-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
[quote name='retmed500'] Nie mam tylko zielonego pojęcia, co w mojej chodzącej oazie spokoju spowodowało takie zachowanie :( [/QUOTE] Bież też - poza wszystkim innym - pod uwagę, że zachowania agresywne są dla psa szalenie samonagradzające. Czasem wystarczy jeden impuls - ot choćby odskoczenie Twojego TŻ, gdy próbował złapać psa od tyłu a ten przypuścił atak. Pies zareagował instynktownie i natychmiast się przekonał, jakie to było skuteczne. Niektórym psom to wystarczy, żeby zacząć próbować rozwiązywać w ten sposób wszystkie niekomfortowe sytuacje, w jakich się znajdą.
-
Mieliśmy podobną przygodę - wybraliśmy się na spacer dookoła zalewu. Wczesna wiosna, temperatura powietrza parę stopni powyżej zera, temp. wody po zimie - wiadomo. Dokładnie po przeciwnej stronie zalewu niż miejsce, w którym zostawiliśmy samochód (czyli jakieś 7 km od niego) psu prawie że spod łap smyrnęła kaczka prosto w jezioro. No a on bez smyczy (:oops: puściutko było, wszyscy grzali tyłki w domach) za tą kaczką chlup do wody i płynie. Calutki się umoczył aż po szyję, kubrak oczywiście przemoczony. Zdjęłam sweter z grzbietu i jakoś go tym swetrem próbowałam osuszyć, potem mąż go trochę niósł na ręku zawiniętego w ten sweter (pies bez podszerstka, ostrzyżony dość krótko), ale zaczął się wyrywać, więc go puściliśmy. Zanim doszliśmy do samochodu był suchy. Byłam przekonana, że się przeziębi - ale nic się nie stało, nawet nie kichał.
-
Kingaweronika, zastanów się, o co właściwie Ci chodzi. Bo raz piszesz, że po prostu nie chcesz, aby psa głaskano i że będzie chodził na smyczy i w kagańcu (co zasadniczo Ci się chwali), a innym razem piszesz, że chcesz ostrego psa - i wynika z Twoich postów, że zamierzasz to osiągnąć ograniczając psu socjal z innymi ludźmi. I to już chwalebne nie jest ani trochę tylko ryzykowne, szczególnie gdy ma się dzieci.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='sleepingbyday'][COLOR=#000000]a ile trwa akcja? takie wychowywanie społeczeństwa planowane jest na lata, a nie na miesiące. a żółta wstążka ledwo co się zaczęła. [/COLOR]zadziała, cierpliwości :-)[/QUOTE] Jakoś nie mogę wykrzesać optymizmu. Na ile lat zaplanowano kampanię propagowania sprzątania po własnym psie i kiedy to się zaczęło? -
Ale ogar w tych trawach - piękny! Rzec by można - klasyka gatunku :)
-
[quote name='Beatrx'] no ale niektórzy widać muszą się przekonać na własnej skórze. i oby tylko na własnej, nie cudzej.[/QUOTE] Niestety najczęściej na cudzej :roll: Mało który pies jest tak zwichrowany, żeby gryźć swojego człowieka. Za to jak nauczy się traktować resztę świata jak wroga, to trudno go będzie z tego wyrwać. I psu się nie wytłumaczy, że ten człowiek jest ok, a tamten nie. Schrzaniony socjal to problemy - z gośćmi, z listonoszem, w środkach komunikacyjnych itp. Potem przemykają się tacy z zakagańczonym psem na krótkiej smyczy, chyłkiem, rozglądając się na boki i uciekając na drugą stronę ulicy na widok innego psa albo dziecka albo faceta z brodą. I powodzenia w uczeniu cudzych dzieci, że do psa nie leci się z łapami...
