Jump to content
Dogomania

Litiel

Members
  • Posts

    113
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Litiel

  1. Jarek jest w ciężkim stanie, czekamy na choćby chwilową poprawę żeby go odwiedzić i porozmawiać
  2. Rozmawiałam chwilę z Jarkiem, niestety ledwo mógł mówić... Jest ciężko chory ale lekarze mówią, że wydobrzeje. Obiecał mi, że się spotkamy. Więc czekam...
  3. Gosiu, jesteś wspaniałą osobą, poświęcasz się w każdym calu. Dzięki Tobie mnóstwo piesków ma szczęśliwe życie. I to [B]ja zawiodłam[/B], nie Ty. Ty szukałaś szansy dla Gringo Wiem, że się na mnie zawiodłaś, ja też się na sobie zawiodłam. I na swoich bliskich... U Jarka Gringo czuł się świetnie, rozmawiałam z nim regularnie... Ale nie potrafisz przewidywać nieszczęśliwych wypadków... Jak zweryfikujesz czy ktoś za rok albo dwa nie spłonie z całym domem albo nie umrze na białaczkę zostawiając psa samego? Gdybym mogła przewidzieć sama dla siebie taki scenariusz to nigdy nie wzięłabym Gringo Ja też mam sobie do zarzucenia, że może żyłby gdyby był ze mną...A może już byśmy oboje nie żyli. W październiku miałam wypadek samochodowy Ja też przepraszam...I Gringo, i Ciebie, że jednak zawiodłam Twoją wiarę w ludzi, i Przyjaciół Gringo... Tego nikt mi nie wybaczy, ja też... [I]Agnieszka[/I]
  4. Drodzy Przyjaciele Gringo Od kilku tygodni nie mogłam się skontaktować z nowym opiekunem Gringo. W końcu do niego pojechałam ale nie zastałam ani jego ani psa. Ani żadnego z domowników. Dzisiaj udało mi się dowiedzieć tylko tyle, że kilka tygodni temu wydarzył się jakiś wypadek samochodowy....[B]Gringo zginął na miejscu[/B]....a opiekun trafił do szpitala... Jest to informacja od żony Jarka. Na tą chwilę tyle wiem.... będę się starała to wyjaśnić w najbliższych dniach... Nie wiem co napisać, co ze sobą zrobić... [B] [*][/B] [I]Agnieszka[/I]
  5. I jesteście :) Wiem Dziewczyny, miałam doła bo bardzo za nim tęsknię :-( A Wy na co dzień tyle dobrego robicie Chciałam tylko troszkę przypomnieć o nim. Ale bez złych zamiarów. Poznałam Jarka, konkretny facet. Przy wigilijnym stole Gringo pewnie nie zasiądzie ale Jarek wierzy w szczepienia i opiekę weterynaryjną. I nie wierzy w łańcuchy. Jak na polską wieś to dużo.
  6. Hmmm....jak gruchnęła wiadomość, że Gringo szuka domu to reakcja była natychmiastowa... A jak się okazało, że jest już bezpieczny to nie ma reakcji (Gosia wiedziała od razu więc się nie liczy). Ciekawe...i smutne... Pies jest bezpieczny. Ma przyjaciela. Biega beztrosko po dużym podwórku albo śpi w domu (ten drugi pies do domu nie wchodzi). Jeździ z nowym wujkiem wszędzie samochodem. Dzieciaki go rozpieszczają. Nie piszczy. Nie ucieka. Nie stracił apetytu. I przede wszystkim nie zostaje sam, zamknięty na min 8 godzin w mieszkaniu. ...też się cieszę.
