Jump to content
Dogomania

muzzy

Members
  • Posts

    2180
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by muzzy

  1. Jak do mnie biegnie, to go chwalę, a wołam go jak widzę, że jest szansa, że mnie nie zignoruje :)
  2. [quote name='evel']Brawo, muzzy, brawo, Dropku! :multi: Najważniejsze to postępować ściśle według zasad, no i konsekwentnie i będą efekty :)[/QUOTE] Nie zawsze jest łatwo, bo staram się póki co wołać Dropka w takich momentach, gdy nie jest czymś mocno zajęty, żeby nie spalić komendy. Niestety zdarza się, że nie przychodzi i nie wiem na ile skuteczna przez to jest komenda, bo w książce napisano, że należy unikać zlekceważenia polecenia. No ale może jednak coś z tego będzie, na razie to dopiero tydzień, czyli początki :)
  3. Książka, którą polecła Evel (jeszcze raz dzięki) przyszła i od ponad tygodnia ćwiczymy przychodzenie na zawołanie. Dropucha naprawdę dobrze sobie radzi, wiem już jakie popełniałem błędy i staram się popełniać ich mniej. Odkąd ćwiczymy, to Drop ani razu sam z siebie nie zniknął w krzakach, za każdym razem jak w nie wchodzi, to go wołam a on wraca. Dwa razy się zagalopował i go trochę nie było, ale za każdym razem było to w towarzystwie psiej koleżanki (raz 7-miesięcznej goldenki, a raz Szpuli). Nie ukrywam, że cały czas Dropucha miewa do zrobienia rzeczy ważniejsze niż przyjście na zawołanie, ale codziennie ćwiczymy, jest dużo lepiej niż było i mam nadzieję, że wytrwamy w ćwiczeniach :) A tak poza tym, to zapraszam do wirtualnego adoptowania boćka lub sarenki: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/200432-O%C5%9Brodek-Rehabilitacji-Dzikich-Zwierz%C4%85t-LSOZ[/URL]
  4. Zuzlikowa, co to za dwa tygodnie milczenia u Lucka??? :crazyeye:
  5. Mój Dropek też z początku był zestresowany i niepewny, a z czasem poczuł się panem na włościach i teraz psy na spacerkach trzeba obszczekiwać :) Ale głównie te większe i tylko jak Drop jest na smyczy. Bez smyczy dominuje, ale z reguły z umiarem i szybko się z psami dogaduje. A kastracja mu charakteru nie utemperowała, cały czas lubi porządzić. Za to zapachy suczek, choćby nawet z cieczką, nie robią już na nim wrażenia.
  6. [quote name='Energy']Całe szczęście, że wrócił:lol:[/QUOTE] Oj dobrze, dobrze, bo już byłem mocno zrezygnowany. I jak przybiegł w końcu zziajany, to naprawdę poczułem dużą ulgę, choć wcześniej miałem ochotę go udusić, przerobić na kotlety, a co najmniej urwać ogon przy samej szyi :) [quote name='Energy']A instynkt ma niewątpliwie, w końcu to wyżeł lubelski jest:loveu:[/QUOTE] No niestety to typowa cecha tej rasy, że ma silny instynkt wyżerania w krzakach wszystkiego, co się da :)
  7. [quote name='bico']też uważam, że problem nie tkwi w przywoływaniu i nagradzaniu/karaniu, tylko w bardzo silnie rozwiniętym myśliwskim instynkcie Dropka[/QUOTE] Oraz w nieodpartej chęci wtranżalania smakowitości, których w krzakach jest pełno. [quote name='bico']...a potem...chyba i ja sobie od Muzzego książkę wypożyczę:knuje: :cooldevi::siara::bigcool:[/QUOTE] Już z Panią Kicią temat wstępnie został obgadany :)
  8. [quote name='evel']Mogę Ci podrzucić super książkę o przywołaniu. Moja przyjaciółka nauczyła dzięki niej wracać na zawołanie wyżła, potrafi go odwołać od saren... Książeczka nazywa się "Aria, do mnie" i jest naprawdę pomocna, zwłaszcza przy opornych przypadkach ;)[/QUOTE] Wielkie dzięki za info, właśnie zamówiłem tę książkę, bo droga nie jest (z przesyłką ok. 18 zł), więc nie będę Ci zawracał głowy z pożyczaniem. Dzięki! Mam nadzieję, że dzięki niej taki oporny materiał jak ja (bo Drop jest raczej zdolnym psem, tylko ja jestem leń :) ) w końcu coś osiągnie w kwestii przywoływania czworonoga :)
