-
Posts
10277 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by koosiek
-
Flipery już na własnych kanapach :) Powodzenia maluchy!
koosiek replied to koosiek's topic in Już w nowym domu
[quote name='Aimez_moi']A będą mieszkać koło siebie?[/QUOTE] Jadą do tego samego hotelu, ale czy będą mieszkać razem... Tego nie wiem. [B]Vlk[/B], muszę znaleźć kogoś, kto zrobi bazarek :( Dlatego jeszcze Ci linku nie przesłałam... -
[B]Anita[/B], faktycznie cuuudo :loveu: A uszka ma takie biało - beżowe jak moje psisko ;) Ona taka niskopodłogowa chyba będzie?
-
Co do info, że uciekł z kliniki - zastanawiałyśmy się nad tym i jedna z dziewczyn słusznie zauważyła, że ludzie zapamiętają, że stamtąd uciekł, a nie numer telefonu i jeśli ktoś go zobaczy - może sprawdzi telefon do kliniki i tam zadzwoni... Dlatego ta informacja jest ważna i nie powinna być usuwana. A klinice i tak już nie zaszkodzi, bo cały Zalesinek oblepiony jest plakatami z tą informacja... Młotki wzięła Mtf :)
-
Flipery mają spore długi, więc dobrze by było, gdyby je wspomóc groszem. Czekam na zdjęcia jeszcze jednego czarnuszka, w bardzo złym stanie... Jak już dostanę - będę musiała zrobić akcję z wysyłaniem pw, bo akcja szydłowiecka ma już spore długi i jedynym sposobem na wyciągnięcie psa stamtąd jest zebranie pełnej deklaracji na hotel...
-
Jestem już po rozmowie z Anitą. Dopiero jutro będzie wracać z Szydłowca (mieli akcję ze szczeniakiem, któremu pilnie musieli znaleźć tymczas) i będzie przejeżdżać przez Zalesie koło 8 - 10. Nie jest w stanie mnie zabrać, a ja nie jestem w stanie jechać autobusem, na prawdę bardzo źle się czuję. Podałam Anicie numer do Dady, skontaktują się i umówią na jutro. Przykro mi, że tak wyszło, ale pewnych spraw się nie przeskoczy...
-
Porzucenie, wypadek -a teraz? NOWY kochający DOM :)
koosiek replied to mru's topic in Już w nowym domu
On jest przepiękny :loveu: W czwartek obiecuję zrobić mu ogłoszenia :) W jakim jest wieku? -
Przeczytałam ostatnie kilka stron... Pretensje do mnie i do Anity... Ale to [B]nie my jesteśmy za Anioła odpowiedzialne[/B]! Anioł to pies [B]fundacyjny[/B]! Wydobywanie go z Szydłowca zainicjowali Madallena i Taubi, nie my. Ja z tym psem mam tyle wspólnego, że założyłam mu wątek. Anita - że znała go wcześniej... Rozumiem Wasze rozgoryczenie, sama jestem wściekła, że tak to wyszło, że zamiast mu pomóc, załatwiliśmy mu błąkanie się po zupełnie obcym miejscu, stres, głód, zimno... Ale tak na prawdę to tylko nasza dobra wola, że zajmujemy się sprawa - tak samo, jak Myrkur, której na prawdę [B][SIZE=3]bardzo dziękuję[/SIZE][/B] za zaangażowanie! Bez Ciebie nic by się nie działo. I jeszcze raz proszę: zobaczycie Anioła - zawiadomcie nas, nie róbcie nic na własną rękę! Wezwiecie kogoś z ANDY i kto z Was zapłaci 500 złotych za palmer?
