-
Posts
8993 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
99
Everything posted by Mortes
-
MOREK odszedł za TM otoczony miłością i opieką słodkokwaśnej.
Mortes replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
Przepraszam ale ja przed godzina wróciłam do domu... Dzwoniłam dziś do pani opiekunki z hoteliku i pani powiedziała że musi zrobić Morkowi jakies bardziej szczegółowe badania. Morek dosyć niepokojąco dyszy... to może być coś układem krążenia...może serce... A może Morek ma jakies bóle brzuszka po tym jak jego organizm wreszcie zaczał trawić jedzenie a nie śmieci...Pani powiedziała że jeszcze do dzis Morek wydala reklamówki , pióra i inne dziadostwo. na pewno przydało by sie prześwietlenie czy Morek np. nie ma w żołądku kamieni. Bardzo się martwie o Morka , bo teraz jak po wielu latach cierpień zaświeciło dla niego swiatelko dobrze by było żeby chłopak odżyl a nie chorował... Bardzo dziękuję za zainteresowanie Morusiem...on bardzo tego potrzebuje :) -
Staś - w nowym domku! Dziękujemy wszystkim!!
Mortes replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Cieszę się że Stas ma wreszcie swój domek ...tyle sie chłopak naczekał... A ja zapraszam na nowy watek Morka , ktory potrzebuje teraz dużo serca i pomocy [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/231113-MOREK-s%C5%82aniaj%C4%85cy-si%C4%99-z-g%C5%82odu-pies-na-szosie-E7[/url] -
Dzieki Mazowszanka za wątek Morka ...on bardzo potrzebuje dobrych dusz teraz ... Dzwoniła pani od Nikusia i powiedziała że wszystko jest w porządku tylko była bardzo zdziwiona , bo dzis chciała iśc na spacer ( bez Niko) i tyle co wyszła to Niko zaczał strasznie płakac i szczekac . Po 10 minutach po pania zadzwoniła mama żeby pani szybko wrociła bo Niko bardzo sie denerwuje i jej nie słucha...Niko uspokoił sie dopiero wtedy gdy pani wróciła i go wygłaskała. Nie ma takiej sytuacji gdy pani wyjezdża do pracy samochodem ...Niko wtedy zachowuje sie normalnie ale gdy wychodzi piechotą , tak jak dzis to Niko panikuje ...Mam nadzieje że to mu przejdzie jak poczuje sie tam pewniej . Mocno, mocno trzymajmy kciuki ...
-
MOREK odszedł za TM otoczony miłością i opieką słodkokwaśnej.
Mortes replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
Ja dopiero teraz :( własnie wróciłam ze schroniska , próbujemy złapać taka bidna sunie :( Mazowszanka bardzo Ci dziekuje że założyłaś wątek Morkowi . Musimy mu jakos pomóc ... Całe szczescie że jest już bezpieczny ale nie chciałabym zostawiać pani z hoteliku z tym samą... Bardzo proszę o pomoc , dobra karme dla niego , bazarki ...ja na pewno wszystko co uda nam sie zorganizowac przekażę dla Morka . Zresztą postaram sie pania zaprosić na ten watek :) Jeszcze zdjęcia Morka zanim trafił do hoteliku :( [IMG]http://img37.imageshack.us/img37/4817/p1150850f.jpg[/IMG] [IMG]http://img401.imageshack.us/img401/4450/p1150847w.jpg[/IMG] Spójrzcie w tle...znak informujacy że w budynku obok jest policja... Morek spedzil w rejonie policji kilkadziesiat godzin i ...nikt z posterunku nie zainterweniowal... [IMG]http://img849.imageshack.us/img849/1189/p1150854.jpg[/IMG] Morek oczywiscie jeszcze nie nadaje sie do adopcji ale kiedyś bedzie bardzo potrzebowal super domku... Na razie przy dotykaniu powarkuje , ale nie ma sie co dziwic...pewnie ludzki dotyk to dla niego zły dotyk , który kojarzy mu sie z okrucieństwem i cierpieniem...nie wiem czy taki pies ktory byl maltretowany, pewnie przez lata jest w stanie jeszcze zaufac...? bardzo chcę w to wierzyć... -
Morka weterynarz ocenił na 7 lat...czyli nie jest jeszcze taki stary...ale kto to wie naprawdę :roll:...
