Jump to content
Dogomania

mienta

Members
  • Posts

    109
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mienta

  1. Ale chyba nie musi być 4 tygodnie przerwy (takiej bez preparatowej)? Taka standardowa tylko czyli zakroplenie czymś i po 4 tygodniach najwcześniej sabunol? Z obrożą właśnie też się zastanawiam, że tak powiem "strzeżonego ...", jakaś skuteczna marka? O tych standardowych kroplach to różnie się słyszy :/ Cholerstwo też się niestety uodparnia. A wytrwałe to takie! Zauważyłam go jak opłukiwałam Wadera po spacerze (oczywiscie całe podwozie w błocie). No to bach go z niego i wodą spłukałam. I tak jeszcze z 5minut woda się lała bo Wadzina był zabłocony. Wracam po 20 minutach do łazienki a bydle wylazło z rury [!!!] i łazi mi po wannie! No to go bach gniotę, a cholerstwo nic. Co tam papierem, co tam gazetą. Normalnie ja nie wiem, mutant jakiś.
  2. zaczął się sezon na kleszcze ;( Wadzina już dziś jednego przytargał do domu, dobrze że od razu przyważyliśmy, jeszcze po sierści łaził. Blehhhhhhhh nie nawidzę robactwa. Czy oprócz płynów (my używamy Frontline) używacie jeszcze czegoś przeciw kleszczom?
  3. Dziś to mieliśmy dzień zaskakiwania nas przez Wadera ... na szczęście takiego pozytywnego zaskakiwania :) Rano nie obudził nas o 6tej tylko spokojnie sobie czekał do 8 aż sami wstaniemy (sam wstał wcześniej oczywiście, naznosił do sypialni zabawek i się bawił czekają które z nas pierwsze otworzy oko) ... Na tresurze zachowywał się bardzo grzecznie, oczywiście chciał biec do innych psów, ale miał linę i dodatkowo robił to dość "tendencyjnie" więc łatwo go było okiełznać. A jeszcze jakoś tak co raz bardziej zaczął nas zauważać. Wcześniej jak bawił się z innymi psami to nas miał gdzieś, obiegał nas szerokim łukiem a zaczepiał wszystkich innych. Dziś podbiegał do nas żeby go pogłaskać, inne psy się bawiły a on siedział koło nas i tylko obserwował. Jak się go zawołało to przybiegał radośnie :) Oczywiście, ufać mu nie można więc lina zostaje ale i tak miło nam było, że o nas pamiętał. No i na koniec dnia jeszcze postanowiliśmy, że zostawimy go w domu ale oprócz przedpokoju będzie miał jeszcze do dyspozycji salon i kuchnię. Ryzyko trochę było, bo nie zostawał tak sam dłużej niż 15minut i nie wiadomo było co wywinie (oczywiście wszelkie zagrożenia usuneliśmy z zasięgu pyska). Ale wracamy a dom nietknięty. Wszystko na swoim miejscu, pies grzecznie czeka :) Wytuliliśmy go bardzo w nagrodę :) A teraz przylepa leży na kanapie i ogląda tv z Adamem :) Koniecznie trzeba go smyrać po świeżym podszerstku ;)
  4. Z trymowaniem nie było większego problemu, trochę to trwało i Waderowi zaczęło się nudzić trochę ale pierwszą godzinę to wzorowo stał i dawał się skubać. Teraz niestety jest rudy ;) Ale sierści to z niego zlazło tyle, że szok. Dziś już dokazywał z innymi przedszkolakami. [url]http://farm4.static.flickr.com/3647/3410971637_3714d0c525_b.jpg[/url] Z Luną, kumpelą od biegania [url]http://farm4.static.flickr.com/3415/3410971581_8f6e13cca5_b.jpg[/url] Morda nasza [url]http://farm4.static.flickr.com/3172/3411780798_c0a1b3934c_b.jpg[/url] Jeszcze ma glebę na języku ;) [url]http://farm4.static.flickr.com/3327/3411780738_9cc3f40be3_b.jpg[/url] tzw. "Precel" [url]http://farm4.static.flickr.com/3367/3411780690_3367585a18_b.jpg[/url] Się mu zapomniało języka schować [url]http://farm4.static.flickr.com/3348/3411780642_1eb617d21b_b.jpg[/url] Tu widać jakie ma śmieszna kropki na podszerstku [url]http://farm4.static.flickr.com/3566/3410971349_71803b2887_b.jpg[/url] [URL="http://img26.imageshack.us/my.php?image=640.gif"][IMG]http://img26.imageshack.us/img26/5550/640.gif[/IMG][/URL]
  5. Wadzina ma się już dobrze, biega jak za dawnych czasów :) Jedzie dziś na trymowanie więc pewnie jutro powrzucam fotki "ogołoconego". Chociaż Wadzina tak samo jak Kapsel raczej mniej owłosiony jest, myślę że tak źle nie będzie. Teraz co rano fundujemy mu bieganie po lesie więc w ciągu dnia odsypia zazwyczaj, na balkonie, na słoneczku. Niestety z wracaniem ma nas kompletnie gdzieś, więc wszędzie biega albo na smyczy albo na lince. Linka mu nie przeszkadza zupełnie, wpada w las i nawet mu się nigdzie nie zaplącze. Psicho zakroplone jest Frontline'm no i staram się go przeglądać po spacerze, lubi krzaki więc niestety jest narażony :/ Jeśli chodzi o kłaczki, to trudno latać muszą ... z Wadziną i tak nie da się utrzymać porządku, bo jak wraca po spacerze to po całym domu roznosi piasek, resztki liście itp. w ilościach praktycznie hurtowych.
