Jump to content
Dogomania

marra

Members
  • Posts

    5037
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marra

  1. [quote name='rozi']Ale wiesz o tym, że jak go oddasz, to się zamknie?[/QUOTE] A cicho tam ! ;) [quote name='dana'][B]Marra[/B], rozmawiałam ale nic z tego nie wyszło, przynajmniej na razie... Trudno będzie znaleźć taki domek, który byłby odpowiedni dla Dynia. Zapadł mi w serce i opowiadam o Dyniu ludziom, ale raczej nie pałają chęcią przygarnięcia psiego staruszka :-(. Trochę mnie nie było, bo wyjeżdżałam, a tu widzę, że kochany Dyniaczek zrobił postępy :multi:. Otwiera się coraz bardziej :multi:. Mądry, kochany, śpiewający piesek :loveu:.[/QUOTE] Niestety wiem jak to jest ze starszymi psami...dla mnie to jest niepojęte dlaczego ludzie je skreślają. Przecież to sama słodycz w dodatku w większości grzeczne, spokojne, niewiele wymagają...ale co zrobić, ludzie są dziwni ale ja wierzę że znajdzie się jakiś Dyniowy amator :). Wiecie co mnie wczoraj spotkało ?? KOSZMAR Podczas wieczornego spaceru z psami zauważyłam chodzącego właściwie bez sensu psiaka, przechadzał się między garażami dookoła, było widać dużą dezorientację, zdecydowanie nie wiedział po co i gdzie idzie...postanowiłam go złapać ale nie dał się, wlazł w krzaki nad rzeką i nie zauważył, że brzeg mu się kończy. Wpadł z impetem do zimnej wody ! Wiecie co ja przeżyłam ? on nie umiał wyjść, bo w tej rzece są około metrowe brzegi. Ciemno za przeproszeniem jak w d...., krzaki, godzina 22, czarny pies którego widać nie było i oprócz mojego Ciapka żywej duszy dookoła ! Jakby mnie ktoś zaciukał tam to nawet by mnie nie znaleźli :D w każdym razie wzięłam trzy głębokie wdechy, stoję i nasłuchuję...cisza, już myślę że może jednak faktycznie się wydostał bo nic nie słychać, już już mi przeszło przez myśl pójście do domu i nagle słyszę skomlenie kilkanaście metrów dalej, idę patrze jest, na szczeście dał radę podpłynąć do brzegu, zaciągnęłam mu pętlę ze smyczy i dawaj do góry. Na szczeście się udało ale było to straszne ! Wzięłam go do domu, okazało się że to ZNOWU starszy psiak, ma problemy ze wzrokiem i tylnimi łapami. Nie wiem czy komuś uciekł, czy wyrzucony ale ja już nie mam sił :( szukam dla niego bardzo pilnie tymczasu więc może ktoś ma jakiś pomysł ? [IMG]http://e-fotek.pl/images/54635866201092542029.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/81992485592962410802.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/13670074391702135029.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/04741433939421962625.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/36173971894102864400.jpg[/IMG]
  2. [quote name='Gosiapk']Ogon zadał do góry :smile: Nie tylko tak nisko między nóżkami.[/QUOTE] No właśnie zwykle rano z takim ogonkiem bryka :) [quote name='rozi']Ja myślę, że Ci zaufał, polubił i dlatego się otwiera. Uszy dodatkowo.[/QUOTE] :) mam nadzieję, że czuje się dobrze u nas :)
