-
Posts
2180 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by muzzy
-
Hau! Pana dopadło psie uzębienie. Chociaż w sumie to nie gryzłem go ostatnio, innych psów też nie widziałem, żeby to czyniły. To może to jakoś inaczej szło? O, mam! Nie psie uzębienie, tylko przeziębienie. Dlatego dzisiejszy poranny spacerek miał być krótki, tym bardziej, że padał deszcz. Ale udało mi się namówić pana, żeby mimo wszystko pójść do wąwozu. Nie byliśmy tam od mojego poniedziałkowego zniknięcia. Trochę sobie pobiegałem i jak już mieliśmy się zbierać, to zauważyłem, że idzie psiak, którego jeszcze nie spotkałem. Więc, ku niezadowoleniu pana i mimo pana dropkowania, poszedłem się zapoznać. Okazało się, że to Franki, półroczny owczarek niemiecki, o którym słyszałem od Fiodora i od Kenzo. Od razu się dogadaliśmy i zaczęliśmy zabawę. Ale ja tak miewam, że w trakcie zabawy znikam w krzaczorach. I dziś też zniknąłem. A pan myślał, że po poniedziałkowym incydencie będę się pilnować. Tym razem nie było mnie tylko jakieś 10 minut i, jak to zwykle bywa, pojawiłem się zupełnie gdzie indziej, niż zniknąłem. Jak przybiegłem z powrotem, to była jeszcze Atakama, z którą pół roku się nie widzieliśmy, bo jej Pani była w Psianglii, czy gdzieś tam. Pan się zastanawiał, czy by mnie od razu nie usmyczyć, cobym znowu nie czmychnął w krzaki, ale jednak mi odpuścił, a ja już do końca spacerku bawiłem się z Frankim i z Atakamą. A pan teraz ma nadzieję, że nie odchoruje tych moich porannych zabaw :) Hau!
-
Hau! Jestem w 'Dzienniku Wschodnim' :) [url]http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20111229/ROZRYWKA/471511449§ioncat=photostory3[/url]
-
Jedna kobieta i 150 psów, potrzebni wolontariusze.
muzzy replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
Pogadaliśmy właśnie z MaDi przez telefon i trochę mi naświetliła sytuację. Faktycznie najlepiej by było, gdyby Pani Renata zgłaszała wszystkie przypadki podrzucania jej psów i korzystała ze wsparcia, które jej zaoferowano w załatwianiu formalności z tym związanych. Mam nadzieję, że zacznie tak robić, bo to chyba jedyne rozwiązanie dobre dla wszystkich stron. Mam jeszcze pewne wątpliwości co do szczegółów, ale nie ma co wyprzedzać faktów, mam nadzieję, że Pani Renata przyjmie trochę 'bardziej liberalne' podejście. I że współpraca LSOZ z przytuliskiem się nie zakończy. -
Jedna kobieta i 150 psów, potrzebni wolontariusze.
muzzy replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
Aaa... To trochę zmienia postać rzeczy... Czyli problem polega na tym, jak skłonić gminę do zabierania psów bez uszczerbku dla dobra psów? Może nadal pozostaje opcja zgłoszenia tego do jednostki nadrzędnej, coby skontrolowali gminę w tym temacie? -
Wyżełkowe dziecko ma dom:) Umbra pojechała do Poznania:)
muzzy replied to Energy's topic in Już w nowym domu
O jak fajnie :) Mam nadzieję, że będzie tutaj choć trochę relacji z jej nowego życia :) -
Jedna kobieta i 150 psów, potrzebni wolontariusze.
muzzy replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
Czyli jak widać problemem jest przede wszystkim gmina, a nie Pani Renata. Jeśli gmina nie ma podpisanej umowy ze schroniskiem, to czy nie jest to łamanie przepisów? Nie można tego zgłosić do jakiejś jednostki nadrzędnej? Nie wiem jaki organ kontroluje działalność gmin, ale jak trzeba to mogę się dowiedzieć. Jeśli zawiśnie nad gminą widmo kary za niewywiązywanie się z obowiązków, to może w końcu się za to wezmą. Pani Renata wyręcza gminę ze względu na opieszałość tejże gminy. Czyli ukarać należy przede wszystkim gminę, a nie Panią Renatę. -
Jedna kobieta i 150 psów, potrzebni wolontariusze.