  6. Pangae nie wiem jaki model ty masz, ale chyba tego typu nie trzeba zapinać do dodatkowej obroży
  7. Wader nosi rozmiar 3, ale jest odrobinę za duża (w pysku odrobinę, w "karku"trochę więcej). Trochę za duży rozmiar nie przeszkadza (o ile nie jest na tyle duży żeby sobie z pyska zsunął sam). Jak to mu założysz to pewnie będzia marudził trochę. Wader to się turlał po ziemi, opierał się itd. Ale to dosłownie chwilę. Z czasem zobaczył, że i tak zawsze to nosi więc musi się przyzwyczaić. Teraz sam wkłada pyszczek w tą obrożę :) Oprócz niej, nosi też zwykłą, bo jakby co łatwiej jest za nią złapać. Musisz pamiętać, żeby smycz wisiała od dołu a nie przez psa. Wtedy to "ciągnięcie" jakie on odczuwa jak zaczyna się z tobą siłować jest odpowiednio skierowane (głowa mu sama leci w bok). Nie wiem jak będzie u Ciebie ale u nas wrażenie było niesamowite. Idziemy z nim normalnie w parku, podczas tresury (inne psy przed nim) więc Wader oczywiście ciągnie, szarpie się, robi "płaszczaka" na chodniku, charczy ... mi już ręcę drętwieją, nie mam mu nawet jak dać tego "szarpnięcia" na nie tak jest mocno smycz naciągnięta. Zakłada trenerka obrożę (wtedy jeszcze jako takie proste wiązanie ze smyczy) i nagle pies się uspokaja, nie ciągnie, drepcze obok nas, spokój i cisza. Normalnie praktycznie jakby go ktoś przeprogramował w 5sekund.
  8. Wadzina czuje się zdecydowanie lepiej, jak nowy praktycznie. Wychodzi na to, że to był ten kawałek kości wołowej i się przetrawił, poszedł dalej ... i już wader się odkorkował. Jeśli chodzi o obrożę uzdową, to tak korzystam. My ją uwielbiamy, bo dzięki temu wader nie ciągnie na spacerach i sama przyjemność z nim chodzić, Wader na początku marudził ale już się przyzwyczaił. Mieliśmy nawet pomysł, żeby nominować do Nobla kogoś kto je wymyślił ...
  9. Jakość kiepska bo to z komórki [IMG]http://farm4.static.flickr.com/3623/3400123248_78e91ee638.jpg[/IMG] (jeszcze welfron widać) Wadzina wydaje się czuć lepiej, a tu został tradycyjnie nakryty ręczniczkiem przez Adama (że niby on tak lubi więc go nakrywa). Wader w sumie nie ma nic przeciwko potrafi z tym ręczniczkiem po całym domu chodzić taki nakryty jak koń normalnie.
  10. Oj żal straszny. Dziś to jest genialnie, nic wogóle już po nim nie widać. Ale wczoraj to był obraz nędzy i rozpaczy po prostu. Nie chce go już w takim stanie oglądać więc jeśli okaże się, że to ta kość to rzeczywiście z nich zrezygnujemy i możliwe własnie że przerzucimy się na te cielęce. Podobno miękkie bardzo i szybko się trawią.
