Jump to content
Dogomania

Awit

Members
  • Posts

    11562
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Awit

  1. Zagłosowałam. Ja też jak trafiłam na wątek Jaszy i Misi, jak jeszcze była na "wolności w bezdomności" to doczytałam do końca a potem w pracy myślałam o Misi czy się udało i co się udało:-)
  2. A to cienkie to jelitko:-( Musiała być cudna. Moja Tereska jest mała i w łateczki i też się błąkała po ulicach kiedyś, a teraz sypia pod kołderką i jest moją miłością. Zdenerwowałam się, biedna sunia:-(
  3. Lusieńko wracaj do zdrowia. Tylko ta budowa.....
  4. I to jest w tych psach wspaniałe, człowiek się nim zajmie i pies inaczej wygląda:-) A najbardziej widać to na jego psiej twarzy:-)
  5. Doszło od kejciu 32,02zł. Dziękuję bardzo!!
  6. O Boże maleńka dorosła łaciata:-( Na pewno by szybko znalazła człowieka, a zginęła tak tragicznie. Śpij spokojnie maleńka łaciata sunieczko:-(
  7. Kejciu dziękuję!! Zapomniałam wczoraj jeszcze napisać, że Szarik miał spojówki zaczerwienione i doktor dała gentamycynę do zakraplania.
  8. A ja dziś ją widziałam, krótko bo krótko ale widziałam i dałam kilka kęsków parówki:-0
  9. Kolejna psia niedola już ma swój numer w schronisku........... Dziś Szarik miał gości, troszę się zestresował. Nie miałam czasu posiedzieć, porozmawiać, chwilkę pobyłam i wzięłam go. Tzn nie chciał do mnie podejść, ale pMałgosia założyła mu smycz i nie miał wyjścia. Pojechaliśmy do doktor Kasi:-) Troszkę zaniepokojony, w sumie było ok, tylko jak dojeżdżaliśmy to wypadła mu malutka kupka, dobrze że była końcówka jazdy, bo miałabym kłopot z mamą. Mama była bo jechaliśmy wszyscy do znajomych w okolicy. I dlatego tak na szybko. Spacer do weta ok, zatrzymywał się przy każdym trawniczku i wąchał te różne zapachy. U weta anioł, normalnie anioł. Został zaszczepiony p.wściekliźnie, p.wirusom i p.Kasia obcięła mu kilka paznokietków. Zapłaciłam 50zł. Bardzo się cieszę, że tylko tyle. Nie wzięłam paragonu, ale wszystko jest przypieczętowane w jego książeczce. Z powrotem do samochodu jak szliśmy trawka już była z prawej strony a on na smyczy chodzi z lewej i troszeczkę się niepokoił. Tyle zapachów i ludzie i samochody. Do samochodu wsiadał w obie strony sam, sam wysiadał. Jak wróciliśmy od razu poczuł się pewniej, i położył na fotelu na werandzie:-) Jednym słowem, jak na 1szą wizytę w mieście od roku, uważam, że zachowanie szarika jest jak najbardziej normalne. Ja np jak z domu wyjdę po jakiejś chorobie gdzie z tydzień siedziałam to czuję się dziwnie, a jak ma się czuć pies, który nagle został wzięty przez obcą osobę, wsiadł do samochodu i został zabrany gdzieś tam. Pani doktor bardzo się podobał, ale pani Kasia ma kilka psów....... [IMG]http://img32.imageshack.us/img32/4431/1005225c.jpg[/IMG] [IMG]http://img571.imageshack.us/img571/8052/1005226v.jpg[/IMG]
  10. Kobiety górą!! Ucałuj Olenka i Karwusię i inne wspaniałe Wasze istoty:-) Wtorek. Koteczka zaraz po złapaniu i zamknięciu w pokoju U weta przy znieczulaniu, przerwa w masażu-czekanie na jej oddech Dla mnie koszmar, zaciskanie kciuków do białości, przepraszanie jej:-( Już w domu, jeszcze niewybudzona Środa. Już ciut lepiej, przytula się:-) Czwartek. Zła na mnie, miała dość zamknięcia:-) Sobota. Po wypuszczeniu, po półgodzinie sama przyszła do nas na górę. Chyba dziękowała:-) Jej dziecko, nie wiem jaka płeć.