-
Dzisiaj dzwoniłam do Nikusia i jak na razie jest super i oby tak zostało. Chłopak czuje się w nowym domu coraz lepiej. Wcale już nie ma ochoty uciekać, uwielbia Panią, coraz lepiej dogaduje się z całą rodziną, a za Pusią i Pimpusiem przepada. Tak bardzo pilnuje się Pimpusia, że nawet szczeka wtedy, kiedy Pimpuś. Chodzi za nim krok w krok po ogrodzie i wygląda to trochę śmiesznie jak malutki piesek prowadzi za sobą olbrzyma. :D Apetyt Nikuś ma ogromny, szczególnie gdy Pani ugotuje mu mięsko z ryżem i warzywami. Dalej trzymajmy mocno kciuki. Za dwa dni będę mieć nowe wieści! :) Wczoraj byłyśmy z siostrą odwiedzić Morka. Straszna z niego bieda. Chwieje się na nogach, a jak upadnie to ciężko mu wstać. Pani w hoteliku nie żałuje mu dobrego jedzonka, toteż Morek pomimo swojej strasznej chudości dostał brzuszka. :) Myślę nad tym, żeby jednak założyć mu wątek, bo wydaje mi się, że ciężko będzie mu znaleźć dom, a Pani opiekunka w hotelu dostanie na Morka od gminy tylko jednorazowe pieniążki. Bardzo chciałabym, żeby Morkowi niczego nie brakowało, stąd moje myśli na temat wątku. Najbardziej się jednak boję, że braknie mi czasu na dopilnowanie tego wątku. [IMG]http://img31.imageshack.us/img31/8084/p1150878.jpg[/IMG] Morek w hoteliku.
-
...i opis Funi , który ułożyły Panie :) Funia obecnie przebywa w schronisku dla bezdomnych zwierząt w Dyminach woj. świetokrzyskie, gdzie czeka na nowe życie i życzliwych, odpowiedzialnych opiekunów, którzy ją pokochają i nigdy nie zawiodą! Ma około 3 lat, przybłąkała się na ogródki działkowe, gdzie była dokarmiana i jakoś udawało się jej przeżyć. Los Funi nie był łaskawy, natrafiała na różnych ludzi, jedni ją przytulili, nakarmili inni przeganiali. Jest popielato-białym prześlicznym psiakiem średniej wielkości-sięga do kolan. Funia to zwykły kundelek, ale o wielkim serduszku i pięknych smutnych oczach. Zmiana miejsca pobytu sprawiła że sunia jest bardzo smutna, spokojna i co najważniejsze potrafi znosić wszelkie niedogodności, nie przejawia cienia agresji. W pierwszym kontakcie z człowiekiem jest nieco lękliwa, ale potrzebuje chwili, żeby się przekonać, że człowiek nie musi kojarzyć się z bólem. Uwielbia głaskanie, przytulanie, czesanie własnym grzebykiem, karmienie z ręki sprawia jej ogromną radość. Funia to psiak, którego nie da się nie pokochać, wiem co mówię, bo jestem w niej zakochana do szaleństwa i nie ma osoby w schronisku, która by jej nie znała i nie kochała. [B]Gdy odchodzi się od boksu, tak bardzo cierpi że musi tam zostać. . .[/B] Jest wysterylizowana. Szukam dla niej domu z dużym ogródkiem do biegania. Kontakt : Schronisko w Dyminach Kielce 41/361-67-24 lub 600-617-961
-
Na prośbę Pań opiekujących sie Funią umieszczam jej zdjęcia :) [IMG]https://ud.interia.pl/html/getattach,mid,13455746161365781866,mpid,7,uid,90900ccc2269c969?f=DSCN2885.jpg[/IMG] [IMG]https://ud.interia.pl/html/getattach,mid,13455746161365781866,mpid,5,uid,90900ccc2269c969?f=DSCN2911.jpg[/IMG] [IMG]https://ud.interia.pl/html/getattach,mid,1345574116788771328,mpid,6,uid,90900ccc2269c969?f=DSCN2905.jpg[/IMG]
-
Bardzo sie cieszę że Vini ( Dobcio) ma wreszcie szansę na dom :loveu: Mam nadzieje że to będzie wspaniałe miejsce dla tego psiaka...Należy mu się ... Czekamy na wiecej informacji i mocno trzymamy kciuki :)
-
[quote name='DONnka']Od niedzieli śledziłam jak Nikuś radzi sobie w domku i nie odzywałam się, żeby nie zapeszyć ;) Widzę jednak, że chyba już można zacząć się choć trochę cieszyć :multi: Kciuki cały czas zaciskam :):):) [B]Mortes[/B], świetna robota :):):) Twarda z Ciebie sztuka :razz: Oby Morek szybko doszedł do siebie :modla:[/QUOTE] Ja cieszę sie na razie bardzo po cichutku ;) na pewno nie jestem twarda sztuka ...rycze na kiwnięcie palcem...;) Jutro z siostra jedziemy o 13 do Morcia :)
