Jump to content
Dogomania

Kociabanda2

Members
  • Posts

    8278
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kociabanda2

  1. [CENTER][SIZE=3][COLOR=green][U][COLOR=black]04.04.2011[/COLOR] [/U][/COLOR][SIZE=4][COLOR=green][B]Jumbo nie szuka już domu... Zostaje na stałe u Pana Krzysztofa i jego żony :) Jumbo ma dom! :multi:[/B][/COLOR][/SIZE][U] 09.12.2010[/U] [SIZE=4]Psiak złapany i bezpieczny na DT u Pana Krzysztofa oraz jego żony :multi: Jumbo nie potrzebuje wiele... ale jedzonko i szczepienia też kosztują... BARDZO PROSIMY O DEKLARACJE dla JUMBO [/SIZE][/SIZE][SIZE=4]:modla:[/SIZE][SIZE=3][SIZE=4] [/SIZE][/SIZE][SIZE=4]Potrzeba tylko 100zł miesięcznie!! JUŻ JESTEŚMY NA MINUSIE :( (Rozliczenie w drugim poście) [/SIZE] [SIZE=3] [/SIZE][SIZE=3] [SIZE=4][B][COLOR=Red]Liczy się każdy grosik!... [/COLOR] [/B][/SIZE][/SIZE][SIZE=3]:modla: [/SIZE][SIZE=3] [U]29.11.2010[/U] Dostałam maila od Pani Agnieszki, która napisała mi, że będąc przejazdem w Warce trafiła na czarnego pieska koczującego przy drodze z Warki do Kozienic.... Cóż mogę zrobić? :-( Nawet go nie nakarmię. Mieszkam 80km od Warki... Za oknem mróz, pada śnieg, a piesek sam... zmarznięty, głodny, porzucony... :-(:-([/SIZE] [SIZE=3] Na szczęście Marlenka zgodziła się pójść do pieska. Pies nadal jest. Czeka... Uroczy, niewielki, czarny... Dostał jeść, ale co dalej????????? Przecież nie można go tam zostawić... no a zabrać? Dokąd???? Na dodatek czas nagli! Wszyscy widzimy jaka jest za oknem pogoda. [B]Ile on tak wytrzyma w śniegu na betonowych płytach pomnika??? [/B][/SIZE] [SIZE=3] Marlenka i Pani Agnieszka wspólnymi siłami robią co mogą na miejscu, ale trzeba im pomóc! Jest szansa na DT, ale jak zawsze wszystko rozbija się o brak funduszy. Bardzo Was kochani proszę! Pomóżmy czarnuszkowi... :modla: Pozwólmy mu się ogrzać. Nie zostawiajmy samego :-( [/SIZE] [SIZE=3][B][COLOR=red] TREŚĆ OGŁOSZENIA PONIŻEJ. PROSZĘ SIĘ CZĘSTOWAĆ!! :)[/COLOR][/B][/SIZE] [CENTER][CENTER][FONT=Arial][SIZE=3][B] Jumbo - młody, uroczy psiak szuka domu. [/B][/SIZE][/FONT][/CENTER] [/CENTER] [CENTER][FONT=Arial][SIZE=3]Jumbo to średniej wielkości czarny piesek o niecodziennych brązowych oczach :smile: Ma około 1-2 lata. Jest bardzo młody. Początkowo nieśmiały, ale jak odrobinę pozna człowieka okazuje się przemiłym psem :) Uwielbia być głaskany, przytulany, drapany... :smile: Taki słodki pieszczoszek :smile: [/SIZE][/FONT][FONT=Arial][SIZE=3]Jumbo jest bardzo grzeczny. [/SIZE][/FONT][FONT=Arial][SIZE=3]Niestety psiak nie umie jeszcze chodzić na smyczy (widać, że był kiedyś bity) dlatego nauka będzie wymagała odrobinę cierpliwości od nowego opiekuna. W jumbo nie ma w nim cienia agresji w stosunku do ludzi. Dogaduje się też z suczkami. To niesamowicie uroczy i kochany psiak. Niepojęte jak okrutny i bezwzględny musiał być człowiek, który go porzucił w środku zimy na pewną śmierć. Jambo najprawdopodobniej został wyrzucony z samochodu na wylotówce z Warki. Koczował tam w śniegu trzęsąc się z zimna i przymierając głodem. Nie ruszył się jednak nigdzie na krok. Czekał na swojego Pana. Wierzył, że po niego wróci... :-( Mijały kolejne zimne dni i noce, a on wciąż był sam. Przerażony, głodny i zziębnięty. I ciągle czekał na tego, któremu tak bardzo ufał... W końcu przybyła pomoc i Jumbo został zabrany do ludzi, którzy się nim zaopiekowali. Tam Jumbo czeka na nową i prawdziwie kochającą rodzinę, która już nigdy go nie porzuci. [/SIZE][/FONT] [/CENTER] [CENTER] Warunkiem wydania Jumbo jest wizyta przedadopcyjna i podpisanie umowy adopcyjnej. [CENTER][FONT=Arial][SIZE=3] [/SIZE][/FONT][/CENTER] [/CENTER] [CENTER][CENTER][FONT=Arial][SIZE=3]KONTAKT: [/SIZE][/FONT][SIZE=3][B]0-514-706-031[/B][/SIZE][FONT=Arial][SIZE=3] Piesek przebywa obecnie pod Warką w woj. Mazowieckim.