Ja też tutaj nic nie piszę, ale czytam, czytam..
Oczy Sati też znam i ich nie zapomnę.
Na szczęście masz Renato tylu psich przyjaciół, pocieszycieli..
Ja trzy lata temu żadnego pocieszyciela nie miałam, było ciężko i mimo, że minęło tyle czasu, nigdy nie zapomnę. Mam takie dni, że jak sobie przypomnę słowa mojej mamy: " nie udało się..." skierowane do Pajtusia, to ryczę jak głupia..
Trzymajcie sie dzielnie.
A Sati czeka za TM.