Jump to content
Dogomania

Litiel

Members
  • Posts

    113
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Litiel

  1. Oooo..dzięki, o tym nie wiedziałam. A czym się może takie uczulenie objawiać oprócz sraczki?
  2. Byliśmy dziś an działce (spoko - szpadel obszczekany :) i na grzybach w lasku. Griniu co prawda grzybów mi jeszcze nie wystawia, ale za to nauczył się wcinać jagody z krzaczków :crazyeye: Chociaż i tak najbardziej lubi truskawki.... trzęsie się za truskawkami..i tez wcina z krzaczków :evil_lol:
  3. :loveu: Dzięki, o to przecież chodzi!
  4. Nixon to nowy kumpel Gringo :loveu: Właściwie to chyba powinnam mieć serce w gardle kiedy oni się bawią ale Nixon to chyba najbardziej pokojowy AST w Polsce. Gringo go zagonił :evil_lol: Biedny Nixon leciał za nim i piszczał :diabloti: A Gringo nic nie jest, po prostu sukcesywnie się relaksuje. Wkrótce zacznie zostawać w domu sam regularnie. Więc to będzie próba generalna [url]http://img36.imageshack.us/img36/7623/gringonixon.jpg[/url] [url]http://img188.imageshack.us/img188/8816/gringonixon2.jpg[/url]
  5. Eeeee...momentami bym wolala zeby bylo nudniej ;) Chociaz i tak jest o wiele spokojniej niz przypuszczalam ze moze byc. Wiec nie ma co narzekac, a Gringo ostatnio tak spokojny ze sie zastanawiam czy go co nie boli :confused:
  6. A dzięki, ostatnio nawet całkiem, całkiem nieźle. Gringo jakiś taki jakby bardziej skonsolidowany. Niestety ciśnie mi się na usta tylko takie określenie. Wcześniej był taki jakby go ktoś wystrzelił na wszystkie strony. A teraz sie ustalił. Po tym jak sie przekonał, że nie wszystkie pieski dają sobie wejśc na głowę to wiedzę, że waha sie zanim do któregoś podejdzie. I łatwiej odwrócić jego uwagę i go odwołać. Poza tym uczy się siadać zanim mu rzucę zabawke i całkiem dobrze reaguje na komendę szukaj...zaczyna być lepszy ode mnie. W dalszym ciągu zostaje sam o różnych porach i na różne okresy czasu, i jak ostatnio wróciłam do domu po 4 godzinach to nawet jeszcze śladu łap na stole nie było i szafki na buty nie zdołał przesunąć coby się dostać do drzwi. To z dzisiejszego spacerku [url]http://img269.imageshack.us/img269/3430/nadrodze.jpg[/url] [url]http://img195.imageshack.us/img195/892/nadrodze2.jpg[/url] [url]http://img4.imageshack.us/img4/3297/nadrodze3.jpg[/url]
  7. Gringo kładzie się przy ścianie albo przy jakimś sprzęcie i odwraca w jego stronę blokując sobie wszystkie cztery łapki. Tak mu się śpi najwygodniej :evil_lol: [url]http://img198.imageshack.us/img198/1023/gringospi.jpg[/url] I na placu zabaw z Reksiem [url]http://img196.imageshack.us/img196/3008/zreksiem.jpg[/url]
  8. [url]http://img32.imageshack.us/img32/2583/gringonabrzegu.jpg[/url] [url]http://img198.imageshack.us/img198/7482/gringowtrawie.jpg[/url]
  9. Witam Cioteczki Nie mam pewności jak długo mój domowy komputer jeszcze pociągnie (ostatnio było ciężko), więc wybaczcie ewentualne przerwy raportach. Gringo ma się coraz lepiej. Co prawda wczoraj na mnie nawarczał, bo dałam mu kość a potem podeszłam do jego leżanki ale traktuję to jako objaw jego niepewności i niewiedzy a nie złej woli. Przez ostatnie dwa tygodnie szalał na działce i dużo sie nauczył (np. nie zaczepiać i nie ganiać się wzdłuż siatki z sąsiadką wilczurką), brał udział w rodzinnym grillu (ale nie jako danie główne :evil_lol:) Zdecydowanie bardziej od kosiarki podoba mu się szpadel i to bez wzgl. na to czy akurat kopie czy stoi oparty o scianę. Gringo z nadzieja w oczach szczekaniem próbował wciagnąć go do