  7. Nio, u Gringo, który się stara na wszystkie psy wskakiwać, to raczej gest oznaczający chęć dominowania "w związku". A może nie bo się ostatnio dowiedziałam od trenera, że psy nie dążą do dominacji....:roll: Trzeba też brać poprawkę na posłańca tych wieści, może i przesadził z określeniem "ciągle". Tamten pies jest co prawda stróżem ale jest bardzo stęskniony towarzystwa bo kilka mięsięcy temu stracił towarzysza z podwórka. Liczę, że sobie ustalą co komu wolno i będzie ok. W każdym razie Gringo lubi psy większe od siebie i wydaje mi się, że nauczył się szanować ich gabaryty. I jest naprawdę towarzyski. Z mniejszym byłby kłopot bo pewnie by go stratował podczas zabawy - mały jamniczek go niczego nie nauczył...
  8. Informuję, że Gringo ma nowy, domek. Osobiście i obiektywnie uważam, że jeśli wszystko pójdzie dobrze będzie mu tam lepiej niż u mnie. Ten znajomy, na którego powrót tak czekaliśmy, wziął Gringo do siebie na rancho. A było kilku chętnych, tylko z jednym się pies nie dogadał, chociaż dobrze się zapowiadało. Nie chciał wczoraj tego faceta do siebie na podwórko wpuścić! Koni tam nie ma ale posiadłość obszerna, na wsi pod lasem, jakieś 5km od Goleniowa. Gringo ma towarzysza, dużego psa stróża, od którego się szybko uczy stróżowania, i z którym się "ciągle ruchają" - sobie przypadli. Znajomy zauroczony Gringo, jego żona (ta co go nie chciała) również zadowolona. Wożą go wszędzie samochodem dla towarzystwa bo się Gringo na samochód (oczywiście, jakżeby inaczej) naparł. Także sądzę, że to największe szczęście w tym nieszczęściu. Co prawda i tak czuję się podle i nie mogę się przyzwyczaić ale kamień spadł mi z serca :)
  9. Nadal szukamy... Były już okazje ale nic z tego nie wyszło. Znajomy szukał psa do towarzystwa dla stróżującej suni, która popadła w depresję po stracie kompana z podwórka. Gringo był idealnym kandydatem, do tego spodobał się temu panu. Niestety, w dniu naszej rozmowy o tym jego syn przywiózł do domu innego psa. Teraz czekam na powrót do domu innego znajomego ale szanse są marne. Jego żona szuka psa stróżującego i nie ma zamiaru żywić drugiego psa tylko po to żeby ten stróżujący miał towarzystwo :( Właśnie dlatego Gringo nie ma powodzenia - dużo ludzi tu wzięłoby psa ale stróża. Innych żywić za darmo nie zamierzają.... Gosiu, dziękuję za ostatnią wiadomość. Staram się to przeciągnąć jak się da. Jeszcze spotkam się z koleżanką, która ma dużo znajomych na wsi. Może ona coś pomoże.
  10. [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/6163/dsc03223z.jpg[/IMG]
  11. [IMG]http://img710.imageshack.us/img710/5208/dsc032211q.jpg[/IMG]
