Jump to content
Dogomania

soboz4

Members
  • Posts

    10816
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by soboz4

  1. przepiękne! Lubię takie niecodzienne dekoracje, na pewno moga stać się charakterystycznym akcentem
  2. Wiem, że to bardzo trudne, ale w piątek Ola jedzie chyba do nowego domu do Bielska Białej. Pai cały czas była zainteresowana i dzwoniła i pytał się wciąż o Olę, domek bez schodów, duży ogrodzony ogród do biegania, tam Oli będzie dobrze. Ola wyraźnie w bloku czuje się gorzej, pomimo że całe życie tak mieszkała, może źle się jej kojarzy??? Nieodgadnione są myśli psa i dużo jeszcze nie wiemy o psiej psychice, chociażby że cała choroba Oli była na podłożu nerwowym, dlatego leki nic nie skutkowały. Sam wet. uważał to za niemożliwe żeby nerwica dała aż taki efekt zagrażający życiu. Jednak zajście w niedzielę spowodowało, że zmienił zdanie i uważa ze to jednak nerwica żołądka. Obawiam się ze na pewno nowe życie rozpocznie od biegunki, ale teraz będzie łatwiej bo jest silniejsza i wiadomo jak ją leczyć, dostaje lek antydepresyjny poza tym hydroksyzynę gdy zajdzie taka potrzeba, np. na początku popytu w nowym domu. Muszę to zrobić jak najszybciej choćby z uwagi na Igunię, która dziś Ola mocno ugryzła, gdy tak chciała się położyć przy mnie w kuchni. Iga zrobiła olbrzymi postęp w socjalizacji i kontakcie z nami, nie mogę tego zaprzepaścić, żeby bała się do mnie podchodzić. Wiem, że nie można tego uczłowieczać i wśród zwierząt kto silniejszy ten lepszy, a Igunia starsza i schorowana, a Ola wyraźnie chce ja odpędzić ode mnie, Roksi się boi i jej nie odgania, zresztą Roksia sama do mnie obecnie jak jest Ola podchodzi bardzo rzadko, co mnie dodatkowo martwi. Lubię bardzo Olunię, ona tak bardzo chce się przytulać i okazywać mi uczucie, ale nie mogę robić tego kosztem stałych domowników, nawet jeżeli w świecie zwierząt silniejszy wygrywa. To byłaby moja wina, gdyby Iga się cofnęła. dziś byłam na spacerze z samą Igą, nawet nie wyobrażacie sobie jak Iga się cieszyła i jaka była grzeczna. Ona jest starszym pieskiem, ma chore płuca, powiększone serce i wątrobę, nie wiem jak długo pożyje, ale niech ma już życie bez stresów, i tak poprzednie życie dało jej popalić i dopiero teraz stała się pogodnym, szczęśliwym psem. Roksia zawsze wytrzymywała wszystkie tymczasy tydzień, po tygodniu dawała znać że jej to nie odpowiada i zaczynała gryźć tymczasowiczów, Ola jest pierwsza której Roksia jakoś nie gryzła, ale może dlatego że Ola była taka chora. Ale teraz chodzi tylko do pokoju syna albo siedzi w swojej budzie, nawet nie ma ochoty przyjść do mnie na mizianko, w Paroslach na dworze bawiła się z Olą, ale w domu Ole traktuje jak intruza.
  3. Dziś poszłam na spacer na Dolinę Trzech Stawów, w momencie gdy składałam aparat do torby obróciłam sie i Igi nie było, poszła w krzaki za zwierzem. Niepotrzebnie zaczęłam chodzić wokoło i jej szukać, trwało to ponad 1,5 godziny, małżonek odebrał ode mnie 2 pozostałe i potem szukał z nami. Ola zdenerwowała sie chyba tym faktem bo przyszła do domu i zrobiła kupkę - samą wodę- a na Dolinie miała zupełnie normalną na 6+. Iga sama wróciła do domu, sąsiadka zadzwoniła do mnie, Iga była bardzo przerażona i zmęczona, my również. Po przyjściu wszystkie psy zjadły normalnie, ale Ola bardzo się zestresowała od razu pojawił się całkiem wodnisty stolec. Dzwoniłam do weta, musi mieć wówczas lek uspokajający, stwierdził że chyba rzeczywiście cała choroba Oli była na tle nerwowym. Ola zjadła normalnie i mam nadzieję, że jak Iga się pojawiła i my teraz jesteśmy spokojni to woda zamiast stolca była jednorazowa, bo urlopu na razi enie mam i nad Bug jechać nie mogę, gdyby tak jakiś dom na wsi zechciał Olę, to chyba byłoby najlepsze rozwiązanie dla niej.
