Dropsik77
Members-
Posts
56 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dropsik77
-
A u nas niestety problem. Kleszcze i owszem - nie czepiały się psa. Za to drapał się i osowiał. Na początku myślałam, ze to przez upały, potem, że jako prawie 2- latek dojrzał. Ale nie było mojego pieskogłupka. Pokładał się po spacerze, leżał spokojnie na kocyku. Jakby psa nie było w domu. Po ściągnięciu obroży już po kilku dniach wróciło psie ADHD. Wyciągnął szarpak spod łóżka i szleje z dzieciakami.
-
Mój ma ponad rok i dalej obgryza , może nie tak intensywnie, ale jednak. Psikałam wszystko Orofarem - to spray do gardła. Działa lepiej specyfiki z zoologicznego sklepu. Mój sReksio lał i walił koopska w domu do 7 mies. zycia. Może to też wina kwarantanny , bo mieszkam na zas..anym osiedlu i siedział w domu do pełnego ukończenia szczepień. Z dniem podniesienia nogi do sikania awaria w domu była raz albo dwa. Musisz zająć psa. Pies zmęczony = pies spokojny. Pies bardzo męczy się pracą fizyczną. zacznij uczyć go komend, kupa filmików jest w necie. Potem pokażesz rodzinie "zdechł pies" i będzie ogólny zachwyt ;)
-
Mój roczny pseudobigiel ma jakiś nawyk ogryzania. Musi coś gryźć. Jako szczeniak pozżerał buty, chodnik, obgryzł kawałek szafki. Teraz jest lepiej - torebek, butów, mebli już nie rusza. Ale zabawki dzieci, ołówki, ściągnięte ze stołu dokumenty - jak najbardziej. Ostatnio zaglądał do mnie do łazienki i tak jakby mimochodem zahaczał zębami o drzwi...jak jedzie z moim małżem do lasu, to obgryza korę z pieńków lub z normalnego drzewa. czy to jakieś zachowanie kompulsywne czy mu jeszcze (?) zęby rosną? Wiadomo, szczeniakowi się więcej popuszcza, bo to dziecko ;), ale w tym wieku mógłby przestać. Pies ma dużo ruchu, do kilkunastu km dziennie, wtedy rzeczywiście pada i go "nie ma". Mimo to potrafi sobie " półgębkiem" mielić zakazany owoc.
-
Odpowiem na przykładzie mojego bigla. Jak zeżarł rano łańcuch choinkowy to w koopsku był wieczorem. Stawiam na 12 h, ale pewnie zależy od wielkości psa.
-
Bulwiki, moje marzenie CUDOWNE!!!!
-
Człowiek a pies - wartość życia i dylematy moralne
Dropsik77 replied to behemotka's topic in Wszystko o psach
Może tak- kto ma dzieci lub/i więcej niż naście lat do tego prawidłowe relacje z innymi ludźmi- tzn. żyje w rodzinie i spłoczeństwie, be poczucia izolacji, niezrozumienia i niekochania? Sama miałam najukochańszego jamniora, mojego przyjaciela, powiernika. Poczucie, że tylko on mi jest bliski i mnie rozumie było bardzo silne- tak pewnie buduje relację ze zwierzakami większość zbuntowanych nastolatków. Jemu nie przeszkadzały wygolone skronie, glany czy skórzana kurtka ;) Teraz dorosłam, punkt widzenia mi się znacznie zmienił.... -
Człowiek a pies - wartość życia i dylematy moralne
Dropsik77 replied to behemotka's topic in Wszystko o psach
Ratowanie psa (czy innego zwierza) a olanie człowieka- podchodzi pod nie udzielenie pomocy ( KK). I żaden sędzia argumentu zżycia się i miłości do zwierzaka nie przyjmie do wiadomości. Ciekawe czy człowiek poświęcający człowieka dla zwierzęcia byłyby w stanie spojrzeć sobie w oczy? -
Mam zamiar kupić budożka. Szczeniaczki w hodowli są zaplanowane na jesień. Możecie mi podpowiedzieć na co zwrócić szczególną uwagę? Czy są np. jakieś badania genetyczne, które powinni mieć rodzice?
-
Mój pies po położeniu niemowlaka na łóżku kładł się wzdłuż niego - od strony brzegu. Taki żywy ogranicznik, czuwający ogranicznik ;) Szkoda, że go z nami już nie ma...
-
Czyli powinnam przeprowadzić śledztwo, wyłonić winnych i ich srogo ukarać ;) ? Oczywiście że rozmawiałam z panią, dla niej pogadanka była ok, inne dzieci ( przynajmniej te których rodziców znam) nie zgłaszały problemu. Widocznie mój tak to odebrał i tyle. W zasadzie, która z nas nie spotkała się z opacznym zrozumieniem słów, przekręcaniem intencji itp? Afery nie ma co robić, nie potrzebne jest nam stałe wałkowanie tematu, wizyty u psychologów itd. Lęki próbujemy oswajać, tyle że ciężko mi spotkać psa - terapeutę. W zasadzie sąsiad u teścików idealny , jest za leniwy żeby z radości obskoczyć. Tak sobie siedzi, posapuje z zadowolenia i nastawa plecki na małe łapki.
-
Bawić mnie ta sytuacja nie bawi...Jest to kłopotliwe, bo jego zachowanie nakręca psy. W bliższej rodzinie psów brak - pozdychały ze starości i jakoś następców nie ma. I uwierzcie mi, bardzo trudno spotkać dobrze wychowanego psa i chętnego do współpracy właściciela. Najczęściej spotykamy jazgoty lub psie ADHD, albo obszczeka, albo obskacze.
