Madallena
Members-
Posts
7289 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Madallena
-
---Azyl pod Psim Aniołem---PSY DO ADOPCJI. Warszawa- Falenica.
Madallena replied to pj.'s topic in Już w nowym domu
WIelki Bernardyn z poprzedniej strony to Milord. Przyblakal sie na posesje w Szydlowcu, obecnie w hoteliku pod Wawa. Cudak :loveu: Jego watek w moim podpisie (Kolejne psie dziecko) -
I co z tego? pojada i zabiora go z powrotem? Poza tym istnieje cos takiego jak PW
-
Cy ja sie wreszcie dowiem gdzie jest Trevor? w ktorym miescie, kraju, kontynencie? Gdybym przeplyw informacji na watku byl normalny nie bylo by tego wszystkiego :angryy:
-
A ja uważąm, że skoro jest to forum publiczne kazdy ma prawo do wyrazenia swojej opinii... Z drugiej strony. wątek ma 74 strony. na temat Trevora są trzy, ctery posty ... ;( Kolejne informacje będą dopiero w poniedziałek po południu i to mi się bardzo nie podoba.
-
Trevor cierpi ,bardzo cierpi... ale walczy! niech walczy bo warto! Czy coś wiadomo w jego sprawie? Gdzie on przebywa w chwili obecnej? W jakiej miejscowości?
-
Mix basseta czy beagla? Piękna Vella ma swój wymarzony domek!!! :)
Madallena replied to Monka-stw's topic in Już w nowym domu
Jest zajebista :) I jaka szczęśliwa! Jej współtowarzysza niestety gdieś przenieśli, nie wiem gdzie bo nie znałam jego numeru... To też był fajny piesek, przerażony, tak jak ona... Mogę powiedzieć MINI dobreman.. -
Będę miała, obiecuję. Umówiłam się z nią, ze spotkamy się na spacer w tym lub przyszłym tygodniu i osobiście poznam sunie. Porobię tez trochę zdjęćm takich ładnych - się postaram :razz: Opowiem jej też o okrucieństwie wobec zwierząt, nakręcę odpowiednio bo chciałabym żeby je zostawiła. Słyszę ciepło w jej głosie jak o nich opowiada... Ta historia dała mi wiele do myślenia. Staiwam sie w sytuacji osoby kochającej zwierzęta ale nie zalogowanej na dogo i mającej 1000 postów. Jeżeli nie miałabym pewności i nie umieła szukać domu pewnie tez myślałabym o uśpieniu swoich ukochanych psów... pewnie, może a może w ogóle... sama nie wiem, poplątałam się...
-
Przepraszam za ciszę...już nie bedę :oops: Janki - przekazałam numer tej babce od psiaków, dzwoniła ale Janki nie odbierały. Nie oddzwoniły, dzwoniła ponownie i nie wiem jaki efekt... Gadałam z nią i opowiadałam o ludziach, którzy dzwonili. Trochę się załamała, że nie znajdą domu. Dobrego domu, bo na tym jej zależy... Rozmawiałam z nią dość powaznie o tym co bedzie jak nie znajdziemy domu. I wiecie co? Jezeli dom sie nie znajdzie to...nie uspi ich tylko zostawi :multi: (wbrew pozorom, uwierzcie mi, kobieta nie jest zla!)
-
Informacje o stanie Trevora są podawane zbyt rzadko. Czy nie wiecie, że jedno zdanie "Trevor bez zmian" to dla nas bardzo ważne. Zbyt dużo osób wie o tym, dzwonią i pytają a ja nie mam co powiedzieć. NIE można napisać CZEKAJCIE. BArdzo bardzo mi sie to nie podoba...
-
Te informacje to ja już znam na pamięć. Z niecierpliwościa czekam na kolejne...
-
[quote name='TERESA BORCZ']Witam wspaniałe dziewczyny,:loveu::loveu::loveu: Widziałam benię schronisku odbierając sunię z Jedrzejowa i byłam załamana. Bardzo się cieszę że wydostałyście ją stamtąd. Naprawdę, to schronisko przyprawia o rozpacz. Wcale się nie dziwię że sunia jest agresywna. Jakoś się musi bronić. Dajcie jej czas na odróżnienie ludzi przyjaznych od wrogich . Pies to potrafi i wydobrzeje. Trzeba czasu a nie leków. Można będzie ja spokojnie polecić miłośnikom Beniów, a jest piękna i młoda, dobrze że zdążyłyście ja uratować. Jest to okropne że długo trwa sprawa uporządkowania sytuacji w schronisku, trudno żeby mimo nakładów państwa, sytuacja zmuszała wolontariuszki do tak dramatycznych akcji.:angryy::angryy: Dziewczyny z Kielc zbierzcie się razem i dopracujcie potrzebne dokumenty. Tym razem się musi udać.To schronisko już nareszcie zaczyna budzić poważniejsze niż dotąd zainteresowanie. PRZECIEŻ JEST DOŚĆ CHĘTNYCH DO WSPÓŁPRACY Z TYM KONCENTRAKIEM, I MOŻNA ZAŁOŻYĆ ZBIORCZY WĄTEK I NA SPOKOJNIE BEŻ WYDATÓW NA HOTELIKI, OGŁASZAĆ ADOPCJE. Nie wiem jaka tajemnica tkwi w zachowaniu kierownictwa schroniska, że nie zezwalaa na kontakt z wolontariuszami, skoro sobie nie radzą i nie martwią się tym wcale. Kto zna tę tajemnicę??? Kierownictwo tłumaczyło swą niechęć do wolontariuszy obawą przed stresem u psów. To dobra anegdota, świetnie zobrazowana stanem beni po kontakcie ze schroniskiem. Wszyscy będziemy szukać pomocy. Czy ktoś się zgłosił w sprawie rydułtowej wizyty. Proszę o szczegóły na PW . Pojadę tam jeśli to aktualne. Kandydatka na benie przeraziŁa się jej zachowaniem, ale skontaktujcie sie z nią jak tylko sunia się uspokoi, będzie cudowna bo doceni zmiane swego losu. SZKODA DOMKU .Pozdrawiam.[/quote] O tym domu pisałam :)
-
Emocje emocjami ale spać nie mogę! CO Z TREVOREM?!
-
Nie puszczajcie jej bez smyczy!!! To jeszcze nie ten moment. Wierzcie, że psiaki różnie reagują na nowe otoczenie. PRzede wszystkim jeszcze go nie znają i nie potrafią wrócić. Pierwsza sprawa to obroża i adresatka. Jak nie ma adresatki to napisać na obroży jej imię i numer telefonu. Ale nie bez smyczy! Jeszcze ze dwa tygodnie