  11. A Kapsikowa zauważyłam, że Wader też miał takiego zielonego krasnala jak Kapsel :) Też przywieziony z Czaplinka? Wader swojego strasznie kochał, ale niestety trzeba było usunąć jak mu odgryzł głowę.
  12. Ale kochane mordy! Ten jamnior też słodki (mimo, że nie jestem fanką jamników). A my od wczoraj drżymy o Wadera. Wczoraj to tragedia ogólnie była, nerwy, ponad 3h u weta na kroplówkach itp. Ale dziś juz pies jak nowy (choć obserwować trzeba). Na razie wygląda na to, że zeżarł za duży kawałek kości wołowej (tej prasowanej, musiał sobie odgryźć kawał siakiś i połknąć) i go zakorkowało, jak się to wszystko w brzuchu to miał tak ucisk że nawet leżeć nie mógł tylko siedział przez kilka godzin. Jeszcze jutro przegląd i rentgen i zobaczymy czy cholerstwo dalej przechodzu ku "wylotowi" (jak to kość to się trawi i zmniejsza więc powinno przejść). Ale pies mega dzielny, wszystko dawał sobie robić bez zająknięcia.
  13. Z Waderem nie zuważyłam efektu "owczarka". Nawet powiedziałabym, że ma takowego jednego kumpla [IMG]http://farm2.static.flickr.com/1189/3353704088_a0bd7d130a.jpg?v=0[/IMG]
  14. Właśnie oglądałam zdjęcia Hyzia na Onecie i rzeczywiśnie Wader wygląda jak jego bliźniak :) Hahaha.
  15. Łobuz się zrobił okropny. Dziś od samego rana marudzi. Najpierw "wstawać, wyprowadzać", później a dlaczego ten pokój jest zamknięty (i stoi pod drzwiami i jęczy), później "a dlaczego ten pokój jest otwarty" (znowu siedzi i jęczy), później "dlaczego balkon jest zamknięty" (siedzi i jęczy), dlaczego siedzicie przy stole (siedzi i jęczy), dlaczego nikt mi jeszcze nie założył obroży (siedzi i jęczy), o samochód ja nie chce (stoi i jęczy), dobra wsiadłem (siedzi i jęczy), jadę i jadę nuda (leży i jęczy), oooo rzeka ja chcę do rzeki czemu mijamy rzekę (jęczy), ooo park ooo Rubi ooo Luna ja chce (rwie się i jęczy), złapali mnie na smycz (jęczy), nuda te zajęcią (jęczy), nie będę warował (siedzi i jęczy), no waruję już dobra ale nie przyjdę do nogi (leży i jęczy) ... no normalnie masakra, za przeproszeniem dziś był taka jęczydupa jak jeszcze nigdy. Wiosna chyba mu szkodzi.
  16. Mój też taki jest Leni. Jak miał 5 miesięcy to się "łasił" do wielkiego Bernardyna, który z daleka już wyglądał na "kanibala". Gdybym nie miała Wadera na smyczy nie wiem do czego by doszło (później się dowiedziałał, że ten bernardyn to jakiś uratowany ze sprzedanej hurtowni gdzie pilnował terenu i ogólnie jest bardzo agresywny ... dobrze by się to dla wadera nie skończyło). Teraz trochę jakby zmądrzał i już nie leci od razu tylko bada (jak labrador, kładzie się, obserwuje itp). Ale i tak jest gad i wcześniej czy później pobiegnie się bawić.
  17. Powinien ważyć od 11 do 15 więc spokojnie się mieścisz :) Wader ogólnie ma swoje nagrody, ale akurat teraz przechodzi to "nie ma michy" a to zakłada, że dostaje jedzenie z ręki żeby załapał że ogólnie jedzenie to nagroda. A nie że micha się należy i koniec, bo jak jest najedzony to wiadomo ... mogę sobie gardło zedrzeć. A jak jest głodny, bo się nie słuchał np. na poprzednim spacerze i nie dostał jeść to ma o czym myśleć psina. Nie jest to fajne i serce mi się kroi, że muszę mu wydzielać tak ale dopóki nie nabierze trochę szacunku to nie mam innego wyjścia. Nie chce go rozpieścić bo po prostu nie mogę sobie na to pozwolić (nie mam ogrodu, żeby go wypuścić tylko muszę wychodzić na spacery gdzie jakby co może udziec więc muszę mieć jednak pewną kontrolę). Wszystko fajnie kochane mordki, kochane ogony, kochane za duże łapki ale swoje miejsce musi znać.
