TERESA BORCZ
Members-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by TERESA BORCZ
-
sporo mne nie było, dt przeładowany na maksa wiec mam co robić ponad normę, stąd nieobecność, martwi mnie los suni i bardzo myślę jak tu pomóc, jak coś wymyślę to dam znać problem że nawet gdybym ją wzięła to na bardzo krótki czas intensywnej rekonwalescencji a co potem / mam za wiele rekonwalescentów/
-
skromną stałą mogę dać natychmiast od marca 10 zł
-
sporo mnie nie było, nie mogłam się pozbierać po tragedi z Kubuniem, ale wieści Gucia są dobre, coraz lepiej sprężyściej się podnosi i dłużej utrzymuje na 4 łapkach,mobilizuje go także do tego już bardzo rozwinięte przywiązanie do mnie,bardzo się z tego cieszębo juz "obronnie"mnie nie pogryza przy zabiegach czy zastrzykach, chyba gdy jest czymś zaniepokojony, ma świetny apetyt ale nie jest żarłoczny, zna swe granice, przemycam co mogę najlepszego by te mięśnie odbudować, teraz bojowe zadanie przed nami bo wreszcie mogę z nim wyjść , właśnie byliśmy bardzo długo na łonie natury, ale tam był tak uszczęśliwiony że z pośpiechu nawet zapomniał że już umie na wszystkich łapkach pokicać i biegał na 2 i 2 kolankach, dopiero pod koniec pikniku jak nieco się do nowego szczęścia przyzwyczail nieco połazikował spokojnie, merdając ogonkiem, przyjacioóka starała się go jakoś ufocić ale w jego sprinterskich wyczynach nie było to za łatwe, coś tam wkleimy, następnym razem będzie lepiej z pewnością TERAZ JUŻ WYRAZNIE WIDZĘ ŻE JEDNA Z TYCH KŁOPOTLIWYCH ŁAPEK JEST SŁABSZA ale damy radę!! Gucio dostaje narazie jezcze Nivalin dostałam kilka ampułek, a mam obiecane więcej, dostaje też hmb na ten przyrost mięśni bo widzę że to przynosi rezultaty, no i podjada kapsułki z kwasem hialuronowym i zestaw wszelkich OMEG, pięknie się błyszczy i zrobił się ogromnie przytulaśny,niepokoi się tylko w samochodzie/ idę na wątek labradorki, ale mam dziś bardzo mało czasu, kto się nią opiekuje?? mam 2 plastry żelowe, ale nie lubię tego używać, rany powinny być odkryte, polecam moją metodę mycia od brzegu rany i pielegnowaniu od brzegu ku środkowi takimi środkami jak to robilam GUCIOWI, koniecznie kupić trzeba miod manuka, cudownie goi/ potrzebne natychmiast będzie mydelko oliwkowe z Aleppo, z zawartościa olejku laurowego, olejek z drzewa herbacianego, ekstrakt propolisu w areozolu, maść propolisowa od ojców Bonifratów krakowskich z zielarskiej apteki, jako bardzo odkażający i leczący może by olejek z oregano OREGASEPT 37 KOSZT OK 40 patyczki do uszu i waciki z biedronki do demakijażu, oraz olej kokosowy,do szybkiego zaleczania po dokładnej dezynfekcji i zabezpieczaniu przed rozwojem zakażeń używać BALSAMU SZOSTAKOWSKIEGO W AREOZOLU/ jest też dobra lecząca rany maść weterynaryjna , mam gdzieś nazwę ale to co wymieniłam daje sukces absolutny/ zaczynamy w tym tygodniu rehabilitację Gucia w gabinecie, może coś pofocimy nowego, muszę poprosić cioteczkę fotografkę o wklejenie tego co mamy!
