-
Posts
10816 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by soboz4
-
Kometa - "gwiezdny pies" i jej dzieci już w domku :)
soboz4 replied to fernari's topic in Już w nowym domu
Oby, wreszcie jakiś przełom nastąpił! Wczoraj miały mieć badania, ale nie wiem nawet czy zostały wykonane -
Klementynko tylko jak będziesz robić ogłoszenia to powiedz na jakie imię, w schronisku jest segregator, w którym pracownicy sprawdzają co to za pies jak ludzie znają tylko psa z imienia. Gdy opisywałam psa, Patryk powiedział mi że on ma na imię Oskar, teraz znowu czytam że Klops, to powinno zostać uzgodnione, bo wizytówkę na boksie ma na Oskara.
-
to chyba ten sam co dzwonił do mnie - z Wojkowic, zresztą był na Maciejkowicach i szukał Ejli i Niny...
-
Barbi - Psinka z nosem detektywa znalazła dom!!!
soboz4 replied to miudzioszka's topic in Już w nowym domu
Śliczności! -
Widziałam się z Muńkiem w poniedziałek, nawet go na rękach miałam, przez pomyłkę wyciągnięto go z boksu zamiast Plamki. Nie był zadowolony jak wkładałam go z powrotem, bardzo nam utrudniał zamknięcie drzwi boksu, Ale został z kolegą, więc pogadać ma z kim...
-
dziś nie dzwoniłam, zresztą zapisany telefon zostawiłam na kartce z danymi domu w schronisku, mam tylko telefon do koleżanki, która do mnie dzwoniła i wszystkie możliwe adresy. Ale nie mogę jej tak nękać, szczególnie że rozmowna nie jest...
-
Mała Jaga szuka wspaniałego domku !!! Jaga już w domu dzięki Karinie!
soboz4 replied to __Lara's topic in Już w nowym domu
Nareszcie! Teraz jeszcze Suzi, Ruda, Kometa i najlepiej żeby żaden z 2009 nie pozostał w schronisku, wszystkie muszą włączyć kompas - kierunek DOM! -
ciekawe czy do tej rodziny z którą rozmawiałam w sobotę, facet robił jej zdjęcia, ale miał się skonsultować z żoną, trochę go wystraszyło jak z Emi poleciała woda, ale mu tłumaczyłam że wszystkie mają biegunkę... Jeszcze jeden mu się podobał, ale synom Emi najbardziej. Rodzina na 100% miała adoptować psa, tylko trwały konsultacje
-
Trzeba sprawdzić Sznapsowi oczy, większość psów ma zapalenie spojówek, nawet Aron wyadoptowany 3 tygodnie temu miał, choć dopiero wizyta (tak na wszelki wypadek - rozmawiałam przed chwilą) u weta to wykazała, niektóre mają brzydkie wycieki z oczu (zielonkawe), lepiej więc od razu sprawdzić. W boksach jest ciągła wilgoć i to może spowodować u bardziej wrażliwych stany reumatyczne. Lepiej na zimne dmuchać i ucieszyć się, że pies zdrów jak ryba!
-
Mam nadzieję, bo byłam trochę przerażona rozmową z nią, albo raczej jej brakiem...
-
Kanapowiec niepospolity, czyli ruda Nela ma dom!!!!!
soboz4 replied to soboz4's topic in Już w nowym domu
Nasza kochana mordeczka! [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/779/2e4ba5c65c422801med.jpg[/IMG][/URL] Uśmiech dla swojej pańci! [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/739/79fceb64845c4e9emed.jpg[/IMG][/URL] -
Przed chwilą dzwoniła do mnie sąsiadka zmarłej opiekunki. Plamka jest u niej z wizytą, nie opuszcza nowej opiekunki, cały czas siedzi jej na kolanach, mówiła że nie poznała by go tak zeszczuplał. Ale zapewniła mnie, że teraz będzie już szczęśliwy!
-
Bardzo się cieszę ze Szapsika, tyle czasu w boksie, teraz juz tylko dobre chwile go czekają!
-
takie wiadomości na początek tygodnia dodają energii do działania!
