Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. [quote name='Alfa1']http://i43.tinypic.com/dfhl5g.jpg [/QUOTE] Ale rewelacyjna fotka! :)
  2. Jeśli okaże się że to zwykły brodawczak, ale trafisz na takiego weta, który od razu będzie chciał psa ciachać, to nie daj się wystraszyć. Wiele psów miewa takie epizody brodawczycy związane z obniżeniem odporności i bywa, że to samo przechodzi. Oczywiście jest też wiele takich, u których choroba się rozprzestrzenia i wymaga leczenia (podwiązywania, wymrażania lub wycinania). No, ale wszyscy wiemy, że są też weci, którzy łapią się za skalpel zanim sprawdzą, czy mają do czynienia z pierwszym, czy z drugim przypadkiem.
  3. Taki maluch i już pyszczy? I tak jest słodki ;) Zazdroszę
  4. Z cyklu "ulubiony fotel, z którego się troszkę wyrosło": :) [IMG]http://i40.tinypic.com/359znzt.jpg[/IMG] [IMG]http://i43.tinypic.com/2ij474m.jpg[/IMG]
  5. [quote name='marta9494']Myślałam,że po pierwszym tłumaczeniu zrozumiał,bo tak to wyglądało.Przechodził koło psa wyciągał rączkę,głaskał i rzucał psu piłkę.Dopiero później sobie na nią usiadł i coś oglądał(jaką zabawkę )Siedząc na niej nawet nie próbował jej poklepać,po czym wstał i znienacka ,ni z tego ,ni z owego bach!Nawet nie zdążyłam zareagować!A byłam pół metra od nich (niecałe).[/QUOTE] To się zawsze dzieje tak szybko. Naprawdę. Wystarczy posiedzieć trochę na oddziale traumatologii dziecięcej, żeby się przekonać, że właśnie tak dochodzi do wypadków z psami. Każdy chirurg, który miał "przyjemność" zszywać pogryzione dzieciaki, słysząc "nawet nie zdążyłam zareagować" smętnie pokiwa głową, bo słyszał to już o tyle razy za dużo. Trzeba po prostu uważać aż do przejedzenia, dmuchać na zimne i nie liczyć na rozsądek od pieluchy zaszczepiony dziecku.
  6. A mnie trudno zrozumieć, jak można pozwolić psu na towarzyszenie dwulatkowi, który już raz go uderzył i skopał (obojętnie dlaczego - czy dlatego, że niewychowany /wychowanie dwulatka - hmmm/, czy ma ADHD, czy inne zaburzenie neurologiczne, czy może pierwszy raz w życiu widział dużego psa, może nie rozumie, że żywe) - to proszenie się o kłopoty. Pies do innego pokoju, dziecko do innego, nawet jeśli goście/pies mają się obrazić. Żadnego dwulatka nie wychowa się w pięć minut (pomijam możliwości percepcji, które w tym wieku mogą być bardzo różne i trudne do ocenienia ad hoc), za to wystarczy jedno karcące chapnięcie nawet najlepiej wychowanego psa i nieszczęście gotowe.
  7. [quote name='Koreksonowa']Znacie tą stronę? [url]http://upsidedowndogs.com/[/url] Baaardzo pasuje do tematu:)[/QUOTE] Nie mogę :D Zaraz sprawdzam, które z naszych zdjęć nadaje się do obrócenia o 180 stopni :D
  8. Po pierwszym zdjęciu wiedziałam, że to tor agility a nie żadne tam place zabaw ;)
  9. [quote name='rita60']Tak podejrzewalam,dlatego ostrzegałam:roll: Jaaga tez ma u siebie pieska w typie teriera niemieckiego,ale w tekscie zastrzegła,ze pies nie bedzie wydany do adopcji na polowania.[/QUOTE] Takie ostrzeżenie - moim zdaniem - da tylko tyle, że myśliwy powie, że chce psa na kanapę. Od razu sugeruje, czego lepiej nie mówić, jeśli chce się psa. Tak tylko sobie myślę, czysto teoretycznie - skoro już komuś zależy, żeby absolutnie nie do myśliwego. Osobiście znam bardzo szczęśliwe (i ułożone) psy myśliwych, co nie znaczy oczywiście, że automatycznie kręci mnie strzelanie do biegających zwierzątek.