-
Księżniczki już w DS! Wszystkim dziękujemy za pomoc! :)
TERESA BORCZ replied to Lili8522's topic in Już w nowym domu
Są fotki bedą wklejone dopiero dziś się nieco pozbierałam ,ale cieszyć się naszymi damami też trzeba,jestem bardzo, bardzo szczęśliwa z ich sukcesu!! Poproszę cioteczkę brysio o wklejenie!!! -
Sonia - niestety się nie udało. Sonia odeszła [*]
TERESA BORCZ replied to juli88's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Juli, wiesz od piatku zalewam się łzami z podobnego powodu, jamniczek Kuba uratowany ze strasznego miejsca czekał sobie u mnie na adopcje jak w raju, podobał mu sie ten raj, z adopcyjnego domku uciekł po 2 godzinach i szukał naszych śladów, a my jeżdziliśmy daleko przez tydzień by odnależć go w obcym mieście, wrócił , odnaleziony,szczęśliwy i zakochany w tym co odzyskał a ja w nim bezgranicznie, był zadbany i zdrowy szczęśliwy i uszczesliwiał, cioteczki wzruszone historią Kuby zafundowały mu pakiet pełen dla zdrowia i powodzenia, odrobaczyłam, w odpowiednim terminie zaszczepiłam, cudowny, kochany i kochający nie przetrzymał znieczulenia mimo że wszystkie badania nie wskazały przeciwwskazań, wracał przed kliniką do samochodu starając się ukryć na tylnim siedzeniu!!!! Nigdy sobie tego nie wybaczę, intuicja zasnęła a ja od piątku jestem nie do życia!!! Ten pies to była sama miłość nawet nie miałam odwagi go już daĆ do adopcji, by nie cierpiał, mam swoje psiaki i tymczaski które bardzo kocham ale szaleńczo mi brak Kuby i winię się o jego śmierć!!! A to miała być rutynowa kastracja w dobrej, sprawdzonej klinice, w poprzedni piątek sunia której operacja ratujĄca Życie była bardzo niebezpieczna wyszła o własnych siłach z zabiegowej sali, tak to jest!! RADOŚĆ NIEZMIERNA MIESZA SIĘ Z SZALEŃCZĄ ROZPACZĄ!! -
Księżniczki już w DS! Wszystkim dziękujemy za pomoc! :)
TERESA BORCZ replied to Lili8522's topic in Już w nowym domu
Cioteczki po strasznej dla mnie tragedii z jamniczkiem Kubą mam tez i dobrą wiadomość właściwie już od piątku ale zalewam się łzami i zupełnie jestem wytrącona z równowagi, więc nie miałam sił wejść na dogo, i tak odpłynął by mi komputer/ druga suneczka córeczka z dwóch księżniczek znalaZła dzięki jednej z naszych cioteczek super domek w Świętochłowicach!!!! Najdziwniejsze jest to że tak bardzo wszyscy pragnęli dla nich obu pysznego wspólnego domu że wydarzyło się coś niewiarygodnego! W stosunkowo dużym odstępie czasu wyadoptowały się do jednego miasta i to o dziwo do domków oddalonych od siebie o ok 500 m!!!! Jestem przeogromnie wdzięczna Jagodzie za to dzieło!!! Dobrze się stało że dzięki łańcuchowi dobrej woli suneczki uratowano, mało tego , zostały wysterylizowane i zaszczepione dzięki wspaniałej osobie której jestem ogromnie wdzięczna i staram się jak mogę o tym nigdy nie zapomnieć i wspierać ję tak jak ona zawsze mnie wspiera, w ratowaniu cudnych stworzeń/ ponieważ udało się bezkosztowo dla założycielek wątku całą pozytywnie zakończoną akcje przeprowadzić, łącznie z transportem!!! Pieniążki które jak pamiętacie przelaliśmy na wątek 2 oneczek w wielkiej potrzebie , mamy uratowane 4 sunie!!! OBY TAK DALEJ!!! -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie mogę się ogarnąć z tej straszliwej niespodzianki ani pójść po dokumentacje do