-
Dziś rozmawiałam z pania Niko i jest wszystko ok :) Niko chyba wybrał sobie pania jako przewodnika i bardzo jej się słucha . Jak pani wraca do domu to Niko szaleje z radości i domaga sie głasków aż chce pania przewrócic :) Pani kupiła mu dzis duza prasowana kosc i rzucała Nikusiowi po ogrodzie . Biegał jak szalony , przynosil i kładl koło pani. Powoli zaczyna traktowac swój nowy dom jako swoje miejsce , bo zaczyna poszczekiwac na obcych :) Reszte domowników akceptuje , bawi sie z nimi , pozwoli sie głaskac ale zakochał sie w pani ;) Oby tak dalej Nikusiu !!!:)
-
[quote name='słodkokwaśna']Dobrze , psiak ma na imię Morek:) Dziś już nawet machał ogonkiem. Widzę ,że szybko dojdzie do siebie :lol: Mortes ja nie żartuję z tym zaproszeniem . Przyjedź i go odwiedź . Zapraszamy. Zostałaś matką chrzestną:eviltong:[/QUOTE] Chetnie przyjadę odwiedzic Morka . Poproszę o adres lub tel na pw :) A co do tej sytuacji to poprostu napisałam co zastałam i co usłyszałam ... Morkowi moja siostra przynosiła 2 razy po litrze wody z jakiegos zakładu pogrzebowego i wszystko wypil. Był bardzo głodny i spragniony. A do poniedzialku to Morek mógł juz nie żyć...Na policji powiedzieli nam że takiego zgłoszenia nie mieli :( Nigdzie tez nie napisałam że pies nie wstawal ...Napisałam że sie słaniał i tracił rownowage . Gdy upadł to ciezko było mu wstac. ( Na zdjęciach przecież stoi ). Na pewno nie zdażyłby uciec przed autem :(
-
[quote name='słodkokwaśna']Elli ...nie w niedzielę ,tylko w sobotę i nie czekaliśmy na zgłoszenie z gminy , tylko z policji . Bo pani Teresa zgłosiła to na policję, 2 raz,. Policja ma do mnie tel, bo w gorszych sprawach nie raz dzwoniła, także nie jest całkowicie bez winy. Pani Teresa dawała psu jeść i pić. A dopiero dziś rano mieliśmy zgłosić to do gminy. Dzięki za rozróbę w gminie , przydało im się. Wiem ,że Elli chciała #Wam to wszystko opowiedzieć dobrze , tylko ona jest tak szybka ....leci do psiaków i kociaków ,że troszku za szybko też słucha:eviltong: Pies nie wymiotuje tylko ma biegunkę. Daliśmy mu już na imię Karat , ale niech będzie Mortes:lol: No i zapraszam na odwiedziny jak ktoś będzie miał ochotę.[/QUOTE] Chetnie przyjadę bo martwie się o psiaka :) I błagam ;) nie dajcie mu imienia MORTES ;););) My z p. Kasią dałyśmy mu MOREK ( od Morawicy ;) ) ale tak naprawdę to nie ma takiego znaczenia jakie będzie miał imie :)
-
[quote name='eli44']To hotelik u słodkokwaśnej także szybko pies dojdzie do siebie, pani która adoptowała od niej Tapsi widziała jak tego pieska wywala z samochodu ktoś ( to napewno nie był właściciel) specjalnie pewnie pod policje żeby się tym zajeli, dała mu jeść i pić, to było w niedziele o godz. 16 także czekali na zgłoszenie do poniedziałku do gminy.. Ona go pilnowała, ale juz został zabrany, więc ok. Obecnie pisek będzie jechał za kilka minut do hoteliku do Edi z 4 łap , tylko trochę wymiotuje, wiec trzeba zmienić auto :)[/QUOTE] Ja tam rozmawiałam z jakas pania ktora pokazywała mi swoje piekne zadbane psy mówiąc że to ze schroniska ( i chwała jej za to ) ale ja znam od pani wersje że pies był tam od 2 dni i pani nie wie skąd sie wział . Pani raz dala mu 3 kromki chleba ale powiedziała że nie powinno się dokarmiać bezdomnych psów (!!!!) Ja zapytałam czy mogłaby patrzec jak pod jej płotem umiera z wycieńczenia i głodu pies ...pani powiedziała że takie sa przepisy (!!!!!) Dla mnie to skandal i ciemnogród!!!! I jeszcze jedno: nie wiem co znaczy stwierdzenie że pani pilnowała psa???!!! Ja go znalazłam na skraju jezdni gdzie nie mógl sie podniesc na tylne nogi . Dosłownie kilkanascie centymetrów od niego pędzily auta...