  10. Tak jak i stosowanie kolczatki w charakterze zwykłej obroży jest ździebko patologiczne. Pytanie, jaki procent społeczeństwa musi stosować określoną metodę, żeby przestała ona być postrzegana jako patologia a zaczęła funkcjonować jako norma? Bez względu na skutki? Millan jest nowy, Millan robi show, Millan odświeżył poglądy Kowalskiego na szkolenie = kasa, kasa, kasa - dla Millana, dla producentów, dystrybutorów itd. Takie życie. W tym kontekście to jest dla mnie krok w tył jeśli chodzi bardzo ogólnie pojęte dobro zwierząt. Nie, żebym nie była za wolnym rynkiem ;)
  11. [quote name='justysiek']...................................[/QUOTE] :) "Się nie da" tak ze zdjęcia. Nie z takiego zdjęcia ;) Trzeba do ortopedy i zdjęcie RTG - zapewne łokcia.
  12. Metoda, jeśli skuteczna, jest dobra. Mnie jednak zaczął niepokoić biznesik, który na medialności tych metod wyrasta na naszych oczach i nie bacząc na skutki wędruje pod strzechy. Książki są do przełknięcia, ale filmy prawie "familijne"? Już jest nawet gra komputerowa dla dzieciaków z Millanem jako mentorem. O szkoleniu psów oczywiście. I ja już mam na osiedlu jednego nowonawróconego, który przyciska swoją sukę do gleby tak, że ona aż skomle - na przykład za to, że była nieodwoływalna. To młoda na oko jakby malamutka - góra 6-7 miesięcy. Ciekawe, czy uda mu się ta sztuczka, gdy suka dorośnie do swej docelowej masy - szczególnie że ona już, przy próbie złapania za obrożę, odwija się z zębami. Pewnie się bawi... Nie zdawałam sobie sprawy, że to zatacza tak szerokie kręgi (gra komputerowa??). Jak się naród nachapie i fala pójdzie po pokątnych "ośrodkach szkoleniowych" pana Stasia i pana Wojtka, to będzie jak z kolczatką - jak duży, to nosi. Nie ważne, czy trzeba, czy nie trzeba.
  13. [quote name='togaa']"Rzucanie felgami"....no,no..... Ktoś by sobie mógł krzywde zrobić ??:evil_lol: Może to o kołpaki chodziło?;)[/QUOTE] A wsio rybka. Samochody rozróżniam tylko pod względem koloru - a co dopiero ich części składowe ;) A kołpakiem to nie można sobie krzywdy zrobić? :D
  14. [quote name='Sylwia K'] z psów ozdobnych rozważałam pudla (średniego i dużego) -z tego co czytałam na dogo tez potrzebują ogromnych ilości ruchu:/ chciałabym psa, który będzie lubił pracować z człowiekiem i któremu w tygodniu wystarczą spacery + komendy + zabawy piłeczką + zabawy z moją suką i jej znajomymi i czasami wieczorami będzie ze mną biegłą (wolno i na dość krótkich dystansach). W weekend mogłabym jeździć z psem do miasta i ćwiczyć z nim coś profesjonalnie (ale to raczej w weekendy tylko:-(). Mam tez dziecko małe i znajomych z psami, którzy razem z nimi mnie odwiedzają - wiec psiak powinien lubic dzieci i tolerować inne psy (wiem, że to kwestia wychowania). [/QUOTE] [B]Sylwia K[/B], głowy nie dam, ale mi się tu pudel wpasowuje. My mamy pudlowatego średniaka. Zapotrzebowanie na ruch ma, jak najbardziej, ale my żyjemy zrywami - normalnie jest praca, trzy spacery dziennie, w tym jeden 1-2 godzinny, na ktorym jest bieganie, aportowanie, ćwiczenia węchowe i inne atrakcje plus w domu wieczorkiem trochę zabaw (w przynoszenie przedmiotów itp.). Trzy, cztery razy do roku wyjeżdżamy w góry i wtedy jest po 8-10 godzin w trasie. Plus jakieś wypady weekendowe od czasu do czasu. Pies się znakomicie przystosowuje do tego rytmu. Jak przychodzą wakacje, to jest przeszczęśliwy. Jak trzeba trochę pospać pod biurkiem, też się dopasuje. No, przyznaję, że teraz jest trochę trudno, bo psa od miesiąca obowiązuje ograniczenie ruchu ze wzgl. na problemy ortopedyczne - ale coś takiego to ciężko znosi chyba każdy pies, niezależnie od rasy. Natomiast przy pudlu, zwłaszcza wystawowym, trzeba mieć zarezerwowany czas na zabiegi pielęgnacyjne - trochę jest z tym zabawy - im większy pudel, tym więcej.
  15. [B]Gośka[/B], ja też tak offowo zapytam - czy udało Ci się pociągnąć do odpowiedzialności właścicieli kaukazów? Strasznie mi przykro :( - wiedziałam, że Bil zginął, ale nie wiedziałam, że w takich okolicznościach :(. Zawsze powtarzam, że u nas posiadanie psów to "sport" więcej niż ekstremalny - wszędzie dookoła źle zabezpieczone posesje, kult "psa-ochroniarza" i ludzie kompletnie bez wyobraźni. Szczęście w tym nieszczęściu, że dzieciom nic się nie stało.