[/SIZE][/FONT][FONT=Arial][SIZE=3][B] Można go zobaczyć na żywo po wcześniejszym umówieniu się z nami :smile:[/B][/SIZE][/FONT][/CENTER] [/CENTER] [IMG]http://images49.fotosik.pl/465/7ed8d202e0e71d6d.jpg[/IMG] [IMG]http://images38.fotosik.pl/459/9b6c752d69c3196bmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images35.fotosik.pl/301/41a2d22a373b90c5med.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/598/2fcac993d753d957.jpg[/IMG] i z koleżanką Leną :) [IMG]http://images38.fotosik.pl/628/c4c77fc310d72f78med.jpg[/IMG] [/CENTER]
  2. [quote name='Awit']A co z tym psem? Bezdomny czy u kogoś?[/QUOTE] bezdomny :( Chyba wawalony. Ma obrożę. Koczuje przy jakimś pomniku. Marlenka oblukała sprawę tam na miejscu, ale nie mamy co z nim zrobić :(
  3. marlenko masz zapchaną skrzynkę
  4. tak zrobiłam. Wysłałam tez maila na adres który ma podany w profilu, ale jak na razie nie udało mi się nawiązać kontaktu.
  5. Biedny Bratek :( A gdzie on teraz jest? Na jakimś DT czy w schronie? Może trzeba go przyzwyczajać do klatkowania? Są nowe foty do ogłoszeń?
  6. kurcze Marlenka ma zapchaną skrzynkę :( Nie mogę jej wysłać pw :/
  7. jeśli tylko Pan nam nie odmówi przyjęcia prezentu dla piesków to na pewno się przyda :) Dzięki Asiu!
  8. wow!! To cała seria zbiegów okoliczności :D Świat jest mały :D
  9. Bardzo się cieszę, że u Bąbelka wszystko tak dobrze się układa :) Szkoda tylko, że kocurek jakoś go nie zaakceptował. Czemu akurat bułki od hot-dogów?... :crazyeye: Dziwne upodobania ma Bąbelek :D Agnieszko trzeba faktycznie załatwić tą sprawę chipa. Bardzo proszę umówcie się jakoś z Ninti.
  10. Ewa Marta wracaj szybko do zdrowia :) PS. Pamiętacie cichego anioła Idolka? Pani Agnieszka sporo pomaga psiakom z dogo, ale się nie loguje. No i czasem pisze do mnie na maila. Dziś też dostałam wiadomość od Pani Agnieszki. Ostatnio była przejazdem w Warce/Kozienicach i natrafiła na psa, któremu prawdopodobnie potrzebna jest pomoc. Niestety nie dał się jej złapać. Przydałoby się żeby ktoś z tamtych okolic oblukał sprawę. CZY ZNACIE NA DOGO KOGOŚ z Warki/Kozienic???
  11. jeszcze jedno: CZY ZNACIE NA DOGO KOGOŚ z [B]Warki/Kozienic[/B]??? Dostałam maila od Pani Agnieszki. Agnieszka to taki nasz cichy anioł dogo :) Nie loguje się, ale śledzi różne wątki i pomaga finansowo. Ostatnio była przejazdem w Warce/Kozienicach i natrafiła na psa, któremu prawdopodobnie potrzebna jest pomoc. Niestety nie dał się jej złapać. Przydałoby się żeby ktoś z tamtych okolic oblukał sprawę.
  12. na razie pojęcia nie mam czego się tam spodziewać, ale z tego co mówiła ta kobita w kiosku to te zwierzaki mu podrzucają. No nie wiem. Nigdy nie robiłam podobnej akcji. Mam jednak nadzieję, że facet będzie chciał z nami rozmawiać i może po jakimś czasie jak zaufa to pozwoli na odebranie sobie części tych zwierzaków... Pozakładałoby im się wątki i szukało nowych domów... No na razie tylko tak sobie to wyobrażam, a jak będzie w realu to pojęcia nie mam :(
  13. [quote name='Ninti']Fajnie by było zanieść mu od razu jakieś jedzonko... Byłby komunikatywniejszy. Może ktoś ma na zbyciu jakąś karmę?[/QUOTE] słuszna uwaga. Trzeba mieć coś w łapkach jak się tam będziemy wybierać. Piszę w liczbie mnogiej, bo mam nadzieję, że ktoś ze mną pójdzie.