weta,wszystkie wyniki tam są i nie mogę absolutnie, to straszne załamanie, nawet go nie mogłąm przytulić ani spojrzeć ostatni raz w te cudne smutne oczęta, tak sie to niespodziewanie stało, cioteczki bądzcie cierpliwe aż się opamietam, bardzo dziękuje za słowa pociechy i telefony, nawet mi trudno wejść no dogo, straszliwie mi go brakuje, mimo że pozostałe tymczaski nie mniej kocham,pozostał mi ogromny ból i jego kubraczek dziany z bazarku Śaruni w który wyję/ po tym zdarzeniu jeszcze bardziej będę się bała o resztę, no i jak tu pracować nad nimi??? Na szczęście są poszczepione, zoperwane, leczę normalnym trybem ale w końcu przyjdzie psiak z potrzebą zabiegu czy sterylki a mnie ogarnie panika!!! -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
cos zaszalał także explorer, napisałam post i nagle przestał działać, Kuba był kochany nadzwyczajnie, wiedział o tym bo stale mu to powtarzałam wtulonemu we mnie, on bardzo się bał adopcji, i bal sie jeżdzic autem w obawie ze idzie do nowego domku, nie chciał dzisiaj wyjść z auta, a ja zupełnie zatraciłam intuicje bo przecież byłam pewna że wszystko i z KUBULKIEM i z klinika i z badaniami ok, wyjety z auta wskoczyl spowrotem i to odrazu na tylne siedzenie, nigdy sobie tego nie wybaczę, on tam zostawiony na moment dla znieczulenia musiał się tak wystraszyć, PEREŁKA kilka dni temu przy wielkim zespole przedziwnych schorzeń miała poważny zabieg ratujący życie, bardzo sie bałam, nawet nie zapytałam weta ze strachu o wynik,,jak mi ja kazal wołać myślałam że zwraca się do innej osoby, Radość była nie do opisania, tak bardzo jak teraz nie do opisania jest ból, rozpacz i zdziwienie Gucio sparaliżowany, poraniony, w miłości i przywiązaniu zaczął biegać ku ogromnej radości za mną na czterech łapkach , widać radość ma limity i mój został już wyczerpany, dlaczego to się stało nie rozumiem widać życie stale zaskakuje i uczy pokory! Nie mogę sobie z tym poradzić, to jakiś pechowy czarny piątek może decyzja padła w złą godzinę, już nie tylko będę się bała cieszyć ale jak tu przeżyć kastracje następnych 2 tymczasków/ nie wiem czy się na o zdobędę/ chce mi sie wyć i nie moge bo nie mogę siostrze powiedzieć co sie stało, powiedziałamze poszedł do wspaniałej adopcji! -
Pogryziony Miso w DS .Pani TERESO dziekujemy z całego serca :-)
TERESA BORCZ replied to AGA35's topic in Już w nowym domu
SĄ JUŻ TEGOROCZNE WIEŚCI OD MISIUNIA, DALEJ SZCZĘŚLIWI I KOCHJĄCY SIĘ WZAJEMNIE DOMOWNICY I PSIAK ZAWSZE DAJĄ ZNAĆ O SOBIE, wybieram sie tam od dawna ale zawsze mam pełen dom cudownych psiaków do ratowania i zaniedbałam nieco ten cudowny dom, oby takich więcej, tyle cudownych zwierząt mogłoby równie jak MISIO pokochać fajnych ludzi, a szczęście jakie potrafią dać wierne serduszka jest nie do pogardzenia w dzisiejszych czasach!! pozdrawiamy domowników i miziamy MIŚIEŃKA!!! -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To musi zrobić załozycielka wątku klaudus, dzwoniłam do niej ona ma jakieś komputerowe kłopoty -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie można jakoś tego tytułu zmienić aby wszystkie kochające dusze były z nim myślami, sama się bardzo obwiniam że jednak powinnam być z nim, mimo że weci tego nie praktykują, on sie tak panicznie bał być daleko ode mnie może dlatego tak się stało, on był u siebie, nie wyobrażałam sobie aby sie przyzwyczaił znów do kogoś, bałam sie następnej adopcji, mieszkał u mnie na kanapie i w sercu całkowicie, to co sie stało przy jego stanie zdrowia i wynikach badań tuz przed kastracja to najtragiczniejsze zaskoczenie, nie jestem w stanie wypowiedzieć słowa żegnaj do psa który tak umiał kochać i był tak kochany!!! -
