-
Posts
158 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by rctr
-
---> nuleczka Widok na Jurę z Biakła jest cud malina, na całe 360 stopni ! Byłem kiedyś z pupilem w Rezerwacie Sokole Góry w połowie października jak wracaliśmy z wypadu na Pilsko i Babią Górę. Faktycznie, bardzo urokliwe miejsce - jest gdzie chodzić. I powiem, że zrobiło na nas pozytywne wrażenie, mimo iż dzień wcześniej staliśmy o niebo wyżej, na Diablaku. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
-
---> LadyBell Nie wydaje Ci się, że Tatry to nie miejsce dla psa ? Obojętne, czy niskie, czy wysokie ? Czy nie szkoda Ci zwierzaka, bez znaczenia czy waży 5 czy 55kg ? Pomijam fakt zakazu wprowadzania (w tym i wnoszenia) psa w pewne regiony, co powinno być dla wszystkich psiarzy oczywiste. Wiesz, poza tym nie wszyscy turyści lubią być uszczęśliwiani na trudnym szlaku obecnością piesia, obojętne nawet, jakby to on nie był milusi. Zatem skoro zakładasz "no ale bez psa się nie ruszę", to proponuję zastanów się nad weryfikacją kierunku wędrówki ku bardziej przyjaznym dla Was rejonom gór. A jest w czym wybierać. Ja tak z moim pupilem zawsze czyniłem (nic na siłę) i wierz mi, przeżyliśmy wspólnie "na wysokościach" wiele pięknych chwil. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
-
-> filodendron Poza marszem trzymałem te specyfiki w lodówce, zaś na wędrowanie zawijałem je w jakąś małą torbę termiczną, by zbytnio ich nie podgrzewać. Zresztą my zawsze wybieraliśmy taki czas na wedrowanie, by w górach nie było cieplej jak 15 stopni. Łatwiej wtedy i przyjemniej było wędrować, zarówno mnie jak i memu pupilowi. Poza tym masz rację, tylu gadzin co w Beskidzie Śląskim na szlaku, to ja nigdzie nie widziałem. Istny wysyp. Można by rzec, że raz po raz czmychały mi spod buta w jagodziny. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
-
Ale się zrobiło jadowito ;) Lecz temat faktycznie nie jest śmieszny. My zawsze przed wyjazdem w dzikie odstępy zaopatrywaliśmy się w strzykawki z zestawem środków przeciw wstrząsowych. Tak nas zawsze wyposażała przed wyprawą nasza p. weterynarz. Niestety nie pamiętam co to za cuda były (zapytacie o to swoich wetów), lecz postępowanie po ukąszeniu miało być zawsze to samo, podać zastrzyki i możliwie najszybciej zejść ze szlaku do weta. Chociaż różne psy różnie reagują. Mój o słusznej masie miał ponoć dużą szansę sam pokonać toksynę. Całe szczęście nigdy nie było nam dane tego sprawdzić. Zawsze wędrowaliśmy spięci linką, chcąc nie chcąc wpatrywałem się w ścieżkę przed moim pupilem, by ewentualnie w porę zareagować. Nie raz spotkaliśmy gada, lecz wtedy o dziwo mój pupil zatrzymywał się w bezpiecznej odległości, odwracał głowę i jaby chciał mi dać do zrozumienia, że przed nami jest coś groźnego. Jakoś zawsze rozwaga brała u niego górę przed ciekawością (czy to żmija, dzik, jeleń, a raz nawet miś). Natomiast jak szedł luzem, to już za mną, zatem gadzinę brałem na siebie ;) Grazia wspomina o zestawie "Aspivenin". W przypadku psa nistety się nie sprawdzi, bowiem w prawidłowym zastosowaniu będzie przeszkadzać sierść (w przyłożonej do skóry końcówce powinno się wytworzyć podciśnienie, zaś sierść powoduje nieszczelność). No chyba, że ekspresowa "depilacja". Dla ludzi polecam, z tym że w aptece drogo, dużo taniej można upolować zestawik na serwisie ukcyjnym, którego nazwy nie wspomnę ;) Zatem życzę jak najmniej "zygzakowowatych" szlaków, bądźcie ostrożni, pozdrawiam - wędrujący z czernyszem.