-
[quote name='Elza22']Trzymam kciuki za Niko mam nadzieje że tym razem się uda i to już będzie jego dom do końca. Chciałam się dowiedzieć co u Viniego bo nic o nim nie słychać. A co to tego strasznie zagłodzonego psa to poproszę numer konta prześle cos dla biedaka.[/QUOTE] Dzwoniłam do Viniego jakieś 2 tygodnie temu i chłopak juz bardzo sie zadomowił i przyzwyczaił do Uli...Zastanawiałyśmy sie dlaczego taki piekny i grzeczny pies jeszcze nie może znależc domu:-( Vini czuuje się u Uli jak u siebie , pięknie stróżuje i jak to Ula stwierdziła " pilnuje porządku ) ;) W Dzienniku Polskim w Krakowie jest ustawiony w kolejce do powtórnych ogłoszeń . Niesyety jest tak dużo psów że oczekiwanie trwa kilka miesięcy. Jutro wykupie mu nowe ogłoszenia w internecie :)
-
Dzwoniłam do Nikusia i jest bardzo dobrze :) Dzis bawil sie juz z Pusia a ona z nim. Chodzi za Pimpusiem a najbardziej lubi asystowac w letniej kuchni gdy pani tam gotuje :cool3: Pani mówi że codziennie jest bardziej otwarty a dzis zaczął stróżować tzn . obszczekał wujka z długa broda ktory przyjechał w odwiedziny:lol: Bardzo ładnie reaguje na komendy i jest bardzo posłuszny :) Pani jest nim zachwycona :) Niko odpoczywa z pania :) [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg338/scaled.php?server=338&filename=dfsdasddgdfhdfsdsdgsd.jpg&res=landing[/IMG] Niko bawi sie z mężem pani [IMG]https://ud.interia.pl/html/getattach,mid,13454573621540540692,mpid,8,uid,9071d58f581c0e32?f=IMAG0114.jpg[/IMG] Niko odpoczywa z Pusia [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg204/scaled.php?server=204&filename=imag0129sp.jpg&res=landing[/IMG] Niko wcina przysmaczki od męża pani [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg254/scaled.php?server=254&filename=imag0115jd.jpg&res=landing[/IMG]
-
Wpadłam dosłownie na chwile do domu . Do tej pory rozbijałam sie miedzy policja i urzędem gminy . Bardzo pomogła mi Pani Prezes Swiętokrzyskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Wszędzie jeżdziła ze mna i tak naprawdę to ona sie wykłócała. Niesamowita kobieta...a jaka skuteczna ;-) Zwykły Kowalski nie załatwił by nic ...Wszędzie traktowali nas jak intruzów. Sytuacja wygląda tak : Gmina ma u siebie numer telefonu całodobowego weta z ktorym podpisała umowe. Ma też umowę z hotelikiem w Lisowie. Niestety tej informacji nie ma ani miejscowa policja ani operatorzy 112 !!!! Co prawda operator 112 powiadomil wczoraj wójta ( po moim którymśtam telefonie) że jest pies w takim tragicznym stanie ale wojt nie powiadomił ani weta ani hoteliku . Wystarczyło że operatorowi przekazałby tel weta a ja na pewno dowiozłabym tam to zwierzę!!! SKANDAL!!! W koncu udało nam się wymusic na gminie żeby zajęła sie psem . Pieska nazwałyśmy MOREK . Morek został juz przewieziony do weta z ktorym gmina podpisała umowe a potem ma trafić do hoteliku w Lisowie . Będe się jutro dowiadywac co u niego . Na razie dostał kilka kroplówek , zostały wyczyszczone rany na uszach , dostał antybiotyk. W badaniach wyszła anemia i jakies jeszcze nie zdiagnozowane klopoty z nerkami. Ponieważ Morek z głodu nauczył się jeśc własne kupki to trzeba bardzo uważać i od razu je sprżatać. Karme je bardzo chętnie , dużo pije. Na pewno niebawem go odwiedze .