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kuba , bardzo mądry , bardzo kochany, z burzliwym życiorysewm, który pobudził wiele serc do akcji pomocy a moim już tak zawładnął, że sam się stał wielką miłością/ Mało pisałam o nim bo sprawa adopcji zawisła z dwóch powodów, ogromnego przywiĄzania psa do mnie i mojego do psa, no i oczekiwania na wszelkie kolejne etapy przygotowań do kastracji/ wszystko szło wspaniale, właściwie nie było co pisać bo całe życie Kuby to jedno wtulenie w swą panią/ KUBA NIE ZYJE !!! NIE WIEM JAKIE SŁOWA MOGĄ OPISAĆ MÓJ STRASZLIWY BÓL! narazie coś jeszcze moge napisać dokąd trwa szok, razem z nim opatrzność wyrywa mi serce, miałam wiele psiaków, ale ten przecież był w stanie idealnym, przed kastracja zrobiliśmy wszelkie badania dla bezpieczeństwa, poszedł dziś do najlepszej kliniki, , po jakimŚ czasie dostałam wiadomość że jest podz respiratorem bo ma problemy z samodzielnym oddychaniem, pojechałam natychmiast z czarnymi przeczuciami, NIE POMOGŁO NIC MÓJ NAJDROŻSZY KUBA ODSZEDŁ!!!! odszedł gdy zdecydowanie nie mogłam go oddać do adopcji by zaoszczędzić mu stresu!!!! NIE WIEM JAK TO PRZETRWAM, JESTEM TOTALNIE ZAŁAMANA, NIC NA TO NIE WSKAZYWAŁO ABSOLUTNIE, teraz sama sie obwiniam , że mógł zostać bez kastracji, a przecież kilka dni temu zabieg przeszła cudownie PEREŁKA mogłam sie obawiać i zdecydowałam sie na zabieg naprawdę ratujący życie!! To straszne przeżycie, a brak KUBY doprowadził mnie juz teraz do rozpaczy ogromnej a co będzie dalej, w nocy kiedy nie poczuję jego zwykłego dramatycznego wtulenia, sama zabiłam mego ukochanego psika!!!! dziekuję cioteczce Korespondentce za pomoc w transporcie i odebranie mnie z kliniki, za wsparcie, łzy i współczucie ! musze odpoczac może opiszę wszystkie szczegóły i wkleje wyniki bdań jak trochę si opanuję/ -
Przystojniak Laps szczęśliwy w nowym domu
TERESA BORCZ replied to Dzika_Figa's topic in Już w nowym domu
pani EWIE trzeba pogratulować nabytku, to fajny pies, ja mam teraz na leczeniu sunię z takimi samymi łapkami jak nietoperzyk, ale to w niczym nie przeszkadza, taka uroda, Lapsiowi też pani trzeba pogratulować, nareszcie ma kogo bronić i pilnować!!! chyba docenił zmaine w swym zyciu i dlatego warczy, broni osiagniecia, on nie warczał nawet na obcych! to wielka radość że znalazł swoje szczęście w końcu!! moją skromna deklarację przenosze na jego kumpla RUDUSIA w całości, trzeba pomóc nieco w finansowianiu ślicznoty, może jeszcze ktoś?? -
Staś - w nowym domku! Dziękujemy wszystkim!!
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
zapisuję i śledzę wątek zastanawiam sie nad rozmaitymi cudami, jakie mały jakie diagnozy, czy ma mięśnie zachudzone na tych łapkach? to może być przyczyna dziwnego stania na nich, obok bólu/ -
jeszcze nie, zaraz sprawdzę moze w nieodebranych, stale jestem ostatnio w klinice i mogłam nie słyszeć!
