TERESA BORCZ
Members-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by TERESA BORCZ
-
Przystojniak Laps szczęśliwy w nowym domu
TERESA BORCZ replied to Dzika_Figa's topic in Już w nowym domu
czy jeszcze brakuje na transport dla Yumaniji? ile, czy na konto dzikiej figi czy yumnaiji, coś dorzucę jak najszybciej! -
Łysa MIKROSUNIA potrzebuje wsparcia finansowego.
TERESA BORCZ replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
jest narazie dobrze, byłam z nią na kontroli, narazie nie widać żadnych problemów,jest dość aktywna i stale przy niej siedzę, ma apetyt i dostała tabletki na okres do ściągnięcia szewków, ja najbardziej się cieszę że już zaufała i śpi obok mnie na wersalce tak że mam jest stale pod kontrolą/ona przez cały czas pobytu u mnie bardzo mało piła, nadrabiałam to rosołkami i bulionami którel ubi niezmiernie,ale już nieco się to poprawiło sama biegnie do miseczki się napić wody, wczoraj tylko nieco widziwiała, bo wolała pić z ręki niż z miseczki a trzeba bo przecież leki bierze, narazie leżymy obie, bo okropnie się przeziębiłam ale jest ok / chciałam podziękować cioteczce korespondentce za aktywny udział w oszczędzaniu funduszy Perełki , podwiozła mnie do Gliwickiej kliniki i spowrotem, co przy mojej grypie było pomocą ogromną/następna wizyta chyba w środę, ma apetyt i kudełki rosną/to ropomacicze to okropna choroba, u Perełki nie było typowych objawów wcale!! Dopiero przy kontroli miałam odwagę zapytać weta jaki był stan, powiedział że bardzo nieciekawy,więc dmucham i chucham aby wszystko było dobrze, jakoś podskoczę do tej naszej knurowskiej kliniki zamknąć rachunek za badania i podliczyć ile mi zostało, przy tych dużych oszczędnościach z pierwotnej sumy 495 zł/ nie wiem czy pisałam nasza mimoza waży już 8,5 kg/ chce też zabrać wyniki badań do porównania ewentualnych pozytywnych zmian, Pozostaje jeszcze sprawdzenie jak z tą tarczycą czy są problemy czy nie, no i nieco mnie wet nastraszył przy narazie powierzchownym badaniu oczu, stwierdził różnice wielkości żrenic, co może być spowodowane jakimś guzkiem w mózgu ale jestem dobrej myśli,bo sunia nie ma absolutnie żadnych neurologicznych objawów, zadziwiała mnie zawsze dziwna barwa łojotoku i łupieżu w początkowej fazie leczenia,różowo,bordowanie bardzo znajomi wiedzieli co jest przyczyną, ale w klinice w czasie zabiegu spotkałam opiekunkę fretek i ona mi powiedziała że jedna z jej podopiecznych miała ropomacicze zaawansowane i różowy łojotok oraz wyłysienia!!! za4 dni mamy nastepny zabieg tymczaska KUBY, juz sie martwie choc sprawa nie jest skomplikowana a weci ok! -
Łysa MIKROSUNIA potrzebuje wsparcia finansowego.
