-
Posts
22228 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Jasza
-
Psy na pewno słyszą różnicę w melodyce i brzmieniu głosu kiedy ktoś mówi w innym, niż słyszany zwykle, języku. One nie rozumieją wszystkich słów, ale intonację, akcent, melodykę - na pewno :-) Tak myślę... Uściski dla Was wszystkich w tym ostatnim dniu starego roku. Oby nowy był lepszy, albo choć niegorszy.
-
Ciekawe jak się będzie zachowywała w Sylwestra... Oby choć wystrzałów się nie bała.
-
Świętokrzyskie jakie cudne, czyli moja dzika Frida :)
Jasza replied to Roszpunka's topic in Już w nowym domu
Aaaa, no to jeśli mimo takiego przestępstwa ją kocha, to MUSI być miłość PRAWDZIWA :-) Urosła znowu? Dasz zdjęcia? -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Dzięki Awit, dzisiaj podałam Misi drugą ćwiartkę tabletki, zobaczymy popołudniu. Sylwestra zawsze spędzam w domu, a już od czasu jak jest Miśka, to nie wyobrażam sobie ich zostawić z kimkolwiek. Tak jak napisała Roszpunka, to taki dzień, że nawet najlepsza opieka nie jest dobra. Pewnie będziemy siedzieć w łazience opatuleni kołdrami - bo tam najmniej słychać, nie ma okien, dzwięki są przytłumione. A ogonki nie próbują nigdy wchodzić pod łóżka, izolować się, tylko chcą być blisko mnie i rąk do głaskania i przytulania brakuje. Zastanawiam się nad tym sedalinem.. Ale Reksio kiedyś dostał i pomogło...więc znowu mam wątpliwości.... -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Obiecuję sobie i ogonkom - w przyszłym roku wyjedziemy na Sylwestra w takie miejsce, gdzie tylko wiatr słychać za oknem i trzaskanie ognia w kominku. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Podałam jej ćwierc tabletki...:-( Nie wiem czy dobrze robię.... Dzisiaj popołudniowy spacer był krótki, wyniosłam ją na rękach, Reksia prowadząc na smyczy, puściłam w lesie, troszkę pobiegała, załatwiła się ale caly czas była spłoszona... W domu troszeczkę się pokręciła niespokojnie, bo usłyszała jeden cichy strzał gdzieś w oddali, ale generalnie ok. Dałam im śmierdziele, zajęły się gryzieniem i dobrze. Niestety na wieczorny spacer Miśka już w ogóle nie wyszła, nie chciała nawet przekroczyć progu mieszkania...:-( Trzy razy wynosiłam ją za blok, na trawę, żeby chociaż raz siknęła - nic z tego. Kiedy zaczeła pstękiwać i popiskiwać...dałam za wygraną :-( W domu szał radosci. Podałam jej ten Pramolan i teraz śpi.. Będę musiała spróbować chyba jeszcze raz, bo nie wiem czy wytrzyma z sikaniem do rana.... Reksio na spacerach jest wystraszony - ale nie tak bardzo - i przynajmniej się załatwia. Ale tak nasłuchiwał: [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/44ac7a1fbcb147e1.html"][IMG]http://images37.fotosik.pl/1248/44ac7a1fbcb147e1gen.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/675a797878b8a5e0.html"][IMG]http://images45.fotosik.pl/1287/675a797878b8a5e0gen.jpg[/IMG][/URL] A tutaj - trochę radości i mniej strachu - [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/1f553b619a349778.html"][IMG]http://images40.fotosik.pl/1277/1f553b619a349778gen.jpg[/IMG][/URL] Księżniczka śpi...i pochrapuje... [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/78f3ad4a65d00584.html"][IMG]http://images43.fotosik.pl/1286/78f3ad4a65d00584gen.jpg[/IMG][/URL] -
[quote name='koralina&cecylia']Jesteśmy:) wyszalała się na łąkach z Dropsem, zakumplowali się od razu! Jest urocza, bardzo lgnie do człowieka, w aucie normalnie w kurtkę mi się wciskała. Boi się na spacerze przechodzić między autami (w obawie pewnie przed kolejną przeprowadzką) ale hasa za naszym Dropsem jak mała sarenka. Ile to wygłupów, zaplątani cali w swoich smyczach byli - i jacy szczęśliwi:) teraz objada się karmą i wypiła sporo po podróży. Co do imienia nie wiem szczerze, jeszcze nic nam nie wpadło. Jak Mama wróci to może coś nam wpadnie do głowy[/QUOTE] !!!!!! Ale czekałam na te wieści!!!! Drops jest boski, przyjmuje każdą kolejną bidę tak serdecznie!!! Mam nadzieję, że jutro flexi dojdzie, ma 5m. więc troszkę swobody mała będzie miała zanim będzie można ją spuścić ze smyczy. [I]Pozbieram fanty i w czasie weekendu zrobię drugi bazarek, bo mam wreszcie aparat naprawiony.[/I]
-
Suczka zakopana żywcem za tęczowym mostem
Jasza replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zapisuję, nie wiem co napisać.... -
A ja jestem ciekawa jaka to koncepcja ...