-
Emis, cudnie że jest u Ciebie, ja mam zabieg za zabiegiem i mało czasu, czy nivalin ma być dla Denisa? MILGAMME to nie środek zastępczy ale podawany równocześnie, bardzo zresztą ważny, podaje to moim tymczaskom z paraliżem, czy DENIS ma paraliż czy tylko chorobę podobną do reumatycznej, lub normalne zwyrodnienia z osterofitami?podałabym za wiedzą weta kilka dni CARPRODRYL,mojej własnej psicy pomogło, postaram sie poszukać tego nivalinu dla naszego konińskiego GUCIA znalazłam w klinice CŻESTO DOBRE KLINIKI MAJĄ NIEWYKORZYSTANE/ Podawajcie mu Glukozaminę oraz koniecznie canvinton forte plus, zawiera siarczan chondroityny hamujący procesy niszczenia chrząstek stawowych oraz glukozaminę, oraz czarci pazur naturalny lek który doskonale zwalcza ból i stany zapalne, można kupić kapsułki w zielarskiej aptece osobno, jest to super!!, w canvintonie jest też jod i mangan, wit C I SELEN, podaje psiakom ze zwyrodnieniami na polecenie dobrego specjalisty kwas hialuronowy, mam dobre kapsułki z firmy OLIMP hiarulomax, NA OGÓLNĄ POPRAWE ZDROWIA Denisa koniecznie trzeba mu zaaplikowa Miód MANUKA, zwłaszcza na te dolegliwości płucne, podaj adres pocztowy poślę, to wspaniały lek , słoiczek ok 40 zł ale rezultaty super, trzeba wspomóc miesnie ud , koniecznie podawać dostosowana do wagi ilosc hmd, na wzmocnienie i przyrost mięsni, najdostępniejsze i najtańsze hmb z firmy OLIMP, WETERYNARYJNE DROGIE A TO JET TO SAMO (dla sportowców)!
-
Łysa MIKROSUNIA potrzebuje wsparcia finansowego.
TERESA BORCZ replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
Sama się też martwię bo już kieleckie cudo LISUNIA tak się pryzywiązała że przedziwnie się zachowywała w domku adopcyjnym, bardo dobrym, pani na naszą prośbę z płaczem ją nam była zmuszona oddać,dla jej dobra, bo domek nie kaprysił a Kuba , cud jamniolek uciekł po adopcji w godzinę czy dwie a potem kilka dni szukał po śladach, nas a my jego w JAWORZNIE, cwaniaczek wybrał osiedla, nie domki, pamiętał gdzie był, teraz mnie nie odstępuje wiecznie przytulony, lub choć wpatrzony maślanymi cudownymi oczkami, bardzo się boi każdego wyjazdu do kliniki, ale wraca ogromnie uszczęśliwiony, jakby tym że jeszcze wraca do mnie/ Te moje tymczaski to są wszystko psiaki po koszmarnych przejściach i chorobach, trudno nie okazywać im uczucia i nie dawać maksimum opieki, a pies czuje wszystko dobre co go nareszcie spotyka, i nie dziwie się że tak sie przywiązują, Foksik z KIELC , straszliwie skrzywdzony tak rozkwitł i pokochał że nawet go nie ogłaszamy bo nie wyobrażam sobie jego adopcji, narazie przyzwyczajam go stopniowo do innych ludzi, mych przyjaciół, PEREŁKA jak Foksik, wymagała najwięcej serca i uwagi ale mam nadzieję że dojdzie do normy, dziś idziemy ściągać szewki, do Gliwic, Już raczej tak z szacunku dla weta bo po tak mistrzowskim zabiegu mogłabym to zrobić sama, ale niech sam wet oceni jak się wszystko udało, potem już u nas pędzimy z Kuba na badanie przed zabiegiem, i jutro zabieg , zapomniałam go dziś pogłodzić/ Martwię się poważnie tymi rozstaniami, bo przecież nie mogę ich wszystkich zatrzymać, tyle jest strasznych przypadków do leczenia, będziemy chyba szukać miejsca specjalną drogą pantoflową tylko dla najwspanialszych potencjalanych kandydatów, to jak te psiaki okazują miłość i przywiązanie stanowilo by cudowny materiał na wzruszajacą książkę lub film, narazie doświadczam tego na codzień i jestem bardzo spokojna i szcżęśliwa/ -
Deklaracja na Lapsa i Rudusia na luty poszła na ich konta, na marzec przenoszę deklarację LAPSIKA Rudusiowi w całości, czyli od marca będzie miał ode mnie stałą deklarację 30 zł, może wraz z Lapsiową deklaracją przejdzie na niego ciut adopcyjnego szczęścia!! Może jeszcze ktoś pomoże w ten sposób utrzymać tego rudaska? po 15 postaram sie dorzucić też coś jednorazowo
-
