Jump to content
Dogomania

Diora

Members
  • Posts

    2397
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Diora

  1. Danka, nic dodać, nic ująć. Nie chce mi się już nawet komentować pewnych zachowań ludzkich :( Shae, ile te szczeniaki mają? Rozumiem, że są cały czas z mamą? Na Twoim miejscu zrobiłabym szczepienia i odrobaczanie na własną rękę. Kiedy masz zamiar zabrać tę sunię?
  2. Fakt, nie ma to jak pobuszować po necie o tak pięknej porze :) Chcemy więcej fotek!!
  3. Super zdjęcia :) Maksio jest malutki, zupełnie inaczej go sobie wyobrażałam :) (myślałam, że jest dużo większy). Fajny zwierzyniec. edit: Danka! Co Ty robiłaś o tej porze przed komputerem?? :-o :evil_lol:
  4. Ja dla mojego psa przestaję się liczyć w jednej - jedynej sytuacji -> gdy wywącha padlinkę... Jak w porę nie zorientuję się co się święci, to pozamiatane. Chanel no 5 towarzyszy nam przez resztę spaceru ( i samochodzie :D ).
  5. Trzymam kciuki, oby tak dalej! Z tym królikiem, to raczej ostrożnie. Nagła zmiana może znów spowodować rozwolnienie. No i czekam na zdjęcia :)
  6. Cześć, co słychać u Maksia? Jak się czuje?
  7. Zapytaj na bazarku czy wszyscy licytujący się zgadzają. Myślę, że nie będzie problemu
  8. [quote name='N&N'] dostała mandat. Pies nie był agresywny. Za biegającego luzem, nieagresywnego małego psa mandatru nie dają (dużo znajomych ma małe psy i nikogo jeszcze nie pouczali, nikogo nie spisali). Oj oj, jakie to straszne i niesprawiedliwe :roll: [/QUOTE] A Ty uważasz, że to jest sprawiedliwe? Czy to jest fair, że kobieta dostała mandat za puszczenie luzem [U]łagodnego[/U] ONka, a Twoi znajomi nie zostali nawet pouczeni, bo mają małe psy? :) Zabawne, serio :)
  9. Wymiary podane na tej aukcji wydają mi się ONkowe ([COLOR=#374A28][FONT=tahoma]Podaje wymiary kagańca dla suki szerokość: 11.50cm, wysokość: 15.50cm, długość: 10cm, dla psa jest trochę większy szerokość: 11.50cm, wysokość: 16cm, długość: 12cm.)[/FONT][/COLOR]
  10. Faktycznie, ma trochę za mało miejsca. Jakiej firmy jest ten kaganiec?
  11. [quote name='badmasi'][B]No tak ale jak się broni? Gryzie czy tylko kłapie zębami? [/B]Czy również "broni się" przed yorkami? Ja jestem świeżo po lekturze wątku na owczarku a propos yorków i powiem, że niektóre wypowiedzi mnie trochę zmroziły. Czasami odnoszę wrażenie, że niektórzy nadreaktywne psy hodują sobie sami. Było kilka rozsądnych i fajnych wypowiedzi ale one zginęły w morzu agresji i głupoty.[/QUOTE] Napisałam parę postów wcześniej - dociska do ziemi. Dominuje. Najmniejszy, przed którym zmuszona była się bronić był tamten pseudo sznaucer mini. Yorki znamy same fajne. Są podbiegaczami, ale radosnymi. Przychodzą się tylko przywitać z 'kumpelką'.
  12. [quote name='badmasi'][B]Wasze duże psy reagują nadreaktywnie na małe?[/B] Ja się ciągle zastanawiam jak to możliwe? Rozumiem, jeszcze pies ze schronu ale wychowany od małego, z dobrej hodowli? Ja mam burka z dużymi popędami a nigdy nie zdarzyło się aby zaatakował coś co ma w granicach łokci. Nawet jak kiedyś jakiś kurdupel uwiesił się na portkach to strząchnęła i poszła dalej. Bardziej nadreaktywny jest szetland, który nie ma szczęścia do dużych psów.[/QUOTE] Nie :) Nigdy się nie zdarzyło, dlaczego pytasz? Moja [U]broni się[/U] dopiero wtedy, gdy atak jest na serio, a podbiegacz naprawdę bardzo blisko.
  13. [quote name='N&N']:lol: "Zagazowałabyś" chiłkę? :lol: Doprawdy reakcja "adekwatna" do zagrożenia. "Gratuluję" podejścia. Na pewno nie ma innej metody obrony :roll: Co do funkcjonariuszy: w moim mieście niezbyt zwracają uwagę na biegające luzem "pypcie". Za to dużym zainteresują się i owszem. Rozmawiałam z właścicielką ONka która dostała mandat za pieska (luzem był, a jest obowiązek smyczowania). I pomimo, że przepisy są takie same, to jednak funkcjonariusze mają coś takiego jak "zdrowy rozsądek". :cool3: [B]Diora[/B],[B] nie generalizuj. Nigdzie nie napisałam, że wszyscy właściciele malizn są tacy sami :roll: Widzę, że wg. Ciebie duży pies może sobie zagryźć małego, żeby sobie nerwów nie psuć i żeby szkody na psychice nie doświadczyć? :lol: Ciekawe.....[/B][/QUOTE] :mdleje: :crazyeye: To źle widzisz... Ciekawa jestem na jakiej podstawie takie wnioski wyciągasz ;) Cytat poproszę! :diabloti: Otóż to - baaaardzo ciekawe. Mogę Ci zagwarantować, że policja chętnie się zajmuje sprawami atakujących pimpusiów :) Sama zadzwoniłam i reakcja była natychmiastowa :) Oczywiście zrobię to bez chwili zastanowienia jeszcze 50 razy jeżeli zajdzie taka potrzeba.