TERESA BORCZ replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
parę dni nie mogłam wejśc na komputer wcale,pisało modem wyłączony, sprawdzałam wszystko testami i stale bez zmian,przyczyna okazała się nader prozaiczna i to nie z mojej winy!!! ale jestem mam mało czasu bo pędzę z małą do kliniki na kontrolkę i antybiotyki, przeżyłam horror nowy ale teraz jestem ogromnie szczęśliwa! Sunia pięknie zarasta,stale ją zagłaskuję by czuć to cudo pod dłonią ,ostre włoski te starsze,a po całym ciele delikatny puszek,na klatce piersiowej aż się kłębią marengowe fale! postanowiłam po zupełnym wyleczeniu skóry ,ktora jest piękna czysta i pachnąca,odpowiednio nawilżona popędzić na sterylkę, zaniepokoiło mnie że znowu miała cieczkę co wydawałomi się nielogiczne, albo teraz to nie była cieczka, albo w listopadzie, no i niepokojąca była ta temperatura w górnych granicach normy pobieglam do kliniki zrobiłam wszystkie badania tak jak trzeba do sterylki no i usg, badanie fizyczne pozwoliło nieomylnie stwierdzić że mała ma ropomacicze!!! NIE ZNAM SIE NA TYM ALE WIEM ŻE TO BARDZO NIEDOBRA CHOROBA! załamka totalna , tak sie wystraszyłam że sama się pochorowałam, byłam w bardzo dobrej klinice ale jeszcze zrobiłam badanie i w drugiej mimo umówionego terminu w pierwszej,natychmiast przepowadzono zabieg, na szczęście narazie wszystko jest ok , nie było to jakoś w straszliwym stanie,sunia sobie leży i odpoczywa, a ja ją podgłaskuję i fotografuję ,zaraz pędzę na kontrol do Gliwic, i pewno jeszcze zastrzyki pooperacyjne, Jest spokojna, nawet nie próbuje dostać się do szewków,ma apetyt , daję jej co najdelikatniejsze i najlepsze, grunt że mamy sterylkę za sobą/ Udało mi się uzyskać pomoc od przyjaciółki,także część kosztów poniosła fundacja, ja zapłaciam tylko 100 ZŁ, no i badanie w pierwszej klinice gdzie nie było opcji pomocy fundacyjnej, mała jest ruchlwa ,wyszła z salki operacyjnej sama i była bardzo grzeczna,ważne ze nie ma już tej niepokojącej mnie temperatury /Dowiedziałam sie o wszystkim w piątek, w poniedziałek rano było po wszystkim, od tego czasu leży sobie niemal w moich objęciach, bo ja ze strachu tak sie zgrzałam że zawiało mnie kompletnie i mam przeokropna grypę,ale sunia uratowana, to zadziwiajace jak paskudna jest ta choroba,nie miała żadnych normalnych objawów!! zrobiłam kilka fotek pooperacyjnych komórką Sarunia wstawi wieczorem, Perełka ma w aparacie przyjaciółki mojej,która jest nią oczarowana jakieś fotki ale ona też ma urwanie głowy z autem po wypadku więc nie mogę narazie jej molestować! dam nowe wieści po powrocie z Kliniki, nie wiem jak tam dojadę z tą grypą/ Ależto wielka ulga już się nie bać,albo chociaż bać się mniej!!! -
Byłam nie tylko bardzo zaęta ale i zablokowana,nie wiedziałam czemu nie mogę się połączyć z neostradą od kilku dni, przyczyna nader prozaiczna ale juz jestem i uzupełniam zaległości, dostałam przelelwy i tylko rzuciłam okiem,wszystko napiszę jak nieco przejrzę na oczy bo mam straszną grypę i zalewam łzami komputer, mam za to same dobre wiadomości, pomalutku je będę opisywać, po pierwsze dostałam kilka ampułek nivalinu od tyskiej cioteczki, w jednej z klinik znalazłam chyba z dziesięć ampułek dla gucia!! Psik jest w dobrym stanie, ma ogromny apetyt, wcina wszystko,ładnie wygląda, a jest tak przepełniony przywiązaniem do mnie że pomaga mu to chodzić! Najpierw mnie cieszyło że wogóle wstaje na te łapeczki,potem że nieco dłużej na nich się utrzymuje, a teraz jestem przeszczęsliwa jak biegnie przez korytarz na czterech łapinkach i coraz dłużej na nich się utrzymuje, jest juz tez nieco bardziej samodzielny jeśli chodzi o jego rozkład dnia,ma dwa legowiska i śpi na obu w różnych porach dnia,jak ma nadzieję na dobrości w kuchni przy mnie,pojedzony idzie spać podkaloryfer do łazienki,muszę zostawiać drzwi otwarte bo jak zastanie je zamknięte to podnosi nieziemskie larum niezaleznie czy w dzień czy w nocy/ no i oczywiscie światło musi być! Coraz rzadziej posłanko jest wilgotne,zdaje sobie sprawę że to nie miejsce,ale załatwia się w biegu,rządkiem,może i to opanujemy, grunt ze poza posłankiem czyli świadomość