-
Ja szybciutko o wychudzonym piesku ( nazwałyśmy go MOREK) Wpadłam dosłownie na chwile do domu . Do tej pory rozbijałam sie miedzy policja i urzędem gminy . Bardzo pomogła mi Pani Prezes Swiętokrzyskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Wszędzie jeżdziła ze mna i tak naprawdę to ona sie wykłócała. Niesamowita kobieta...a jaka skuteczna ;-) Zwykły Kowalski nie załatwił by nic ...Wszędzie traktowali nas jak intruzów. Sytuacja wygląda tak : Gmina ma u siebie numer telefonu całodobowego weta z ktorym podpisała umowe. Ma też umowę z hotelikiem w Lisowie. Niestety tej informacji nie ma ani miejscowa policja ani operatorzy 112 !!!! Co prawda operator 112 powiadomil wczoraj wójta ( po moim którymśtam telefonie) że jest pies w takim tragicznym stanie ale wojt nie powiadomił ani weta ani hoteliku . Wystarczyło że operatorowi przekazałby tel weta a ja na pewno dowiozłabym tam to zwierzę!!! SKANDAL!!! W koncu udało nam się wymusic na gminie żeby zajęła sie psem . Pieska nazwałyśmy MOREK . Morek został juz przewieziony do weta z ktorym gmina podpisała umowe a potem ma trafić do hoteliku w Lisowie . Będe się jutro dowiadywac co u niego . Na razie dostał kilka kroplówek , zostały wyczyszczone rany na uszach , dostał antybiotyk. W badaniach wyszła anemia i jakies jeszcze nie zdiagnozowane klopoty z nerkami. Ponieważ Morek z głodu nauczył się jeśc własne kupki to trzeba bardzo uważać i od razu je sprżatać. Karme je bardzo chętnie , dużo pije. Na pewno niebawem go odwiedze ( sprawdzę czy nas nie oszukali i nie zawiażli go do utylizacji :( )
-
Dostałam po południu telefon od pani że u Nikusia coraz lepiej . Pani, jej córka i pani tato ( czyli Pan Dziadek ;) ) moga go już głaskać wszędzie a do reszty rodziny podchodzi mniej pewnie ale też moga go pogłaskac ale nie po głowie. Pani wyszczotkowała go dzis i chyba bardzo mu sie to podobało :) Uwielbia Pimpusia i juz dzis probowal sie z nim bawic . Pimpus też chcial sie bawic ale po chwili przerazil sie wielkich łap Niko i schował sie za pania . Maleńka sunia Pusia tez juz poradziła sobie z Niko ...pare razy warkneła i Niko wie że musi z nia ostroznie. Są jeszcze chwile gdy Niko bywa smutny ale zaraz ktos wychodzi do niego i go zagaduje :) Pani czeka na brata ktory umie przerzucac zdjecia z aparatu , wiec może będą jutro :) Dalej trzymajmy kciuki :) A dzis spotkałam taką bide :( [INDENT] W bogatej podkieleckiej miejscowości Morawica spotkałam takiego psiaka , który przewracał sie , jest niesamowicie wychudzony , ruszała mu sie sierśc od pcheł i ma larwy w ranach na uszach . Pies był niesamowicie głodny i spragniony . Jest tak słaby że co chwila traci rownowage i przewraca sie . Wójt i policja nie byli zainteresowani pomoca dla niego . Zawiozłam go do szpitalika ale poniewaz nie ma miejsc to może być tam tylko 3 dni . Prosze o pomoc dla niego... [IMG]http://img15.imageshack.us/img15/2570/p1150858l.jpg[/IMG] [IMG]http://img51.imageshack.us/img51/8769/p1150866k.jpg[/IMG] [/INDENT] [INDENT] [/INDENT]
-