  11. 1,5 godziny temu straż miejska wzięła ode mnie psa. Podobno chodził po parku kilka dni, córka go dziś znalazła i nie zostawiła tam, tylko przyprowadziła. Oczywiście zadzwoniła, że jest bezdomny przestraszony pies. Powiedziałam weź go. Jakoś przyszedł za nią i dziewczynami. Nie można przecież zostawić psa na ulicy. Chudziutki, kosteczki na wierzchu, ale nie śmierdział. Dwa kleszcze wyjęłyśmy. Kochany jest. Zjadł kiełbaski, dał buzi:-(
  12. Ja też się bardzo cieszę:-) A może Szarikowi bym zmieniła na Figa:-)
  13. I co Ty kakadu z chłopem zrobiłaś:-) Subtelna manipulacja. Żeby na konie kasę wpłacał, i to jeszcze z własnej inicjatywy, niesamowite. Ja też mojego męża nie poznaję, kilka dni temu zaproponowałam że pojedziemy do hoteliku i weźmiemy Szarika do weta, bo trzeba go zaszczepić i przywieziemy z powrotem a on zwyczajnie się zgodził:-) I nic o paliwie nawet nie wspomniał.....
  14. Odwiedzam Romusia, tylko odwiedzam......
  15. O tak, marzyłam. Mundzia, nasza śliczna kundliczka trafiła wyjątkowo:-) Musi, Szarik musi się komuś spodobać. On jest tak inny od psów, gdzieś na pewno są ludzie dla niego. Nie wiem czy były jakieś wpłaty, bo nie byłam na koncie. Zbliża się koniec m-ca, zaglądam rzadziej, coby nerwów nie szarpać za mocno:-)
  16. Ależ ona jest przepiękna! Na tych zdjęciach wygląda na zupełnie innego psa, cudna jest:-) Te oczka jak paciorki, śliczna.
  17. Super, nawet zawieziecie żeby tylko ktoś chętny się znalazł. Nie tylko przegapiliście zastrzyk. Sukę można było dużo wcześniej wysterylizować, żeby nie musieć pamiętać o zastrzykach. Niedopilnowywaliście jej przy cieczce. Jak już zaszła można było zadbać by dostała środek wczesnoporonny. Jak już zaszła można było wykonać sterylizację aborcyjną, już byś dawno miała sukę wygojoną i nie byłoby szczeniaków i pamiętania o następnych zastrzykach. Jak już urodziła można było uśpić ślepy miot, bo każdy kolejny szczeniak to niestety poszerzanie bezdomności. Takich szczeniaków wszędzie jest pełno, ładne póki małe, ludzie biorą a potem kończą na ulicy, śmietniku lub w schronisku. Jak już macie te szczeniaki, to zanim oddasz jakiegokolwiek idź na wizytę przedadopcyjną, przecież nie możesz oddać psa nie znając domu i warunków. Podpisz umowę adopcyjną, to są dzieci twojej suki, dzięki Wam przyszły na świat, więc jesteś za nie odpowiedzialna do końca ich życia. Jak się adoptuje psa ze schroniska, podpisuje się umowę, a nowy właściciel się zobowiązuje w niej min. że pies będzie [B]wysterylizowany[/B], zaopiekowany, nie będzie porzucony, będzie traktowany jak członek rodziny i że pod żadnym pozorem [B]nie będzie rozmnażany[/B] a w przypadku rezygnacji z adopcji psa<bo i tak się zdarza, niestety> pies zostanie z powrotem oddany do tego schroniska. Umowa którą podpiszesz będzie między Tobą a nowym właścicielem, więc Ty jako osoba oddająca psy do adopcji musisz o to zadbać, by wysterylizowali, by zaczipowali, albo sama zaczipujesz, by psy miały zawsze adresatki, by odpowiednio były uczone przychodzenia na zawołanie, by nowi właściciele co jakiś czas zdawali ci relację z tego jak się ma pies, albo Ty będziesz się z nimi kontaktowała. I oczywiście, nawet jak za 5 czy 10 czy 15 lat ludzie będą chcieli się pozbyć psa, Ty psa przyjmiesz albo zapewnisz mu odpowiednią opiekę. Oddajesz