  16. [quote name='Agnes']ale ze jak slabsza? gdzie kiedy w ktorym miejscu[/QUOTE] Słabsza tak ogólnie to nie, bo w końcu po to są kategorie wagowe tych smyczy, żeby wytrzymywała i linka i taśma. Niemniej przy gwałtownym (i szybkim) kontakcie z jakąś kanciastą lub mocno chropawą rzeczą (kora drzewka, kwadratowy kosz na śmieci, metalowy kątownik) linki jest po prostu mniej do przecięcia niż taśmy (coś o rozkładzie sił jakiś fizyk powinien napisać ;)). W każdym razie u nas linka się zerwała, taśma - póki co - jeszcze nie, a służy już dłużej niż linka.
  17. Prześliczny jest. I jakie wesolutkie oczka :loveu: Najlepsze życzenia z okazji "miesięcznicy" ;)
  18. Ale ten mały to już nie jest taki mały - ile już ma? Śliczności
  19. Mój tez na początku mówił, że nie. I ja mówiłam, że chyba nie za bardzo. A teraz jest prawie kłótnia o to, kto psa zagarnie na swoją stronę, o ile już w ogóle zaszczyci nas swoją obecnością. Bo jednak zazwyczaj przyjdzie na chwilę, na mizianko, a potem wykłada się na poduszce obok łóżka. No chyba, że mąż albo ja dosypiamy w innych godzinach - wtedy owszem, z chęcią zajmie drugą połowę łóżka, ale ona musi być tylko dla niego, bo mistrzunio musi się rozłożyć na całą długość, brzuchem do góry, z głową na poduszce i mieć swobodę przewracania się z boku na bok ;) Wszystko to jednak nad ranem, bo wieczorem koniecznie musi spać u córki w pokoju. I nawet, gdy ona z jakichś powodów kładzie się o nieprzyzwoitej godzinie, to pies wcześniej wymusza na niej rozłożenie łóżka a potem korzysta z niego wedle własnego upodobania - na, pod, obok :D Nad ranem wstaje i prosi, żeby go wpuścić do naszej sypialni. No i oczywiście nikt mu nie odmawia. Tak to jest, jak jeden pudel przypada na trzech ludziów ;)
  20. Tak, chodzi o wieprzowe surowe podroby, ze względu na ryzyko zarażenia wirusem wścieklizny rzekomej (ryzyko jest dość mityczne, to znaczy niby jest, ale o zachorowaniach nie słychać - może dlatego, że nikt tych podrobów nie daje). Kości ludziska dają normalnie ;)
  21. Szkodliwe na pewno nie są - dla ludzi robi się z nich jakieś takie winko, chyba na drogi żółciowe. Zajrzałam do zielnika - liście i kwiaty mniszka zawierają glikozydy, flawonidy, ksantofile, karotenoidy, terpenoidy, cholinę, wit. A, B, C, D, potas, żelazo, magnez, siarkę i krzem. Kwiaty stosuje się w chorobach kobiecych.
  22. Bo awersja awersji nie jest równa. A praca przy jej użyciu konkretnej pary z konkretnym problemem jest w realu a nie w świecie wirtualnego poradnictwa - i właśnie o to chodzi, żeby tam została. Kiedyś funkcjonowało takie powiedzenie: "gdyby koń o swej sile wiedział, żaden by na nim nie siedział". Można je poniekąd odnieść także do psów. Decydując się na bezpośrednią fizyczną konfrontację z psem trzeba z góry założyć (statystyka i rachunek prawdopodobieństwa na to wskazują), że część psów podejmie wyzwanie. A wtedy już bardzo trudno jest wycofać się na z góry upatrzone pozycje. Nie jestem przeciwna żadnej metodzie, jeśli zostanie użyta mądrze i z przewidywaniem skutków. Nieodmiennie jednak medialne propagowanie niektórych z metod budzi moją niechęć ze względu na szerokie spektrum owych ewentualnych skutków oraz nieuchronną generalizację. Niestety chyba idzie nowe (a właściwie stare w nowym przebraniu) i jak zwykle zaczyna ewoluować w przedziwne formy - wokół Caesara Millana i jego wywijasów z trudnymi psami robi się szum medialny, który z rozpędem wpada pod strzechy. Jednego zaklinacza już spotkałam na osiedlu - szybko poszło - mam nadzieję, że nie rozpleni się tak, jak kolczatki.
  23. O rany, ten Fiodor wrocil do domu po prawie roku? Też niezła historia. Niesamowite - taki happy end. Oby więcej takich :)
×
×
  • Create New...