Byłam dziś chwilkę u Gonzalesa. Przyszedł i przytulił się całym sobą do siatki. Żeby go tylko pogłaskać. I tak został :placz:. Straszne. Tak bardzo mi go żal.
Też usłyszałam, że ataki ma zwłaszcza po spacerach, jak go ludzie odwiedzają, a potem zostawiają.
I jak mu pomóc?!
Tak jak pisałam na pw, jutro wieczorem przeleję albo 10 zł, albo więcej (zobaczę, ile będę mogła), to będzie na następne miesiące albo na już, jakby trzeba było.