żywego psa do adopcji i już ZAWSZE musisz czuwać, żeby ludzie wywiązywali się z umowy. Na początku częściej, potem ze dwa, trzy razy w roku utrzymujesz kontakt. Jest internet, są portale, fotka i mail to żaden kłopot dla kogoś kto ma internet, są komórki, mmsy. Jeśli chcesz umowę napisz, wyślę. Wiesz, gdyby to było 10 lat temu..... ale mamy teraz takie czasy jakie mamy, jest za duża bezdomność żeby świadomie przyczyniać się do jej szerzenia. Bywałaś w schroniskach, widziałaś te żałosne błagalne spojrzenia, widziałaś psy w kącie, wciskające się w ścianę? Pogryzione, chodzące w odchodach? Czy zanim się urodziły, czy kiedyś przeglądałaś ogłoszenia psów? Strony z psami, strony fundacji, schronisk? Widziałaś ile jest starych porzuconych psów w schroniskach? Ile jest młodych pięknych psów marnujących się w schroniskach? Ile wszędzie jest psów??? Które umierają w samotności, bo miały nieodpowiedzialnego właściciela? Które przyszły na świat jako niechciane bezdomne gdzieś w lesie, na opuszczonych działkach? Psów które nigdy nie wyszły ze schronu, będąc tam od szczeniaka? Musisz mieć świadomość, że pozwalając na urodzenie tych szczeniaków odebrałaś domy 4 psom które już są na świecie. Ja im życzę oby trafiły na dobrych odpowiedzialnych ludzi, nie zostały rozmnożone, i do końca swojego życia żyły z ukochanym człowiekiem. A sukę wysterylizujcie, wystarczy poczytać ile sterylizacja niesie dobrego, na pewno nie urodzi i nie dostanie ropomacicza ani nowotworu dróg rodnych. A psa jak macie, to wykastrujcie, nie zapłodni nigdy żadnej suki a na stare lata nie zachowuje na raka jąder, co jest bardzo częste.
  18. No właśnie, po prostu nie dotarłam do Bugiego. Ilość wątków, ilość psów na dogo. A te psy w schroniskach, przytuliskach, na ulicy, te psy u sadystów, suki ciężarne i ze szczeniakami, psy na łańcuchach niechciane, przecież całe tysiące psów nie ma wątku na dogo, nie ma wydarzenia na fb. Tak myślę nieraz o tych nieszczęśnikach, ile z nich zazna czegoś dobrego w psim życiu... Te nasze z dogo, to niemal szczęściarze pomimo przeżyć i przeszłości. Ależ mi się zebrało, ale smutne takie te psie życie najczęściej, smutne i odchodzenie też smutne....
  19. Tak, piękny:-) Zmieniam tytuł w ogłoszeniach, wklejam nowe zdjęcia. Jeszcze kilka dni i coś wyróżnię, niech ludzie popowracają z wakacji. Dziś dzwoniłam do Noska, bo się wybieram w sobotę:-) Szarik coraz bardziej się otwiera, potrafi nawet wskoczyć na łóżko na tarasie na którym ktoś siedzi:-) A w sobotę Szarik jedzie do miasta do pani doktor:-) Zaszczepimy co trzeba, obejrzymy, może paznokietki przytniemy, bo drapie w trakcie zabawy. Kurcze, no tak bym chciała żeby ktoś go zobaczył. Tak sama się pocieszam, że może los dał mu ten rok w Nosku po żeby doszedł do siebie po przeżyciach, żeby już na spokojnie poszedł do domku... Tak bardzo bardzo marzę o domu dla niego.
  20. Ja tą koteczkę zapamiętam na zawsze:-) Jak wrzucę zdjęcia do komp to koteczkę wkleję. A ciekawe co u Karwusi.
  21. To życie Kory to takie udręczone życie:-( Sam dt pewnie się nie znajdzie, ale może... Z całego serca życzę żeby jej los się poprawił.
  22. Aż mi wstyd, ale zapomniałam o Bugim:oops:
  23. Ale mi jej żal. Jaki miała dom, to miała, może jej nie bili, ale chyba w schronisku będzie jej ciężko:-(
×
×
  • Create New...