  3. [quote name='rozi']My wszyscy też będziemy ją pamiętać. Ja kiedyś dopuściłam do totalnego wyniszczenia mojego ukochanego kota, tak bardzo chciałam żeby był. Lekarz się za głowę złapał, kiedy wreszcie zaprosiłam go w celu przeprowadzenia eutanazji. Nigdy więcej nie zrobię tego błędu. Człowiek uczy sie właśnie na takich błędach, czasem za bardzo chcemy... [quote name='majka12741']Marta jesteś wielka, za to że wzięłaś Marę do siebie, że tak dzielnie się nią opiekowałaś, że zrobiłaś dla niej to wszystko i że dałaś jej godnie odejść kiedy przyszedł na to czas. To była słuszna decyzja. Wiem że ona na pewno też jest Ci za to wszystko wdzięczna. Marusiu kochana bądź szczęśliwa za TM {*} Dziękuję majka :( [quote name='phase']Też będę broniła Martę, tyle ile ona pomogła zwierzakom, wiele ludzi w ciągu swojego życia tyle nie uczyniło. Wierzę, że skoro Mara jest za TM to taka decyzja musiała zapaść i była przemyślana, a nie pochopnie zrobiona. Phase Tobie też dziękuję, bardzo mi miło. [quote name='bela51']Gdyby marra napisała od razu to co wczoraj i zamiesciła zdjecia Mary, pewnie wiele tych komentarzy by sie nie pojawiło. Zaskoczył nas wszystkich nagły zwrot sytuacji.Wiele z nas chciało pomagac suni, bo wydawało sie, ze jest jakas szansa, jesli nie na wyzdrowienie, to na spokojne zycie jeszcze przez jakis czas.:-( Jej los nas bardzo poruszył :-( Rozumiem, rozumiem że poczuliście się zaskoczeni. Wcześniej nie potrafiłam tego napisać. Cieszę się, że byliście tu ze mną na wątku. [quote name='Doda_']Mnie nie było od początku, ale wierzę że Mara miała świetną opiekę i dziewczyny zrobiły co mogły... Zapewniam, że zrobiliśmy nawet więcej :( Wierzcie mi, że codziennie o niej myślę. Żal serce ściska ale trzeba się zebrać i pójść dalej. Kochani, czy powinnam jeszcze Wam coś wyjaśnić ? może ktoś chce o coś jeszcze zapytać ? Jeśli nie to pozwolę sobie zamknąć ten wątek.
  4. Dynio znowu dziś rano radosny :)miło się go ogląda takiego zadowolonego, kiedy widział że zanoszę drugiemu psu jedzenie to brykał przy kojcu jakby chciał zawołać " ja też! ja też chcę! " :D zawsze chcę Wam nagrać jego radość ale nigdy mi się nie udaje. Dziś wyszło mi to: [url]https://www.youtube.com/watch?v=z4NWHxINNQM&feature=youtu.be[/url] :D Zdaje się, że Dyńskiemu doskwierały wcześniej te uchole bo teraz częściej je stawia do pionu i wygląda jak nietoperz :D
  5. [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-grFJVUggs_8/UyV0WQowzTI/AAAAAAAALc0/UrcWN7_WZ9o/s640/DSCF5628.JPG[/IMG] Przepiękna mina Żabci :) "jak mogli kazać mi z nim pozować..." zdecydowanie jest zniesmaczona ;)
  6. [quote name='phase']Jest u mnie jedna stajnia, która jak widzi, że znasz się na tym to wszyscy lecą w las. ;) Ale nie przepadam za tą stajnią, ma złą opinie i wcale się nie poprawia.. Dlatego nawet tam nie jadę.[/QUOTE] Hmmm no to zależy co znaczy "która jak widzi, że znasz się na tym to wszyscy lecą w las". Ciekawe jak się trzeba znać żeby puścili w ten las. Chyba laików nie puszczają ? jeśli tak to ja się nie dziwię, że mają złą opinię :D
  7. [IMG]http://e-fotek.pl/images/69244405222231828306.jpg[/IMG] A tutaj mamy minę typu "idź już babo do domu z tym aparatem" :D [IMG]http://e-fotek.pl/images/08680360065068078214.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/32098190263566127752.jpg[/IMG]
  8. [quote name='Gosiapk']A ja wiem, ale nie powiem :eviltong: (tylko nie mogę się dopatrzeć drugiej liczby/cyfry od drugiej osoby :hmmmm: )[/QUOTE] 22:D Dynio wczoraj towarzyski był bardzo, dzisiaj rano też. Śmigał z merdającą antenką, zauważyłam, że ten mały cwaniaczek jest najbardziej żywy kiedy jest głodny :) a podjeść to on sobie bardzo lubi. Krótko mówiąc - jeść, spać, siku :D tyle jesli chodzi o Dyniowy plan dnia :P A KUKU ! :) [IMG]http://e-fotek.pl/images/37749474377327035174.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/33022303095377884487.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/06365540217447753940.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/15338294857868892648.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/76329265138371055120.jpg[/IMG]