  14. nie do wiary... nie teraz! Kubulku... :placz::placz: Co za świat... :-( Żegnaj piesku... :( Obyś był teraz szczęśliwy
  15. [quote name='Aneczka&Sułtan']tak, Pani chętna. będziemy się kontaktować :) ona też ma wielkie serducho dla psów :)[/QUOTE] świetnie :)
  16. [quote name='Aneczka&Sułtan']Boksio w domku, odtańczył taniec radości. Jutro spotykam się z właścicielami. Będzie chip, będzie adresatka. jak ja lubię takie zakończenia.[/QUOTE] Super :) To teraz jeszcze tylko jakaś bokserbida dla nowego DS :)
  17. ciekawe co się tam u boksia dzieje... już prawie 14ta.
  18. he he :D No nieźle :) Faktycznie mały ten świat, ale ja już nie po raz pierwszy się o tym przekonałam :) A czy Ty losiczko maczałaś jakoś palce w tej adopcji czy to też zbieg okoliczności, że to właśnie Twoi znajomi adoptowali Robina vel Lotuska?
  19. kurna skupić się jakoś na robocie za cholerę nie mogę :( No nic to potrzymam gorliwie kciuki za ten egzamin :)
  20. [quote name='Aneczka&Sułtan']Państwo przez trzy dni mieli otwartą bramę i liczyli, że wróci.[/QUOTE] a nadzieja to jednak matka głupich... :( jak mówi mądre porzekadło. Dobra dosyć, bo ja mam w ... roboty, a jakoś się skupić na niej nie mogę :/ Ty też byś się lepiej pouczyła, albo choć zdrzemnęła przed tym egzaminem :P PS. Kurna co za weekend! Najpierw kot, potem boksio, a dziś się dowiedziałam, że Lotusek (ten u mojej koleżanki z pracy) też w ten weekend znalazł dom :multi: To tak na marginesie :)
  21. [quote name='Aneczka&Sułtan']on zwiał w piątek rano. długo się nie błąkał. ale ta łapa i choroba, zimno - wystarczyło. Podobno rano jak jego Pan wyjeżdżał z domu przemknął w bramie i w długą. Podobno często wybiegał za bramę ale zaraz zawracał. Państwo przez trzy dni mieli otwartą bramę i liczyli, że wróci.[/QUOTE] ach tak :roll: Chyba coś kierunek jednak pomieszał, bo zamiast wracać oddalał się od domu. Miał szczęście chłopak, że na Ciebie trafił.
  22. [quote name='Nutusia']Może wyszli z założenia, że co będą chodzić w taką podłą pogodę. Jak psu tyłek zmarznie - sam wróci. Może Ty go Aneczko po prostu... za szybko znalazłaś?... :)[/QUOTE] :D no tak. To wszystko by wyjaśniało :D Nadgorliwa baba i tyle :megagrin: :megagrin: :megagrin: Po coś go brała? Przecie pogoda ładna, to normalne, że pies łazi sobie samopas bez właścicieli. Niepotrzebnie się wcinałaś :eviltong:
  23. [quote name='Aneczka&Sułtan']ja też. skoro ja mogłam włożyć tyle serca w poszukiwanie jego właścicieli to oczywiste jest dla mnie, że właściciel powinien na głowie stanąć jak zgubi ukochanego psa. no ale cóż było robić, chyba najlepiej dla niego jak wróci do "starych". wiecie co mnie martwi, że na facebooku "boksiarze" pisali, że to norma, że boksy uciekają. Tak się zirytowałam, że napisałam ostro kilka słów, włącznie z tym, że wnioskuję, że ich zdaniem powinnam go puścić wolno. Skoro spitolił to niech wraca! to jest przerażające jak ludzie bagatelizują problem. Nie chcę myśleć co by się stało gdybym go nie przygarnęła. chory pies na mrozie... to niewyobrażalne![/QUOTE] Pewnie zamarzłby jeszcze tej samej nocy... Ciekawe jak długo on się błąkał. Daleko przecież nie zaszedł! No a wyczerpany był, bo padł u Was totalnie. Jak tylko dostał ciepły kąt do zasnął jak zabity i przecież bardzo długo spał. Robił wrażenie bardzo zmarzniętego i zmęczonego, ale sądząc po tym jak daleko odszedł od domu i z tego, że tego samego dnia był widziany jak szedł tą drogą w naszą stronę to pomyślałabym, że zgarnęłaś go z ulicy tego samego dnia, w którym wyszedł z domu... Ten chłód go tak zmordował? albo stres? i dokąd on się wybierał właściwie, bo kierunek obrał [B]od[/B] a nie [B]do[/B] domu?
×
×
  • Create New...