super, nad czymś jednak panuje! Bardzo sie cieszę że są sponsorzy bo mimo że oszczędzam jak mogę by jak najwięcej naskładać na tę konkretna rehabilitację, to wiem że dopiero teraz zaczną się poważniejsze wydatki/ cieszy mnie tylko to że mam nadzieję że wszystko co robimy pomoże mu utrzymać te zdobycze/dotąd nie jeżdziłam na zabiegi, bo nie było warunków,zadaleko,za zimno, zwłaszcza na bieżnię wodną, brak gwarancji transportu ale czas wykorzystany świetnie na inne przygotowania, najważniejsze że ma już mięśnie i dalej pracujemy nad powiększeniem masy mięśniowej i i umocnieniem tych mięśni widać że to pomaga/ rozmawiałam wczoraj o nim ze znanym wetem skarżąc sie na brak nivalinu,on dość sceptycznie podchodził do działania tego leku, i powiedział że możliwe że dobra opieka i ćwiczenia doprowadzają w przypadku naszego pupila do jakichś widocznych już wyników,niemniej jednak szukam dalej,bo nie zaszkodzi a ja widziałam jednak poprawę u obu psiaków / mały juz pokochał pieszczoty i przytulanka,odbierajac telefony stacjonarne siedzę po turecku na ziemi a oni obaj na wyścigi biegną i się wtulają we mnie, a ten czarcik mały przeciez na początku gryzł , nie lubi innych psów dalej toleruje tylko dropsika/ wielkie dzieki darczyńcom!!!! W przyszłym tygodniu jak nie wroci zima jedziemy na zabiegi/
-
Przystojniak Laps szczęśliwy w nowym domu
TERESA BORCZ replied to Dzika_Figa's topic in Już w nowym domu
nareszcie mnie odblokowało,nie mogłam sie przebić przez mój net ani robić przelewów,dopiero teraz robię przelew na Rudusia i Lapsa,ogromnie się ciesżę że mu się udało,oby i na Rudaska przyszła kolej!!! -
Pechowy kaukaz Leo - znalazł szczęście. I dom!:D
TERESA BORCZ replied to _gos_'s topic in Już w nowym domu
Nareszcie mnie odblokowało w neostradzie ,poszedł przelew leosiowy na luty i marzec! -
Pechowy kaukaz Leo - znalazł szczęście. I dom!:D
TERESA BORCZ replied to _gos_'s topic in Już w nowym domu
Ależ ma smutne te oczy, dzięki za pw trzeba mu pomóc koniecznie, narazie wszystko co mogę to 10zł stałej,tak symbolicznie/ -
Aparacik, brak kasy, brak dt!!!Wraca do schroniska:(
TERESA BORCZ replied to stonka1125's topic in Już w nowym domu
Dzięki Stonko za wiadomość,szkoda że u mnie sporo ponad normę pacjentów,w Śremie dobrze się nim zajmą tak jak kiedyś moim ukochanym Promykiem, będę bardzo myśleć jak mu pomóc, może choć radą jak tylko znajdzie się dt! -
Ikarek za TM....odchodził kochany....potrzebny....
TERESA BORCZ replied to danavas's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dostałam wiadomość od Donki o IKARKU i potrzebie zastosowania jadu tarantuli, To rzeczywiście lek o działaniu obkurczjacym guzy a tym samym ułatwiający operacje o ile jest możliwa, jutro będę może miec odpowiedz czy lek ma jeden z moich znajomych/ widzę że dbacie o psiaka, super, ale ja nie dawałabym kaszy ale raczej ryż dobrze rozgotowany albo makaron z warzywami i mięskiem , ze sporym dodatkiem siemienia lnianego mielonego odtłuszczonego, ochroni nieco jelita i odbyt, pomoże bardzo pod wieloma względami, obok właściwosci wszechstronnie leczniczych ma też wielkie znaczenie odżywcze, podawałabym też czasem kleik ryżowy jak dla dziecka też z mięsem i jarzynami, , marchew, seler, pietruszkę, buraki? kasza nie ma znaczenia odzywczego i szkoda go tym rozpychać zwłaszcza zę ma problemy z wypróżnieniem, trzeba go nieco wzmocnić przed ewentualnym zabiegiem, poprawić obraz krwi, do jedzonka dawać też pulpę buraczaną w odpowiednich proporcjach/ sa też produkty naturalne które mogą być pomocne, musze sie przyjrzec wątkowi jeszcze nie przeczytałam całości, bo kilka dni mnie nie było/ -
zapisuję, pomogę jakoś, narazie trzeba tymi nogami się zająć , przestanie boleć to i humor sie poprawi i z budy wyjdzie to może być całkiem proste schorzenie można spróbować podac z jedzonkiem po poł tabletki carprodrylu przez kilka dni i glukozaminę ludzka bo ta jest tańsza i często w promocji, póżna jesienią i zima czasem nawet mój domowy starszy psiak kujeje na łapki, taki starszy, tak mi poradził dobry wet i udaje się!!! przydałaby się też chondroityna/ jaki on jest duży??