  9. [quote name='evel']A może problem tkwi właśnie w tym? Że jak w końcu wróci, to "w nagrodę" za powrót dostaje... krótką smycz i przy nodze powrót do domu. Może to napędza te jego eskapady?[/QUOTE] A bo ja wiem? Jak go nagrodzę smakołykiem, to nie skojarzy, że się cieszę, że go tyle nie było? Bo za samo przychodzenie był nagradzany już wieeele razy, dużo to ćwiczyliśmy, ale mimo to nie przychodzi na zawołanie :( A jego eskapady to przypuszczam, że głownie przez jego instynkty łowieckie, bo w krzakach jest cała masa śladów różnych zwierzaków, a dziś dodatkowo do ucieczki 'zmotywowała' go kuropatwa, która akurat zaskrzeczała, jak Drop zaczynał spacer.
  10. Dzisiaj był niefajny dzień. Dla mnie, bo musiałem czekać półtorej godziny, aż pies się raczy wyspacerować po sobie tylko znanych miejscach. A dla Dropka, bo za karę został wykąpany. Znaczy nie tylko za karę, bo i przez to, że wczoraj i dziś się wytarzał. Wczoraj mu odpuściłem, bo nie śmierdział, mimo że wytarzał się w żółtym śniegu :) Dziś też nie śmierdział, choć tarzał się dość zawzięcie, ale po takim zniknięciu jakaś nieprzyjemność musiała go spotkać. Choć są też i plusy tego dnia. Dla Dropa taki, że będzie sobie mógł wspominać dzisiejszy spacerek jako ostatni bez smyczy po wąwozie (dopóki mi nie przejdzie, a jak się znam, to przejdzie mi raczej szybko :) ). A dla mnie plus też był. Po półtorej godziny czekania i pogwizdywania praktycznie straciłem nadzieję, że Drop wróci i myślałem już, że zgubił się na dobre. I jak w końcu się zjawił (dosłownie chwilę przed tym, jak miałem iść do domu), to było to jednak bardzo przyjemne uczucie :) Nawet mimo tego wszystkiego, co mu w międzyczasie w myślach nawrzucałem, to jak przyszedł, to nie byłem zły, skończyło się tylko na 'siad' i krótkiej smyczy przy nodze w drodze do domu. I na kąpieli :)
  11. [quote name='Norel']Sojka pewnie u nas zostanie[/QUOTE] Jeśli tak, to będzie miała u Was naprawdę dobrze. Fajnie by było, gdyby u Was została. A kwiatuchami się pochwalę, tylko jakoś nie starcza mi czasu, żeby za dnia im jakąś fotkę cyknąć. Ale się postaram :)
  12. Fajne wieści :)
  13. [quote name='zalerek']TU MOŻNA ODDAĆ GŁOS Fajna akcja. Oczywiście głos oddany :)
  14. [quote name='Norel']Sojka zmagająca sie z ogonem ze świąteczej wieprzowej tuszy;)[/QUOTE] Mniam! :) Norel, jeszcze raz dzięki za porady kaktusowe. Przestałem je podlewać i, skubane, kwitnąć zaczęły :) W wolnej chwili zrobię zdjęcie.
  15. [quote name='MyrkurDagur']Pozdrowienia i głaski Dropkowi przesyłam :)[/QUOTE] Dziękuję w imieniu Dropka :) Straaaaasznie dawno Cię tu nie było :(
  16. Właśnie mieliśmy bliski kontakt z duchami :) Ale po kolei... Dropek chodzi w szelkach. Taki model, że mają dwa metalowe kółeczka po obu stronach zapięcia. A w smyczy jest porządny metalowy karabińczyk. Kupując smycz zwracałem uwagę właśnie na to, żeby karabińczyk był porządny, bo poprzedni pękł. Dropucha od dawien dawna chodzi w tych szelkach i na tej smyczy. Zwracam uwagę, żeby zapinać za oba kółeczka, bo kiedyś Państwo Lulki i Delki byli wyprowadzić Dropa i zapięli tylko na jedno. Dropek pociągnął i szelki były do wyrzucenia, bo zapięcie poszło. No więc dziś rano, jak zwykle Drop był na spacerku w szelkach i na smyczy. Przeszliśmy tak cały spacerek i staliśmy pod blokiem - Dropek grzecznie czekał, a ja szukałem klucza do drzwi. I w tym momencie smycz, jak gdyby nigdy nic, spadła z szelek na ziemię. Porządny karabińczyk sam z siebie się odpiął z dwóch metalowych kółeczek. Oczywiście zaraz wszystko obejrzałem, ale nic nie jest uszkodzone. Potraficie to wyjaśnić? Bo jak dla mnie to po prostu duchy :)
  17. [quote name='Cantadorra']Jest dobrze, tylko muszę gagatka upilnować z wygryzaniem... :)[/QUOTE] Powodzenia! Ja na tę okoliczność wziąłem swego czasu tydzień urlopu :)
  18. muzzy