  4. super! To teraz masz już dwa powody do szczęścia!
  5. Igunię tez nie można puszczać w lesie, tylko teren sprawdzony gdzie nie ma dzikich zwierząt. Na początku wyjazdu poszłam z psami na pola, za którymi były łęgi, najpierw wypłoszyła daniela, potem poszła na dziki. Chwała, że ją utuczyłam, gdyż inaczej zatrzymała by się dopiero na Bugu, a tak zrobiła sobie odświeżającą kąpiel w błotach przy kryjówce dzików, tam ja złapałam na smycz i tylko raz jeszcze zrobiła mi podobny numer, ale na terenie półwyspu otoczonego wodą, płyciutką, ale czasami musiałaby płynąć i bez problemu ją złapałam, choć w pewnej chwili jak poczuła trop to już myślałam że nie będzie lekko ją złapać. Pomyliłam się w ocenie ternu, inaczej bym jej nie puściła, był tam wąski przesmyk do przejścia, którego nie zauważyłam, wcześniej tez chodziłam tam z jamnikami i nie wychodziły poza granicę błot, aż Iga znalazła suche przejście... Nie chce mi się wierzyć, że Rulon ma 9 kg??? To niemożliwe, Ola waży obecnie 7,400 (po przyjściu ważyła 8,200) a jest większa od Rulona. Chyba, że waga u weta ma zakłamania, wówczas nawet nie chcę myśleć ile waży Iga???? [url]https://picasaweb.google.com/soboz4/ParoslaWiosna2011#[/url]
  6. super! Ślicznotek z niego! Skąd tyle bezdomnych psów wciąż się bierze, gdyby tak zmusić do sterylizacji suk, szczególnie na wsi, gdzie przy każdej cieczce szczenięta, to nigdy nie będzie mieć końca, dopóki będzie tak duży przyrost nowych psów. Na wyjeździe spotkałam parę psów błąkających się (bezdomnych), sporo psów niedożywionych, puszczonych na żer... Jednego zdziczałego owczarka niemieckiego, ale wyglądał całkiem nieźle, wiec chyba w lesie sobie radzi, i tak nie mogam nic zrobić, tylko nam smyrgnął przed oczami...
  7. tamci ludzie zrezygnowali, gdy poczytali wątek, jeżeli ktoś boi się choroby to nie będzie dobrym domem dla 7 letniego psa. Trzeba się liczyć z tym, że psiak nie zawsze będzie zdrowy, powinno się podawać Oli preparat z glukozaminą na stawy, trzeba ja zaszczepić, wysterylizować (bezpłatny kupon). Wydawali mi się bardzo kochającymi psy ludźmi, leczyli również jakąś znajdę, ale gdy oddzwaniałam to nie odbierali, więc przystałam. Cały czas Pani z BB chce Ole, ale tam jest wilczur, co prawda wychowany z jamnikiem szorstkowłosym, ale Ola Gai się bała, a Gaja również uwielbia wszystkie jamniki. Biję się z myślami co dalej i nie bardzo wiem jak postąpić, z jednej strony Ola powinna jak najszybciej odejść, bo każdy dzień dłużej to większe uczucie Oli do nas i vice wersa, z drugiej jest jeszcze bardzo niestabilna psychicznie (ale może nigdy nie będzie...).