  12. ...dlatego zostawiam oficjalnie numer prywatny...każdy może zadzwonić a ja odpowiem na każde pytanie. Nie mam zamiaru niczego ukrywać żeby się "pozbyć problemu". Gringo się bardzo szybko uczy, po czym kombinuje żeby przy pierwszej możliwej okazji robić po swojemu. Na przykład teoretycznie umie chodzić na smyczy ale... wystarczy jakaś atrakcja i zaczyna ciągnąć i szarpać. A atrakcją jest dosłownie wszystko... Ja rozumiem, że nie można wymagać od psażeby chodził jak przyklejony ale te psy coi chodzą przy nodze kiedy trzeba to takie same pieski jak Gringo. One mogą a on? Czasami naprawdę jest absolutnie konieczne żeby pies posłuchał komendy - nawet dla swojego bezpieczeństwa. A w tym przypadku Gringo ufać nie można. Dokładnie tak samo jest z wchodzeniem i schodzeniem ze schodów. Czasami to bywa tylko bardzo uciążliwe a czasem robi się niebezpieczne. Trzeba na to uważać. I trzeba uważać w kontaktach z nieznajomymi, zwłaszcza z mężczyznami - Gringo przez swoje życiowe doświadczenie jest raczej nieufny przy pierwszym kontakcie. Bywa agresywny. Skoro mam być szczera to mówię: niby komendy zna ale w obsłudze bywa ciężki. Największy problem ma z zostawaniem samemu. I to w domu i na dworze. Własciwie naprzemiennie ma i nie ma. Bo nawet jak już się przyzwyczai to nigdy nie wiadomo kiedy i z jakiego powodu dostanie "ataku". Tak to wygląda - niby zostaje sam w domu przez kilka tygodni lub miesięcy i jest spokój aż tu nagle zaczynają się demolki. A, że Gringo jest zwinny i silny to szkody bywają poważne. Niestety, przez trzy lata nie udało mi się z całą pewnością ustalić co jest tago przyczyną. Wydaje mi się, że to ma jakiś związek ze zmianami trybu życia członków rodziny. Jaka rodzina w ciągu roku nie zmienia trybu funkcjonowania? Dlatego uważam, że powinien mieszkać na posesji ogrodzonej. Będzie miał możliwość ciągłego ruchu, którego potrzebuje bardzo dużo. Opiekunowie mogliby go zostawiać np.w kenelówce w domu, albo na zamkniętym wybiegu, albo w jakiejś przybudówce. Idealna byłaby rodzina wielopokoleniowa - z rodzicami i dziećmi mógłby chodzić na spacery lub przejażdżki rowerem a zostawać w domu ze starszą osobą. Zdecydowanie nie dla starszych osób mieszkających w bloku. Nie zapewnią mu odpowiedniej ilości ruchu - to jest piesek o napędzie atomowym.
  13. U mnie już od dawna nie było dobrze... Nie pisałam bo myślałam, że dam sobie, jak zwykle, radę sama. Ale pewnych rzeczy nie przeskoczę. Gosiu, piszesz "sama nie wiem"...a przecież Tobie opisywałam co się stało. I Ty masz pełen obraz sytuacji. Nie będę Was zanudzać szczegółami historii. Czy któraś z Was poświęciłaby dobro swojej rodziny dla psa? Możecie wierzyć lub nie ale próbowałam na wszystkie sposoby. To jest ostateczność . . . Jeśli ktoś ma jakiś pomysł na rozwiązanie tego koszmaru to chętnie skorzystam. Niestety, obecnie nie mogę sobie pozwolić na kupno własnego mieszkania. Na razie jeszcze tu mieszkam i mam rodzinę. Ale nie mogę mu zapewnić dłużej opieki. A szukam mu domu żeby nie musieć z dnia na dzień oddawać go do schroniska kiedy się okaże, że jednak mi się wszystko posypie. Czy to jest wystarczająco tragiczny powód żeby szukać psu nowego domu?
  14. [quote name='izabelka_70']chyba tylko moja osobista bezdomność skłoniłaby do oddania już adoptowanego psa....[/QUOTE] I w tym tkwi sedno sprawy...