    Hexi i Gacek

    Mam nadzieję, że szybko przejdzie.
  19. [quote name='MaDi']Wszystko dobrze, trochę wkurza go kołnierz.[/QUOTE] Każdego by wkurzał :) Dobrze, że wszystko dobrze :)
  20. Jak tam kastracja?
  21. [quote name='Ajula']Dropek nawet jak ma przestraszone oczy to i tak jest pięknym psem![/QUOTE] I chyba tylko to go ratuje czasami przed przerobieniem na kotlety :)
  22. [quote name='zuzlikowa']Więc by nie gadać po próżnicy, zobacz...i niech radość i ulga na Twym dostojnym pychu zagości[/QUOTE] Widzę, że sylwestrowe szaleństwa u Beniutków dopisały :)
  23. muzzy

    Hexi i Gacek

    Jak tam psiule przeżyły sylwestrowe strzelanie?
  24. [quote name='Milosnik kotow']Czwarta fotka świadczy, że Dropek nieźle sobie potańczył w Sylwestra :cunao: Jakieś tango-przytulango, czy coś w te klocki ;)[/QUOTE] Jak zabawa, to na maxa :) A dziś mieliśmy dzień pełen wrażeń. Na porannym spacerku w wąwozie spotkaliśmy Lunę i baaardzo dawno nie widzianą labradorkę Negrę. Dropucha się z nimi trochę pokitwasił, ale jak zwykle ciągnęło go w krzaki. Ale jak już miał się zaszyć w chaszczach, to zjawił się Bono - owczarek belgijski. Też było trochę zabawy, ale w końcu Drop poleciał w rejon, w którym w środę zniknął na ponad godzinę. Na szczęście stamtąd szła jeszcze jedna labka, więc Drop postanowił jej potowarzyszyć. Dzięki temu mogłem go w końcu zniewolić za pomocą smyczy :) I poszliśmy do domu, po drodze spotykając jeszcze Szpulę. A w domu okazało się, że Dropucha zostawia ślady z krwi. I to nie jakieś tam drobne, tylko wręcz małe kałuże wielkości psiego palca. Szybki przegląd wykazał, że Drop złamał sobie kawałek pazura w lewej tylnej łapie. Co prawda, mimo że krwawiło to to nieźle, to szybko zaschło, ale postanowiłem zadzwonić do naszej Pani Doktor (jak zwykle polecam, Lublin, ul. Krasińskiego 3, nigdzie indziej się nie weterynarzujemy :) ) i po krótkiej rozmowie umówiliśmy się na wizytę. Okazało się, że to nic groźnego i za tydzień-dwa powinno się zagoić, ale żeby się zakażenie nie wdało, to psiukamy Chitopanem. Jak widać zwykłe spacerki czasem bywają niebezpieczne :)
  25. [quote name='zuzlikowa'][IMG]http://img515.imageshack.us/img515/1038/1001237i.jpg[/IMG][/QUOTE] Genialne! :megagrin::grin::biggrina::-D:sweetCyb: Reszta zresztą też :)
×
×
  • Create New...