zabawy ale... szpadel (jak to szpadel) głupi jak szpadel i z Gringo bawić sie nie chciał. A najbardziej podoba mu się piłeczka tenisowa, którą zresztą sam sobie wybrał szperając w skrzynce z rzeczami Wielkiego Brata. Piłeczka jest nawet bardziej pociągająca niż inne psy, o czym (ku własnej uciesze) przekonałam sie wczoraj. Również wczoraj Gringo wybawił się ze swym kolegą Reksiem (i sam tę zabawę przerwał, bo się zmeczył i jeszce przyszedł na zawołanie!!! :crazyeye:), nie dostał w pysk od sąsiadki małej kundelki, bo był zaskakująco uprzejmy i delikatny, no i najważniejsze: poznał wielkiego, bardzo przyjaznego AST-a i nie doszło do rozlewu krwi!!! Wręcz przeciwnie, reakcje dobrze wróżą na przyszłość. Z rozkoszą sie patrzy kiedy Gringo, zawsze pierwszy i pewny siebie, taki zadziorny i włażący wszystkim na głowę, nagle opuszcza ogonek i chowa się za moimi nogami. A powód tej nagłej zmiany mniemania o samym sobie może być taki, że kilka dni temu Gringo zlekceważył sygnały ostrzegawcze od jamnika o połowę mniejszego niż Iśka od walko1 więc tamten się wkurzył i mu zdrowo natrzaskał. Ubaw miałam niesamowity. Oczywiscie pieski się nie pogryzły, bo Ciotka jednak na straży stoi i nie ingeruje dopóki szanse są wyrównane, ale Gringo był niezwykle zaskoczony i już nie jest taki wystrzelony do wszystkich psów naokoło. Poza tym od kota-weterana II Wojny Światowej - też już zarobił za ganianie. Cóż, jak mówią - jak sie nie potłucys to sie nie naucys - a zbytnie niańczenie psa też mu na dobre nie wychodzi.
  10. Przez cały tydzień jeździmy popołudniami na działkę. Głównie dlatego, że stacjonują na niej moi Rodzice, na tzw. wywczasie. Gringo na ubaw po pachy, uczy się nie zaczepiać i innych psów i nie włazić tam gdzie go nie chcą. Dzielnie pomagał mi kopać doły pod sosny. Gdzieś już pisałam o nim jako o samobieżnym spulchniaczu to mogę dołożyć funkcję koparki :evil_lol: No i niezwykle wytrwale bronił mnie przed Kosiarą. Zwłaszcza jak na chwilę przestawała warczeć i się poruszać, Gringo uznawał, że zasnęła i dawaj na nią :diabloti: Ale posłuchał upomnień i potem już tylko łaził za mną kontrolując czy przypadkiem Kosiara nie atakuje :cool3: No i do kilku dni NARESZCIE ma poprawne kupska, choć widzę, że trawienie jeszce mu sie do końca nie wyregulowało. Wet powiedział, że to może być połączone ze spadkiem odporności, która u Gringo wystąpiła na skutek bardzo dużego stresu. Wiadomo - przeprowadzka, inna dieta, nowe życie w nowym miejscu i zupełnie nowe reguły, które poznał i musiał zaakceptować. Akurat jego organizm zareagował w ten sposób. Ponoć to tak jak u ludzi - wiele osób z nerwów wymiotuje albo ma biegunkę. Na szczeście Gringo wszelkie tabletki i kapsułki wcina jak ciasteczka i jeszcze się cieszy. Tylko nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego producenci wszelkich lekarstw dla zwierząt z uporem maniaka pakują je do pojemników z atomizerem albo sprayów :angryy: Przecież zwierzaki sie tego boją! Moje konie się bały, moje szczury sie bały, królik i kot też. Gringo oczywiście nie jest wyjątkiem :roll:
  11. Wczoraj zabrałam sierściucha na działke żeby się wyganiał i poznał z psami-mikrusami od Ciotki Klotki. Po pół godzinie Gringo zrobił histerię, że coś mu sie w łapkę stało :crazyeye: Jak histeria to histeria - zapakowałam psa do samochodu i dawaj do weta....Jakiś owad go ugryzł...:eviltong: Przynajmniej taka jest diagnoza na dzisiaj. No i pies już po godzinie chodził normalnie...Ale ile bylo krzyku! Dobrze, ze tylko tyle...