  14. [quote name='gops']skoro uważacie że agresywny york może zrobić waszemu dużemu psu krzywde większa niż zadrapanie to ok (nie mówię o krzywdzie psychicznej ), dla mnie jasne jest że mniejszy pies jest mniejszym zagrożeniem . logicznie myśląc . mój pies po chiłce miał pare zadrapań bo nawet raną tego nazwać się nie da , jakby ktoś kogoś paznokciem zachaczył . a moja suka kiedyś wylądowała u weta jak zaatakował ją mix ttb i minęło już 4 lata ona nadal nienawidzi ttb mimo że z jednym mieszka (swojego lubi , reszty nienawidzi) . mój pies mimo że ma dopiero 10,5 miesiąca nielubi czarnych dużych psów , sam z siebie nie reaguje agresywnie ale muszę byc ostrożna w kontaktach z takimi bo mało mu potrzeba wtedy i odda . i to nie jest wina moich psów tylko bezmyślnych właścieli puszczających psy duże i małe luzem .[/QUOTE] A my mówimy także o krzywdzie psychicznej :) Mi nie przeszkadza, że czyjś pies biega 'luzem'. Niech tylko będzie grzeczny i nie atakuje.
  15. [quote name='N&N']Na razie wszystkie knypcie dawały się bez trudu odgonić. :-) Profilaktycznie biorę małą na ręce. Nie trafiłam jeszcze na tak zdeterminowanego osobnika, który dorywałby ją mimo wszystko. "On nic nie zrobi" słyszałam tylko od właścicielki dużego. :razz: [B]Właściciele małych najczęściej nie zawracają sobie głowy takimi duperelami jak tłumaczenia.[/B]:diabloti: Serio.[/QUOTE] Taaaak, bo wszyscy właściciele małych pieseczków są tacy sami :cool3: Toż to chodzące klony ;)
  16. [quote name='N&N']No niestety, ja wiem, że to MOJE zdanie. Widuję to co jakiś czas na spacerach. Właściciel wielkiego psa ma mnie gdzieś i puszcza swojego psa wolno (na zasadzie, że przecież jego pieseczkowi nic się nie stanie). I o ile małego agresywnego knypka jestem w stanie odgonić, to już dużego nie. Dzięki temu bywa, że muszę iść naokoło, rozglądać się, uważać, a czasem nosić mojego małego (dobrze wychowanego!) psa na rękach. Nie właściciel dużego. On nie ma problemu. Czekaj czekaj, i to być "kultura" właściciela wielkopsa? To ja "dziękuję" za takie coś. :shake: Poważnie, nie ma dla Was różnicy, czy szarżuje Was chiłka czy ONek?[/QUOTE] Nie ma różnicy, każdego właściciela ochrzaniam tak samo za niedopilnowanie agresora (bez względu na jego rasę). Zgadnij kto najczęściej dyskutuje :) Od kogo zazwyczaj padają słowa, że 'on nic nie zrobi' ;) Ile razy słyszałam, że mój grzeczny i zrównoważony pies powinien nosić kaganiec, bo jest duży (!). A przepraszam, małych kagańców to nie produkują? Czy wspomniana pańcia wyprowadza może agresywną wiewiórkę albo chomika, że jej psie przepisy nie dotyczą? Mnie pęka serce jak widzę, że moja sunia przeżywa później taki atak. Idę z psem do parku, żeby zrobić mu przyjemność, a wracamy zdenerwowane kotłowaniną i słowną przepychanką.