-
Świętokrzyskie jakie cudne, czyli moja dzika Frida :)
Jasza replied to Roszpunka's topic in Już w nowym domu
Nie chcę Cię martwić, ale chyba po prostu zadziałał urok Fridy ;-) Ale TZ-tom się trudno przyznać, że kochają futrzaki.... Mój Damian wczoraj pierwszy raz widział jak Misia się zachowuje na dworze kiedy słyszy strzały....byl strasznie przejęty i widziałam, że się martwi...potem w domu wieczorem powiedział, żebym jej pluszaki poszykowała na noc, żeby jej było raźniej....:crazyeye: -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Reks na pewno dostanie sedalin w minimalnej dawce, bo na niego działa silnie ( patrz - łapanie Miski i jego akcja z porwaniem z kosza chusteczki w ktorą ktoś wytarł ręce z sedalinu w żelu...). Dam mu kapeczkę wczesnym popołudniem i potem drugą pod wieczór. Podawanie długofalowe znaczy to, że leku nie można odstawić...tylko zmniejszać dawkę. I chyba jej nie dam tego Pramolanu, tylko sedalin, tak jak Reksiowi. No, chyba, że będzie bardzo źle dzisiaj lub jutro. Skutki uboczne ( opisane w ulotce )- są straszne - tym bardziej, że wiele z nich mogłabym zaobserwować u siebie - bo to ludzki lek, ale mogłabym przeoczyć u psa.... Przez pierwsze dni mogą wystąpić duszności, trudności w przełykaniu, nadpobudliwość, kłopoty ze snem, splątanie....już mi się odechciało czytać do końca. To jest właśnie chyba lek "długofalowy"...to znaczy zaleca się, żeby go przyjmować przez dłuższy okres a nie doraźnie. Zanim Miśce miną ewentualne początkowe złe objawy, to już bedzie po sylwestrze, a będę musiała jej podawać nadal zmniejszając dawkę....ech... Na razie trzymam się opcji - jesteśmy dzielne, a potem sedalin. -
Jestem Kika - ochroniarz Czterech Wspaniałych Muszkieterów :)
Jasza replied to Roszpunka's topic in Już w nowym domu
Zapisuję karmelową piękność. Poczytam jutro. -
Cudna!! Ale widac, że jeszcze niepewna, zresztą, czemu tu się dziwić... To zdjęcie mi się bardzo podoba: [IMG]http://img155.imageshack.us/img155/1704/1003245.jpg[/IMG] Tylko małej będą potrzebne jakieś porządne, portretowe zdjęcia do ogłoszeń, zdjecia na śniegu - jeśli spadnie - i ogólnie - sesja " z kokardką" bo wiadomo - że to połowa sukcesu jeżeli chodzi o ogłaszanie. Ile ona może ważyć? I co z tym imieniem? Celina z Karoliną wybiorą? Śpij maleńka, przed tobą teraz tylko dobre dni!
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Naprawilam aparat ;-) Okazało się, ze to tylko akumulatorki ... [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/7f57c1e8633f880a.html"][IMG]http://images40.fotosik.pl/1276/7f57c1e8633f880agen.jpg[/IMG][/URL] Kula coraz bardziej kwadratowa ;-) [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/d332842df3fd78ec.html"][IMG]http://images50.fotosik.pl/1294/d332842df3fd78ecgen.jpg[/IMG][/URL] -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Byliśmy. Zresztą dzisiaj zaraz po wyjściu na popołudniowy spacer gdzieś w oddali słychać było jeden dość głośny wystrzał. I się zaczęło.... Reks położył uszy po sobie, i dawaj do domu ( oczywiście był na smyczy). Miśka spanikowała, prawie się wyplątała z szelek, potem próbowała się położyć na plecach, powspinać po moich nogach w moje objęcia - ech, akurat nie byliismy w lesie, tylko pod Lidlem, na parkingu i w okolicy ulicy....nieciekawie...:-( Troszeczkę się uspokoiła w samochodzie... Weterynarz przepisal Pramolan 50 mg od dzisiaj po ćwierć tabletki - dlugofalowo... Ale poczytałam i boję się tych efektów ubocznych które mogą choć nie muszą się pojawić... Dla Reksia mam Sedalin, ale podam mu tylko minimalna ilość, na niego działa ok. to znaczy mały idzie spać - wiem, ze to nic dobrego, ale trzy godziny drgawek i dyszenia, cztery miski wody, podrapane moje ręce, - z dwojga złego - wybieram podanie leku. U Miski sprawa wygląda o tyle gorzej, że u niej strach nie mija po sylwestrze, jak w przypadku Reksia, tylko zostaje lęk, z którym trudno jej sobie poradzić. W zeszłym roku wystrzały obydwa ogonki przeżyły bardzo, z tym, że mały po wszystkim zasnął wymęczony i potem szybko wszystko wróciło do normy. Miśka się tak wystraszyła, że prawie do połowy lutego na wieczorne - i chyba w zasadzie tylko wieczorne spacery nie chciała wychodzić w ogóle - tylko na rękach. Miska potrafi się wyplątać w jedenj chwili z każdych szelek i każdej obroży, więc pisząc, że nie chciała wychodzić, mam na myśli to, że MUSIAŁAM ją wynosić, bo inaczej nie dało rady. Co myślicie z tym Pramolanem? Dzisiaj jeszcze jej nie podałam nic. Boję się.