  12. Cieszę się, że łapka ślicznego Dakara jest w "dobrym" stanie, zapowiadało się znacznie gorzej. Trzeba jakoś wspomóc przystojniaka...:cool3:
  13. Wiesz Gosiu, może nie za bardzo od niego wymagano, bo jak już ktoś się nim zajmował to chciał żeby psu było jak najlepiej, więc on tylko dostawał, dostawał, dostawał, i nie musiał nic w zamian robić. Co wcale mnie nie dziwi. Wiadomo, od biednej sierotki w schronisku trudno czegoś wymagać, idzie się tam po to coby go wygłaskać, wydrapać i ogólnie żeby mu było jak najlepiej. A w hoteliku przecież brak czasu na stawianie wymagań i też człowiek by chciał psa wymiziać jak najwięcej. Sama bym tak robiła. Ta opisana przeze mnie sytuacja to nie jest codzienność. Generalnie Gringo już sie bardzo wyciszył, nawet jesli się nie słucha albo buntuje to nie okazuje przy tym agresji tylko czysty sprzeciw. No i nie urządza już takich ataków terrorystycznych w domu. Tylko czasem na dworze, jak już jest bardzo rozbawiony. Mnie to może nie tyle bawi co śmieszy ale nigdy nie denerwuje. To oczywiste co on robi. Jemu sie wydaje, że jak ja juz tak świetnie sie bawie rzucając mu ten patyk i chwaląc go za to, że pewnie nie zwróce uwagi na to jak po kroczku bedzie podkopywać mój autorytet. Może w imię dobrej zabawy mu odpuszczę i zacznę się bawić według jego pomysłu. A ja zakładam ręke na rekę, patrze na niego i zaczynam sie śmiać. A ten sie powścieka po czym sam mi przynosi żeby mu jednak porzucać :evil_lol: Natomiast wkurzam sie naprawdę kiedy czasem startuje z zębami żeby mi coś wyrwać z ręki albo dla zabawy. Wtedy nie ma przebacz... :angryy: Jednocześnie mogę mu dowolnie wkładać do paszczy palce, oglądać zęby, wyciągać z gardła śmieci, które próbuje wcinać. No i kiedy na wołanie sie odwraca, patrzy na mnie po czym leci dalej...:stormy-sad: On sie nie doprasza nachalnie żeby go wypuścić, biegunka mu zwolniła ale pomimo mojego sprawdzania zdarzyło mu się nad ranem i wydusił mi taka bezę na linoleum. Trudno, nie jego wina, wzruszyłam ramionami i sprzątałam a ten siedział obok, bida taka, uszki klapniete, zerkał spod brwi, przygarbiony i tak delikatnie ruszał ogonkiem...no tak przepraszającą postawę przybrał...bardzo komunikatywny pies :p
  14. Ma, z przeproszeniem, sraczkę :shake: Oczywiście uważał, że jest mądrzejszy od nas i wbrew zakazowi wybrał się na "polowanie". "Upolował" pół starego kebaba, czy inne świństwo no i teraz ma za swoje :diabloti: zemścił się ten kebab. A teraz leży mi pod krzesłem i sadzi takie bąki, że aż w oczy szczypią :ices_bla: I dalej się zachowuje jak rozpuszczony 5-latek: Ciotka, bo ja chcę. - Gringo zostaw! Ale ja CHCĘ!!! :mad: - Gringo ZOSTAW! Ale ja chcę TERAZ!!! - Tamtego nie wolno! Choć tutaj, porzucam Ci patyczek Ooooo!!! Patyczek, patyczek, PATYCZEK, PATYCZEK, PATY... :sweetCyb: - Gringo spokój, nie na głowę! CIOTKA RZUCAJ TEN PATYCZEK! - GRINGO SPOKÓJ! Siad RZUCAJ MÓWIĘ!!! (histeryczne szczekanie) - :turn-l: (pies ze złości aż usiadł) - Brawo Gringo, bardzo dobrze :calus: (rzut) Przynieś! (pies przynosi, dostaje nagrodę) Oooo! Chrupki, chrupki, chrupki! :sweetCyb: - Chcesz się bawić! Rzucić? Siad. (pies 2-3 razy słucha...ale później...) Ciotka chyba żartujesz z tym siadaniem? -Siad, to w nagrodę rzucę... W nagrodę to