  8. Nie wiem dokładnie co pomogło Oli, w nocy parę godzin przed wyjazdem Ola bardzo wymiotowała, zrobiła tez parę razy kupkę, samą wodą. Weterynarz powoli przestawał dawać zbyt duże szanse Oli, dostała również leki przeciw grzybicze (na kandydozę układu pokarmowego), ale po 3 dawce wystąpiły zwiększone wymioty i na swoją odpowiedzialność zaprzestałam podawania. W samochodzie była bardzo zmęczona, oczywiście o jedzeniu nie było co marzyć, napiła się jedynie wody. Gdy wysiadła na miejscu poszła z pozostałą czeredą do płotu i po chwili zaczęła szczekać i biegać razem z nimi. W tym dniu chyba jeszcze nie jadła, może 2 pałeczki mięsne, które bardzo jej posmakowały. Dopiero na następny dzień zjadła gotowanego kurczaka, chciała bułeczkę z masłem, biały serek. Na następny dzień zaczęła jeść gotowane przełyki z ryżem i buraczkami, albo mięso weterynaryjne z ryżem i buraczkami. Nie lubi zbyt dużych kawałków i wszystko musi być drobno pokrojone. Ola jest bardzo posłusznym psem, reaguje natychmiast na komendę „stój”, „chodź”, „Ola”, „nie wolno”. Lubi poszczekać, gdy widzi coś niepokojącego, po przyjeździe polubiła szczekanie przez balkon, ale ją oduczam. W nocy lubi spać przykryta, przytulona do nóg, ale gdy jest bardzo ciepło to kładzie się na kołdrze. Przychodzi na każde wołanie „Ola”. Ale nie tak ufnie jak Rosika, gdy się ją woła to przychodzi na ugiętych łapkach, trochę się czołgając, jakby nie wiedziała czego można się spodziewać po przyjściu. Ani razu na nią nie krzyknęłam mimo to bardzo szybko nauczyłam, że w samochodzie jedzie się z tyłu z pozostałymi psami, a nie na moich kolanach, czy siedzeniu obok. Ma czasami kłopoty z utrzymaniem czystości, w Parolach dawała znać w nocy i wychodziła na siusiu, niestety dziś w nocy, poszła do kuchni, ale to pierwsza noc po przyjeździe i widać, że jest zestresowana, na razie od wczoraj zjadła jedynie kawałek kurczaka. Każda zmiana dla niej to trauma i powód do stresu i niejedzenia. Na Olę w czasie jedzenie trzeba uważać, bo pomimo że nie je to bardzo broni swojej miski, pozostałe psy pozwalają reszcie zajrzeć do miski, Rosika nawet pozwala sobie zabrać lepsze kąski, ale zawsze czuwam nad jej miską. Ola rzuca się gdy jakiś pies zainteresuje się jej miską. Oczywiście gdy już odejdzie to psy mogą bez problemu miskę obwąchać. Jedynie suchy royal jelitowy mógł leżeć w misce i jadły wszystkie razem, albo kolejno nie spiesząc podchodziły do miseczek skubnąć trochę. Oli smakowała euknuba dla dużych psów od Gai i to jadła bezpośrednio z miski nie ociągając się, ale tej samej karmy dla małych psów, dostałam próbkę – nie chciała… Ola uwielbia pieszczoty, bardziej niż kot, tylko mruczeć nie potrafi… Wtula się cała w człowieka i przymyka oczy, najchętniej kładzie głowę na ramieniu i zasypia. Ranek zaczyna od całusów, merdania ogonem i przywitania się ze wszystkimi. Pewnie wyląduję u psychiatry po oddaniu Oli, ale nie mogę jej zatrzymać, pomijam sprawę że w domu się nie zgadzają na to, ale przede wszystkim mieszkam w bloku i 3 psy to byłoby za dużo, żyję dobrze z sąsiadami i nie chciałabym żeby się to zmieniło. Nawet przy 4 patrzą z przymrużeniem oka, sąsiadka czasami mi pomaga przy tymczasach z lękiem separacyjnym. Mam zbyt dużo punktów przeciw: 1/ Przede wszystkim Gunia, grubcio adoptowany w kwietniu zeszłego roku, błąkała się 2 miesiące po lesie, była bardzo schorowana, nie miała zbyt dużo futerka i wet. Orzekł że jest głucha. Dopiero w sierpniu okazało się że Iga słyszy