-
Bardzo się popłakałam w czasie drogi, dobrze że nie spowodowałam wypadku, bo do okularów wycieraczek nie miałam. Plamka całą drogę skowyczał z radości, pierwszy raz słyszałam takie dźwięki, to nie było szczekanie, nie wycie, tylko skowyt radości, latał po całym aucie, machał ogonem i próbował mnie lizać. Bardzo zmokliśmy, bo bałam się ze nie będę umieć zaparkować na Kościuszki i stanęłam dość daleko, zaczął ciągnąć w kierunku Placu Andrzeja (okazało się, że tam mieszkał, mam jego dokładny adres, mam adres sąsiadki, no i adres adopcji). Sąsiadka, która znalazła dom Plamce, obiecała jego Pani, jak jeszcze była zdrowsza, że weźmie Plamkę do siebie, ale dni mijały i w końcu adoptowała innego psa. Bardzo jej na sumieniu leżało to co obiecała, potem nie miała już styczności z koleżanka, dopiero dowiedziała się z ogłoszeń. Rozmawiała z synem zmarłej opiekunki dlaczego oddała Plamkę do schroniska, ale stwierdził że jest żonaty i pracuje i nie ma czasu na psa, w dniu w którym matka nie mogła juz opiekować się psem, oddał matkę do hospicjum a psa do schroniska. Nie życzę mu źle, ale mam nadzieję, że moje dzieci nigdy by tak nie postąpiły... Wracając do tematu nowego domku, wchodząc byłam nieco zmieszana i miałam mieszane uczucia, Pani całkiem samotna, ale odpowiadała półsłówkami, nie bardzo mi przypadła do gustu. Plamka ją znał, ona też znała Plamkę bo bywa u sąsiadki Plamki, ale nawet nie pomachał do niej ogonem, tylko chciał iść ze mną. Zostawiłam jej psa, ale od razu zadzwoniłam do koleżanki opiekunki Plami, stąd mam tyle informacji. Jego teraźniejsza opiekunka trochę wolniej myśli, stąd odpowiedzi półsłówkami, 4 dni temu pochowała psa, którego zresztą miała z Fundacji, bardzo go kochała i obiecano mi, że na pewno Plaka będzie miął dobrze, opiekunka kupiła mu już kurczaka, bo to podobno najbardziej lubi i wędzone łapki dla psów, bo to tez jego przysmak, ma już przygotowane zabawki bo Plamka bardzo ładnie bawi się piłeczką i miał swoją lalkę do tarmoszenia, którą nosił po mieszkaniu. Wieczorem już Plamka jest umówiony na wizytę u koleżanki na Andrzeja, choć nie wiem czy to dobry pomysł żeby wracała tam gdzie mieszkała jego Pani (to znaczy dwa budynki dalej po przeciwnej stronie, ale tam też często w mieszkaniu był)... mam dostawać na bieżąco informację i będę chciała iśc na wizytę poadopcyjną, choć rozmowa z jego teraźniejszą opiekunką nie jest łatwa.
-
Jestem już! Po pracy zawożę Plamkę do starszej pani 61 lat, której niedawno zmarła psinka. To osoba znaleziona przez sąsiadkę opiekunki Plamki, która dowiedziała się o Plamce z ogłoszenia na słupie (jeszcze z tych starszych z moim telefonem). Rozpoczęła wówczas poszukiwanie domu dla Plamki u swoich koleżanek! Niestety opiekunka Plamki zmarła, ale teraz już Plamkę czeka dobre życie. Mam nadzieję, że znajdę miejsce do parkowania, a po powrocie napiszę jak Plamka przyjął nowy domek!
-
WYRZUCONA Z AUTA- bezdomna---1,5 mies. łapania- MA DOMEK STAŁY
soboz4 replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Co mi pisałaś na gg??? O Paulinie i jej przyjazdach by socjalizować i poobserwować Pusie? Zbyt dużo informacji otrzymuję i nie bardzo sobie przypominam, żebyś pisała mi o Paulinie, pamiętam jedynie że podawałam Ci do niej kontakt żebyś się z nią umówiła. Rozumiem, że wolicie adopcję w Polsce, ale ja pytałam dlaczego nikt nie zadzwonił do Pauliny. 2 miesiące temu dowiedziała się, że do Pusi ma przyjść behawiorysta i na tym kontakt się urwał. Adopcje w Niemczech są tak samo trudne jak w Polsce, ostatnimi czasy w Wuppertalu prawie podoiła się ilość psów w schronisku i nie ma chętnych, dlatego to tak samo trudne jak tu. Zresztą trąbi o tym ich prasa, że schroniska pękają w szwach i ludzie masowo oddają psy, na dodatek popularne jest przerzucanie psa przez płot, czyli coś tak jak czasami u nas... Co do kryteriów za granicą by dostać psa z adopcji, to sa chyba ostrzejsze niż u nas. Bo jaka możliwość sprawdzenia mamy w Gdańsku, jeden, dwa razy pójdzie wolontariusz i tyle. Praktycznie odstąpiłam od wizyt przedadopcyjnych na terenie Katowic, znacznie więcej daje wizyta po adopcji. Adopcja zawsze jest ryzykiem, bo dla nas pies jest członkiem rodziny, a dla niektórych tylko psem... Ostatnio bardzo marnie zresztą z adopcjami, może teraz gdy pogoda się poprawi, ale znowu jeżeli ktoś adopcję uzależnia od pogody to tez nie wróży nic dobrego, chyba że liczyć możemy na szybkie pokochanie psa i zmianę nastawienia. -