A wracając z Krakowa w Morawicy zobaczyłyśmy takiego psiaka , który słaniał się na nogach. Pies od kilku dni przebywał przy posterunku policji... Mieszkańcy wyznaja tam zasadę że nie wolno dokarmiac bezdomnych psów i trzeba je przeganiać kamieniami. Przez 3 godziny próbowałyśmy mu pomóc ale ani policja , ani wójt nie byli sprawą zainteresowani . Pies praktycznie powłóczy nogami , porusza sie chwiejnym , mocno niepewnym krokiem , co chwila sie przewracal, byl niesamowicie głodny i spragniony. Ma pełno ran ( na ranach w uszach larwy).Praktycznie jego siersc sie ruszała - tyle było pcheł.Ma duża blizne na około szyi po wiazaniu .Spacerujace osoby nie zwracały na niego uwagi . [IMG]http://img204.imageshack.us/img204/1062/p1150855.jpg[/IMG] [IMG]http://img37.imageshack.us/img37/4817/p1150850f.jpg[/IMG] [IMG]http://img826.imageshack.us/img826/1962/p1150846l.jpg[/IMG] [IMG]http://img51.imageshack.us/img51/8769/p1150866k.jpg[/IMG] [IMG]http://img15.imageshack.us/img15/2570/p1150858l.jpg[/IMG] Pies nie jest z Kielc więc praktycznie nie ma szans ...bardzo prosze o pomoc dla niego. Wyraziła zgodę na tymczasową pomoc dla niego P. Prezes Śtoz , ale pies może być tylko 3 dni w szpitalu w "czterech łapach" ( brak miejsc...) Pies bardzo potrzebuje pomocy na która mnie niestety nie stac...
-
Tu córka Mortes. :) Mama prosiła żebym napisała, że rano dostała uspokajającego sms-a, że noc minęła spokojnie i pani dziś spróbuje przesłać kilka zdjęć. :)
-
Rozmawiałam z pania niedawno przez telefon i pani powiedziała że to niesamowity pies :) Około 15 godziny wyszedł z budy , państwo otworzyli mu kojec a Niko wyszedł i pierwsze co zrobił to duże siusiu i jeszcze większa kupke :razz: Potem zaczał zwiedzac teren ( bardzo ostrożnie) a potem , gdy pani w letniej kuchni gotowała mięsko dla psiaków to Niko za pozostałymi dwoma grzecznie ustawił sie w kuchni po kawałki mięska które pani kroiła. Małe pieski państwa nic nie mówia Nikusiowi a Niko za Pimpusiem podaza po ogrodzie i nie ma na razie miedzy nimi żadnej zazdrości. Były w ciagu dnia momenty że Niko robił obchód wzdłuż ogrodzenia i szukał jakiegos wyjścia ale pństwo zaraz go czyms zajmowali . Niko pozwala sie głaskać wszystkim domownikom ale jeszcze nie po głowie. Bardzo dobrze reaguje na 11- letnia córke pani i ona może go głaskac wszędzie. Niko nawet merdal przy tym ogonem . Szczeknął juz 2 razy gdy zobaczył 2 duże sunie po sąsiedzku , ale to bardziej z zainteresowania . Pani gdy rozmawiała ze mna to mówiła o Nikusiu " nasz Niko"...to było takie miłe...widac że ta rodzina bardzo chce zdać ten trudny egzamin... Jutro jestem umówiona z pania na telefon . Trzymajmy za Nikusia kciuki :)
-
[quote name='wolf122']Ja widzę dwa problemy dla psa po przejściach-małe psy i liczebność "stada"...Oby Nowy Domek sprostał.Mam wrażenie,że czasami ludzie adoptujący psa i Ci,którzy pomagają w adopcjach zatracają świadomośc,że pies obronny,to nie pluszowa zabawka choć dla swoich taką bywa.Tylko nim pies uzna ludzi za swoich,to może się wiele zdarzyć.Nie myślcie,że chcę Wam zepsuć radość z tego wydarzenia.Trzymam z całej siły za Niko kciuki ale duży pies po przejściach powinien być ostrożnie introdukowany...I nie piszę tego z uwagi na pewne ostatnie zdarzenie.Zawsze tak powinno być.Duży pies w rękach nieodpowiedzialnego właściciela to prawie jak odbezpieczony pistolet.Pewnie,że nie musi wystrzelić ale może.