Jump to content
Dogomania

Modjeska

Members
  • Posts

    94
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Modjeska

  1. Na razie lek na stawy został kupiony z reszty kasy, która została z wizyty u dr Sterny. Doktor policzył nam wizytę połowę taniej i dzięki temu mogliśmy jeszcze kupić preparat za 90,- Lek się nazywa Arthroflex i jest w płynie bo nie miałam jak dotychczas okazji przetestować podawania Żabci tabletek. Wizyta została sfinansowana z kasy zebranej dla Boguszyc na konto Fundacji ARGOS. Leku mamy na 50 dawek. Może jak się skończy pomyślimy o czymś tańszym a równie skutecznym. Gdyby sie znalazła kas to moim zdaniem warto by było powalczyć o lewe kolano Żabci. Pan doktor powiedział, że operuje się kolana w takim właśnie stanie zwyrodnienia bo rokuje to poprawę. Oczywiście trzeba by to jeszcze skonsultować. Na razie mamy dbać żeby łapka się zrastała. Postaram sie zrobić Żabce foty ale muszę mieć DużegozBrodą do pomocy a to jest niełatwe bo wtedy gdy jest najlepsze światło to on w robocie. Ale sie postaram. Co do ogłoszenia to poroszę o sugestie w kwestii treści Mogę na dobry początek wypunktować to, co wiem o Żabci: - niestara, może mieć ok 5 lat ale temperament ma młodego psa, - słodka, łagodna i bardzo przyjacielska w stosunku do ludzi, szczególnie upodobała sobie DużegozBrodą, chodzi za nim, czeka na niego tak, że przydałby się dom, w którym mogłaby mieć swojefo faceta, -czysta, nie załatwia się w domu, wytrzymuje wiele godzin, w ogrodzie ma jedno miejsce gdzie zostawia "prezenty", -chodzi na smyczy, choć ciągle marzy żeby sobie gdzieś dalej pobiec zawraca na polecenie, -toleruje koty, a raczej przyjęła do wiadomości, że koty są w domu najważniejsze, trochę jest zawsze zaskoczona jak kot jej okazuje sympatię ale nigdy nawet nie warknęła, jak kot wchodzi na kanapę Żabcia ustępuje mu miejsce i przenosi sie na posłanie, -nie pilnuje już miski tak jak przez pierwsze dni, pozwala kotom pić wodę, sama pije wode z misek ogólnych, we własnej misce nigdy nic nie ma bo wszystko co dostaje zjada do czysta, nauczyła sie jeść gotowane, indycze mięso z jarzynami i ryżem, je również suchą karmę i ser biały, lubi mleko, -wobec moich psów zachowuje sie przyjaźnie, sukę raczej omija, po prostu dziewczynki sie tolerują, myslę, że nie powinna trafić do innej suki, wada -Żabcia wyniosła z Boguszyc nawyk leżenia na kanapie i u nas też na niej sypia, ma posłanie, z którego czasami korzysta jak kanapa jest zajęta przez nas albo przez koty. Oduczenie jej tego będzie trudne choć nie niemożliwe. No, to tyle mi na razie przyszło do głowy.
  2. :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: Kto jeszcze może pomóc Brutusowi?
  3. Tego niestety nikt nie wie. Stawy będą ją na pewno bolały i do końca życia trzeba je będzie medycznie wspomagać. Bardzo ważny jest tez umiarkowany ruch. Kości, jak się zrosną to nie powinny już boleć. Generalnie pan doktor powiedział, że najczęściej na zabiegi przychodzą psy z kolanem w takim stanie jak to "lepsze". Być może, jak się już prawa łapa zrośnie trzeba będzie pomyśleć o operacji lewego kolana. :-( Jeśli oczywiście będzie na to kasa.
  4. Ja będę w przyszłym tygodniu jechała w kierunku Krakowa. Myślę, że trochę różnych dodatkowych rzeczy mi się zmieści. Muszę tylko je wcześniej odebrać.
