Jump to content
Dogomania

rctr

Members
  • Posts

    158
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rctr

  1. -> ulvhedinn Szacunek i ... czapki z głów ... O to mi chodziło (eh!) - gratulacje ! Pozdrawiam - wędrujący z czernyszem.
  2. Hej! Piesołazy ! Podsumujcie może mijający sezon turystyczny. Pochwalcie się, gdzie i co kto zwędrował, co widzał, co słyszał. Jak Was z piesiami radośnie przyjmowano, a skąd Was bezdusznie przepędzono. Bo jakoś wciska mnie w psią derkę, jak czytam o "górskich" wyczynach jak w poście powyżej. Mój stary czarny szwędacz już tylko śpi i wygrzewa schodzone stawy przy kominku. I ma głęboko w nosie jakiekolwiek wędrowanie. Cóż, swoje przeszedł, zatem mu się należy jak przysłowiowa micha. Toteż chętnie przeczytam o tym jak wieje wiatr, szumią świerki, kapie deszcz, a pies stojąc w bezruchu, wyciąga szyję, podnosząc nos ku szczytom, łapie odległe zapachy z mglistych dolin. Pozdrawiam - wędrujący z czernyszem.
  3. Być może "kavala" ma na myśli taki pojemny obiekt (bacówkę) jak na przykład stara "Owczarnia" na skraju Hali Długiej w Gorcach. "Nooo tam panocku to łowiecek wlizie, że ho ho ! i ceprów i piesów tyż". Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  4. -> filodendron "na stoku Pilska, spotkaliśmy pasterza ze stadem owiec i psem" - chyba wiem o kim mówisz. W maju schodząc ze szczytu też spotkałem tego człowieka. Prosił o ogień, chcial przypalić papierosa, fajki "Nevada" ;) Kolega utrwlił go na fotografii, na tle swoich owiec. Wyszło z tego foto rodem z National Geographic. Psa wprawdzie w kadrze nie widać, ale też tam był, czuwał w pobliżu. Faktycznie, spotkanie i wrażenie niezapomniane. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  5. -> LadyBell Może zabrzmiała moja wypowiedź trochę dziwnie ale podoba mi się Twój punkt widzenia i podejście do psiego turysty, Twojego dzielnego duchem turysty. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  6. -> LadyBell "Psa z nami nie było" - szkoda, bo lubię czytać na tym forum o Waszych doświadczeniach z wędrowania razem z psem, a nie bez lub z psem na rękach lub w torbie :) A czy na Oravskim (Podzamok) piesiowi się podobało ? Co się tyczy czasów przejść na szlakach (mapach) - generalnie są one wszędzie podawane realnie i z psem można się spokojnie zmieścić w tym przedziale. Czasy te oczywiście nie uwzględniają postojów w tym lub innym celu. A zatem 5,5h a 10h to dość duża rozpiętość. Ostatnio pełno "yorczaków" spotkaliśmy z moim emerytem w Ojcowskim Parku Narodowym. 80% napotkanych tam czworonogów to właśnie Yorki. Szkoda tylko, że te maluszki ;) biegały tu i tam ... bez smyczy ! A później wszyscy są oburzeni, jak to, to z psem do parku nie wolno ? Normalnie ręce i łapy nam opadły. Tylko patrzeć, jak kolejny park wyłączą dla psiarzy, tak jak to się stało ostatnio z gorczańskim. Nam już wszystko jedno, my swoje zleźliśmy i widzieliśmy, ale uważam, że trochę odpowiedzialności za swojego pupila nie zawadzi. Bądź co bądź, Park Narodowy, to nie miejski skwerek. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  7. -> filodendron Słyszalem, że na Błatnej mają wielce życzliwe podejście do turystów, i to bez względu na ilość kończyn wędrujących ;) My za to miło wspominamy GOPR z Rabki, który monitorował naszą gorczańską eskapadę. Było to dawno temu, w połowie marca, zaś na szlaku leżało wtedy prawie ... 