A tam cioteczki-jak to mowia "nie liczy sie plec,licza sie uczucia"hehe:)
Cudnie,ze sie udalo i psinki trafily do Czarodziejki:)
Kurcze,musze moj paczkowy karton powiekszac:)
Miziam wszystkie staruszki:)
Odpisala mi Ania-odnosnie p.Marka z Bogatyni-napisala mi,ze ma on niejeden dyplom.Pracowal w Czechach i Polsce.
Napewno bidula nie zna lagodnego dotyku reki i poglaskania...
Trzymam psino kciuki za Ciebie!
Azorku....bedzie dobrze...czas goi rany.Wyobrazam sobie jak Wam smutno....:(
Paczku,a Twoj numer juz sie nie pokazuje....i gdzie mam paczuszke w sierpniu slac...Jak tu ani adresu ani telefonu...:)