Madallena
Members-
Posts
7289 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Madallena
-
Myślę o noclegu. coś Wam znajdę (hoteli nie zanm w tamtych rejonach popytam się znajomych) Wsadzenie jej do klatki wcale nie graniczy z cudem. Moze to i lepiej, nie bedzie ptrzeba jej "unosic" w bezposrednim kontakcie. Parowki, smakolyki odpadaja sunia jest mocno zastraszona, nic jej nie bedzie interesowalo oczywiscie poza ucieczka (chociaz, moge sie mylic. moze nas zaskoczyc jak sie ja wyjmie na otwarta przestrzen). Zeby akcja poszla sprawnie i szybko proponuje chwytak, najlepiej dwa. W jakis sposob trzeba bedzie zalozyc jej kaganiec i wtedy juz z gorki! Generalnie nie jestem zwolennikiem uzywania sily ale w niektorych przypadkach trzeba. Tutaj wydaje mi sie, ze dla jej dobra sila i szybka akcja bedzie niezbedna...
-
Ralacja z podróży: Przyjechaliśmy. Jezu, jaki on piękny. Wielki, dostojny grzecznie leżący na kupie piachu pod opieką cudownych ludzi. Obok szczotka :) Bez problemu dał się pogłaskać, pomerdał ogonem. Moje założenia były takie: przejdę się z nim na spacer, założę obroże, pomiziam, poprzytulam, porozmawiam - mienie godzina i będę prosić o wejście do samochodu. Minie kolejna godzina i kolejna ... Stało się jednak inaczej :) Milord poszedł sobie na spacerek, Mariusz (kolega z Psiego Anioła za nim). Założył mu pętlę, Milord bardzo ładnie chodzi na smyczy, podszedł do samochodu, założył kaganiec (Milord wciąż bardzo grzeczny) i ... wsadził psa :) "No to jedziemy, powiedział" :) I pojechaliśmy. Agnieszka (jedna z jego miejscowych opiekunek) płakała (też bym płakała)! W drodze Milord był w kagańcu. Nie widzieliśmy jak zareaguje na podróż, czy wychodzenie z samochodu. Po drodze musieliśmy zapakować jeszcze jeden, tym razem mebel do samochodu, więc Milorda trzeba było wyjąć. Na króciutkich postojach właziłam do niego do tyłu i głaskałam. Nie powiem, w tym kagańcu był bardzo biedny...On już chciał go zdjąć, wyjść. Ale nam zostało jeszcze pół godziny do hotelu. A więc, wysiadł z samochodu, zapakowaliśmy mebel, założyliśmy kaganiec i Mariusz zabrał się do ponownego wsadzania Milorda. I co? Milord wskoczył sam! Zdjeliśmy mu kaganiec, słyszałam jego oddech przy uchu, głowę miał przy mnie. Póżniej poszedł na koniec samochodu, usiadł i obserwował wszystko w tylniej szybie. Widok cudowny(moja sunia też lubi patrzeć co się dzieje). Przyjechaliśmy do hotelu. Wysiadł i hop ogon do góry! Wypił michę wody, zaznaczył teren (takie ładne zielone listki zasadzone przy dmu Astaroth :) i zaczęliśmy zwiedzać jego przejściowe lokum. Piękne duże kojce, ogromy wybieg (można nazwać to łąką), drzewka - raj dla psiaków i innych zwierzaków. Przywitała nas sunia, tymczasowiczka Astaroth. Milord był przeszęśliwy! Machał ogonem na prawo i lewo, taki loverboy :cool3: Musieliśmy już jechać, późno było. Przytulania nie było końca. Jeju, jak miło było się do niego przytulić! Rewelacja. Reasumując: Na moje oko ma ok. 1,5 roku. Zęby ładne, uszy czyste, oczy brak entr.... (język mi się łamie). Wychudzony - kwestia miesiąca, dlatego wygląda nieproporcjonalnie. Wielki łeb, jakby do ula wsadził i chudy tulów. Nie zauważyłam też nic niepokojącego w chodzie. Jest wysoki, będzie ogromny. Pies nie wykazuje żadnych oznak agresji. Sprawdzanie zębów, zaglądanie w uszy, grzebanie ręką w misce - łagodny jak baranek Do dzieci - tak (sprawdzane na miejscu, była mała dziewczynka ok. lat 7) Do kotów - objętnie Do suk - jak najbardziej Do psów - nie wiem. Pies do kastracji! Mariusz wstawiaj zdjęcia!