i zaczyna reagować na dźwięki, była po prostu w szoku. Obecnie czasami się stresuje Olą, Ola ugryzła ją parę razy, gdy Iga chciała przytulić się do mnie w łóżku, Iga to pieszczoch i ma swoje rytuały, a Ola jest o nią bardzo zazdrosna, Roksi ustępuje, uznała ja za przywódcę stada, ale Iga jest u niej ostatnia w hierarchii. Nie przypuszczałam, że Iga tak bardzo zacznie się zmieniać, od miesiąca nastąpiły dalsze pozytywne zmiany, zaczyna przychodzić do mnie (biegiem) nawet gdy jest dalej i czuje jakiś miły zapach, wita mnie rano, jest bardzo dokładna odnośnie pewnych rytuałów i nie lubi zmian, punktualnie lubi śniadanie i kolację, mizianko pod wieczór i moje pójście do łóżka, gdy tego nie ma siada przede mną i zaczyna płakać… Adopcja Oli odbyła by się z krzywdą dla Igi, Rosika może by ja zaakceptowała, bo często bawią się razem, ale Gunię bardzo łatwo odpędzić ode mnie i Ola cały czas to robiła, Iga wówczas chowała się i odchodziła a tego bym nie zniosła. 2/Córka kończy medycynę, od września staż a potem chce wyjechać na specjalizację do Niemiec, dostała ofertę i prawdopodobnie z niej skorzysta. Córka ma kota Rufusa i nie wiem czy nie „wyląduje” u nas, wiec zwierzaków i tak nadkomplet… 3/ Ola ma 7 lat, za 4-6 lat zaczną się poważniejsze problemy zdrowotne, Iga bardzo długo była leczona i sporo nas to kosztowało, szczepienia dla 3 psów, kropelki na kleszcze, leczenie przy chorobie, nie wspomnę o wydatkach na jedzonko. Biorąc zwierzaka do siebie muszę być świadoma większych kosztów, szczególnie od 10 roku życia, na razie syn skończył studia, córka jeszcze 2 miesiące i nie wiem jak się im ułoży z pracą, więc nie mogę decydować się na następnego zwierzaka. 4/ Ola jest bardzo wrażliwym i delikatnym psem, najlepiej byłoby jej samej ze 100% uczuciem skierowanym do niej. Ona odwzajemni i będzie bardzo szczęśliwa. Nie mogę powiedzieć, ładnie zżyła się z moim stadkiem, ale wygryzając Igę, Rosika tez bardzo mało przychodziła do mnie na mizianki, cały czas moje kolana i miejsce przy mnie okupowała Ola. Ola byłaby wspaniałym kompanem dla rodziny bez psa, grzeczna do granic, można ją puszczać bez smyczy, chodzi przy nodze, nie ma lęku separacyjnego, jedynie na balkonie lubi szczeknąć, ale po skarceniu przestaje. 5/ Może gdybym miała kiedyś domek zdecydowałabym się na większą liczbę psów, mając również zabezpieczenie finansowe w razie ich choroby, ale w mieście w mieszkaniu to nie jest dobre zarówno dla psów, jak i otoczenia. Filmiki z Olą: 1/ Roksia prowokuję Olę do zabawy i Ola biega wraz z nią, nie tak jak Roksia, ale czasami ma zryw… [video=youtube;AoeTmpqdg6M]http://www.youtube.com/watch?v=AoeTmpqdg6M[/video] 2/ rozszczekana Ola [video=youtube;E5oNCi5mrLQ]http://www.youtube.com/watch?v=E5oNCi5mrLQ[/video] 3/ szczekanie przy bramie [video=youtube;dv3_yBgg0-o]http://www.youtube.com/watch?v=dv3_yBgg0-o[/video] 4/ psy wypoczywają [url]http://www.youtube.com/watch?v=LATBPiNvNhM[/url] [url]http://www.youtube.com/watch?v=bKUgPWBrSik[/url]
  9. Witam wszystkich po długiej przerwie, jutro napiszę więcej, dziś zapraszam do zdjęć z Parośli [url]https://picasaweb.google.com/soboz4/ParoslaWiosna2011#[/url]
  10. Tak, Cypis ma watek i nie wiem dlaczego go dostałaś, Cypis dość boleśnie i mocno mnie ugryzł, wcześniej chciał ugryźć pracownika schroniska, jest nieobliczalny, bardzo nie lubi dotyku, szczególnie przy łapach, brzuchu, nie toleruje zakładania szelek, prosiłam żeby nie dawać go wolontariuszowi zbyt młodemu.