-
Zanim zaczniesz się zarzekać, że psu nigdy kagańca nie założysz, to pójdź najpierw do tego sąsiada, na jego piętro i zapytaj, czy nic mu się nie stało. Spróbuj załagodzić sprawę, dopytaj, czy dobrze się czuje, jeśli uważasz, że to pomoże w Waszych wzajemnych relacjach w tej sytuacji. W zasadzie po ugryzieniu sąsiad ma prawo sprawę zgłosić - Was wówczas obejmie obowiązek przeprowadzenia obserwacji psa na okoliczność wścieklizny (nieważne, czy szczepiony, czy nie), a reszta zależy od sąsiada - jak swój chłop, to problemów nie będzie robił, ale może być różnie i warto się na to psychicznie przygotować.
-
[quote name='kingaweronika19'] chodzi mi o takiego psa tez swojego bede teraz uczyc chodzic w kagancu to moj pies a nie wszystkich wiec zalezy mi na ostrym psie[/QUOTE] Super po prostu. Masz trzyletnie dziecko i chcesz mieć ostrego psa :roll: Powinno Ci zależeć na jak najlepszym socjalu, bo za parę lat do Twojego dziecka zaczną przychodzić z wizytami koledzy i koleżanki. I co wtedy - będziesz trzymać psa zamkniętego na balkonie, jak moi dawni sąsiedzi? Od razu powiem, że nie pomogło - dzieci w końcu otworzyły ten balkon...
-
Jest wiele sytuacji, w których nie mamy szans się obronić, niestety. Osobiście jednak uważam, że rozsądniej jest - w miarę możliwości oczywiście - ograniczać ryzyko. Przynajmniej statystykę ma się wtedy po swojej stronie ;) Jak to mówią - "nie wywołuj wilka z lasu" :)
-
Moim zdaniem warto zmieniać karmy. Ich pełnoporcjowość i zbilansowanie to trochę takie pobożne życzenie, szczególnie że każdy pies jest inny, różnice w przyswajaniu też są. Zawsze jest ryzyko, że pojawią się jakieś niedobory i jednocześnie szansa, że zostaną uzupełnione po zmianie diety. Co do wymienionych karm, to jeśli masz na myśli purinę dog chow, to zdecydowanie lepiej wybrać Brit. Jeśli purinę pro plan to można próbować.
-
Mieszkam w pobliżu dużego terenu spacerowego, miejscami mocno zarośniętego, niezbyt przyjemnego wieczorami i nocą. Wiem, że dochodzi tam do napadów - mój lekarz został tam okradziony i pobity, gdy późnym wieczorem wracał do domu, ja sama niejeden raz widziałam porzuconą i wypatroszoną damską torebkę. W dzień jest tam całkiem fajnie - jest ścieżka rowerowa, więc i rowerzyści, rolkarze a także spacerowicze, mamy/babcie z dziećmi. W dzień pojawia się też straż miejska czy policja. Więc korzystam z tego terenu w dzień. Wieczorem ostatni spacer jest ok. 23 i zwykle zajmuje się tym mój mąż. Jeśli go nie ma i ja sama muszę wyjść, to idę w drugą stronę - na oświetlone osiedle, w kierunku ulic, na których i późnym wieczorem jest spory ruch. Mam małego psa (10 kg), więc raczej na niego nie mogę liczyć - choćby się starał, niewiele zdziała jakby co.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Koszmaria']myślicie ze akcja 'zółta wstążka' choć trochę pomoże? będzie mniej chamstwa?[/QUOTE] Szczerze mówiąc, to wątpię, choć przykro mi to pisać. Wydaje mi się, że po prostu ludzie siebie nie szanują nawzajem i że pokutuje "mentalność Kalego", czyli liczy się to, co dla mnie dobre. Tak naprawdę chodzi o to, żeby ludzie pytali o to, czy może pies podejść, przywitać się itp. Każdy właściciel psa wie na ogół dość dokładnie, który kontakt będzie ok, a który niesie w sobie ryzyko. To przecież takie proste - zapytać zanim zwolni się psa do drugiego. Gdyby ludzie potrafili zadać jedno zwykłe, proste pytanie to nie byłyby potrzebne żadne wstążeczki. Przecież to są podstawowe zasady kultury i wzajemnego współżycia na wspólnym terenie - jak ktoś się przysiada na tej samej ławce w parku, to zwykle potrafi zapytać, czy może i czy nie przeszkadza. Ludzie potrafią zapytać o sól w knajpianym ogródku, jeśli chcą wziąć z sąsiedniego stołu, zapytać, czy dziecko w piaskownicy może pobawić się czyjąś foremką, a nawet o możliwość skorzystania z jednej taksówki, jeśli jest taka potrzeba, a z podbieganiem psów jest taka wolna amerykanka, jakby to były bakterie a nie psy. -
[quote name='kahoona']obowiązkowe chipowanie na koszt właściciela[/QUOTE] To miałoby sens pod warunkiem istnienia ogólnopolskiej bazy danych - będzie taka?