-
-> grazia60 Gratulacja dla dzielnego Reksia i jego Pani. Mam nadzieję, że po kontuzji nie ma już śladu. Karkonoskie kamieniste ścieżki nie są zbyt przyjazne dla małych łapek. Mój nieźle sobie tam radził, cóż "szerokie podstawy", lecz trud wędrówki zapewne odcisnął swój ślad, chociażby w stawach biodrowych (waga psa) co dziś niestety wychodzi. Ale nigdy nie zapomnimy izerskich "bordowych" strumyków, malowniczej Polany Izerskiej, leniwie płynacej Izery, "bitwy" z podhalańczykiem przy Stacji Orle - on tez nie zapomni ;), karkonoskich wodospadów, przepastnych Śnieżnych Kotłów, wyczerpującego podejścia Jarem Łomniczki na Równię pod Śnieżką oraz wdrapywanka na Śnieżkę "po łańcuchach" i oczywiście bajkowych plenerów Kotła Małego Stawu. Pozdrawiam - wędrujący z czernyszem
-
Witajcie, po długiej nieobecności. Cóż, Gorce, choć nie tylko - widać łatwiej dorwać zdyscyplinowanego turystę z ułożonym psem niż pędzącego szaleńca na kołach lub gąsiennicach (tak, tak, zimą sanie motorowe to plaga). Tak jest w górach i tak jest w lasach. I nic na to nie poradzimy, że m.in. dyrekcja GPN tak postanowiła. Ja już wielokrotnie rozmawiałem z różnymi dyrekcjami innych parków, wszyscy zasłaniali się ustawą i zbywali mnie niechęcią wytłumaczenia powodu swojej decyzji. I prawdę mówiąc nie muszą, oni mają swoje racje (ochrona przyrody), a my swoje, chyba jednak mniej istotne, jednostkowe. A zatem trzeba to jakoś pogodzić. My mieliśmy tę przyjemność, że przewędrowaliśmy całe Gorce w maju 2009, kiedy jeszcze nie było zakazu. Z Przełęczy Przysłop, przez Kudłoń, Czoło Turbacza do schroniska, następnego dnia koło przez Bukowinę Miejską, Stare Wierchy, Obidowiec i Turbacz, kolejnego dnia powrót do punktu wyjścia przez Jaworzynę Kamienicką i Gorc. Ale nie załamujcie się, zawsze jest jakieś wyjście, np. z Rabki można iść pięknym szlakiem przez Maciejową, Stare Wierchy i szczyt Turbacza aż do samego schroniska. Spójrzcie na mapę, idziemy co najwyżej na granicy parku, a tam nam wolno wędrować z psem, sam szczyt Turbacza czy schronisko są już poza granicami GPN. Zawsze jest jakieś wyjście. Nie ma co załamywać rąk czy łap. Inny przykład ? Babiogórski Park Narodowy. Absolutny zakaz po polskiej stronie. Zaś po słowackiej zero problemu. Już wcześniej pisałem na ten temat. Cudo szlak (żółty) na sam szczyt Diablaka od schroniska Slana Voda, dalej niebieskim (słowackim mimo że to ten sam co polski zielony i czerwony) przez Przełęcz Brona na Cyl i powrót czerwonym do schroniska. Cisza, spokój, zero "klapkowiczów" i innych krzykaczy. Zatem nie załamujcie się, zawsze jest jakieś wyjście (dla parko-lubnych Karkonoski PN, PN Gór Stołowych, Magurski PN, Świętokrzyski PN) czy jakaś inna ciekawa, legalna alternatywa (Góry Izerskie, Masyw Śnieżnika, całe i wszystkie Beskidy). Niestety my już nie zawitamy na "intensywne" szlaki, wiek mojego przyjaciela już nie pozwoli nam na długie wspólne wędrowanie (np. przez dwa Beskidy - od Przełęczy Glinne przez Pilsko, Wielką Raczę, Zwardoń, Barania Górę, Skrzyczne po Bielsko Biała - 100 km - polecam, jest gdzie spać i wędrować z psem i to bez zakazów). Dla mojego przyjaciela nadeszła turystyczna emerytura i czas oszczedzać mu siły oraz ... stawy. Zatem teraz będę się z moim kumplem wyłącznie relaksować na krótkich dystansach bez specjalnych przewyższeń i z ciekawością obserwować Wasze poczynania i realcje z wędrówek. Pozdrawiam Wszystkich na dwóch i czterech - wędrujący z czernyszem.