  5. [quote name='doddy']Widzieliśmy dziś Żabkę na żywo. Dużo ładniejsza na żywo niż na fotkach. I to raczej ładna pitbullka a nie asteczka. Dajcie znać jak po wizycie u dr Sterny.[/quote] Czemu się nie ujawniliście? Byłoby nam raźniej. My jednak w kwestii psiej jesteśmy jak dzieci we mgle, my sie znamy bardziej na kotach. W końcu jesteśmy z miau i jeździmy kotobusem ;)
  6. Wizytę mamy za sobą. [SIZE=5]Operacji nie będzie. [/SIZE][SIZE=2] Pan doktor dokładnie obmacał Żabci łapki, obejrzał zdjęcia, popatrzył jak sunieczka chodzi i orzekł. że kolana nie da się już uruchomić. Jest na to za późno. Co za tym idzie nie ma znaczenia jak zrośnięte są kości byle by tylko się zrosły. Wygląda jednak na to, że się powoli zrastają. Kolano oprócz uszkodzenia w wyniku zerwania więzadła krzyżowego w przeszłości, ma zwyrodnienia. Niestety drugie kolano też ma zwyrodnienia i o nie bardziej należy się martwić. W związku z tym mamy zadanie wspomaganie zrastania się kości i walkę z chorobą zwyrodnieniową na tyle na ile się uda. Żabka ma jeszcze przez co najmniej miesiąc nie biegać i nie chodzić na długie spacery. Natomiast chodzić musi żeby ratować ruchomość lewego stawu. Dobrze się więc stało, że posłuchałam mądrzejszych od siebie i nie narażałam Żabci na dodatkowe cierpienie. Pan doktor policzył nam wizytę ulgowo dlatego starczyło jeszcze kasy na kupienie preparatu na stawy. Cieszę się, że mamy to już za sobą bo niepewność była dobijająca. Nie widzę teraz przeszkód żeby Żabci poszukiwać intensywnie domu. [/SIZE]
  7. Termin wyjazdu psów jest uwarunkowany zakończeniem przygotowań do przyjęcia psów przez DT oraz niestety również zebraniem zabezpieczenia finansowego dla Brutusa. Wyjedzie jak już będzie go za co utrzymać. Takie są niestety realia.Nie możemy DT postawić w sytuacji, że nie będzie miał za co kupić psu jedzenia. I tak nie bierzemy pod uwagę kasy potrzebnej na leczenie psów a należy się spodziewać na podstawie doświadczeń z Siwą i Dakotą, że będzie potrzebna wcale niemała suma. :-( W związku z tym nie wiem czy sobotni termin wyjazdu psów będzie mógł zostać utrzymany.:shake: To już tylko dzień.
  8. Co prawda Baca i dwa inne kaukazy mają już swój wątek ale tutaj też chciałam zaapelować o pomoc finansową dla Brutusa. Wyjazd psów z Boguszyc nieco się, pewnie opóźni bo z powodu fatalnej pogody nie ma jak skończyć boksu ale jednocześnie chciałabym przypomnieć, że Brutus nie wyjedzie ze schroniska jeżeli DT nie będzie miał dla niego zabezpieczenia finansowego. To nie jest przecież ratlerek (nie obrażając ratlerków), którego można nakarmić jednym pierogiem. Nie możemy DT postawić pod ścianą przywożąc psa, którego nie będzie miał za co utrzymać. Nie wspomnę też o leczeniu, o którym wiemy na przykładzie Siwej i Dakoty, że wymaga gigantycznych wprost pieniędzy.:placz::placz::placz: [SIZE=5] Kasa dla Brutusa to jego przepustka do życia!![/SIZE]