-
[quote name='kasikz'] Nadmiar jest na bieżąco wydalany przez nerki, ale wiadomo - co za dużo to...[/QUOTE] No właśnie - pies to nie człowiek. Czytałam, że nadmiar witaminy C u psa prowadzi do zakwaszenia moczu, wytrącania się szczawianów wapnia, co w końcu może doprowadzić do kamicy. Poza tym czytałam także, że nadmiar wit. C upośledza przyswajanie miedzi, która też dla stawów jest istotnym mikroelementem. To są oczywiście informacje do weryfikacji.
-
Zastanawiam się, czy suplementowanie wit. C ma uzasadnienie u psa. W odróżnieniu od człowieka pies nie potrzebuje zewnętrznych źródeł wit. C - sam ją produkuje i utrzymuje w stałym, właściwym stężeniu we krwi. Pewnie naturalne źródło roślinne, takie jak dzika róża, nie zaszkodzi, ale syntetycznej postaci chyba lepiej nie podawać - nadmiar jest dla psa szkodliwy.
-
Myślę - tak mi się wydaje - że przegrzanie organizmu a reakcja na dotyk/bliskość czegoś gorącego to mogą być dwie różne sprawy. Odczuwanie wysokiej temperatury na skórze a ogólne przegrzanie ciała to chyba coś innego - można przecież doznać udaru cieplnego nie będąc poparzonym.
-
[quote name='Szura']IMO już labradoodle to wymysł na siłę - no przepraszam bardzo, ale pudle królewskie również można szkolić na psa-asystenta.[/QUOTE] I robi się to z powodzeniem np. w USA. Taka ciekawostka: [URL]http://www.psy.pl/aktualnosci-psy/art6279,ryzykowne-krzyzowki.html[/URL]
-
Może jednak warto uważać, czy tam obejrzeć skórę po takim posiedzeniu, czy nie jest zanadto czerwona, bo podobno: Ludzie i psy różnią się odczuwaniem temperatury, ludzie mają osobne receptory reagujące na ciepło i zimno. Psy natomiast mają tylko receptory reagujące na zimno (wyjątkiem są receptory wokół nozdrzy szczeniąt). Czy to oznacza, że pies nie reaguje na ciepło? Nie, z przeprowadzonych badań wynika, że np. psy szukają ciepłych miejsc, by zniwelować uczucie zimna. Jednak przyciśnięcie do skóry gorących przedmiotów, nie powoduje żadnej reakcji (lub minimalne) do momentu uszkodzenia skóry - wtedy pies reaguje ponieważ ból jest rejestrowany przez receptory bólowe. http://www.psy24.pl/953-Reakcja-psa-na-cieplo-i-zimno.html
-
Ale nie napisała przypadkiem tak "po ludzku" na ile mg oblicza zapotrzebowanie dorosłego psa na wapń pan Zentek? ;) Na portalu czarnego teriera podają jeszcze inną wartość - 119 mg na kg m.c. - czyli w połowie drogi między naszymi wątkami barfowymi a danymi z książki Teichmanna. Ciekawe, czy wszyscy o tych samych psach myślą? ;)
-
Ale trzeba się zalogować na barfnym świecie, żeby go ściągnąć? Wiadomo, kto jest jego autorem i czy jest to ktoś wiarygodny?