muzzy replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
Czyli - powtórzę się - są dwie strony medalu. Pani Renata jeśli przestanie przyjmować psy, to trafią one gdzie indziej, oby w dobre miejsce, choć to mało realne. Jeśli zaś trafią do przytuliska, to stamtąd mogą trafić czy to do schroniska, czy zostać zabrane przez gminę, czy wyadoptowane. Zdaję sobie sprawę, że to syzyfowa praca i że z punktu widzenia rozsądku oraz ze strony finansowej macie rację. Ale rozumiem też Panią Renatę i sprzeczność, która na tej linii istnieje. Mam nadzieję, że nie skończy się na zaprzestaniu pomocy. -
Jedna kobieta i 150 psów, potrzebni wolontariusze.
muzzy replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
[quote name='MaDi']Obawiam się,że pomoc z innych stron szybko się zakończy tak jak miało to miejsce za życia Pani Stanisławy.[/QUOTE] Ale co to da dobrego? W moim odczuciu Pani Renata chce pomóc każdemu psu los każdego psa jest dla niej ważny, o czym świadczy choćby to, że zna wszystkie psy z imienia i jest w stanie o każdym coś powiedzieć. Czy to coś złego? Ja tę sytuację odbieram tak, że są dwie alternatywy: Pani Renata przyjmująca psy i otrzymująca pomoc od LSOZ oraz Pani Renata przyjmująca psy i nie otrzymująca pomocy od LSOZ. Co ta druga opcja przyniesie dobrego dla psów tudzież dla LSOZ? A kontynuowanie pomocy stwarza okazję do przekonania (pewnie bardzo powoli, jeśli w ogóle) Pani Renaty do wymagania od gminy czy innych władz, żeby zabierały podrzucone psy. Z tym że robi już i tak masę dobrego i nie wiem, czy dałaby radę jeszcze użerać się z gminą. Ale rozumiem też Twoje i Merys argumenty o zagrożeniach płynących z przyjmowania nowych psów. Jak to często bywa, są dwie strony medalu. Osobiście mam nadzieję, że LSOZ nadal będzie w miarę możliwości pomagać przytulisku. -
Jedna kobieta i 150 psów, potrzebni wolontariusze.
muzzy replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
Niestety niesienie pomocy przytulisku i związany z tym rozgłos medialny, który zrobił bardzo wiele dobrego, miał też swoją złą stronę w postaci traktowania przytuliska przez okolicznych ludzi jak schronisko i podrzucania tam psów. W związku z tym co Pani Renata ma zrobić, gdy ktoś przyprowadzi jej psa? -
Jedna kobieta i 150 psów, potrzebni wolontariusze.
muzzy replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
Moim zdaniem to było do przewidzenia, że ludzie zaczną tam przywozić psy jak do schroniska. I co w takiej sytuacji powinna zrobić Pani Renata? Jak odmówi, to ten 'właściciel psa' powie sobie 'próbowałem zrobić dobrze, nie udało się, to pójdę przywiążę psa w lesie i niech zdycha'. Bo wątpię, żeby taki 'właściciel psa' wysilił się, żeby go zawieźć do prawdziwego schroniska. Wydaje mi się, że wymaganie od Pani Renaty, żeby nie przyjmowała psów faktycznie może zakończyć się konfliktem. Rozumiem Panią Renatę, że przyjmuje psy i w ten sposób (prawdopodobnie) ratuje im życie. Może działania powinny iść nie przeciw przyjmowaniu psów przez Panią Renatę, tylko w stronę gminy, a podrzucanie do przytuliska nowych psów byłoby kolejnym argumentem przemawiającym za koniecznością wspierania przytuliska przez gminę czy inne władze. Media już znają sprawę i może pomogłyby nagłośnić to z punktu widzenia braku chęci pomocy ze strony władz (gminy/powiatu/województwa/państwa?). Moim skromnym zdaniem zakończenie współpracy z Panią Renatą nie wyjdzie nikomu na dobre, a przede wszystkim będzie bardzo złe dla psów z przytuliska. -
:) [IMG]http://i1.ujarani.pl/3/1/1mQW77.gif[/IMG]
-