Ktoś komu przypadnie szczęście jej posiadania będzie miał żal do siebie za póżną decyzję, to musi być tak wyjatkowa osoba jak wyjatrkowym psiakiem jest lisa/ awsze sie zastanawiam czy to jest jej natura czy może pod wpływem koszmarnych przeżyć i obecnego luksusu tak się rozwinęła w księżniczkę uczuć, nie piszę tego dla reklamy to naprawdę wspaniała suneczka, właściwie rzadko mnie odstępuje, a tak bardzo śmiesznie siada mi naprzeciw na wersalce i zbliżając łepek do twarzy patrzy poważnie w oczy tymi cudnymi oczętami, przypomina wtedy muszkę w powiększeniu!!! A jak nie osiaga celu to łapeczką zaprasza do pieszczot jak kotka, jest zawsze wzruszająca, ona istnieje dla swojego ludzia! Ostatnio miałam dla niej mniej czasu z powodu ratującej życie Perełki operacji, ale już jest wszystko ok i obie są stale wtulone we mnie, Perełka miała poważne ropomacicze bez żadnych objawów, to cud że podpytywałam weta o różności zwiaząne z chorobą skóry juz niemal wyleczonej, aż w końcu zrobiłam badania, dobrze że Lisuni to nie zagrozi/ pierwszy raz miałam kontakt bliski z tym sekretnym zabójcą, przeżyłam horror bo bałam się czy wszystko pójdzie dobrze, decyzja podjęta natychmiast dała rezultat/ Lisunia mimo braku łapki radzi sobie genialnie, skacze sprawnie z foteli na sporą odleglość na kanapę jak jak zapraszam, tak pospiechu/ biega jak inne zdrowe psiaki, a nawet wspina się aby ją wziąć na ręce wspierając się na jednej nodze absolutnie stabilnie/ operacja była bardzo ładnie zrobiona i trzeba sie dobrze przypatrzeć aby zorientować się w jej kalectwie, czasem ludzie obawiają się drastycznego wyglądu ale u niej amputacja jest zrobiona mistrzowsko!
-
Dzieki za pw , można obok jąder pestek moreli podać olej z pestek, jest dobry, wpływa nieco na te chorobę, łatwy w aplikacji,koniecznie podawać posiekane daktyle które jako jedyne ze środków naturalnych mają tak ogromny wpływ na realną regenerację wątroby, (sprawdzone na mojej własnej watrobie z pełnym sukcesem jak widać żyję) daktyle majatez ogromna moc odżywczą, ratowały całe narody bliskowschodnie w czasach klęsk głodu, sunia poprawi ogólny stan zdrowia! Oraz sufrin, kapsułki z bioprzyswajalnej organicznej siarki nieutlenionej, która usprwnia działanie bardzo chorej wątroby a równocześnie pomaga na wiele czynności życiowych, koszt ok 38 zł w zielarskich aptekach (to jest słynny olej z haarlem) do puszeczek royala hepatic można dodawać nieco zmielonego ostropestu plamistego, jednego z największych leków usprawniających działanie wątroby, ( z tego jest sylimarol!) sprawdzę czy w zielarniach jest sproszkowany czyr brzozowy, trzeba podawać odrobinę na czubku noża czy łyżeczki, zdecydowanie antynowotworowy, po takiej kuracji napewno wkróce zwiększy się komfort życia suni, no i oczywiscie nieco glukozy /doczytam wątek jutro może sobie coś jeszcze parzypomnę, kaska by się przydała ale mogę dopiero po 15/3/
-
nasz cud czułości LISUNIA ani raz od powrotu nie załatwiła się w domku, rano sama mnie budzi że już czas wyjść, jest cudna, próbowałam ja nauczyć podawania łapki , na hasełko daj łapkę wkłada w dłoń pyszczek i dwie łapki, to jest cudowne, pierwszy raz coś takiego widzę, narazie dalej się podpieszczamy ale kiedy chce LISUNIA, sama przychodzi się wtulić bardzo skrupulatnie, jak widzi że już jestem na wersalce, poleży wtulona dokąd się nie zgrzeje a potem wraca na swoje gustowne legowisko od pani Karoliny/Uwielbie głaski, przytulanka i całusy, które odwzajemnia, raz próbowałam ucałować cudną śpiaca mordelkę ale się wystraszyla i hapsnęła mnie za nos, na szczęście bardzo delikatnie/ JEST BARDZO SPOKOJNA I WYWAŻONA, AKCEPTUJE WSZYSTKIE MOJE PSIAKI! No i pozwala się ubierać w twarzowe kubraczki!Boi się spacerować w obce miejsca, więc stopniowo rozszerzam krąg spacerów, dokąd nie poczuję że smyczka się napręża pod oporem naszej panny, tam gdzie nie pójdzie dziś, pojdzie jutro, jest coraz ufniejsza, poprawia się jej tez apetyt ale je tylko to co lubi, waży już 9,4 kg, wygląda bardzo zdrowo, pięknie błyszczy się, wyczesana i wypielegnowana, cieszy oko!!