-
-> Agaszka Ten opis, to taki nasz tekst pożegnalny, wielokrotnie dzieliłem się spostrzeżeniami ze szlaków, teraz czas na innych ... a zatem jakby ktoś zamierzał wybrać się z piesiem do Parku Narodowego Gór Stołowych, to informuję że można tam wprowadzić pupila ale tylko w kagańcu i na smyczy. Za wejście czworonoga na teren parku nic się nie płaci. Uwaga - lepiej psa nie spuszczać, liczne szczeliny i urwiste krawędzie dla rozbrykanych pupili mogą stanowić poważne niebezpieczeństwo. Ponadto proszę pamiętać o zabraniu zapasu wody dla naszego piesia, bowiem teren ten nie obfituje w żadne strumienie. I tak, poniżej przedstawiam kilka propozycji ciekawych szlaków w samym parku i okolicy. Zaznaczam, że starałem się by szlaki były zapętlone, starty i mety na parkingach: 1. Błędne Skały (niezła gimnastyka i niezły tłumek) 2. Radkowskie Skały i Baszty (parking Stroczy Zakręt, cisza i spokój) 3. Szczeliniec Wielki (podejście od drugiej strony Karłowa, brak tłumku, powrót na parking przy drodze do Pasterki na około Szczelińca Małego), w samym labiryncie tłok 4. Wielkie Torfowisko Batorowskie (płaski szlak na około "ukrytego" rezerwatu, pustki na szlaku) 5. Białe Skały (w jednym miejscu pies nie podejdzie, skała za wysoka, dla ludzi belka-drabinka o szer. 20 cm z wyciosanymi stopniami, pupilkowi trzeba pomóc), Skały Puchacza, Narożnik, Fort Karola, (generalnie brak żywej duszy) 6. Skalne Grzyby (od parkingu w Batorówku można wytyczyć sobie szlak w kształcie ósemki) trochę ludzi się spotyka 7. Czechy (paszport dla psa!) - Teplickie Skały (odradzam stanowczo wciąganie psa na Zamek Strmen - schody, schody, schody ...), zależy od pogody, czasem pustki, czasem ludzi więcej 8. Czechy - Adrszpaskie Skały (są pochyłe drabinki, zatem psy nieobyte z tego typu utrudnieniem mogą mieć kłopoty, a nie zawsze uda się im przejść obok), na pływanie łódką po jeziorku wpuszczane są pieski do 30cm wysokości, nam udało się popływać (72cm w kłębie i 60kg w barach ;), trzeba podejść na przystań końcową, może "operator łódki" zabierze) poza tym za wprowadzenie psa do Skalnego Miasta się płaci, dostając w zamian torebkę, wiadomo na co. Czesi puszczają psy luzem, ale my szliśmy zdyscyplinowani. W Adrszpaskich generalnie trochę ludzi jest, ale bez przesadnego ścisku 9. Czechy - Broumovske Steny: Hvezda, Kovarove Rokle i powrót szlakiem przez Supi Hnizdo, totalny luz na szlaku 10. Czechy - Broumovske Steny: (z Pasterki) na Bozanowski Spicak i Junacką Vychlidkę i z powrotem, na szlaku nie spotkasz żywej duszy Zaś dla tych co nie lubią się szczególnie przemęczać, proponuję krótki wypad (z parkingu 10 min.) do Fortu Karola niopodal Karłowa, doskonały plener na sesję zdjęciową dla naszego pupila na tle Szczelińca Wielkiego. A jak ktoś przejeżdża niedaleko Wrocławia polecam na deser wpaść do Sobótki i skoczyć na Ślężę (lekki tłumek), a z Przełęczy Tąpadła na Radunię (puściutko). I to by było na tyle, pozdrawiam wszystkich piesiołazów, do zobaczenia na szlaku lub na naszej stronie - wędrujący z czernyszem.