  9. [quote name='rozi']oraz drugi los, nie powiem od kogo.[/QUOTE] Nie mów :D
  10. [quote name='bric-a-brac']Nieśmiały, ale nabiera zaufania. Przesłodki jest Dyniaczek! I w ogóle to imię do niego pasuje idealnie, prawda?[/QUOTE] Oczywiście ! ;) sama się pochwalę ;) [quote name='rozi']Uprzejmie donoszę, że Dyński ma los od[B] bric-a-brac[/B] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/251588-***-Lotto-z-Plusem-2-***-na-karmę-i-leczenie-staruszków-w-BDT-***-do-22-marca[/URL][/QUOTE] Dziękujemy baaaardzo :)
  11. I niech mi ktoś powie czy tak wygląda pies, który jeszcze ma siłę walczyć ?
  12. Tutaj jest kilka zdjęć Mary na kilka dni przed śmiercią oraz na dzień przed śmiercią. Myślę, że nie muszę tłumaczyć które są które. nie chciałam ich tu pokazywać bo widok nie jest miły.
  13. [quote name='Goshia']W swoim psim serduszku na pewno była Ci wdzięczna za wszystko. Współczuję. Dziękuję za dobre słowo. [quote name='bela51']Jak mogłiscie ??? Jeszcze pare dni wczesniej pisalas cos całkiem innego Bo jeszcze parę dni wcześniej naprawdę wierzyłam, że coś można zrobić. A może już wtedy sama siebie oszukiwałam ? [quote name='bric-a-brac']Tutaj jej psi ogon się nie cieszył. Może teraz bez bólu merda... Współczuję trudnej decyzji. Dziękuję. [quote name='Katarzyna Starkiewicz']szkoda, naprawdę szkoda liczyłam na to badanie, że cokolwiek wyjaśni pośpiech jest złym doradcą Jaki pośpiech ? eutanazja była brana pod uwagę już dużo wcześniej czego nie ukrywałam na wątku, wystarczy przewertować strony. Nie wyobrażam sobie zadecydować o życiu lub śmierci żywej istoty w pośpiechu… [quote name='beataczl']powalil mnie tytul....cala sie trzese ja tez liczylam na dalsze badania moimo wszystko,przeciez neurolog rowniez byla zdania,ze za wczesnie by Mara odeszla ,ze jeszcze cos mozna zrobic Mara...(*) Bardzo proszę czytajcie ze zrozumieniem. Wizyta u P. Olender była 25 lutego b.r. i WTEDY nie było wskazań do eutanazji, zastosowaliśmy więc leczenie zgodne z zaleceniami, byliśmy w stałym kontakcie telefonicznym z panią naurolog, podawałam leki wg. wskazania z kilkoma zmianami po konsultacjach w związku z brakiem reakcji. [quote name='bela51']Ciągle nie moge przejsc do porzadku dziennego nad jej smiercia. Z Twoich wypowiedzi wynika, ze decyzja o uspieniu Mary była suchą kalkulacją. Jesli sie myle, to napisz prosze, co zadecydowało , o tym ? Co wydarzyło sie przez te 2 dni ? Bardzo mi przykro, że uważasz decyzję o uśpieniu Mary za suchą kalkulację. Dla mnie to była żywa istota i decyzja tak poważna w moim rozumieniu nie może być „suchą kalkulacją”. [quote name='SabinaL']Dlaczego psy sa usypiane mimo, ze jest szansa na to zeby im pomoc? w ciagu ostatnich paru tygodni czyta sie o tym na dogo bardzo czesto.W przypadku Mary wet nie widzial przeciez wskazan do eutanazji, wiec dlaczego mimo wszystko zostala usmiercona? Tutaj również poproszę Cię o czytanie ze zrozumieniem. Gdyby takowa szansa istniała z pewnością wykorzystalibyśmy ją. [quote name='bric-a-brac']Nie mogę przejść