  15. [quote name='snuszkak']po takim czasie? nie rozumiem, to tragedia dla psa [COLOR=#000000]"Mieszkając w bloku pochłania domownikom mnóstwo czasu, uwagi i kreuje dużo niepotrzebnego zamieszania." - to brzmi okropnie dzieci też kreują dużo niepotrzebnego zamieszania w koło siebie i nikt ich nie wyrzuca, Litiel podziwiałam Cię ile pracy włożyłaś w tego psa, tym bardziej nie rozumiem tej sytuacji, jeśli nie ma jakiegoś tragicznego powodu oddania a jedynie to co piszesz to daj mu chociaż czas u Ciebie aż znajdzie inny dom, by nie musiał trafić do hotelu, na który fundacja nie ma pieniędzy lub schroniska, jeśli kochasz czy kochałaś tego psa daj mu chociaż to....[/COLOR][/QUOTE] Kochana...myślisz, że po tym wszystkim co razem z Gringo przeszliśmy i po tym co osiągnęliśmy to oddałabym go bez tragicznego powodu? Ja wiem, że z racji pracy z psami schroniskowymi napatrzyłyście się na ludzkie okrucieństwo. I rozumiem, że bez względu na to co powiem i tak posypią się na mnie gromy. Mimo, że cały ten koszmar rozwinął się nie z mojej winy... I tak będziecie wiedziały swoje... Jestem na to przygotowana Przede wszystkim to jest tragedia dla mnie. Bo to ja wzięłam go pod opiekę, to ja jestem za niego odpowiedzialna i to ja myślę abstrakcyjnie. I teraz to ja jestem wredna suką bo "wyrzucam" psa z domu. To, co napisałam Gosi to na zachętę dla nowych opiekunów - same zalety psa bo o jego i moich problemach pisałam jej na prywatnego maila. Więc, nie wyciągajcie wniosków na podstawie tego posta. Poprzez niepotrzebne zamieszanie rozumiem demolki. Skoro, jak powiedział trener, Gringo już się nie zmieni to nie ma sensu narażać jego na stres i siebie na straty. Dlatego uważam, że się nie nadaje do bloku. Chyba, że będzie mieszkał z kimś kto zawsze jest w domu.
  16. Raczej na pewno psiolubka :) Dziękujemy!
  17. Rany Dziewczyny, ależ urosłam ;) Jak tak będę dalej rosnąć to niedługo się w drzwiach nie zmieszczę... Generalnie to mieszkamy nadal w Goleniowie i Gringo mieszka oczywiście ze mną. Z tym, że już od dawna nie z moim Wielkim Bratem a z moim Lubym czyli ukochanym Wujkiem Gringo. Taaak...swego czasu żyłam na dwa domy aż stało się to uciążliwe. Co do foteczek to muszę poczekać na lepsza pogodę bo na razie dla mnie za zimno i za ślisko. Gringo jeździ teraz głównie na działkę z Wujaszkiem. Spacery z nim, te dłuugie, i wyprawy rowerowe musiałam odłożyć do wiosny. Teraz już ledwo się kulam. Napisałam, że urosłam - nie tylko od Waszych miłych słów :) Niedługo Nas i Gringo czeka nowe doświadczenie - w marcu mu przywiozę do domu malutką konkurencję o moje względy i uwagę :) Myślę, że nie będzie problemu bo półtorarocznego syna szwagra chciał zamachać ogonem i zalizać. No i dziecko też należy nauczyć jak traktuje się pieski żeby nie było potem problemów. A wózek wybieram ze skrętnymi kołami, żeby można było pojechać na spacer w teren i zabrać psa.
  18. Jakby ktoś pytał to mamy się dobrze :) Swego czasu dostaliśmy w prezencie (od Dobrego Duszka) kropelki Bacha na różne problemy. Kto chce niechaj wierzy, kto nie chce niech nie wierzy ale kropelki działają - nawet doraźnie. Gringo zostawał sam bez problemu na całą noc kiedy ja szłam na dyżur. Potem się przeprowadziliśmy i generalnie problemy się skończyły. Stres pojawia się właściwie tylko w sytuacji kiedy nie ma mnie w domu przez kilka dni. Gringo zostaje z wujaszkiem i przebywa w mieszkaniu ale mimo to czasem mu coś "odbija". Natomiast zauważyłam, że jak mu się popuści dyscyplinę to momentalnie zaczyna kroczek po kroczku pozwalać sobie na coraz więcej. No i niestety wchodzi na głowę wszystkim "słabym ogniwom". Wymagający typ, pewnie przez wrodzoną chęć do dominowania.