-
-> Agaszka Proponuję Ci Karłów - idealny punkt do wypadu na wszystkie "stołowe" szlaki, jak również na czeskie Broumowskie Ściany i odległe Skalne Miasto. Sprawdzone "psie" kwatery w sercu Parku Narodowego: [B][URL="http://www.sudety.info.pl/zacisze"]Zacisze[/URL][/B] Karłów 25 57-353 Karłów tel. 748733814 [B][URL="http://www.sudety.info.pl/domekwlesie"][SIZE=2][COLOR=#00007b]Domek w Lesie[/COLOR][/SIZE][/URL][/B] Karłów 1 57-353 Karłów tel. 748733811 Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
-> Junka "Bieszczady ... bo nie mam czasu dzwonić i się pytać gdzie z psem można ..." - odpowiem krótko, by nie zabierać Ci czasu. Możesz wejść na każdy szlak bieszczadzki z wyjątkiem tych przebiegających w obrębie Parku Narodowego (pkt. 8 regulaminu - "Wprowadzanie psów na obszar parku dozwolone jest wyłącznie w obszarze ochrony krajobrazowej. Zabrania się wprowadzania psów na szlaki turystyczne i ścieżki przyrodnicze, za wyjątkiem odcinków prowadzących wzdłuż dróg publicznych."). Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
-> nuleczka "... Wchodziliśmy na Szczeliniec Wielki, tam pies musiał na smyczy, bo niebezpiecznie, Błędne skały tez na smyczy. Ale jak tylko się dało to biegała luzem ..." No i mnie skręciło - pies nie musiał, a powinien być prowadzony na smyczy ! A dlaczego ? Nie dlatego, że niebezpiecznie (choć też), ale dlatego, że to jest PARK NARODOWY ! Zatem proszę na przyszłość, trochę szacunku dla przyrody i dla innych psiarzy. Później się dziwisz i inni też, że nie można wprowadzić psa, tu czy tam. Jak myślisz, dlaczego ? Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
Informuję, że my znikamy na jakiś czas w dzikie odstępy. Jakby ktoś miał pytania z tematyki piesiowo-górskiej, zapraszam do pisania na PW. Jak to mówią "internet jest wszędzie", zatem w miarę możliwości sygnałowych odpiszę. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
---> LadyBell Na temat noclegów po czeskiej stronie nie wypowiem się. Nie mieliśmy przyjemności tam nocować. Większość schronisk ma raczej profil hotelowy, a my nie jesteśmy aż tak wymagający. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
-> LadyBell Czeskie Karkononosze są równie piękne jak nasze i warte zobaczenia. Polecam Wam zerknięcie na Śnieżkę od drugiej strony (zupełnie inna góra) oraz zejście do Obri i Modry Dul i powrót przez Zródło Upy do punktu wyjścia przy Śląskim Domu. Inna kombinacja to w pobliżu Szrenicy i warte zobaczenia Źródło Łaby, Labski Dul z wodospadami Labskim i Panczawskim i powrót przez Harrachowy Kameny (Kotelni Jamy). Co do trudności powyższych, podobnie jak u nas, z tym że szlaki są lepiej utrzymane. Zaś co do podejścia naszych sąsiadów do psich turystów, hm, to zupełnie inna bajka niż w naszym kraju. My mamy same pozytywne odczucia i doświadczyliśmy wielu dowodów sympatii, także ze strony licznie wędrujących po Karkonoszach turystów niemieckich. Tylko pamiętajcie o paszporcie, wprawdzie jesteśmy w Unii i nie ma granic ale psiaki powinny posiadać chip oraz paszport z aktualnym szczepieniem i wpisem (tuż przed wyjazdem) od weterynarza. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
Widzę, że nastał martwy sezon. Czyżby nikt nie wędrował poza lipcem i sierpniem ? Szkoda. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku, niekoniecznie latem.