Jeżeli chodzi o dom tymczasowy to nie wiem czy szukanie ma sens, bo usłyszałam, że chorego psa schronisko nie wiadomo czy wyda, dlatego potencjalny dt nie mógł psów zobaczyć... Koks nie miał jeszcze badań, może w poniedziałek
-
zapewne tak, z tym że osoba która opiekuje się nimi (bo to ona zadzwoniła do mnie i chce im pomóc) twierdzi, że pije z uwagi na sytuację w której jest, mąż od paru lat przykuty do łóżka, ona bez pracy, zresztą i tak chyba by nie mogła podjąć, bo opiekuje się mężem. Najgorsze, że i tak wezmą jakiegoś psa, mówili już jej, mieli na oku szczeniaka, stąd ten telefon do mnie, bo sama zresztą uważam, że starszy pies już bardziej by pasował. Kobieta nigdy nie skrzywdziła zwierzaka, ale sama mówię że mam wątpliwości, gdybym ich nie miała to już z rana w poniedziałek Plamka by leżał na łóżku chorego męża... Co do leczenia kobiety, kiedyś słyszałam wywiad z alkoholikiem, takim prawie na dnie i powiedział, że jak się zaleje to nie czuje głodu, że nie martwi go wtedy, że nie ma na czynsz, na jedzenie, na inne potrzeby. Nie oszukujmy się, ileż ona może dostawać pieniędzy z zasiłku, czy na chorego męża, jakie leczenie pomoże by wydostać się z sytuacji, która i tak nie ma wyjścia, pieniądze na nich nie spłyną, mąż nie wyzdrowieje, chwil szczęścia niewiele, tylko te kiedy pobawi się z psem, albo zajrzy do kieliszka (dzieci nie mają)...
-
Oj, zna Cię na wylot Twój TZ!!!
-
świetnie Marzenko, dam Ci telefon na Marszu Milczenia!
-
WYRZUCONA Z AUTA- bezdomna---1,5 mies. łapania- MA DOMEK STAŁY
soboz4 replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam wczoraj z dziewczyną, o którą pytano mnie by socjalizowała Pusię, miała przyjechać w odwiedziny do niej. Powiedziano jej, że ma czekać na telefon, minęło 2 miesiące i nikt nie zadzwonił, nie bardzo rozumiem takie postępowanie. Dziewczyna od dawna jest naszą wolontariuszka, świetnie szkoli psy, zgłosiła się do mnie jeszcze w tym samym dniu, gdy ją poprosiłam, gotowa do działania , niestety ją olano. Zaczynam mieć wątpliwości, czy rzeczywiście jest wola wyadoptowania Pusi, czy lepiej żeby cały czas siedziała w płatnym dt i przywiązywała się do tego domu. Mamy sporo psów w wielkiej potrzebie i staramy się robić wszystko co potrafimy, ale nie wiem jak by nas zrozumiano, gdyby przeszła osoba, która chce pomóc, poświęcić swój czas, a my byśmy ją olali???? Dziewczyna nie ma samochodu, wiedziała że musi dojeżdżać, mimo to zgłosiła się! A ja byłam przekonana, że cały czas jest w kontakcie i jeździ do Pusi, tak jak była mowa, bardzo mnie to dziwi.... -
Bardzo się cieszę! Nie tylko Marzena, ale przede wszystkim Tajga będzie niepocieszona!
-
pokrywa się też z tym co powiedział mój wet, że przy zeskrobinach powinno być widać nużeńce, cała reszta chorób nie zawsze daje wynik. Nie wiem jak z leczeniem świerzba w schronisku??? Tylko znowu odbijamy się o prawidłowe leczenie, bo żeby zacząć trzeba być na 100% pewnym diagnozy, nie można strzelać w ciemno, bo to spowoduje, że wkrótce diagnoza będzie całkiem niemożliwa i wyniki zafałszowane...
-
Miałam telefon w sprawie Plamki, mógłby od zaraz zamieszkać przy Placu Andrzeja w Katowicach, jest jednak małe ale... Dzwoniła do mnie opiekunka (właścicielka zakładu rehabilitacji dla psów), która nimi się opiekuje, czyli ludźmi, którzy bardzo chcą następnego psa. Tylko pani jest na zasiłku dla bezrobotnych, mąż leży w domu, jest chory i nie wychodzi nigdy. Nie mają za dużo kasy, ale maja pokłady miłości, mieli psa przeszło 14 lat, zmarł 2 tygodnie temu. Niestety pani lubi wypić, nie awanturuje się wtedy, jedynie jest wtedy bardziej czuła i wylewna. Pani z zakładu rehabilitacji psów zapewniła, że poprzedni pies miał wszystkie badania, szczepienia i nigdy nie był głodny... Bardzo dużo wycierpiała w życiu i to powoduje, że zagląda do butelki, ale nie potrafię powiedzieć, że na pewno jest to dobry dom!