  17. [quote name='MagdaH']W końcu wątek dotyczy ogółem chamstwa innych psiarzy, a nie tego ze po dziabnięciu przez Pimpusia będę mieć tylko naderwaną nogawkę a Jumbo odgryzie mi nogę. Odpukać, nigdy nie zostałam pogryziona przez duzego psa (może wszystko przede mną), natomiast pies w typie cavaliera rzucajac się do tyłka koleżanki, nadział sie na mój but (doleciałam, chciałam psa w ostateczności kopniakiem odgonic) dziamgacz przegryzł mi skórę buta (a to twarde Caterpillary) i zęby sięgneły palców. Nie wiem czy pies był szczepiony, rany o ile nie duze, ale zakażenie było. Do psa nikt sie nie poczuł a zniszczenie buta to był najmniejszy koszt jaki poniosłam w związku z tym. [B]Dla mnie właściciel Pimpusia jest tak samo odpowiedzialny, jak właściciel Wielkopsa.[/B][/QUOTE] Nic dodać, nic ująć :) Pies to pies. Odpowiedzialność ta sama, bez względu na rozmiar. Jakiś czas temu coś w typie sznaucera mini (idące na długaśnej flexi) rzuciło się mojemu psu prosto do gardła. Właścicielka nie raczyła nawet nacisnąć guziczka:loveu: Moja (szła przy mojej nodze na zwykłej smyczy) raz dwa przycisnęła agresora do ziemi. Pańcia małego pieseczka wypiszczała na całe gardło, że mój pies chodzi bez kagańca. Zapytałam, gdzie jej pies ma kaganiec, to odparła, że jej jest malutki i nie musi nosić :)
  18. [quote name='N&N'][B]zaba14[/B], jak być powinno, a jak jest to każdy wie. ;-) Mam małego psa. Jest łagodny. Lubi inne psy. Chętnie się z nimi bawi (chociaż ostatnio jakby mniej, wita się i wraca do Pańci, z resztą to nieważne). Nie atakuje niczego. Rowerzystów, dzieci, psów, "dziwnie" wyglądających staruszków. Baaa, nie broni się jak jest obiektem ataku wielkopsa (pewnie wie, że nie ma najmniejszych szans). Bywa, że muszę go brać na ręce. W sytuacji ataku olbrzyma niestety jestem bezradna. Przerażona i bezradna. [B]No niestety, ale większy pies oznacza większą odpowiedzialność[/B].[/QUOTE] Z ostatnim zdaniem nie zgadzam się ani trochę... Każdy pies to ogromna odpowiedzialność. Idąc na spacer z psem słusznych rozmiarów też można być obiektem ataków. A pies, który nie jest pilnowany może wyrządzić duże szkody, lub nawet stracić życie. Parę lat temu byłam świadkiem jak mały, spanielowaty kundelek wybiegł na osiedlową uliczkę. Jechało auto, kierowca zjechał na bok, aby go nie potrącić i zahaczył o zaparkowany samochód. Kolejny 'słitaśny' malutki psiunio został rozjechany przez tramwaj na ruchliwej ulicy. Nigdy nie zapomnę tego widoku. Ludziom czasami brakuje pomyślunku.
  19. Zabić, na pewno nie zabije, ale pokaleczyć może porządnie. Przy ataku ONka możesz wziąć swoją na ręce - ja już nie. Także duże psy dla nas też są potencjalnym zagrożeniem. Jak pisałam wcześniej - moja musi bronić się sama, ja mogę jedynie jej pomóc. U nas małe, atakujące psy to dosłownie plaga. Czasami tracę radość ze spacerów.
  20. [quote name='N&N']Nie mam problemu z małymi podbiegaczami. Biorę sunię na ręce i luzik. Gorzej jak podbiegnie 50kilowy pies. Wtedy jestem bezradna. I o to właśnie mi chodzi. :shake: Duże, agresywne i luzem.[/QUOTE] No właśnie - bierzesz na ręce :) Ja nie wezmę swojej, bo waży 30 kg. Musi obronić się sama - chociażby przed owym 'przecięciem skóry'. Ostatnio kobieta, której kazałam zabrać małego podbiegacza-agresora odparła: 'widzi pani problem w tym, żeby moja ugryzła pani pieska w ogonek? przecież nic mu się nie stanie' odparłam, że nie ma problemu, niech gryzie, wtedy ja osobiście puszczę ze smyczy moją żeby oddała. Od tamtej pory zabiera psa za każdym razem jak mnie widzi. Czy to jest normalne, że z niektórymi ludźmi trzeba prowadzić takie dialogi? Ja czasami mam po dziurki w nosie tej ludzkiej bezmyślności... Edit: Czyli każdy agresywny podbiegacz - mały czy duży, dla nas jest problemem :)
  21. [quote name='Ania24']Dziękuję za wskazówki. Ja sama nie wiem jaką długość wziąć. Myślałam o 30 cm, zmierzyłam naszą najkrótszą smycz i przyłożyłam sobie miareczkę na te 30 cm i wydaje mi się, że to będzie właśnie ta długość, której poszukuję. Tylko kurcze, czy aby na pewno, czy nie będzie to za krótka smycz? Jak myślisz? :)[/QUOTE] Wkradł mi się błąd - nasz skórzany ma 50 cm, nie wiem dlaczego napisałam 70 ;) Jeżeli sama wymierzyłaś i 30 cm. Ci odpowiada, to kup :) To jest przecież uzależnione też od Twojego wzrostu. Dla mnie idealne jest to 50cm. Pies nie idzie na napiętej smyczy.
  22. [quote name='Ania24']Owczarek niemiecki :) Będę wdzięczna za wskazówkę, jaka długość będzie OK i jaki karabińczyk najlepiej.[/QUOTE] Polecam duży karabińczyk. Długość zależy od Twoich upodobań. My mamy 2 - Red Dingo ma 60 cm, a skórzany 70 cm. Osobiście wolę ten krótszy :)
×
×
  • Create New...