-
-> filodendron My z podobnymi (Szyndzielnia), miłymi doznaniami mieliśmy styczność w schronisku Pod Łabskim Szczytem w Karkonoszach. Tam nawet o 21 chce się obsłudze usmażyć schaboszczaka, dodać do tego ziemniaki, surówki i piwko, by skatowany turysta mógł się odrodzić po całodziennej wędrówce. Ba, nawet dało się zassać gratis trochę prądu z agregatu by podładować elektronikę. Ale to wszystko zasługa pewnej przemiłej pani, która prowadzi od wielu, wielu lat to schronisko. I co ważne, od lat podejście do turysty tam się nie zmienia. W zeszłym roku przedstawiłem właścicielce swoją córkę, oznajmiając iż przyprowadzam nowe pokolenie w miejsca gdzie lubią i szanują turystów. Pozdrawiami i do zobaczenia na szlaku.
-
-> filodendron No cóż, schronisko na Przysłopie pod Baranią Górą to istny poemat. Z wyglądu "ukraińska turbaza", samotny wieżowiec-punktowiec naniesiony w dzicz w ramach autorskich poprawek niejakiego dyrektora z zawodu ;) Idealny plan dla dreszczowca lub filmu s-f. Te piętra, te korytarze, brakowało tylko obcych na sufitach i w wentylacji. My byliśmy tam w 2005 czyli szmat czasu temu. Co do kuchni było ok, ale zakwaterowanie to był istny majstersztyk. Pokoik ujdzie, wczesny Gierek, ale po kiego grzyba obsadzono nas po bokach rozwrzeszczaną grupą małolatów z jakiegoś rajdu szkolnego, tego nie pojmuję do dziś, być może dla wygody sprzątaczki. Najfajniejsze było to, że między pokojami można było praktycznie przechodzić bez obaw - balkonami. Cóż, okazało się, że przez nasz balkon nie da się przejść. Błysk kłów i stanowczy sprzeciw był wystarczająco wymowny, zatem nie mając innego wyjścia towarzystwo wyległo w nocy na korytarz. Nie widząc sbosobu na uciszenie dzikich (wychowawcy byli przezornie na innym pietrze i dali chyba czadu i nic ich nie interesowało) przeszedłem się do kibelka w towarzystwie pupila, który niechcący ;) zostawił kaganiec w pokoju. Po chwili było już cicho i przytulnie :diabloti:, jak w klasztornej noclegowni. Następnego dnia tylko nawsadzałem pare pedagogicznych uwag opiekunom i wypoczęci opuściliśmy ten "przytulny kombinat" ruszając w dalszą drogę. Ciekawe, czy coś się już tam zmieniło, na lepsze ? Podobne doznania mieliśmy też w "Strzesze Akademickiej" ale to już zupełnie inna historia. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
-> yuki Dzięki za relację. Gratulujemy kondycji i udanej wędrówki. Niezła :crazyeye: i urozmaicona trasa. Czyli planowana Samotnia została w dole. I faktycznie, "Odrodzenie" w ostatnich latach podupadło, kiedyś bywało znacznie lepiej. Ponoć teraz są nowi dzierżawcy i schronisko się powoli "odradza", oj powoli. Łomniczka i Pod Łabskim Szczytem to zupełnie inna bajka, no i ten klimacik. Cieszy też, że nie kasują za piesia (hm, może tylko poza sezonem ?). My niestety jesteśmy uziemieni. Pupil skaleczył łapę - infekcja, antybiotyk, spacery minimum i totalne "LB". Zatem tej jesieni góry podziwiać będziemy jedynie na mapie :placz:. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku - po nowym roku ;)
-
-> gonek Patrz mój post wcześniej. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