-
Mail który powalił mnie na ziemię ...Warto przeczytać...
koosiek replied to Osa's topic in Organizacje
Sama mam niekastrowanego psa - ale tylko dlatego, że z pewnych powodów nie kwalifikuje się w tej chwili do takiego zabiegu. I, niestety, bardzo dobrze wiem, jak trudno jest upilnować psa... Upilnować, by nie pobiegł do pachnącej suczki, której właścicielka - starsza kobieta - przechadza się w środku dnia po skwerku z kawałkiem gałązki, której mój pies nawet by nie zauważył. Upilnować przed suczkami właścicielu typu "Ale to już koniec cieczki, nic się nie stanie". Upilnować przed właścicielami typu "Śliczny pies, chciałbym mieć takie"... Nie wierzę w upilnowanie psa. Pomijając już fakt, że nieraz jest to dla psa po prostu meczące. Miałam oczy wielkie jak spodki, kiedy ciotka z dumą opowiadała mi, jak to ona potrafi upilnować swojego psa... A pies wyje pod drzwiami od tygodnia, bo obok mieszka suka, która właśnie ma cieczkę... A ile psów zginęło pod kołami samochodów, gdy w okolicy suka zaczęła pachnąć? Dojrzały, zdrowy pies zrobi WSZYSTKO, by się do takiej suczki dobrać. Jakiś czas temu w pobliskim parku pies - zwykle łagodny - rozszarpał ubranie kobiecie, która próbowała bronić przed nim swoją suczkę... -
W jednym pustostanie - takim w połowie zawalonym, przy kebabie - byłyśmy z Abrakadabrą, bo nas tam zaprowadził menelek do zamarzniętych szczeniorów... Wydaje mi się, że on tam często siedzi i gdyby Anioł tam był, powiedziałby nam (był na prawdę przejęty tymi szczeniakami, opowiadał nam o swoich psach, więc raczej sprawy Anioła by nie olał). Anita była w innym pustostanie i tam były jakieś ślady, ale nie wiem, gdzie to było.
-
Nie wiem, gdzie ta pani z buldożkiem mieszka, chyba gdzieś na Skrzetuskiego po prawej stronie (patrząc w stronę Warszawy). My ją spotkałyśmy przy takiej małej aptece, która jest właśnie na Skrzetuskiego. Co do psów... Był jeden gładkowłosy, miejscowy bo przybiegł do dwóch psów, które tam biegały (a one miejscowe na pewno, jeden miał nawet obrożę). Wszystkie trzy ucieszyły się na swój widok i pobiegły gdzieś razem. Zresztą przyjrzałam się mu, to nie Anioł. Tak, jak pisałam, biegał bardziej na zachód od okolic, w których widziano Anioła. Drugi to ten terrier, ale on był nieduży, szorstkowłosy i też na pewno miejscowy. Trzeci to ten duży owczarek i on też miejscowy, z tego, co mówiła ta osoba, która widziała oba psy. Co do wzrostu Anioła... [URL]http://www.dogomania.pl/threads/173976-AnioA-namierzony-bA-AE-ka-siAE-po-Zalesiu-Kolejne-akcje-w-A-RODAE-i-WEEKEND?p=13712160&viewfull=1#post13712160[/URL]
-
Nie, któraś z osób, z którą rozmawiałyśmy, wspominała o tym psie, a widziała też Anioła (chyba ta od buldożka, ale nie chcę nic mieszać, a nie jestem pewna). Czyli to są dwa różne psy. Biegał tam jeszcze jeden czarny podpalany, ale niepodobny do Anioła - mały, terrierowaty. Zresztą na pewno tutejszy, biegał pewnie, obszczekiwał. Raczej ludzie go nie mylą z nim. Taubi napisał mi, że może przekazać trochę puszek. Ja nie bardzo mogę wyjść dziś z domu, więc raczej na jutro nie będę ich mieć, ale mogę odebrać je po południu i zawieziemy je w piątek, tylko muszę znać adres i telefon do tej osoby, która Anioła dokarmia.
-
Gibon, ofiara Szydłowca - odszedł za Tęczowy Most...
koosiek replied to koosiek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jutro/pojutrze dostanę od Marysi55 tekst dla Gibonka, dlatego na razie nic mu jeszcze nie robiłam.