  19. Dzięki, też mi się podobają. Przekażę Gringo wyrazy uznania dla jego postawy ;) Linki do galerii i albumu w moim podpisie :)
  20. Hej, hej! Pojechałam sobie dziś rowerkiem do lasu z psem. Jakąs nowa trasę chciałam wybrać, więc zdecydowałam przejechać przez las a nie jeżdzić, jak zazwyczaj, bokami. Wyjeżdżam zza zakrętu....i z wrażenia mnie zrzuciło z roweru: na polanie, w szkółce, stado KONI!!! Myślałam, że ktoś je przepędza przez las bo nieopodal jest mała, prywatna stajnia. Ale nie, zupełnie luzem sobie łaziły po lesie. Jakiem koniara postanowiłam się przywitać, przypiełam psa do drzewa, zostawiłam rower i idę. Niby wyszły mi na spotkanie ale potem boczkiem, boczkiem...ja patrzę a one już dookoła Gringa. Biedak sie zrobił dwa razy mniejszy niz zwykle ;) Myślałam, że bedzie ryja na nie darł ale nie, grzeczny był, nawet próbował lizać je po chrapach. A one też, niby chrapały, jak to konie, ale najchetniej to by mu na głowe wlazły ;) W końcu zobaczyłam, e pies juz jest w stanie przedzawałowym i sie trzęsie, wiec go zabrałam. Zrobiliśmy rundke po ich śladach i okazało się, że one nawet nie uciekły tylko tak sobie zawsze luzem chodzą wokół stajni. Wróciłam, tym razem było już swobodniej, na tyle że się zatrzymałam w pewnej odległości i spusciłam Gringa. Czekaliśmy aż konie podejdą, zaczęli sie tam obwąchiwać ale Gringo nieświadomy myślał, że je sie tez od tyłu wącha, wiec go przypiełam żeby strzała nie dostał. Generalnie jestem w ciężkim szoku: i z powodu koni i z powodu niezwykle opanowanego zachowania mojego psa, który jak pierwszy raz zobaczył konia (kwiecień 2009) to darł paszczę tak, że go cała okolica słyszała i chciał sie powiesic na smyczy. Nastepnym razem zabieramy marchewkę ;)) Spróbuję wstawić zdjęcia,,,jeśli nie uda mi sie tutaj to na pewno będą w galerii :)
  21. Mamy zaszczyt zaprosić wszystkich Przyjaciół do Galerii Gringa! Jedna jest wśród Psów na M - mix 40-60 cm : [url]http://www.dogomania.pl/site/gallery/d/7282/[/url] a druga na moim profilu: [url]http://www.dogomania.pl/album.php?albumid=1955[/url] Oba linki wstawiam w swój podpis :)
  22. W dalszym ciągu jest spokój :) Założyłam blokadę na drzwi od kuchni więc problem bezpieczeństwa kosza i pojemnika z karmą już odpadł - wcześniej mój brat się nie zgadzał na "blokady w każdych drzwiach". Ale wyszło, że mamy tylko dwie. Drzwi wejściowe pryskam takim odstraszaczem w spraju - może jak się "bestia" porządnie zaślini to mu się odechce gryzienia. Pierwszą partie tego środka Gringo mi zlizał z ręki (!!!) ale na razie nie drapie. Kenelówkę i tak kupię (na wszelki wypadek), jak da rade to trochę później ;)
  23. Na razie jest nieźle, choć nadal potrafi wybebeszyć kosz (będę musiała przerobić drzwiczki :/ ) Dziś na spacerze poleciał w krzaki a jak mu się schowałam to zamiast mnie szukać ten z jakimś pieskiem się zaczął bawić. Dopiero ja piesek sobie pobiegł do pańcia to Griniek się zorientował, że może by wypadało się za ciocią porozglądać. Wrrrrr...
  24. Dziękuję za info Okamia :) Jak będziesz miała chwile, napisz proszę jak uczyłaś swoja sunię; wskazówki z praktyki zawsze są cenniejsze od tych książkowych, a Gringo jednak parę cech charakteru po husky ma. Staram się codziennie na przynajmniej 3-4 godziny wychodzić, dziś nic nie naszkodził.
×
×
  • Create New...