  9. Dziś o 17.00 Żabcia ma długo oczekiwaną wizytę u najlepszego ortopedy.
  10. Tu chyba przede wszystkim działa przykład. Rulon nigdy burzy się nie bał. jak był młodszy i miał lepszy wzrok to siadywaliśmy sobie razem na ganku i patrzyliśmy jak się błyska. Białas burzy dotychczas bardzo się bał, Zuzka też. Ja staram się nie reagować nerwowo. Nawet jeśli muszę pozamykać okna i coś pochować to staram się to robić bez pośpiechu bo to się zawsze psom udziela. Bardzo dobrym sposobem, który praktykujemy na sylwestra jest zapalenie światła i włączenie głośno muzyki o zmiennej dynamice. My preferujemy muzykę symfoniczną i uważam, że się bardzo dobrze sprawdza ale jakakolwiek inna też będzie dobra. Ważna jest tylko ta dynamika. Niestety dziś suki pogryzły się przy bramie. :shake: Podjechał obcy samochód i wszystkie psy wypadły go obszczekać. Żabka też pobiegła do bramy co z kolei nie podobało się Zuzce. Panienki się zwarły ale Zuzka jest od Żaby dwa razy większa i 1,5 raza cięższa tak, że miała przewagę i przygniotła Żabę do ziemi. Krzywdy sobie nie zrobiły to była raczej demonstracja siły. :mad:Na obie nakrzyczałam i szybko się rozdzieliły ale to nie rokuje najlepiej. Jesli Żaba nie zgodzi sie na przydzielone w stadzie miejsce to bedzie wojna. Lepiej by było żeby Żaba trafiła do mniej zapsionego DT.
  11. [quote name='waldi481']To dobrze,że nie razem.Martwiłabym się i o te olbrzymy i o ludzi co chłopaków wiozą... E/W[/quote] Baca i Brutus pochodzą z tego samego wybiegu i mam nadzieję, że będą mogli razem podróżować. Freda mamy zamiar odizolować. To znaczy Fred będzie jechał na tylnym siedzeniu a Baca z Brutusem z tyłu. Między nimi siatka. Tył jest na tyle duży, że jest tam dość miejsca dla dwóch kaukazów. Zobaczymy jak będą się zachowywać przy ładowaniu do auta. W razie czego się ich dodatkowo uwiąże. Bagażnik ma takie możliwości. Szczerze mówiąc tez się boję tej jazdy ale nie mamy tyle kasy żeby każdego psa wozić osobno.
  12. Czy ktoś coś wie na temat Tary? Gdybyśmy jechali w piątek z kaukazami, możemy potem Tarę zabrać i odstawić do nowego DT.
  13. Z tego co wiem to do jednego domu ale nie razem. Trzeba będzie tylko pokombinować jak zawieźć tam chłopaków bez dodatkowych atrakcji po drodze ale już nad tym pracujemy. Rozmawiałam dziś z DT. Ma problemy ze skończeniem "apartamentu" bo leje. Jeśli pogoda się nie poprawi to przesuniemy jazdę na przyszły tydzień.
  14. Moje psy, a co za tym idzie Żabcia też, zaczynają się już chyba przyzwyczajać do grzmotów. Dziś zaczęliśmy dzień burzą i żaden pies się nie ruszył z posłania żeby być bliżej nas. :multi: Żabcia spokojnie wylegiwała się na kanapie w salonie. Początkowo w czasie burzy zajmowała z resztą stada punktowane miejsce w sypialni koło mojego łóżka. Próbom władowania się na łóżko dałam stanowczy odpór i jak na razie nie były ponawiane. Myślę, że tu działa trochę przykład stada, które na kanapę w salonie czasami się pakuje ale na łóżka nigdy.
  15. Żabka się robi wstydliwa jak widzi aparat, spuszcza wzrok albo odwraca głowę. Muszę długo czekać aż się jej znudzi i na mnie spojrzy żeby sprawdzić czy już odłożyłam to błyskające paskudztwo. W zwiazku z tym staram sie robić Żabce zdjęcia bez lampy błyskowej.