obojętnie wobec słów rzucanych pochopnie, mimo, że od jakiegoś czasu marra nie ukrywała faktu rozważania eutanazji, z braku efektów leczenia. Sama kiedyś podjęłam decyzję o uśpieniu mojego 19letniego wtedy psa, więc nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mi wtedy tak bezpodstawnie coś próbował imputować. To jest ZAWSZE trudna i bolesna decyzja. Na podstawie wątku i zdjęć nie sposób obiektywnie ocenić sytuacji na tyle, by potępiać decyzję eutanazji. Przytoczę jeszcze dwie wypowiedzi, które chyba niektórym jednym uchem wpadły, drugim wypadły. A były wg mnie kluczowe i ważne. Marra, moim subiektywnym zdaniem podjęłaś szalenie trudną, ale słuszną decyzję... A tu jest tylko dogomania... Tak to prawda, tu jest tylko dogomania ale nie mam pretensji do osób, które takie wątpliwości mają, choć niektóre słowa dosyć mocno ranią. Dziękuję za dobre słowo. [quote name='FLY']maraa bardzo mi przykro, że tak się to skończyło, widziałam jak dzielnie walczyłaś o tą suczkę, którą pewnie wiele osób spisałoby na straty na starcie. Niestety, nie zawsze da się wygrać Co do reszty wypowiedzi - przeczytałam je z zażenowaniem, naprawdę dziewczyny powinnyście się wstydzić. W jakim stanie powinna być Mara żeby jej uśpienie było przez Was zaakceptowane jako słuszne? Powinna wyć z bólu, nie móc się podnieść i za przeproszeniem rzygać krwią? Badania - zostało wyjaśnione na wątku co ma dać tomografia kosztująca 700zł. Albo nie da nic (czyli nie wykaże żadnych zmian, co jest myślę dość prawdopodobne, więc będziemy w punkcie wyjścia) albo da pewność, że Mara ma nieuleczalne guzy, zmiany w mózgu. Czyli de facto tomografia jest dla nas ludzi, żeby mieć jakieś szanse na pewność że nic nie można zrobić. To nie jest diagnostyka, która ma określić sposób leczenia! Jeśli by wyszły zmiany w mózgu to przecież nie zrobiono by Marze operacji... Ktoś napisał, że decyzja była zimną kalkulacją. Myślę, że gdyby maraa kierowała się zimną kalkulacją nie włożyłby setek złotych w ratowanie starej, zaniedbanej, bezdomnej suki po poważnym wypadku! Ale owszem, na pewno kiedy podejmowała decyzję starała się myśleć racjonalnie. Niestety dorosłe życie wymaga podejmowanie dojrzałych decyzji, nawet jeśli są trudne. I trzeba czasem zrobić coś, chociaż "nie chcę" i chociaż jest smutno. A przede wszystkim trzeba myśleć o dobru zwierzęcia. Jaką przepraszam Wy widziałyście szanse dla Mary? że może jej samo kiedyś przejdzie? Była pod opieką kilku weterynarzy, wydaje Wam się że przez 2 miesiące opiekunka jeździła z nią i się angażowała, a nagle jej się 2 dni temu odechciało, postanowiła przerwać sobie leczenie i uśpić psa bo jej się znudziło? Aha, i jeśli wet nie widziałby wskazań do eutanazji to by psa nie uśpił bo nie wolno mu tego robić. Opiekunka pisała wiele razy, że wskazań do eutanazji nie było na początku. Zostało wdrożone leczenie i to nie jedno. Proszę powiedzcie co byście chciały dalej robić? Fajnie jest przelać 30zł i mieć poczucie dobrze spełnionego obowiązku, że ratujemy kochaną Marę i robimy dobry uczynek. I jak ktoś mógł się okazać tym złym i to popsuć i Marę uśmiercić. maraa mam wielką nadzieję, że ani trochę się nie przejęłaś słowami, które tu dziś padły... Niestety nie jestem aż tak gruboskórna żeby się nie przejąć ale tak jak napisałam powyżej staram się wszystkich zrozumieć. Twoja wypowiedź FLY jak zawsze trafia