-
He he, tak się zachowuje szczenior sąsiadów ;) Pracujemy nad spokojem przy psach. Głównie za pomocą spasionego i leniwego beagla który mieszka koło teściów i za smaczka zrobi wszytko ;) Jednak mojemu dziecku ewidentnie tą pogadanką ( zresztą może i słuszną, tyle że nie wiem, jak dramatyczną) zrobiono kuku. Bo zaczął się bać psów, na ich widok albo chce uciekać z wrzaskiem albo zwijać się na ziemi.
-
A ja mam problem z Moim Dzieckiem ;) W przedszkolu mieli prelekcję na temat zachowania się w stanie zagrożenia pożarciem. Chyba. Bo informacja zwrotna od syna była taka, że jak pies biegnie to, trzeba się zwijać w kuleczkę i chronić głowę . Teraz na widok maltańczyka sąsiadów lub szczeniaka - mopsa ( innych sąsiadów) wykazuje chęć zwijania się. Masakra. I co ja mam teraz z nim zrobić?
-
MASZA - Terier szkocki - za TM :(
Dropsik77 replied to terierfanka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Szkotka, moje marzenie...Niestety dwójka przedszkolaków była by dla niej zbyt "intensywna" -
Mojej koleżanki babcia, staruszka i jej starusieńka pudliczka ( obie dawno nie żyją) chodziły sobie latem codziennie na lody. Pani brała gałkę dla siebie i gałkę dla Lali. Siadała na ławecze i trzymała psu kubeczek, z którego wylizywał loda, ot taki folklor ;)
-
pies to wydatek na całe życie-dla każdego?
Dropsik77 replied to marta23t's topic in Wszystko o psach
Dzięki za ten temat. Sama uspałam psa, 18-letniego. Czasami miałam do siebie żal, że może można było jeszcze poczekać...Ale uważam, że u psa liczy się jakość a nie ilość życia. Spotkała mnie też sytuacja, ze bliska osoba rosiła mnie o śmierć, niestety jej cierpieniu ulżyć nie mogłam, w tym momencie człowiek ma mniej prawa , prawa do godnego odejścia.... -
Tak z ciekawości - która z nas chodziła do 12 rż na podwórko z rodzicem???
-
Mój jamnik zjadał namiętnie smoczki młodszego brata. Tzn. kauczukową część. Czekał skubany rano koło łóżka i kontrował, czy młody już wypluł czy nie. Jak mu się uadało załapać to wchodził pod narożnik i pożerał. Działo się to ponad 20 lat temu - smoczki były trudno dostępne, a brat nie chciał bez smoka spać. Psu groziła deportacja ;). Pomijając, że zawsze miał problemy gastryczne - albo kauczuk wspawał, albo puchł i trzeba było na gwałt do weta jechać. Jamnik starszego brata uwielbiał jeść przysmaki w łóżku, najlepiej przy głowie pana/pańci. Jak bywał u nas na występach gościnnych, to nieraz budziłam się z ciasteczkiem psim wkomponowanym we włosy.
-
Co do zwierza, to rozumiem cię doskonale. Co do egzekwowanie - nie chciało mi się szarpać o jakieś spodnie ;)
-
Wiem , że nie ma "reklamy" To ze TRZEBA sprzedać jest ...dyskusyjne. Już mi się zdarzyło, że gdy cena nie odpowiadała sprzedającemu, to towaru nie dostałam...Bo co tam negatyw.
-
Może to forma reklamy, jak ogłoszenia psów z Dogo?
-
Nie karjo, właśnie ciebie wskazuję , że się DA ;) Po prostu odpowiedzieć, rzeczowo ;) skoczył post....
-
Można odpowiedzieć rzeczowo? Można! O to mi chodzi karjo2. Po co rozpatrywać ilość dzieci, decyzję o ich posiadaniu(?) , wieszczyć oddanie do schrony, deptać kogoś w błocie? Może jeszcze trzeba rozpatrzyć gdzie się podział TZ i to skomentować? Bo może to ona go pogoniła i wtedy o psich spacerach ( o zgrozo!) nie myślała. Po co? Pewnie po to, że taki się ma charakter...ech... Co do pakowania się z dziećmi na szybki spacer - kto przerabiał ospę x2- kto przerabiał rzygowirusa x 4 ? He he, polecam wtedy wyprawę na wszelaki spacer/zakupy itd. Uszanujmy swoją prywatność, decyzje życiowe, trochę empatii, trochę zrozumienia - nie zawsze w życiu wszystko jest piękne, proste i zorganizowane.
-
No więc to napisz- podsuń pomysł- może po sąsiedzku mieszka dzieciak który marzy o psie a rodzice mu nie pozwalają? Może powyprowadza z chęcią. To jest realna pomoc. Nie jest nią wdeptywanie w błoto. Może poczytaj od początku - ja to zrobiłam klika razy- ta osoba mimo trudnej sytuacji próbuje sobie PORADZIĆ. Jesteś matką? Wyobrażasz sobie ile trzeba mieć samozaparcia i determinacji żeby zostawić dzieci w domu SAME i wyjść z psem???? Nie wiemy dlaczego ona jest sama, czy dwie ulice dalej mieszka brat/babcia/kuzynka/ przyjaciółka.