  16. Ja w kwestii transportu. Przyznam się, że też mam obawy ale mamy dodatkowe możliwości odizolowania psów. Przede wszystkim bagażnik ma uchwyty, do których możemy psy uwiązać. Wbrew pozorom jest tam dużo miejsca i dwa kaukazy mogą jechać nawet siebie nie dotykając. Jeśli będzie mimo wszystko szykowała się jakaś wojna to możemy zawsze jeszcze rozłożyć siedzenie i podzielić przestrzeń na pół przy pomocy oparcia i siatki. Zobaczymy przede wszystkim jak psy zareagują na samochód i sama jazdę. Może sie okazać, że są tak przestraszone nową sytuacją i niepewne, że będą leżały jak trusie. Przejedziemy się z nimi kawałek w tę i z powrotem i będziemy wiedzieć. Zabierając Tarę z Boguszyc też mieliśmy ogromne obawy, czy ze strachu nie zdemoluje nam auta. Suka się bardzo bała ale leżała całą drogę wtulona w polar. Mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie ale może na wszelki wypadek należy przygotować strzykawkę ze środkiem uspokajającym dla chłopaków. Ewentualnie aviomarin(albo coś w tym stylu) do maleńkiego śniadania. Poza rzyganiem aviomarin działa usypiająco. Ważne jest natomiast żeby przed wyjazdem psy nie miały nieograniczonego dostępu do jedzenia. Rzygający pies w kagańcu będzie dla nas ogromnym problemem. Przy okazji nadmieniam, że poza kagańcem, którym poratowała nas Agneska i który dla kaukaza może być za mały nie dysponuję takim sprzętem. Smycze będę miała swoje.
  17. Żabka powoli wsiąka w stado. Już połapała się, że najpierw są koty, potem długo, długo nic, potem ludzie a na końcu psy, a na końcu tych psów jest Żabka. Nie stanowi to jednak powodu do wszczynania wojen, po prostu tak jest i już. Przestała tez tak zajadle jak na początku bronić swojej miski bo przecież o stałych porach jest w niej jedzonko. Nawet z miski z wodą mogą już koty swobodnie korzystać. Przyzwyczaiła się też do psiej zupy ala' Modjeska. Jedyną rzeczą, z którą jeszcze musimy powalczyć są kradzieże wkładek z butów i próby włażenia na nasze łóżko. Mam jednak nadzieję, że tu zadziała przykład reszty psiego stada, które czasem na kanapie... tak.. ale na łóżku w sypialni... nigdy, nawet jak jest burza.
  18. Całe szczęście, że Dzidziuś nie jest głuchy chociaż z głuchym psem też się można dogadać. Domku!!! Gdzie jesteś?? Cudowny pies czeka na Ciebie!!!:-(
  19. Melduję posłusznie, że to ja z DużymzBrodą będziemy wieźli psiaki do DT. Przykro mi, że nie mogę zasponsorować transportu, jeśli koszty paliwa będą niższe to oczywiście tylko o tę sumę będziemy się upominać.
  20. Biafra, robiłam wczoraj porządki w zdjęciach i znalazłam całe mnóstwo zdjęć Siwej i Dakoty z podróży do Krakowa. Chętnie bym Ci je wysłała normalnym mailem bo nie umiem wklejać zdjęć na dogo. Ewentualnie przegram je DużemuzBrodą na laptopa i jak się spotkamy to je sobie skopiujesz.
  21. 200,- to dopiero bilet wstępu na konsultację. :placz:Do tego dojdzie jeszcze na pewno rentgen a potem pewnie zabieg za pieniądze, o których na razie nie chce nawet myśleć. Na razie Żabci najbardziej brakuje spacerów. Wychodzimy na krótko i nie za daleko a ona by chciała sobie pobiegać.
  22. :crazyeye:Aniu, Ty się lepiej przyznaj skąd wzięłaś takie śliczności i gdzie schowałaś te dwie przestraszone bidy, które Ci przywieźliśmy, co to nawet same bały się iść i trzeba je było zanieść do boksu. Normalnie czary jakieś. :loveu:
  23. :mad: Oczywiście połowę zjada a drugą połowę drze na kawałeczki. W ten sposób straciłam wkładki z dwóch par moich butów. Dobrze, że to lato i chodzę w sandałach. Dobrze poza tym, że Żabcia nie zjada całych butów a tylko same wkładki.
×
×
  • Create New...