Dzisiaj pies miał stres. I ja też. Wyszliśmy na spacer do wąwozu o 9.30. Zwykle jak mam wolne, to nastawiam pobudkę na 10, ale dziś chciałem zacząć wcześniej, bo miałem trochę spraw do załatwienia. Jak wyszliśmy, to Drop chwilę poniuchał, załatwił się, po czym poleciał w krzaczory i zniknął. A ja czekałem. I czekałem. I czekałem... Po półtorej godziny zadzwoniłem do Pana Szpuli z prośbą, żeby wyszli na spacer, bo może tak się Dropka uda zwabić z powrotem. Szpula z Panem szukali Dropuchy z pół godziny, a ja dalej stałem i czekałem. Kiedy poszukiwania ze Szpulą nie przyniosły efektów, to przeszedłem całą okolicę dropkując. I też nic. W końcu wróciłem do wąwozu i zastanawiałem się, czy najpierw robić ogłoszenia, czy dzwonić do schroniska, czy nie wiem co jeszcze... I nagle zadzwoniła sąsiadka, że Drop stoi w bloku i płacze. Nie wiem, jak wrócił, nie wiem, jak przeszedł przez dość ruchliwą ulicę (co prawda zawsze czekamy aż wszystko przejedzie, więc może wie jak się przechodzi), nie wiem, jak wszedł do bloku. Ale jak mnie zobaczył, to cieszył się jak mało kiedy. Do domu wróciliśmy o 12. Tak to bywa, jak się chce wcześnie sprawy pozałatwiać :)
-
Hau! Wszystkiego dobrego w nowym roku! My z panem ten rok przywitaliśmy u Delki i Lulki. Była jeszcze seterka Boni, z którą bawiłem się najwięcej. Jedyną znaną zabawą Delki jest poszczekiwanie, a Lulka jakoś nie miała ochoty na kitwaszenie się, na szczęście z Boni wyrobiliśmy normę zabawy za całe stado :) O północy człowieki wyszły pohałasować, ale mój pan został z nami, żebyśmy się nie bali. I tak się trochę baliśmy, ale przy panu jakoś to znieśliśmy :) A po imprezie poszliśmy spać. Pan na środku, ja przytulony do pana, przy pana głowie owinięta Boni, a na nogach Lulka. W żadnym pięciogwiazdkowym hotelu by pan tak fajnie nie miał :) Hau! [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2011/04_od_sierpnia/8_Sylwester/thumbs/phoca_thumb_l_IMG_9142_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2011/04_od_sierpnia/8_Sylwester/thumbs/phoca_thumb_l_IMG_9143_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2011/04_od_sierpnia/8_Sylwester/thumbs/phoca_thumb_l_IMG_9144_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/images/phocagallery/2011/04_od_sierpnia/8_Sylwester/thumbs/phoca_thumb_l_IMG_9146_resize.jpg[/IMG][/CENTER]
-
[quote name='Ajula']chyba Muzzy z Dropkiem pojechali na narty w Alpy, bo coś się nie odzywają [B][COLOR=darkorchid] wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!![/COLOR][/B][/QUOTE] Dzięki :) Byliśmy na Sylwestra u Delki i Lulki, niedługo napiszemy coś więcej, a póki co wszystkim Dropkoczytaczom życzymy samych dobrych chwil w 2012 roku :)
-
Również życzę Alvaro samych szczęśliwych chwil w 2012 roku i smacznych żab :)
-
Kurczę, a na mnie dobrze reagował, chciał żebym go głaskał, sam się łasił... Szkoda :(
-
Bardzo dziękujemy :) I również życzymy spokojnych i radosnych Świąt oraz samych dobrych chwil w 2012 roku. A to świąteczne zdjęcie Małego MaDi, mi pan takiego nie zrobił, bo jakby mnie wziął na tę sesję, to bym tam pewnie wszystko rozdropkował na kawałki :) [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/1/dropek_dogo/maly_choinka.jpg[/IMG][/CENTER]
-
Oj taaak, od wczoraj w końcu chodzimy po pracy do wąwozu, bo grzechem byłoby przegapić tyle śniegu :) Dropucha na początku szybko leci się załatwić i zaraz przybiega, żeby całą resztę spacerku spędzić na ganianiu śnieżnych kulek :) Wczoraj spotkaliśmy Nero, dzisiaj Fido, ale nawet takie psie towarzystwo nie sprawiało Dropkowi większej przyjemności niż śnieżki :) Także zarówno Nero, jak i Fido po paru próbach zachęcenia Dropka do zabawy dali sobie spokój, bo widzieli, że ze śniegiem nie wygrają :)
-
A jakie to są szelki typu guard?