  11. u Oli bez zmian, właśnie zwróciła śniadanie, parę kawałeczków indyka, jeszcze jest jedna opcja kandydoza układu pokarmowego nabyta wtórnie po antybiotykach
  12. To fakt, w czasie upałów Iga też nie najlepiej się czuła, staruszce Besi puszczaliśmy wentylator, żeby miała chłodniej. Szkoda, że nie widziałam jak Rulon bawi się w zapasy, Iga jeszcze nie bawiła się z psami, psy po przejściach niestety czasami nigdy się nie bawią, nawet młodziutkie. Misia miała rok jak ją zabrali rodzice, ale nigdy nie bawiła się patykiem, piłką czy z innymi psami, zawsze była na uboczu, ale stada pilnowała jak lwica...
  13. Nie, to objaw żołądkowo jelitowy, bo po podaniu leku p.wymiotnego ma trochę lepszy apetyt, no i wymioty i biegunka, poza tym silna leukocytoza.
  14. Na razie nie leci z niej woda, apetyt zerowy, karmienie strzykawką na siłę. Ale biegunki nie ma, ostatnio woda z niej poszła w nocy ze środy na czwartek. Jest słabiutka, na spacerku w jedną stronę bardzo ładnie, podbiega i widać że podoba się jej, gorzej z powrotem, okrążam w wersji minimalnej staw "Łąka" niestety to już obecnie za duża dawka dla niej. Jeżeli chodzi o grzeczność, to mieć takich 5 psów to i tak jakby żadnego się nie miało w porównaniu z czortem Roksią, trochę z Igą, jestem w szoku że piesek tak może słuchać, nawet szeptem zawołana "OLA" a Ola już jest przy nodze. Psy się nią zaczęły ostro interesować, Ola nimi też, tu ledwo chodzi, jeść nie chce ale amory by jej były w głowie... Ogólnie wszystkie tymczasy, które miałam były bardzo posłuszne (na pewno szok związany ze zmianą, stress) ale Ola gdyby nie brak łaknienia byłaby psem idealnym... Już 3 dni żadnego siusiu w domu!
  15. jak to się stało????
  16. Dostałam informację od Anety Motak o bardzo pilnym domu dla 2 jamników: matka długowłosa 11 lat - z rodowodem syn - 10 lat Wykastrowane Jamniki maja bardzo duża nadwagę, nie są w stanie wchodzić już po schodach, ich opiekunami byli starsi ludzie, pan obłożnie chory - przychodzi do niego opiekunka - nie chodzi, pani - parę dni temu dostała silnej demencji - nikogo nie poznaje, leży w pozycji embrionalnej, dziś ja dowożą do szpitala Ich opiekunka dotychczas opiekowała się wszystkimi, ale ma 5 miesięczne dziecko, które karmi piersią, próbowała oddać psy do schroniska, niestety chcą za każdego jamnika 1.000 zł, nie jest ich stać. Do wtorku jest w stanie się nimi zajmować, potem katastrofa - prośba o pomoc, telefon do opiekunki 605-347-366 Telefony do Fundacji SOS: [url]http://www.fundacjasosdlazwierzat.org/kontakt[/url] FUNDACJA S.O.S. DLA ZWIERZĄT 41-508 Chorzów - Maciejkowice ul. Antoniów 1 tel/fax 32 245 8106 Jarosław Motak: 722-394-522 Aneta Motak: 722-394-982 Monika Zbrzeźniak: 722-394-983 Adresy email w sprawach fundacyjnych lub sprawach adopcji: [URL="http://mailto:biuro@fundacjasosdlazwierzat.org/"][/URL] [EMAIL="biuro@fundacjasosdlazwierzat.org"]biuro@fundacjasosdlazwierzat.org[/EMAIL] [EMAIL="funndacjasosdlazwierzat@wp.pl"]fundacjasosdlazwierzat@wp.pl[/EMAIL]