ja się z tobą bawię! -Gringo siad! A daj chrupka? - Siad! Ale chrupka! - Gringo zostaw! Siad! Nie! - To ja się nie bawię (odwracam się i idę, a Gringo mnie za buty próbuje) Ciotka, GDZIE???? Oddaj patyk!! - Gringo FE! Ale PATYK!!! - RZUCĘ jak usiądziesz spokojnie...Siad! NIE!!! Ja CHCĘ TERAZ, bez siadania. CIOOOOTKA!!! DAWAJ PATYYYYK!!! - Gringo.... DAWAJ, mówię!!!! Aaaaaa....ja chcę patyk, i chrupki, i patyk i chrupki,ja chce teraz :placz: (histeria przed półką z zabawkami) -Gringo... :turn-l: ucichło na chwilę... - Gringo wróć! Ooooo, Ciotka, sarenka, idziemy polować!!! - Gringo nie wolno! STRESZCZAJ się!!! Bo ona ucieka!!! - Gringo!!!! :chaos: i lecę za nim.... Nic dodać, nic ująć :p
  15. Oooo....padamy z nóg, aleśmy się dziś wychaszczyli oboje :p Gringo leciał oczywiście pierwszy (jak każdy przewodnik :evil_lol:) ale jak wracaliśmy to już przy nodze bo nie miał siły. Opadła nas w drodze powrotnej zgraja mikrusów o połowę mniejszych od niego, na czele z jamnikiem. Gringo, bida, myślał, że chcą się z nim bawić dlatego nawet nie szczeknął a one dalej do niego z zębami (cwane, bo Gringo na smyczy :razz:). Oczywiście, cioteczka Litiel towarzystwo niezwykle dyplomatycznie :razz: przekonała do rozejścia się (:-x). A Gringo dalej myślal, że one tak z sympatii :roll:
  16. :grins::megagrin::lol!: [quote name='snuszkak']a mnie sie bardzo Twój avatar podoba :loveu:[/quote]
  17. Gringo jest naprawdę BARDZO pojętny, tylko jeszcze ma kłopoty z koncentracją :evil_lol: Ale szybko się uczy. Ocywiście, te komendy to nie zawsze na 100% ale coraz bardziej się uspokaja wewnętrznie i praca z nim jest coraz łatwiejsza. To mądry i cwany pies choć jeszcze nieco wystrzelony w kosmos ;)
  18. [quote name='supergoga'] Czytałaś może książkę - "Zapomniany język psów" - Pańi która adoptowała dość charakternego spaniela właśnie z tą książką nad nim pracuje, bardzo konsekwentnie i są niezwykłe efekty. Może warto.[/quote] Tutaj ja za pozwoleniem wtrącę: właśnie korzystam miedzy innymi z tej książki podczas pracy z Gringo, a osoby które go znają to wiedzą jakie pies ma problemy, jaką historię i jaki przez to MIAŁ charakter. Piszę w czasie przeszłym, bo mimo iż jest ze mną nieco ponad 3 tygodnie, to wszystko się odwróciło o 180 stopni. Myślę, że to niezły wynik... Znam od czterech lat psa, takie wielkie ADHD, który od szczeniaka był wychowywany w oparciu o tą książkę i wierzcie mi, gdyby nie ta książka i nie zaciętość jego pani, to Goga albo inna dobra dusza miałaby w schronisku o jedna bidę więcej! Oczywiście we wszystkim trzeba przede wszystkim obserwować psa bo niektóre metody wychowawcze stosowane zbyt szybko i bez przygotowania, szczególnie w przypadku psa po przejściach, mogą wyrządzić więcej złego niż dobrego. Ja kilka rzeczy natychmiast modyfikowałam, kiedy Gringo mi się zaczynał gubić, ale generalnie polecam dla wszystkich otwartych umysłów :) Nie namawiam do traktowania jej jak Biblii, ale im więcej wiemy, tym więcej mamy możliwości wyboru, nieprawdaż? Jest jeszcze jeden dowód na to, że coś jest w tej metodzie wychowu psów. Powstała ma bazie metody szkolenia koni (Połączenia) Monty Robertsa. Dwa lata wychowywałam w stadninie źrebięta i pracowałam z dorosłymi końmi czerpiąc z tej metody. DZIAŁA!!!