-
To z ekozwierzaka - czytałam - ale tam piszą także, że te wartości są obliczone tylko dla zrównoważenia stosunku wapń-fosfor przy karmieniu mięsem, posiłkiem jednoskładnikowym i nie uwzględniają dobowego zapotrzebowania na wapń tak w ogólności. A u nas obecnie skorupki są właściwie jedynym źródłem wapnia, bo pies nabiału nie jada - raz na kilka miesięcy najdzie go ochota na - powiedzmy - serek wiejski granulowany, a tak to żadne serki, jogurty itp. W nienowej książce Teichmanna znalazłam zapotrzebowanie dorosłego psa na wapń obliczone na 260 mg na kg m.c. dziennie. Biorąc pod uwagę zawartość Ca podaną przez ekozwierzaka w łyżeczce mączki musiałabym podawać ponad całą łyżeczkę dziennie. To mi się nie zgadza z tym, co było pisane tu, na wątkach barfowych - tu była mowa o 50 mg Ca na kg m.c. dziennie - to skrajnie różna wartość, bo to tylko 1/4 łyżeczki mączki. No i się pogubiłam :roll:
-
Dostałam od męża w prezencie elektryczny młynek do kawy (udarowy - cokolwiek to znaczy) - do mielenia skorupek z jaj. To dlatego, że od miesięcy okupuję mosiężny moździerz - jego ulubiony do pieprzu :evil_lol: No i super sprawa, bo minutka roboty i ze skorupek jest mąka, pył dosłownie. Tylko teraz zaczęłam się zastanawiać nad dawkowaniem - bo pół łyżeczki takiego pyłu to jest więcej wapnia niż pół łyżeczki skorupek rozdrobnionych w moździerzu. Czy ktoś ma jakąś "przemysłową" mączkę ze skorupek z podanym dawkowaniem? (Albo może ktoś ze stałych czytelników barfnego świata zna dawkowanie takiej całkiem miałkiej mączki?)
-
[quote name='asiaq9']robiłam tak do tej pory, ale ostatnio ciężko z czasem.[/QUOTE] A masz zamrażarkę? Jeśli tak, to wystarczy gotować raz na kilka dni (jak pies jest mały to nawet raz na kilkanaście). Gotowe, zmieszane porcje jedzenia (mięso, podroby, warzywa) mrozisz i tylko do bieżącej porcji dodajesz zalane wrzątkiem płatki owsiane błyskawiczne - parę minut roboty i już.
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Co do podbiegaczy to nas ostatnio dopadła minisfora złożona z owczarka niemieckiego i owczarka podhalańskiego. Mój pies ma niecałe 10 kg i szedł krótko na smyczy przy nodze, gdy te psy nas zobaczyły i zaczęły biec. Właściciele 20 metrów dalej spokojnie konwersowali i nic. Zupełnie NIC - nawet nie podjęli próby odwołania psów. Musiałam się wydrzeć, czego robić nie lubię, żeby zabierali psy, to leniwie ruszyli du** w dół, bo psy oczywiście na wołanie nie reagowały. I już nawet nie chodzi o to, że psy do psa - ale jak można pozwolić, żeby dwa tak duże psy podbiegały do obcej osoby bez żadnej kontroli ze strony właściciela? Czy fakt, że idę z psem automatycznie musi oznaczać, że nie mam nic innego do roboty, tylko zaznajamiać się cudzymi, obcymi psami, które na dodatek są razem i aktualnie tworzą stado? Czy ludzie nie boją się o te swoje zwierzęta? Przecież gdybym była ciut bardziej nerwowa, to oba dostałyby gazem po oczach bez czekania na ich reakcje, bo na co tu czekać, gdy do człowieka biegną dwa wielkie, obce psy? :roll: -
[quote name='anorektyczna.nerka']Co to za zdrada barfu? ;) [/QUOTE] Ja zdradziłam, nie Panbazyl ;)