-
To nie Pani Agnieszka... niestety... Czekam az "osoba od benkow" o innym imieniu niz Agnieszka sie wypowie i rozwieje wszystkie nasze watpliwosci...
-
majqa. To ja palnelam niesprawdzone info o drugim benku. A to dlatego ze tak to jest jak sie przez posrednikow gada. O Trevorze wiedzialo duzo osob spoza dogo, duzo osob zaufało "osobie od benków" i się zawiodło! Wiem co pisze. Trevor był tylko jeden. Z resztą nie widziały go dziewczyny, które widziały Trevora. Benek to nie mikrus, którego można uryć... Szacunek dla mosii, ze walczy o niego ale chce odpowiedzi na moje pytania! Nie wiem po co prawda jest ukrywana...
-
NIE MA I NIE BYŁO DRUGIEGO BENKA!Jest tylko Trevor...a wyrzuty sumienia i złośc na sama siebie zjadają mnie jak jego robaki! Dlatego chce się dowiedzieć o wszystkim od poczatku do końca!
-
ale kto, co bo nie wiem o co chodzi :)
-
Bo drugiego Benka nie było! Trevor jest głównym bohaterem od samego początku. Z tym drugim benkiem to nieporozumienie. Trevorem miała sie zając jakas osoba od bernardynow, ktora miala dla niego DS, dlatego MY dałysmy sobie z nim spokój majac zapewnienia, że skrzywdzony nie będzie! Wyszł jak wyszło. gdzie jest "osoba od bernardynów" która miała mu zapewnić spokój????
-
Zaraz zaraz. Mnie w adopcje Sawy prose nie mieszac. Ja tylko podrzucilam DT - tyle Agnieszka - nie mam gg i nie mam tez nic zwiazaneo z Sawa! Nie zanm jej, nie prowadze watku, zaoferowalam tylko tymczas (nie ja tylko kolezanka elzuni) Elzunia - ania chce dac Sawie tymczas czy staly bo ja zrozumialam, ze tymczas, bo kicha z pieniedzmi a ta opcja jest ok...
-
Miło powitać kolejnego sympatyka tej rasy :cool3: więcej nas więcej ;) My będziemy mieli okazję poznać sie jutro przy Milordzie! Proszę go pilnować i nie pozwolić ani odejść ani nikomu zabrać. JA GO BIORĘ!:evil_lol: ewentualnie później będzie do adopcji. Nie ewentualnie tylko napewno. Tak więc miło mi jeszcze raz powitać Was na wątku Milorda :multi:
-
Gdyby nie to, ze mi tez ktos dal cynk, ze pies jest pod dobrą opieka (to byl powod, dla ktorego go zostawilysmy) i ktos od bernardynow sie nim zaopiekowal NIE DOSZLO by do tej tragedii bo Trevor od TYGODNIA siedzialby w hotelu!:angryy:
-
MOSII LACRIMA skąd dowiedziałyście się o Trevorze? jak on się ma?
-
Trevor miał być zabrany przez Nas w zeszłym tygodniu. Która z "osób od bernardynów" zadeklarowała się, ze mu pomoże? (szukam tej, która była poza wątkiem o Trevorze) Jest tyle pytań bez odpowiedzi...są wyrzuty sumienia. Jest złość i brak współpracy.
-
MOSII LACRIMA Możecie powiedzieć jak i skąd dowiedziałyście się o TREVORZE?