w samo sedno, jest bardzo racjonalna i budująca dla mnie choć wzruszyłam się czytając. Dziękuję Ci za to. „W jakim stanie powinna być Mara żeby jej uśpienie było przez Was zaakceptowane jako słuszne? Powinna wyć z bólu, nie móc się podnieść i za przeproszeniem rzygać krwią?” Takiego właśnie stanu z wszystkich sił chciałam uniknąć, dlatego w poprzedniej wypowiedzi napisałam, że pozwoliłam Marze godnie odejść bo za życia była pewnie elegancką damą… [quote name='Goshia']Błagam, dajcie spokój. Tylko opiekun może powiedzieć, czy dalsza walka ma jakikolwiek sens. Zostaje tylko rozpacz wobec cierpienia i bezsilności medycyny. [quote name='Doda_']jejciu.. a ja chciałam zrobić jej bazarek. wierzyłam, że wyjdzie z tego. przeciez miala byc tomografia... wczesniej byla prosba o pomoc w uzbieraniu pieniazków na ten cel... Była…to może zacznę od kilku słów odnośnie tej nieszczęsnej tomografii. Tomografia to głównie był mój nacisk ponieważ wprost lekarzowi nie potrafiłam powiedzieć, że się poddaję. Chciałam jeszcze coś zrobić, jeszcze spróbować , upewnić się…ale własnie w ciągu tych kilku dni kiedy brzydko mówiąc uciekłam z tego wątku zaczęła do mnie docierać rzeczywistość, usiadłam przy Marze i zapytałam siebie „co ty Marta robisz do cholery ?”. Ludzie dookoła mi sugerowali, że należałoby już pomóc Marze odejść poczynając od lekarza prowadzącego. Mój tata, który przecież widywał ją codziennie, wyprowadzał podczas mojej nieobecności sugerował uśpienie a ja się wściekałam, że jak może, że to przecież nie czas…co się działo w mojej głowie wtedy ciężko opisać. Następna była koleżanka, która pomagała mi za każdym razem w transporcie Mary, byłyśmy razem u P. neurolog widziała ją kilka dni przed śmiercią i pierwsze co powiedziała na jej widok – „to już nie ma sensu”. W jej oczach Mara zmieniła się na gorsze niestety, osłabła, była bardziej zdezorientowana, schudła. Po prostu widziała coś, czego ja już nie zauważałam… Z rzeczy bardziej fizycznych to Marunia nie bardzo chciała już jeść a przecież wcześniej to właśnie jedzenie sprawiało, że stawała się żywsza i zarazem nerwowa, za to bardzo dużo piła, siusiała pod siebie, zdarzało jej się zrobić kupę na posłanie lub w pomieszczeniu, była dużo słabsza, miała większe trudności ze wstawaniem. Nie wybaczyłabym sobie gdybym dopuściła do stanu kiedy Mara nabawiłaby się odleżyn, choć za każdym razem myłam ją szmatką i wodą, bo przecież mocz i kał chcąc nie chcąc zawsze gdzieś na sierści zostanie. Musicie pamiętać, że to starszy pies, dużo gorzej znosi leczenie niż młodziak. Natomiast gdybyśmy nie chcieli jej pomóc, dawno zostałaby poddana eutanazji a przecież zabrnęliśmy tak daleko z leczeniem, zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy żeby jej pomóc i na co pozwala nam medycyna weterynaryjna. Był to pierwszy pies w moim życiu o którym sama musiałam zdecydować czy ma żyć…brakuje mi jej na każdym kroku i choć nigdy nie okazała mi uczucia, za każdym razem chcę do niej wejść zobaczyć czy śpi, przypomina mi się, że przecież trzeba podać Marze leki…że trzeba ją wyprowadzić…nakarmić. Chcę jeszcze żebyście wiedziały, że kiedy podjęłam decyzję o eutanazji kamień spadł mi z serca i poczułam ogromny spokój i słuszność decyzji. Wątpliwości mnie opuściły. Życzę każdemu kto musi podjąć taką trudną decyzję takiego spokoju i akceptacji. Nigdy jej nie zapomnę.