1,5 m śniegu. Na nizinach o białym puchu nikt już nie pamiętał, zaś my mieliśmy Alaskę pełnym pyskiem i mój ruski pupil był w siódmym, syberyjskim niebie. Musieliśmy meldować się i na Starych Wierchach i na Turbaczu, gdzie nas bardzo życzliwie przyjęto, nakarmiono i przenocowano :) Byliśmy jedynymi nocującymi turystami w tym wielkim schronisku. Tych zimowych wrażeń i tej atmosfery nie da się opisać, to po prostu trzeba przeżyć samemu, a jak temu towarzyszy również ludzka życzliwość i troska, to nic więcej wedrującym turystom nie jest potrzebne. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  8. -> filodendron Eh! Fajna wędrówka, z miejsca przypomina mi się nasza wielka włóczęga przez dwa Beskidy. Też otarliśmy się o Klimczok, choć się nie wypowiem na temat tego "między-miejskiego" schroniska. Ale np. na Szyndzielni wpuszczono nas nawet do jadalni, gdzie dwunożni mogli coś zjeść, zaś czworonożny wyciągnąć się jak długi pod stołem. Natomiast podobna sytuacja przytrafiła się nam na Wielkiej Raczy. Tam na zapytanie "dlaczego?" odpowiedziano nam "nie, bo nie". Cóż było robić, z cukru nie jesteśmy i powędrowaliśmy dalej do Zwardonia. Jednakże ta miła odpowiedź zadziałała na mnie jak zjeżony kot na mojego psa i na pożegnanie ulżyłem sobie odrobinę niegrzeczną ;) odpowiedzią "a pies wam ...". I choć z natury nie jestem mściwy, to po powrocie skontaktowałem się z Beskidzkim oddziałem PTTK. Zbadali sprawę i grzecznie przeprosili za zachowanie dzierżawcy - hm, dobre i to. Trzeba jednak przyznać, że w kilku miejscach krzywo patrzą na psich turystów serwując zakazy bądź też idiotyczne stawki za nocleg. Być może wynika to z przykrych doświadczeń z nieodpowiedzialnym zachowaniem właścicieli psów w obiekcie noclegowym, przez co później cierpią wszyscy, bądź też z ogólnej niechęci do czworonogów. Ciśnie się zatem pytanie, po co tacy ludzie prowadzą schroniska, jaki poziom sobą reprezentują i kto tu jest dla kogo ? Całe szczęście jest jeszcze wiele obiektów noclegowych przyjaznych nam, strudzonym wędrowcom i naszym czworonożnym przyjaciołom, którzy moga liczyć na darmowe schronienie (Samotnia !), a nawet bezinteresowną darmową miskę wody (Śląski Dom) czy strawy (Na Jaworzynie Krynickiej). Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  9. -> Brzoza Fajnie by było, by dużo wcześniej przyzwyczaić psicę do długich, zarówno dystansowo jak i czasowo spacerów, wędrówek czyli trening. Przed wyjazdem sprawdź (w necie), czy tam gdzie się wybierasz można wprowadzać psa (mam na myśli parki narodowe). Co do szelek (uprzęży), smyczy lub linki wnioskuję, że już wyczytałaś. Czasem przyda się kaganiec (tłok na szlaku, przy schroniskach, transport publiczny), taki w którym pies będzie swobodnie ział, najlepiej skórzany. Jak kogoś trąci, to chociaż nie obije. Ponadto duży zapas wody i naczynie do "tankowania". Ja swojego przyzwyczaiłem, że pił wodę z bidonu i z camelbag'a. Jak woli piesia tradycyjne rozwiązanie czyli michę, to polecam "charmoniusza" Tupperware. Miska składana (nie zajmuje miejsca w plecaku) i do tego lekka i wytrzymała. Przy okazji można podać pupilce w niej "papu". W trakcie i po całym dniu wędrówki obejrzyj psicy poduchy na łapach, czy nie ma pomiędzy nimi żwiru lub innego zalegającego dziadostwa, które mogłoby pokaleczyć i tym samym zakończyć Waszą wyprawę. Na nockę (nie na wędrówkę !) posmaruj poduchy np. wazeliną kosmetyczną. Co do leku przeciwwstrząsowego, nie popadaj w panikę. Nie jest to konieczne. Jeśli kontrolujesz psicę, masz ją na oku i nie puszczasz samopas, to nic złego się nie stanie. My w trakcie wędrówek spotkaliśmy wiele gadzin z zygzakiem na grzbiecie i obyło się bez tragedii. Możesz zastanowić się też pod kątem m.in. ochrony stawów nad podawaniem przed, w trakcie wzmożonego wysiłku i po, jakiegoś preparatu witaminowego np. NaturVet VitaPet Plus lub czystej glukozaminy (takiej jak dla ludzi, ale o rodzaj specyfiku lub dawkę zapytaj lepiej Waszego "weta"). Zatem życzę powodzenia i wielu radości ze wspólnego wędrowania. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  10. -> yuki [URL]http://www.bdpn.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=796&Itemid=189[/URL] "8. Wprowadzanie psów na obszar parku dozwolone jest wyłącznie w obszarze ochrony krajobrazowej. Zabrania się wprowadzania psów na szlaki turystyczne i ścieżki przyrodnicze, za wyjątkiem odcinków prowadzących wzdłuż dróg publicznych." Reszta (czyt. tereny leśne), poza BPN (regulamin powyżej), dostępna na tych samych warunkach jakie obowiazują właścicieli psów przy wprowadzaniu czworonoga do lasu czyli smycz (linka). Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  11. -> grazia60 "... W przyszłym roku jak dożyjemy to wybieramy się w Góry Stołowe ...". Pozwolisz, że Ci podpowiem kilka przedreptanych przez nas pętelek w tej bajecznej krainie: 1. Błędne Skały (niezła gimnastyka i niezły tłumek) 2. Radkowskie Skały i Baszty (parking Stroczy Zakręt, cisza i spokój) 3. Szczeliniec Wielki (podejście od drugiej strony Karłowa, brak tłumku, powrót na parking przy drodze do Pasterki na około Szczelińca Małego), w samym labiryncie tłok 4. Wielkie Torfowisko Batorowskie (płaski szlak na około rezerwatu, pustki na szlaku) 5. Białe Skały (w jednym miejscu pies nie wskoczy, skała za wysoka, trzeba mu pomóc), Skały Puczacza, Narożnik, Fort Karola, (generalnie brak żywej duszy) 6. Skalne Grzyby (od parkingu w Batorówku można wytyczyć sobie szlak w kształcie ósemki) trochę ludzi się spotyka 7. Czechy - Teplickie Skały (odradzam stanowczo wciąganie psa na Zamek Strmen), zależy od pogody czasem pustki, czasem ludzi więcej 8. Czechy - Adrszpaskie Skały (są pochyłe drabinki, zatem niektóre psy mają kłopoty, a nie zawsze uda się im przejść obok), na pływanie łódką po jeziorku wpuszczane są psy do 30cm wysokości, poza tym za wprowadzenie psa do Skalnego Miasta się płaci, dostając w zamian torebkę, wiadomo na co. Generalnie trochę ludzi jest, ale bez ścisku 9. Czechy - Hvezda, Kovarove Rokle i powrót szlakiem przez Supi Hnizdo, totalny luz na szlaku 10. Czechy - (z Pasterki) na Bozanowski Spicak i Junacką Vychlidkę i z powrotem, na szlaku nie spotkasz żywej duszy Na deser, jeśli będzie po drodze, polecam wpaść do Sobótki i skoczyć na Ślężę (lekki tłumek), a z Przełęczy Tąpadła na Radunię (puściutko). I to tyle mądralowania z mojej strony. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  12. ---> kavala Pietnaście zeta za psa !? No to widzę, że w górskich noclegowniach zdzierstwo się panoszy pełnym pyskiem. Ta cena to chyba z michą i derką ;) Eh! Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  13. ---> madika Gdzie wolno z piesiem, a gdzie nie - szukaj na bieżąco (przed wyjazdem) na stronach Parków Narodowych (schronisk) w ich regulaminach udostępniania (wiekszość zezwala na konkretnych warunkach). Czasem są dostępne alternatywy (wspominałem wcześniej wielokrotnie np. Babia Góra). Pozostałe tereny tak jak w lesie czyli na smyczy (lince). Czy szelki i reszta, musisz sama zdecydować, wedrówki pokażą, chociaż obroża na szlaku to nie najlepszy pomysł (zatem uprząż). Co do poduch - nie powinno być klopotu, zaś po całym dniu jak psina padnie do snu, nasmaruj delikatnie je wazeliną kosmetyczną. Na czas wędrówki odradzam - wszystko wtedy sie lepi (żwir, piach, igły). Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  14. ---> Junka Na ten temat produkowalem się na stronie 19. Zajrzyj ew. na stronę Parku i tam stanie się jasność. Czy zamierzasz przejść przez Rezerwat Śnieżne Kotły, dołem, gdzie stawki ?). Szkoda psa ! Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  15. ---> Katarzyna M A to ci dopiero oryginalny kot, który śpi w budzie ;) No co Ty, mój pupil bardzo lubi koty, jednak zdecydowanie woli suchą karmę ;) Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  16. -> Patmol Jeśli idzie o zdjęcia to zapraszam na stronę mojego pupila. Zaś co do sprzętu, to w powszechnie znanym serwisie aukcyjnym wpisz w wyszukiwarce (+ szukaj również w opisach) hasło "Hifica", i tam wszystko tego producenta się wysypie. Linka amortyzacyjna to oprawiona guma, właściwie cały pęk, z karabińczykiem, w razie szarpnięcia linka elastycznie się naciąga i zwalnia, daje to nam czas na reakcję, a poza tym oszczędza nasz kręgosłup. Pas również ma taki zestaw "gumowy" podwójny lub potrójny i to się wszystko razem spina. Faktycznie wtedy "ruki swabodnyje" ale warto podpiąć do uprzęży piesia tzw. "rączkę" by mieć za co złapać pupilka. Nam uprząż szyli na miarę, zaś z linkami było wesoło, mój czarny terier (60kg) załatwił na szlaku dwie (zerwał wew. gumę), lecz firma nie dała za wygraną i w ramach gwarancji wymieniła na trzecią, już odpowiednią do jego "możliwości". Firma jest warta polecenia, solidna, zaś sprzęt dobry, za rozsądne pieniądze. Co do wodospadu Kamieńczyka, wedle uznania, nasz sobie poradził, w razie co zawsze zostaje bardziej dostępny wodospad Szklarki. Zaś jak będziecie w Samotni, pozdrówcie proszę Panią Siemaszko, ciekawe czy pamięta jeszcze "czarnego niedźwiedzia" z którym figlowała Dyzia i który nie pozwolił się pogłaskać Kostkowi ? Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  17. -> Patmol Nie wiem jak duży to pies, ale proponuję nie zaczynać jego górskiej kariery turystycznej przed zakończeniem 1 roku (mięśnie, łapy, stawy itd.). Pierwszy rok proponuję przeznaczyć na ułożenie psa, by mieć później pełną kontrolę na szlaku. Potem, jak osiągnie już swój "full gabaryt" warto pomyśleć nad stosownym sprzętem "na miarę" (uprząż, linka 1,5 - 4m z amortyzacją, kaganiec, a dla Ciebie pas biodrowy, również z amortyzacją). Polecam firmy Hifikia, Manmat, Ruffwear (ceny rosnąco). Oczywiscie przyda się mobilny wodopój (najlepiej "harmoniusz" np. Tupperware) i pojemnik na wodę, gdyż nie zawsze na szlaku możesz liczyć, że pies "zatankuje" we własnym zakresie. Co do szlaków, tu masz panoramiczne pole do popisu. Można zacząć w Górach Izerskich i od Świeradowa Zdroju zawędrować w Karkonosze przez Orle, Jakuszyce, Halę Szrenicką lub Wysoki Kamień, Szklarską Porębę, Wdsp. Kamieńczyka (tu też możesz wejść z psem, ale uwaga, schody ażurowe bez możliwości schodzenia "przy ścianie") i Halę Szrenicką. Karkonoski Park Narodowy jest przyjazny dla psów, ale na uwięzi, lecz myślę, że to nie problem. Czeska strona też stoi otworem. Polskie schroniska karkonoskie przyjmują psy, lecz każą sobie płacić. Wędrować możecie i dołem (Scieżką Nad Reglami, proponuję przemyśleć Rezerwat Śnieżne Kotły - niezła gimnastyka na psie stawy i liczne szczeliny pomiędzy głazami) i górą, przez Przełęcz Karkonoską, Śnieżkę, aż po samą Przełęcz Okraj. Jak Wam będzie mało możecie pognać dalej przez Rudawy Janowickie aż po Janowice Wielkie. To tak w skrócie. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  18. W miniony weekend przeszedłem się sentymentalnie na Pilsko i Babią Górę. Identycznym naszym "pieskim" szlakiem, jak kiedyś z moim pupilem. Niestety, tym razem już bez mojego przyjaciela. Szedłem mając w pamięci naszą wspaniałą, wspólną wędrówkę. Na Babią Górę podchodziłem tak jak wtedy, od strony słowackiej. Na grani, pomiędzy Diablakiem a Cylem, turystom idącym od polskiej strony (Przełęcz Krowiarki) udało się przemycić na teren Parku Narodowego kilka psów, niedużych, w tym jednego "torbacza". I powiem tak - szlag mnie trafił widząc, jak się właściciele czworonogów zachowują i na co pozwalaja swoim niezdyscyplinowanym pupilom. Psy biegają bez uwięzi, bez kagańca, plączą się pod nogami turystów. Pomijam fakt, że to Babiogórski Park Narodowy i obowiazuje zakaz wprowadzania psów od polskiej strony, ale skoro pies już został tam dumnie przemycony, to jakiś zdrowy rozsądek powinien obowiązywać. A tu odchodzi wolna amerykanka, jak na przyblokowym trawniczku-sralniczku. Normalnie ręce i łapy opadają. Później wszyscy się dziwią i lamentują, że nawet te "przyjazne" Parki Narodowe (np. Gorczański) zamykają się i zasłaniają ustawami przed psią dziczą. W konsekwencji cierpią prawdziwi psi trekingowcy, których zrównuję się do obrazu przeciętnego cepra z rozdziamotanym psiurkiem oszczymurkiem. Czy to tak trudno raz w roku prowadzić psa na uwięzi (smycz, linka) i ew. w kagańcu ? Nam przez lata to jakoś nie przeszkadzało - widać my jacyś dziwni jesteśmy. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  19. -> grazia60 Dziękujemy za pozdrowienia i życzenia. "Słoń" pytasz, już Cię prowadzimy. Do tego urokliwego posągu dotrzesz schodząc odrobinę (10-15 min.) ze szczytu Śnieżnika na czeską stronę (kierunek południowy, szlak czerwony) po drodze miniesz źródło Morawy i ruiny dawnego schroniska. Warto zejść, piękny widok, w każdym kierunku, i u celu i po drodze. Jakbyś wybierała się do Jaskini Niedźwiedziej, lepiej wcześniej zadzwonić i zarezerwować sobie bilet na konkretną godzinę. Oczywiście potrzebna będzie opiekunka do piesia na czas zwiedzania ;) Zaś na samo zwiedzanie zabierz polar, na zewnątrz upał, a pod ziemią stale lodówka ! Zaś jak zgłodniejesz - w schronisku nieopodal Śnieżnika polecam żurek z jajkiem lub naleśnik z jagodami lub ... "Opat'a" z broumovskiego browaru ;) A zatem życzymy pięknej pogody i wielu turystycznych wrażeń. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  20. -> grazia60 Wspominasz Międzygórze ? No to koniecznie wdrapcie się na Śnieżnik i do czeskiego "słonia". Spójrzcie ze stoków Czarnej Góry na południe, pokonajcie schody wieży na Trójmorskim Wierchu, usiądźcie sobie na zachód na skalnej "vyhlidce" Goworka, pozdrówcie muflony na Małym Śnieżniku, wsłuchajcie się w szum wodospadu Wilczki o świcie ;) Eh! Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  21. -> motyleqq Generalnie góry to obszary leśne, w większym lub mniejszym stopniu zalesienia. Poza tym dochodzą rezerwaty, parki narodowe z odrębnymi przepisami i ustawami i inne. A jak Ci wiadomo w lesie nie wolno puszczać psa luzem. Ale ... no właśnie ale - najważniejsze to zachować zdrowy rozsądek, mieć na uwadze innych użytkowników szlaków oraz bezpieczeństwo swoje oraz swojego pupila. Kaganiec też się przyda. I jeśli pies potrafi chodzić przy nodze, jest usłuchany, reaguje na każde przywołanie i nie kusi go gonitwa za napotkanymi mieszkańcami lasu to ... Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  22. -> motyleqq Ja ze swoim ruskiem wędrowałem w osprzęcie polskiej firmy Hifikia (uprząż szyta na miarę, linka z amortyzatorem 1,5-4m, pas biodrowy z amortyzatorem). Ceny całkiem przyjazne, sprzęt dobrej jakości. Z tym że moja lokomotywa to 60kg żywej przylepy, zatem musisz dobrać rozsądnie parametry sprzętu do wielkości i wagi pupila. Poza tym mogę Ci polecić sprzęt amerykańskiej firmy Ruffwear, niestety porfel zajęczy ;) Jest to sprzęt dla psich trekingowców. My stosujemy go już jako wspomaganie rehabilitacji i codziennego życia. Pierwsze akcesorium to buty na podeszwie vibram - Bark'n Boots Grip Trex - rewelacja ! Zabezpieczają łapę przed błotem, żwirem, skaleczeniem. Doskonale trzymają się podłoża i są łatwe w założeniu i pewne w mocowaniu. Żadne inne "kapcie" się do nich nie umywają. Drugą rzeczą są szelki, Web Master Harness. Doskonała sprawa, jest gdzie przyczepić smycz (uchwyt metalowy), linkę (drugi uchwyt), posiadają rączkę pomagającą psu pomóc wspiąć się np. na skałę lub go przytrzymać w miarę potrzeby. Dobrze wentylowane, łatwe mocowanie i dopasowanie oraz elementy odblaskowe stanowią, że pies czuje się w tych szelkach pewnie i bezpiecznie. Mój "senior" nie rozstaję się z nimi ani na chwilę. Zatem jest w czym wybierać. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  23. -> filodendron Co do "pakietu" emerytalnego ... myślałem o takiej np. wrześniowej wędrówce z moim staruszkiem. Dojazd do Bielska-Białej (pociągiem, mamy bezpośrednie, dogodne połączenie, nie chcę go tłuc samochodem, bo się będzie bujał na łapach, a to nie wskazane dla niego, a w pociągu legnie na podłodze i będzie ok). Ze stacji autobus 8 i wjazd gondolą na Szyndzielnię. Pokręcimy się pomiędzy Szyndzielnią, Klimczokiem i Błatną, tylko nie wiem czy przyjmują tam z piesiem ? Wiesz może coś na ten temat ? Kiedyś tamtendy "przebiegliśmy" ale bez noclegów. Inne kombinacje "gondolowe" to Krynica i Świeradów, ale tam są już zbyt duże odległości na jego stawy. A zatem będę zobowiązany za wszelkie informacje. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  24. -> grazia60 Czy byłaś w weekend majowy ? Pewnie czerwony szlak się aż ruszał od stonki ... ludzkiej ;) Nie zadeptano Was ? Ja kiedyś szedłem głównym szlakiem ale od Bodzentyna do Św. Katarzyny i dalej przez Łysicę, Łysiec, Św. Krzyż do Nowej Słupi. Chociaż bardziej przpadły mi do gustu takie klimatyczne miejsca jak Chełmowa Góra z tysiącem mrówczych kopców i cud modrzewiami oraz rozległe, dzikie i kompletnie turystycznie puste Pasmo Jeleniowskie ze swoją prawdziwą perełką w postaci Małego Gołoborza i Rezerwatu Góry Jeleniowskiej. Poza tym z Górami Świetokrzyskim wiąże się początek mojej przygody z czarnym terierem. To tam poznałem "ruska" zaimportowanego z Finlandii, który stał się inspiracją i boźcem do sprawienia wieloletniego, niezmordowanego kompana wspólnych wędrówek górskich. Dziś jest już na zasłużonej turystycznej emeryturze, ale to co razem przeżyliśmy i widzieliśmy na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
  25. -> Jagienka Czytam, że i Ciebie (Was) dopadł ten moment, kiedyś niestety nadchodzi ta chwila. Żal okrutny ściska serce, ale co zrobić kiedy łapy już nie niosą, a w wiernych ślepiach dostrzegasz prośbę - "wybacz, ale ja już nie dam rady, czas odpocząć". Takiego właśnie dnia utuliłem mojego pupila i powiedziałem: "dziękuję Ci Przyjacielu". Góry pożegnaliśmy na zawsze. Pozostały tylko wspomnienia, piękne kudłate wspomnienia. Eh! Pozdrawiam - wędrujacy z czernyszem.
×
×
  • Create New...