  17. Dostałam informację od Anety Motak o bardzo pilnym domu dla 2 jamników: matka długowłosa 11 lat - z rodowodem syn - 10 lat Wykastrowane Jamniki maja bardzo duża nadwagę, nie są w stanie wchodzić już po schodach, ich opiekunami byli starsi ludzie, pan obłożnie chory - przychodzi do niego opiekunka - nie chodzi, pani - parę dni temu dostała silnej demencji - nikogo nie poznaje, leży w pozycji embrionalnej, dziś ja dowożą do szpitala Ich opiekunka dotychczas opiekowała się wszystkimi, ale ma 5 miesięczne dziecko, które karmi piersią, próbowała oddać psy do schroniska, niestety chcą za każdego jamnika 1.000 zł, nie jest ich stać. Do wtorku jest w stanie się nimi zajmować, potem katastrofa - prośba o pomoc, telefon do opiekunki 605-347-366 Telefony do Fundacji SOS: [url]http://www.fundacjasosdlazwierzat.org/kontakt[/url] FUNDACJA S.O.S. DLA ZWIERZĄT 41-508 Chorzów - Maciejkowice ul. Antoniów 1 tel/fax 32 245 8106 Jarosław Motak: 722-394-522 Aneta Motak: 722-394-982 Monika Zbrzeźniak: 722-394-983 Adresy email w sprawach fundacyjnych lub sprawach adopcji: [URL="http://mailto:biuro@fundacjasosdlazwierzat.org/"][/URL] [EMAIL="biuro@fundacjasosdlazwierzat.org"]biuro@fundacjasosdlazwierzat.org[/EMAIL] [EMAIL="funndacjasosdlazwierzat@wp.pl"]fundacjasosdlazwierzat@wp.pl[/EMAIL]
  18. Dostałam informację od Anety Motak o bardzo pilnym domu dla 2 jamników: matka długowłosa 11 lat - z rodowodem syn - 10 lat Wykastrowane Jamniki maja bardzo duża nadwagę, nie są w stanie wchodzić już po schodach, ich opiekunami byli starsi ludzie, pan obłożnie chory - przychodzi do niego opiekunka - nie chodzi, pani - parę dni temu dostała silnej demencji - nikogo nie poznaje, leży w pozycji embrionalnej, dziś ja dowożą do szpitala Ich opiekunka dotychczas opiekowała się wszystkimi, ale ma 5 miesięczne dziecko, które karmi piersią, próbowała oddać psy do schroniska, niestety chcą za każdego jamnika 1.000 zł, nie jest ich stać. Do wtorku jest w stanie się nimi zajmować, potem katastrofa - prośba o pomoc, telefon do opiekunki 605-347-366 Telefony do Fundacji SOS: [url]http://www.fundacjasosdlazwierzat.org/kontakt[/url] FUNDACJA S.O.S. DLA ZWIERZĄT 41-508 Chorzów - Maciejkowice ul. Antoniów 1 tel/fax 32 245 8106 Jarosław Motak: 722-394-522 Aneta Motak: 722-394-982 Monika Zbrzeźniak: 722-394-983 Adresy email w sprawach fundacyjnych lub sprawach adopcji: [URL="http://mailto:biuro@fundacjasosdlazwierzat.org/"][/URL] [EMAIL="biuro@fundacjasosdlazwierzat.org"]biuro@fundacjasosdlazwierzat.org[/EMAIL] [EMAIL="funndacjasosdlazwierzat@wp.pl"]fundacjasosdlazwierzat@wp.pl[/EMAIL]
  19. Nie brał, więc chyba wyniki nie wskazują, wskazują jedynie na silny stan zapalny, prawdopodobnie na tle zakażenia bakteryjnego, ale może też być i wirusowe, tak słyszałam...
  20. Bardzo ładne imię! Taki Twój nowy kwiatuszek!
×
×
  • Create New...