  18. Grandziara, malutkie to zdjęcie :( A to nasze świeżutkie foto sprzed 15 minut. [IMG]http://farm4.static.flickr.com/3620/3390679518_6fe482d421_b.jpg[/IMG]
  19. Ja też mam kilka filmów Wadziny > [url=http://vimeo.com/user1038463/videos]mienta's videos on Vimeo[/url]
  20. [quote name='leni356']Na pierwszy tydzień :lol:[/QUOTE] No wiesz co ;) to ja tu cała w skowronkach, że ogarniemy łobuza a ty mi tu z takim tekstem :P
  21. mam tylko nadzieje że 15m linki wystarczy ;)
  22. U nas kiełbach nie wchodzi w rachubę bo Wadzina nie je niczego co ludzkie, oprócz jabłka czy marchewki jak coś tam gotuję. Prowadzę do fachowca, ale poobserwuję trochę jeśli nie wyda mi się to za trudne to spróbuję następnym razem sama. Szczerze mówiąc nie chce psa skrzywdzić ;) Raz tak Adama goliłam, bo niby łatwo taką męską strzyżarką i później był problem bo i Adam obrażony i włosy z tyłu wyciapane bo mi się ręka "omsknęła". Także póki co to odpuszczam takie eksperymenty.
  23. Tak Saskja, ja go obserwuję i sama już zauważyłam, że nie ma co wołać jak jest zajęty, jak biegnie itd. I sama widzę, że ma taki moment, dosłownie 2sek jak nie mniej jak na chwilę przystaje i odwraca głowę i albo wtedy zareaguję wołaniem, ale po okazji i mogę się "cmoknąć". Ale Wader nie wraca nawet jeśli zawołam go w takiej chwili (nawet jeśli mam pozycje do "do mnie" i smakołyk w ręku), inna sprawa że czasem nawet się nie odwróci. Nagle startuje i leci ileś tam metrów bo zobaczył kogoś kto uprawia jogging ... dogoni, obwącha i wraca. Ale żeby się zatrzymał ... nie. Natomiast Wader teraz albo się "burzy" przeciw obecnemu układowi, albo po prostu ma taki przekorny charakter ;) Bo dostaje jedzenie tylko z ręki (ta zasada "nie ma michy"), wiem że jest głodny bo przecież bez śniadania a i tak ma nas głęboko w tym swoim wąskim zadku z loczkami. Wcześniej wracał zdecydowanie częściej i myślę, że teraz brakuje mu bodźca na "źle". Bo z jednej strony mówi się, że do pierwszego roku jak pies wraca, nie ważne czy wcześniej nas olewał czy nie, jak wraca to głaskanie i nagroda. Z drugiej strony on jakby nie miał świadomości, że takie zachowanie (odbiegania i olewanie nas) jest przez nas nieporządane. Jak go wezmę na smycz to nie przyjdzie następnym razem bo "wezmę mnie na smycz", jak powiem "nie, zły pies" to znowu też niedobrze bo mam pochwalić że wrócił. Nie bardzo mogę przypomnieć sobie czy gdzieś czytałam jakie są metody zaznaczenie "źle", chyba oprócz tych dysków dźwiękowych to nigdzie nic. A szczerze mówiąc nie rzucę na 150m ;) więc to się raczej nie sprawdzi. Wydaje mi się, że gdzieś popełniamy błąd nie wiem tylko gdzie. Może opiszę wam proces cały to coś wyłapiecie. Idziemy sobie z Waderasem drogą leśną, psisko biega po krzaczorach, często kilka metrów przed nami, czasem zostaje z tyłu, czasem idzie blisko. Ogólnie sielanka. Co jakiś czas rzucamy patykiem, on nas goni czasem, a czasem chowamy mu się żeby nas szukał. Co jakiś czas próbuję jakąś komendę np. do mnie i za to nagroda i akurat rano drań nie chce, nawet jak przyjdzie to nagrody nie ruszy. Idziemy dalej, nagle gdzieś tam między krzakami, upatrzy sobie psa jakiegoś, czy człowieka. Cholera wie jak daleko i biegiem. Odbiega od nas na kilka metrów i siada i obserwuje, nie nas oczywiście ;) No to ja "Wader" żeby zwrócił uwagę, gwizdnięcie jakieś. Nic nawet łba nie obruci i nagle psisko zryw i bieg kolejny do człowieka czy psa. I nie ma bata, żeby go gonić bo