-
pani nieco sie zawachała przy wiadomości o nożce, to nie szkodzi taki klejnot może poczekać na dom o nadzwyczajnej wrażliwości/ Lisunia już nabiera wszelkich normalnych cech kochanego domownika, wychodzi na spacerki regulaminowo , zrobi pod forsycją co trzeba i ucieka do domku, bo tu sie czuje najlepiej, zwlaszcza z głową wtuloną w szyję pani!!
-
NERO pies ze zmasakrowanymi łapami - JUŻ W NOWYM DOMKU:)
TERESA BORCZ replied to a.piurek's topic in Już w nowym domu
jest tyle tych ważnych dużych adopcji, nie zawsze da się odwiedzacć wielokrotnie, ale kontakt zawsze jest i szczerze powiem że chętnie jeszcze pogadam z panem RYSZARDEM o NERUNIU, jak tylko dorwę chwilę czasu, staram się podtrzymywac choc telefoniczne kontakty z domkami naszych podopiecznych -
cudowna wiadomosć, psinek tkwił mi w sercu bo to niemal wierna kopia mojego przygarniętego ze schronu Lilu, ogromnie się cieszę!!!!! sikanko z przeziebienia lub infekcji dró gmoczowych,podałabym do wody lub jedzenia parę razy naturalny sok żurawinowy z zielarskiej apteki, idealny środek i wielostronnie działający/
-
Malutki Miodzio o bursztynowych oczkach już w cudownym DS
TERESA BORCZ replied to ewu's topic in Już w nowym domu
ale się nazbierało cioteczek, super!!!A miodowe psiak ma nie tylko oczy ale i serducho,w ogóle dziwnym zbiegiem okolicznosci psiaki z tego miejsca "urokliwego" są wszystkie cudne i przylepne, wiem o tym sporo bo miałam ich wiele stamtąd wszystkie świetnie wyadoptowane i kochane! widać warunki wyksztalcają w nich te piękne cechy! jak np u mojego tymczaska Kuby, cudo!! Nic wątkach takich psików niepowinno dziwić, nawet najdziwniejsze rzeczy bo wiele trzeba zmienić lub ukryć dla dobra zwierzaków i działaczy/ ewu jak zwykle wykonała ogrom pracy, mam nadzieję że oba psiaki znajdą szybko miłośników a my miejsce na nowe cuda STAMTĄD!!!a przy okazji wyłoniła sie nowasuper grupa ofiarnych ludzi!! -
Oj żeby nie te akrobacje, miała by KAMI dom już lada godzina, wszelkie warunki potrzebne ok z wyjątkiem ogrodzenia ogromniastego/ale jest coś w zanadrzu innego, pan kandydat był nader sensowny, akceptujący wszelkie warunki adopcji, ale ,,,,, czy jest z nami blisko jakaś cioteczka z Będzina lub najbliższych okolic, trzeba by odbyć miłą pogawędkę z panem na temat Bertiego, Kacperka lub Niuni, może ktorąś z naszych cudeniek zapadnie mu w serce???
-
ewu dzieki za link, jestem, podeślę mail kogoś być może zainteresowanego/
-
zaproponowałam ja dobremu potencjalnemu domkowi, ale to nie znaczy że chcę się jej pozbyć, to prawdziy klejnocik, chodzimy grzecznie na spacerki w ubrankach rozmaitych, szyję pomalutku nowe, wszystko by człowiek dla niej zrobił, mimoza jedna!! smarujemy łapeczki wazelinką!