-
Łysa MIKROSUNIA potrzebuje wsparcia finansowego.
TERESA BORCZ replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
napisałam spory post i zamknął się cały explorer, wcięło wszystko/ Będą nowe fotki robione dobrym aparatem i wprawną reka mojej przyjaciółki , ja tą komorką i przy plochliwosci Perelki nie bardzo umiem pokazać jak pięknie mała zarasta, jest prawie w całosci juz pokryta meszkiem w jednych miejscach już podrastajacym mocno w innych wolniej, cały grzbiet już ma w takiej mocnej czarnej sierści i ogon też, front ciałka jest marengo czarno biały i białe kudelki giną w tle prześwitującej pod meszkiem skóry, ale to prawdziwa frajda ja głaskać bo wtedy najlepiej widać różnicę, Dobrze że zaznała ogromu spokoju to więcej leży spokojnie ze mną na wersalce, w domu jest cisza i spokoj to się przyzwyczaja, skacze w popłochu do kacika pod stołem jak sąsiadka z górnego piętra wyklepuje kotlety, szkoda że nie jest wegetarianką, miałaby sunia spokój, nawet takie lekkie, odległe pukanie ją przeraża, i tak dobrze że jakos mi się udalo ją podopieszczać i zdobyć jak twierdze te kilka pozycji/ wygląda na to że wkrotce ją opanujemy, już się czuje pełnoprawnym domownikiem i wita mnie niezmiernym jazgotem radości po kazdym wejsciu do pokoju, ranka się pieknie goi, nie ma problemów ani wewnetrznych z żadnymi otrzewnymi ani śladu na zewnatrz, w środę wyciągamy szewki, cieszę sie bardzo bo bałam się nieziemsko, w końcu się pocieszałam że operuje prawdziwy mistrz/można będzie wznowić przymoczki ziołowe i kąpiele oraz smarować cudami, będzie dobrze/ ona budzi sympatię wszystkich, wyploszka jedna, moja przyjaciółka jest nia oczarowana! -
mam mało czasu bo znów siedze z Perełka po ciężkiej operacji ratującej życie, ale muszę choć na szybciutko napisać najprostszą rzecz, nikt sobie nie może wyobrazić jaka radość bezcenną daje widok poprawy zdrowia, czy wręcz uratowanego życia tych psiaków, tego nie da się kupić i niech żałuję Ci którzy nigdy tego nie spróbowali, takiego spokoju i radości nie dadzą żadna kasa ani zakupy , żadne rozrywki, to trzeba zobaczyć czym płacą te istoty za odrobinę serca, GUCIO DZIS BIEGA NA CZTERECH LAPINKACH OD RANA , trochę mu się łapki czasem krzyżuja ale to przecież postęp ogromny, dobrze że koniec zimy za malo teraz ćwiczeń bo nie da się na powietrzu,za brudno,za mokro, za zimno! Guciolek przybiera na wadze, a i stał się wybredniejszy, nie chce jeść suchej karmy nawet dla urozmaicenia!!!co do zdolności premieszczana to nie tylko że nie łatwo go dogonić, nawet dla wzroku szybkość jest cudna, nawet uważam że ten pośpiech powoduje krzyżowanie łapek, ciekawe jest że czasami udaje mu sie złapać zakręt bez upadku na tę lewą słabszą stronę, a dziś zauwazyłam przy wykraczaniu bardzo wyrażnym że zamachiwał się ta lewą łapką ilka razy, ale nie bardzo się udawało, mimo to utrzymywał się bohatersko na 3 łapkach aż sie udało, ale go wycałowałam bo to nowość!!