-
Hau! Pogoda? Pogoda całkiem fajna, wolę taką niż upały. Jak to mówią: dla Dropka łaciatego żadna pogoda nie jest nie-ten-tego :) Z jednym wyjątkiem: w ulewę nikt mnie z domu nie wyciągnie :) Szkoda tylko, że człowieki nie do końca obecną pogodę lubią, przez co rzadko spotykam psich znajomych w wąwozie. Ale może jak śnieg spadnie, to się towarzystwo ożywi :) Chociaż dzisiaj pobiegaliśmy trochę z Aferą, a po bieganiu na dłuższy czas zniknęliśmy w krzaczorach, po czym wróciliśmy, oboje wytarzani w 'perfumach' :) Więc było kąpanko :( I teraz sobie schnę i czekam na wieczorny spacerek. Psocić też nic nie psocę, w końcu jestem już dużym psem i nie w głowie mi już takie demolki, jak za młodu :) A że pan cały czas kuchnię zamyka jak wychodzi, to już jego fanaberia. Myślę, że nie wpłynął na to fakt, że jak ostatnio kilka tygodni temu zostawił kuchnię otwartą i sobie poszedł, to zdjąłem z zamrażarki kurze łapki, a skoro już je zdjąłem, to wiadomo, że nie po to, żeby na nie patrzeć :) Ale nadal są moim ulubionym przysmakiem i nawet wtedy mi się nie przejadły :) Tak z innej beczki, to ostatnio pan jest ze mnie dumny. Trzy razy w ciągu ostatnich dni mijał nas rower i ani razu go nie pogoniłem, mimo że raz nawet pan nie widział, że nadjeżdża i mogłem swobodnie sobie do roweru wyskoczyć, co zresztą kiedyś czyniłem. Będziemy nadal ćwiczyć rowerowanie jak się ciepło zrobi, bo pewnie bez smyczy i tak bym pogonił, ale tak czy owak udowodniłem, że nie zawsze traktuję rower jak zdobycz godną upolowania za wszelką cenę :) Ale generalnie to ze względu na rzadkie spacerki do wąwozu większość czasu spędzam tak: [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/1/dropek_dogo/IMG_8818_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/1/dropek_dogo/IMG_8820_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] [CENTER][IMG]http://dropek.hostcenter.pl/1/dropek_dogo/IMG_8825_resize.jpg[/IMG] [/CENTER] Hau :)
-
Wesoła, cudowna FRYZIA juz w swoim CUDOWNYM domku!
muzzy replied to sacred PIRANHA's topic in Już w nowym domu
[quote name='Agmarek']Cóż za świetne rekomendacje :cool3:[/QUOTE] Taką rekomendację hoteliku u Murki mogę tylko potwierdzić :) Zdjęcia z dwóch wizyt (a mam nadzieję, że będzie ich więcej :)) można znaleźć na [URL="http://www.PsiFotograf.com"]www.PsiFotograf.com[/URL], zapraszam :) -
[quote name='Marinka']Fajnie się czyta i w dodatku jest balsamem na skołataną duszę. Nie zawsze piszę, ale zawsze czytam i poprawia mi się nastrój :)[/QUOTE] Dzięki :) Staramy się z Dropkiem pisać jak tylko coś się ciekawego wydarzy, ale ostatnio jakoś tak trochę nudą wieje ;)
-
[quote name='Marinka']A już myślałam, ze Dropek napisał nową historię i wkleił superaśne zdjęcia :)[/QUOTE] Niestety - na razie zdjęciowa i opowiadaniowa posucha :)
-
Wesoła, cudowna FRYZIA juz w swoim CUDOWNYM domku!
muzzy replied to sacred PIRANHA's topic in Już w nowym domu
Ale ona poważna ta Fryzia :)