Dziewczyny ja zrobiłam kiedyś adresatkę, była tak dobra, że nawet szelki z nią prałam.
Bo adresatka, która miałam, raz się popsuła i już jej nie ufałam, choć mąż naprawił.
Mała karteczka szerokości obroży lub szelek>zapisane dane>zalepiona taśmą klejącą ze wszystkich stron szczelnie>założona na obroże lub szelki tak wzdłuż>oklejona taśmą dookoła.
Prałam i byłaby do tej pory, ale po jednym praniu sądziłam, że się w końcu sprało bo literki znikły i zaczęłam zrywać, ale okazało się, że to była lewa strona szeleczek:-( A napis był cały czas.