  14. Z żalem i ogromnym smutkiem informuję, że Mara odeszła za TM. Dziś rano została poddana humanitarnej eutanazji, decyzja nie była łatwa ale jedyna słuszna. zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy aby podarować jej dobrą, radosną i ciepłą starosć...nie udało się, Mara sama przestała walczyć i należało pozwolić jej godnie odejść. Mam nadzieję, że choć trochę zapamięta człowieka z tej dobrej strony a przed wypadkiem żyła w godziwych warunkach. Odeszła bardzo spokojnie, praktycznie we śnie tak jak chciałam i tak jak ona by tego chciała. Ja czuję spokój i wiem, że to była dobra decyzja-to dla mnie bardzo ważne. Chciałabym wszystkim podziękować za okazaną ogromną pomoc finansową przede wszystkim ale nie tylko, tę duchową także, za rady i dobre słowo. Bez tych pieniążków nie dalibyśmy rady w ogóle z leczeniem, dzięki temu mogliśmy podjąć próbę o jej lepsze życie. Zakończyła sie porażką ale widocznie tam na górze ktoś bardzo potrzebował dobrej duszyczki...
  15. [quote name='phase']Ta.... na rowerze, samochodem i autobusem. :roll: Musiałabym jechać poza miasto, do naprawdę super stajni, żeby pojeździć, ale co to za jazda w kółko, a nie w terenie..[/QUOTE] Aaa no już myślałam, że coś mi umknęło :) Phase wiesz ile ja musiałam wyjeździć kółek żeby w teren pojechać ? miliard :) nie zniechęcaj się, nikt normalny nie puści Cię w teren na pierwszej jeździe ani na 10 i 20 też nie :D
  16. [quote name='jotpeg']na ale to chyba nie było oznaką zadowolenia :lol: jest w nim coś bardzo kruchego i wzruszającego :iloveyou: co do bogactwa, to mam sąsiadkę, która mawia: a co u mnie kraść? Przecież ja mam "tylko" koty... tak więc pokrewnych dusz jest trochę, Marra, tylko nie rzucają się w oczy :cool2:[/QUOTE] Oj nie, zdecydowanie to była oznaka niezadowolenia ;) [quote name='reksio7']szkoda ze jest tak daleko, chetnie wzieła bym go na spacerek[/QUOTE] Dyniaczek prosiaczek nie chodzi na spacerki ponieważ nie umie chodzić na smyczy :) [quote name='dana']Rozmawiałam z kimś z rodziny o Dyniu. Zobaczymy :roll:. [B]Marra[/B], ale ten wet musiał mieć minę ;). Chyba jeszcze nie widział takiego śpiewającego ;) psa. Dla mnie to Dynio grucha, śpiewa, gada, cudo kochane :loveu:.[/QUOTE] Rzeczywiście wet się uśmiał z naszego burczysława :) mam tylko nadzieję, że te burczenie to nie oznaka bólu z niewiadomego źródła, bo zdarza mu się też burczeć w samotności. Jakby z takiej bezradności ? sama nie wiem jak to określić. Dana powiedz coś więcej z kim rozmawiałaś o Dyniu :) tylko pamiętaj, że Dyniaczek nie umie chodzić na smyczy, najlepiej dla niego domek z niewielkim ogródkiem, myślę że nigdy w mieszkaniu nie mieszkał i może mieć trudnosci w utrzymaniu czystości. Pozatym muszę się Wam pochwalić, że Dynio dziś rano polizał mnie po ręce:loveu:NA NA NA NA NA, nie Was tylko mnie :eviltong: HAHA i to nie raz i nawet nie dwa a TRZY RAZY!!! :cool1::cool1::cool1:8)8)8)
  17. Podniosę Cię mój Dyniaczku chłopaczku :)
  18. To rzeczywiście przykre z tym Goskiem, że też żaden miłośnik rasy jeszcze go nie wypatrzył :( ale może nie wszystko stracone. A w weekend deszcz :(
  19. [quote name='phase']Ale mi narobiłaś ochoty na taką konno przejażdżkę. :)[/QUOTE] Jeździsz ?:razz:
  20. [IMG]http://e-fotek.pl/images/24710485884253810200.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/86470260541591275968.jpg[/IMG]
  21. [IMG]http://e-fotek.pl/images/35303887216024295178.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/08098538653159726815.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/33739802074538346704.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/31255801509925033269.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/25272506470496693281.jpg[/IMG]
  22. Trochę śląskiej, niedzielnej wiosny z innej perspektywy :) [IMG]http://e-fotek.pl/images/60847833021817037351.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/55751919763747573686.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/61556588340897400573.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/80196572565953090186.jpg[/IMG] [IMG]http://e-fotek.pl/images/82234026103916329530.jpg[/IMG]
  23. [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-J1JzQ9vIBjk/Uxm1IyZYrdI/AAAAAAAALB0/FBlf2IfH0Ro/s640/20140213_124211.jpg[/IMG] A mój Bobulek też tak śpi:loveu: :D :D :D ale nie długo bo wszystko ją boli i niewygodnie jej. Widziałam zdjęcia Goska, kurcze postarzał się chłopak :( [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-wDdu52tTmBQ/Ux3cUKM0-LI/AAAAAAAALPA/sfceCUfjFeI/s640/20140308_142405.jpg[/IMG] Słuchaj Phase, mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia - może zamienimy się ojcami na tydzień, może dwa ? hmmm ? Dogadamy się jakoś ?:cool3:
  24. [quote name='dana'][B]Marra[/B], ja ten filmik będę jeszcze :D oglądać. Pokazałam ten filmik mężowi, też się wzruszył. A takie teksty też przerobiłam :D. Że przecież na pewno zabrałam komuś psa, że był czyjś... Ale na pytanie, jak to możliwe, że czyjś :shake: pies był głodny, wychudzony, że biegał sobie bez opieki na mrozie, nie miał nawet obroży, nie mówiąc już o adresówce, to już nie uzyskałam odpowiedzi. W przypadku naszego Murzyniaka, robiliśmy różne ogłoszenia i ... nic. Gdyby mnie zginął pies, szukałabym na pewno. Sąsiadowi z mojej wsi zginęły z ogrodzonej :-o posesji dwa psy. Wsiadł na rower i objeździł całą okolicę, szukając swoich psiaków :lol:. Można byłoby szukać tego Dyniowego domu, tylko ... w jakim celu ? Żeby znowu gdzieś latał po drogach :shake: ? Nie musisz mieć żadnych wyrzutów sumienia, wręcz odwrotnie, pewnie uratowałaś :loveu: małemu Dyniowi życie. A co do wsi, to mieszkamy na wsi i to nie jest takie nagminne, że psy biegają samopas, chociaż się zdarza... Bywa pewnie różnie. Gadaj :lol: z Dyniem, takie rozmowy czasem wnoszą więcej, niż wszystkie bardzo mądre dywagacje z ludźmi :D. Kochany Dynio :loveu:.[/QUOTE] A to nawet budujące że w Twojej wsi psiaki nie latają samopas, aż miło się czyta :) Osobiście nie wyobrażam sobie zaginięcia któregoś z moich psów bo jestem od nich uzależniona i są moim jedynym bogactwem, w sumie to nic więcej nie mam :D Raz mi tymczas zwiał bo nam petardę odpalili niedaleko ale trafił sam do domu, trwało to niecałe 10 minut a ryczałam jak bóbr myśląc że już go nigdy więcej nie zobaczę :) EDIT: szkoda że nie słyszałyście jak on gadał u weta podczas czyszczenia ucholi :) ojeju ależ on się naburczał :D
×
×
  • Create New...