  19. Z tą szkołą to chyba zapeszyłam :shake: Niestety będzie musiała poczekać dopóki PANOWIE FACHOWCY (serdecznie POZDRAWIAM! :evil_lol:) nie wynajdą dlaczego mój samochodzik przestał jeździć??????:placz: Ale w zamian sama zaczęłam ćwiczyć takie podstawy podstaw: Gringo siada na komendę, zatrzymuje się, wie jaka jest różnica miedzy przyniesieniem piłki i upuszczeniem jej 3 metry ode mnie a rzuceniem mi jej pod nogi (dwa dni temu załapał :multi: i potrafi poprawić to ćwiczenie tak na 70%). Poza reaguje na zostaw, rozumie o co chodzi kiedy mu pokazuje ręką kierunek, czeka na wytarcie łapek i czesanie, przychodzi na zawołanie (kiedy nie widzi innych psów :evil_lol:), reaguje na hop jako zachętę do skoku (to taka moja perełka :cool3:) Rozmawiałam z sąsiadem z dołu i pytał się jak się piesek miewa bo niezbyt często go słyszy :crazyeye: !!!! Normalnie padłam tak mi ulżyło:mdleje: A poza tym jutro jadę z Niuniem do weta bo mu na uszku plackiem futerko wyłazi, a ja histeryczka jestem :oops:
  20. [quote name='marta23t']ale on przytył:cool3: dobrze mu się wiedzie :evil_lol::cool3:[/quote] jak przytył? :placz: przecież to są czyste mięśnie :cool3: :razz: a futra na o połowę mniej, to powinien się wydawać smuklejszy ;)
  21. MusliStracciatella - szacunek shin - szacunek Prezentujecie dwa różne podejścia ale oboje postępujecie słusznie!
  22. No, proszę jednak w plotach też bywa ziarno prawdy. Jakiś czas tamu sama robiłam rozpoznanie co do wolontariatu w szcecińskim schronisku ale z różnych powodów odpuściłam... Między innymi po rozmowach z byłą wolontariuszką. Zasugerowała mi, że chyba lepiej skontaktować się z najbliższą organizacją, typu fundacja, działającą na rzecz zwierzaków i pomagać im, np. dając zwierzakowi DT lub pomagając w transporcie. Zaczęłam szukać... Co prawda stałej współpracy nie podjęłam ale nareszcie mam wymarzonego szorściaka, i to nie na dt tylko na stałe :loveu: Ale w dalszym ciągu jestem skłonna pomagać (choć juz bez dt)... więc jakby ktoś potrzebował z Goleniowa lub okolicy....:cool3:
  23. Goga: pewnie, że nie wszystko jest różowe, ale on się naprawdę zaczyna zachowywać jak każdy inny, normalny pies. Ze swoimi małymi "odpałami", napadami głuchoty i zachowaniem "Nie! Bo Nie". I na pewno nadrabia szczenięce czasy kiedy był w schronisku, a juz na pewno kiedy go zabrali od mamci (bo nie rozumie niektórych sygnałów, których mamcia uczy szczenięta, i to nie przez upór, on naprawdę nie rozumie o co chodzi). Ale teraz leży obok mnie na plecach, z nogami zapartymi o szafkę, nie zrywa się z warkotem kiedy go przez sen pogłaszczę, schodzi nam z drogi kiedy chodzimy po mieszkaniu chociaż często łazi za nami. Jak wychodzę rano do pracy to pies siedzi na posłanku i tylko patrzy na mnie. W sobotę malowałam balustrade na balkonie, dwa razy mu zabroniłam sie pchac w jedno miejsce to się położył z drugiej strony i teraz zawsze kładzie sie właśnie tam. On jest wystrzelony w kosmos ale błyskawicznie sie uczy. Zeby nie było, że ściemniam i opowiadam niestworzone historie :cool3: I każdemy opiekunowi psa życze takiego podróżnika jak Gringo: dwie godziny drogi na zlot ASG przespał, dwie powrotne również, na zlocie kupa ludzi- pies przy nodze. Na grilu pies pod ławą, zawojował tymi oczami wszystkich. Podejrzewają, ze ma jedno oko normalne a drugie na podczerwień, jak Robocop :evil_lol:
  24. No i jeszcze ciekawostka: Gringo na coś koło 48 cm w kłębie ja mam 176 cm wzrostu, wiec możecie sobie wyobrazić na jakiej wysokości wisi piłka , którą trzymam w ręce wyprostowanej na wysokość barku (plus kilka cm sznureczka coby mi palców nie złapał). Ten skubaniec doskakuje bez trudu! Skacze jakby miał sprężynki w stawach skokowych. I to skacze wszystko, rowy, dziury w siatce, kamienie, drzewa, stół w domu (pewnie, jak nas nie ma to siedzi na nim jak wilk na samotnej skale i wyje do żyrandola :evil_lol:) A ulubioną zabaweczką jest ostatnio pusta 5l butelka po wodzie - poryczałam się ostatnio ze śmiechu, co on z nią wyrabiał :turn-l: No i utrwaliło mu sie znaczenie nagrody, aportuje jak po kursie, a dziś zaczął siadać. Oczywiście nie wszystko jest takie różowe. Po lesie chodzi na smyczy bo nie ma takiej możliwości, żeby nie poleciał za jakimś leśnym zwierzaczkiem (ostatnio mi "wystawił" wiewióra na drzewie, stary pies myśliwski. No i jak widzi innego psa to też głuchnie w 80% przypadków. Ale nie jest zaczepliwy. A jak mu zabraniam łapać mnie za ręce albo buty i się zaczynam denerwować to dla niego najlepsza zabawa mnie zaczepiać. Gringo agility [url]http://img22.imageshack.us/img22/8137/agility.jpg[/url] Ekologiczne, uniwersalne, samobierzne urzadzenie spulchniające ;) [url]http://img21.imageshack.us/img21/5111/koparkag.jpg[/url] Z kolegą Reksiem (który sie bawi tylko z psami - jeden kastrat drugi gej, pięęęknie ;)) [url]http://img21.imageshack.us/img21/4990/koledzy.jpg[/url] Na placu zabaw. [url]http://img49.imageshack.us/img49/8971/placzabaw.jpg[/url]
  25. Gringo sam w domu zostaje bez większych szaleństw...Była ostatnio taka sytuacja nagła, że musiał zostać na 8 godzin. Sąsiedzi zostali powiadomieni, wyposażeni w numer do mnie i... jak głupia cały dzień siedziałam jak na szpilkach a każdy dzwonek komórki przyprawiał mnie o stan przedzawałowy. W końcu nikt nie zadzwonił. Mówią, że czasami zawyje, że tupie po mieszkaniu i poszczekuje kiedy myśli, że to ja wracam. I tyle... Chciał się koniecznie dostać do okna, bo kanapa obok stoi to zerwał firankę. Ale tylko zerwał z żabek, nawet nie ucierpiała, a zresztą stara jest. Ale rzeczywiście trzeba drzwi zabezpieczać bo drapie. Dziś Wielki Brat zapomniał zastawić (nie wiem jak można o czymś takim zapomnieć!?! :angryy: ) no i wydrapał trochę. Ale teraz Wielki Brat będzie miał nauczkę, bo ja tu kombinuję jak koń pod górkę, a on zapomina (choć muszę przyznać, że Wielki Brat bardzo mi pomaga , bo też chodzi z Gringiem na dłuuugie spacery kiedy tylko może) Ale jak dziś firankę odsunęłam to sobie grzecznie patrzył przez okno i nic nie ruszył (tylko osmarkał szybę :lol: ) Coraz żadziej również zdarza mu sie nie wytrzymać i popuścić.
×
×
  • Create New...