to oczywiście nie ma sensu. Jak to człowiek to obwącha i wróci, jak pies to mogę sobie gardło zedrzeć a i tak nie wróci tylko będzie biegał koło tamtego (nie ważne czy tamten chce się bawić czy nie wadzina będzie na niego skakał, albo go obiegał albo cokolwiek innego). Coś wam się rzuca złego w moim zachowaniu? Coś mogę zmienić? Od razu mówię, że Waderowi nie szczędzimy kontaktów z innymi psami. W łikendy szaleje w psim przedszkolu zawsze, nawet i po nim często jeszcze zostajemy i szaleje kolejną godzinę. Jak gdzieś spotykamy psy to zawsze dajemu im się trochę pobawić (w zależności od możliwości czasowych). Staramy się go zainteresować na spacerze bieganiem, patykami, chowaniem się (choć też nie jakoś bardzo intensywnie bo Wader po prostu woli często biegać po krzakach, skakać przez kłody, włazić na murki itp). Może podpowiecie coś sprytnego. I mam jeszcze jedną kwestię dla doświadczonych trenerów :) Niedługo będę miała wizytę rodziny z dziećmi. Dwie dziewczynki jedna roczek (chodzi, raczkuje, różnie) druga 5 lat. Obie nie mają za dużo doczynienia z psami. Ta starsza to raczej się ich boi i omija daleko, chyba że pozna wtedy nie ma nic przeciwko ale to musi potrwać. Mniejsza to wiadomo ... pies = wielki pluszak. Wader nie miał przez ostatnie 4 miesiące kontaktu z dziećmi, może oprócz tych które koniecznie chciały go pogłaskać gdzieś tam na sprzecerze. Przechodząc do meritum. Nasz Wadzina to skoczek, Ania (ta starsza) na pewno nie będzie z tego zadowolona. Wadzina niestety mało sobie robi z czyjegos marudzenia dopóki nie usłyszy głośnego "nie, nie wolno" i to nie tylko od nas ale i od osoby, która nie chce z nim się bawić. Wtedy posłucha, ale dopóki to nie będzie konksekwentne, zdecydowane NIE to będzie próbował. No a raczej Ania nie powie mu nie, a mały będzie ją męczył :/ Czy ja mogę jakoś temu zaradzić wcześniej? On ogólnie skacze na wszystkich gości, na mnie nie ale już np. na Adama tak, choć już nie tak często (ćwiczymy z nim te 5 minut wyciszenia po przyjściu do domu). Jak ja wracam sama to psisko nawet nie drgnie tylko czeka aż się rozbiorę, zrobię sobie kawę i go zawołam. Adam ma trochę gorzej, bo w jego przypadku wadzina potrafi raz skoczyć ale później odpuszcza i też czeka. Ale na gości ... My nie, a ten dalej swoje. Nie chce żeby dzieciaki się męczyły z nim, my z nimi, a rodzice z całą tą "draką". Zamknięcie psa nie wchodzi oczywiście w rachubę, trzymanie go cały czas też nie. Pomożecie jakimiś mądrymi radami?
  24. Tia ... Wader dziś pokazał gdzie ma te nasze nagrody jak las jest piękny, ptaki śpiewają a krzaki aż wołają żeby przez nie skakać i się przeciskać ... nie ważne, że Eucanuba dla szczeniaka ... że dobre ... gdzie tam ;) Ale wraca oczywiście, tylko musi coś tam obwąchać, coś tam zobaczyć, te 3 drzewka jeszcze obiec ze 4 razy po czym do nas wściekłych na niego podbiega z tymi swoimi ulizanymi uszami i się przytula. Ehhhh draństwo na 4 łapach. Ah, no i za tydzień będzie trymowany. Myślę, że przez kilka dni będę boki zrywała z jego dziwnego wyglądu. Podrzucę fotki małego już z obdziabanego.
  25. Mój Petit to też straszna przylepa, choć słyszałam że nie to aż tak normalne u tej rasy. Co wieczór zrywam boki, jak mały zaspany człapie po domu, żeby tylko móc obserwować co robię, z takim odleżanym po jednej stronie pyszczkiem, ulizany, z zapaćkanymi oczyma :) Wszędzie go pełno, wszędzie musi wsadzić nocha, wszystko zobaczyć.
×
×
  • Create New...