-> majako Zarówno dokument pdf pt. "Pies w górach" czyli gdzie nas przyjmą i wpuszczą, a gdzie nie oraz dane dla odbiorników GPS są ogólnie dostępne (do pobrania) na stronie mojego przyjaciela. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
-> majako Popieram w całej rozciągłości. Czasem staje się niestety nużące odpisywać ciągle na to samo pytanie, przewijające się któryś raz z rzędu na łamach tego czy innego forum. Warto, by powstała baza sprawdzonych informacji zebranych od praktycznych "psich wędrowców", np. w postaci dokumentu, możliwego do pobrania z serwisu tematycznego. Ja, na stronie mojego przyjaciela udostępniam od dość dawna takie info w postaci dokumentu pdf bazujące na naszych górskich doświadczeniach. Ponadto można pobrać punkty i ślady GPS przewędrowanych przez nas szlaków. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
-> yuki Czyli ze Szwajcarki, a nie z Janowic Wielkich. Ale przez Kowary ? No cóż, jak ma być to express to ok. Udanej wędrówki. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
-> Agnieszka Co. 1. Szczawnica - Szafranówka - Rabsztyn - Wysokie Skałki - Wąwóz Białej Wody - Jaworki 2. Jaworki Wąwóz Homole (enklawa PPN) - warto zapytać, nas wpuścili - Wąwóz Białej Wody - Jaworki 3. Szczawnica - Przehyba - Wielki Rogacz - Jaworki 4. Krościenko - Lubań - Krościenko 5. Szczawnica - Czerwony Klasztor (Słowacja) - Szczawnica Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
-> yuki Z Janowic do Karpacza 13km ? :crazyeye: Przemyśl sprawę, no chyba że są jeszcze jakieś inne Janowice, koło Karpacza, nie Wielkie, i nie te w Rudawach. Z Wielkich do Karpacza w lini prostej jest 16km, zatem na wygibasy szlakowe dorzuć jeszcze 5-10km i będzie realnie. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
-> filodendron W dniu 3 zawsze możecie dołożyć i iść do Zwardonia przez Wielką Raczę. -> yuki 1. Janowice Wielkie - Schronisko Czartak 2. Schronisko Czartak - Schronisko na Przeł. Okraj 3. Okraj - Samotnia Ot, taki wariant spokojny :cool3:. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
-
-> filodendron Ale Ci zazdroszę bliskości do gór ! Przy okazji, link do Krawców: [url]http://krawcow.pttk.pl/witamy.php[/url]. Stopień trudności całej trasy raczej umiarkowany, jak to w Beskidach ;) Odległości, to dla niektórych może być wyzwanie. A było to mniej więcej tak: Dzień 1 Korbielów Chata Baców, Przeł. Glinne (szlak czerwony), Hala Miziowa, Trzy Kopce, Wielki Groń, Hala Krawcula, Schr. Pod Krawców Wierchem. Dzień 2 Schr. Pod Krawców Wierchem, Glinka, Sobolówka, Bacówka na Rycerzowej, Rez. Dziobaki, Przeł. Przegibek, Schr. na Przegibku. Dzień 3 Schr. na Przegibku, Przeł. Przegibek, Kolonia, Skrzadnica, Magura, Zwardoń Schr. Dworzec Beskidzki. Dzień 4 (przejście między Beskidami) Zwardoń Schr. Dworzec Beskidzki, Sołowy Wierch, Przeł. Rupienka, Przeł. Koniakowska, Mała Gańczorka, Gańczorka, Karolówka, Schr. Przysłop. Dzień 5 Schr. Przysłop, Barania Góra, Zielony Kopiec, Malinowska Skała, Kopa Skrzyczeńska, Schr. Skrzyczne. Dzień 6 Schr. Skrzyczne, Szczyrk, Klimczok, Szyndzielnia, Bielsko-Biała A ja chyba "kupię" od Ciebie szlak przez Czantorię, mieliśmy się tam właśnie ze Szczyrku przenieść ale zostawiliśmy to na inny czas, jak również i Wielką Raczę. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.