[/QUOTE] Wolf , oczywiscie masz racje , kazda adopcja to jakieś ryzyko a w szczególności TAKIEGO psa...Ja nie mam doświadczenia jeżeli chodzi o wyadoptowanie psów obronnych ...robię tak jak wydaje mi sie że będzie dobrze. W końcu wielu ludzi ktorzy dzwonili o Niko w ogole nie brałam pod uwage . Dobre wrażenie przez tel zrobiła na mnie ta rodzinka , dobrze wypadła wizyta PA i coż...w przypadku takiego psa to zawsze jest ryzyko. U Mirona Niko bardzo dobrze funkcjonował w stadzie psów więc mam nadzieje że z tymi maluchami też nie powinno być problemy . Przypominam sobie że gdy jeszcze dokarmiałam Niko w polach to on zawsze przyjaznie reagował na Dobcia czy na Dyzia...to Nuka była ta bardziej kłótliwa ;) Ci Państwo myśle że sa odpowiedzialni i bardzo przejęli sie ta adopcja ...Bardzo chce żeby temu wielgusowi sie udało ...jestem z państwem w stałym kontakcie tel
-
Przed chwila wróciłam i jestem bardzo zadowolona . Naprawdę nie ma się do czego przyczepić . Gdy dojechaliśmy na miejsce to czekała juz na nas cała rodzinka . Wyprowadziłam Nikusia z samochodu i pierwsze co usłyszałam to " jaki on wielki..." Miron doradził żebym na początku wprowadziła Niko do kojca . Zamknełam się z nim w kojcu i probowałam go choć trochę odstresować ale Nikus od razu wskoczył do budy i za żadne skarby nie chcial wyjśc. No więc rozmawialiśmy przez ogrodzenie w kojcu :) Pan Dziadek , ktory wcale na dziadka nie wyglada ;) poszedł do domu i przyniósł garśc pokrojonej kiełbaski i wszedł do kojca . Nawet nie wiem kiedy wsadził rękę do budy , a ja zamknełam oczy... Niko zjadł pieknie kiełbaski od pana i jeszcze wylizał mu ręke :):):) Pan w ogole nie boi sie psow . Spodobało mi sie podejście pana do psa : z sercem ale stanowczo i co najważniejsze - bez strachu. Za panem do kojca wbiegl mały, grubiutki Pimpuś - kundelek , obwachał Niko i przestal się nim interesowac . W ogóle cała rodzina jest bardzo miła i otwarta. Wiedza że maja być cierpliwi ,nie wykonywac gwaltownych ruchów i nie krzyczeć przy Niko. Potem państwo wypuscili z domu małą pekinke ktora przybiegła pod kojec ale tez specjalnie nie była zainteresowana Niko. Przed chwila dostałam telefon że pan Dziadek ;) juz poczuł chemie do Niko , chodzi cały czas do niego i karmi go kiełbaską. Obwachały sie tez pieski ze soba i na razie nie ma żadnej agresji. Niko na razie nie chce jeszcze wyjsc z budy ale bardzo chetnie bierze kiełbaskę z ręki. Uważam że to jest bardzo dobre miejsce dla dużego psa i jeżeli tylko Niko sie zaklimatyzuje a państwu starczy cierpliwości do pracy z psem to powinno być dobrze. W kazdym razie ...dalej trzymajmy kciuki :) I jeszcze jedno : całe szczęscie że ten fajny pan Dziadek wyjeżdza tylko na 10 dni a potem wraca na 3 i tak cyklicznie. Nie będzie tak długiego czasu rozłąki po ktorym Niko miałby problem z zaakceptowaniem pana Ps. Państwo zwrócili koszty podróży :)