomania.pl/forum/f85/pixi-juz-w-nowym-domu-143586/index21.html Powiem Ci tylko, że nie życzę nikomu takiej decyzji, jaką ja podjęłam. Nie wiem, czy kiedyś sobie to wybaczę? Jedynie przez słuszność sprawy, ochronę mojej córki staram sama przed sobą się usprawiedliwić. No i ciągle bardzo to boli.
  22. [quote name='LALUNA']Wtedy powinno się go odsyłac na jego miejsce i mu tam nie przeszkadzac.[/quote] Wiesz LALUNO, z PIXI było tak, że nawet jak leżała na swoim miejscu, a widziała córkę chodzącą w drugim pokoju to z odległości już na nią warczała. O zbliżeniu się wtedy do psa nie było nawet mowy. Praktycznie po takim spacerze potrafiła bez ustanku na nią warczeć. Ostatnio robiła to coraz groźniej. A mojemu tacie lub mamie nie pozwoliła nawet wstać z krzesła. Od razu się podrywała z legowiska i groźnie powarkując podbiegała do nich, potrafiła się nawet rzucić. Nieraz musiała leżeć w kagańcu bo nigdy nie było wiadomo, czy do kogoś nie doskoczy? Na męża patrzyła spod byka. Gdy wypoczęła łagodniała. Chociaż niewiele. Ciągle była gotowa doskoczyć do rodziców. Jedynie z córką wtedy lepiej się dogadywała. Ale po co do tego wracać? Po prostu to był pies agresywny. W przypadku PIXI określenie "pies zmęczony to dobry pies" się nie zgadzało. Inne psy pewnie tak się nie zachowują. Myślę, że nie ma reguły bez wyjątku.
  23. [quote name='LALUNA']Behawiorysta nic Ci nie da. Z takim psem musisz zacząc pracować, aby był pod pełna Twoja kontrola. Czyli musi mieć opanowane świetne posłuszeństwo a do tego musisz dac jej możliwosc aktywnego spędzania czasu. W mysl zasady: zmęczony pies dobry pies.[/quote] Nawet nie śmiem polemizować z doświadczonymi osobami w kwestii agresji u psa i jak sobie z tym radzić, bo jak się okazało nie mam o tym zielonego pojęcia. W moim przypadku zakończyło się to niepowodzeniem, psa już nie mam. Jednak zauważyłam, że po powrocie z wyczerpującego spaceru do domu mój pies stawał się jeszcze bardziej agresywny w stosunku do domowników. A córce to nawet sunia nie pozwalała oddychać. Dopiero gdy PIXI się wyspała, odpoczęła wszystko wracało do jako takiej normy. ( Dodam, że na spacerach, nawet nie wiem jak długich, nigdy córce nic nie mówiła. Uwielbiała się z córką bawić, gonić w berka, szukać razem z córką skarbów w trawie). Po powrocie do domu wszystko się diametralnie zmieniało. To tylko takie moje spostrzeżenie co do zmęczenia u mojego psa.
  24. (Czerwonaona Staramy się i co?konsekwencja popłaca są postępy) :multi: (Na spacerach i podczas wychodzenia dalej kiepsko.Ciągniemy się straszliwie ale mam nadzieje,że z czasem to też wypracujemy.) [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f217/cianiecie-sie-na-smyczy-138529/"]Zobacz tutaj:[/URL] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f217/cianiecie-sie-na-smyczy-138529/[/URL]
  25. Szczęśliwe dziewczynki :eviltong: , szczęśliwe domki :iloveyou: , a Pańcie to już najszczęśliwsze :gent:. Ach, jak zazdroszczę . Pozdrawiam.
×
×
  • Create New...