Jump to content
Dogomania

***kas

Members
  • Posts

    976
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ***kas

  1. Sanki! Bonsai jesteś genialna! Jak zrobię obiad zaprzegnę futra i wymęczę -w końcu:multi: Może chociaż godzinę będzie spokój :razz:
  2. Ja też czytałam o klikaniu kopytnym, ale jakoś nie miałam okazji wcześniej zainteresować się tematem. Z psami jest łatwiej-łatwiej się skupiają, koń to jednak trochę taki szałaput, każdy niepojący dźwięk i szlag trafia skupienie i uwagę. Niemniej jednak się da. Bardzo proste rzeczy, tak jak z tym kapeluszem, ewentualnie klikałam też podawanie nóg. Z tym, że czasami potrzebne są 2 osoby.:roll: Fajna metoda, ale czasochłonna. No i sprawa rozbija się o zaufanie. Karina, jeszcze się u nad nie zadomowiła tak do końca. Z reszta jak na jej 7 letnie życie, miała już 4 właścicieli. To sporo... Psy mają regularnego pier***olca, śnieg, zagonić do domu trudno, potem trzeba obierać ze śniegowych kulek-szczególnie Ruda. Koty nosa nie wyściubiają poza drzwi, skupiają się na jedzeniu i spaniu. Jakoś nie mam weny co by zdjęcia robić, poza tym zgubiła się bateria od aparatu. Co jest u nas normalne. Nigdy nikt nie wie gdzie co jest, szczególnie po porządkach :diabloti:
  3. Moje osły jedzą wszystko- nie wiem jak Ruda, ale myślę, że się nie wyłamie. Przecież inne jedzą, to ona tez je! U nas w tym roku pierwszy raz święta w tak dużym gronie, moja rodzina, rodzina TZ i szwagierka ze swoim TZ, który to ma od nowego roku się do nas wprowadzić. Zaraz po tym jak Teściowie idą do Swojego nowego domku:diabloti: Czyli będzie nas 12 osób plus 3 psy i koń. :evil_lol: Coś czuje, że będzie baaardzo wesoło :razz:
  4. [quote name='Martens']Dokładnie, to jedna z najstarszych polskich tradycji ;) Wszystkim zwierzakom się dawało, żeby się "darzyły", tylko gdzieś czytałam, że w niektórych tejonach właśnie psu nie dawało się opłatka, bo szczekał na Pana Jezujsa :hmmmm: Co do samych świąt, w naszym przypadku najbardziej zauważalne jest podniecenie psa smakowitymi zapachami płynącymi z kuchni, bo chyba o żadnej porze roku nie gotuje się tyle pyszności naraz co na boże narodzenie. No i w ogóle, państwo chodzą ucieszeni świętami, życzliwi, uśmiechnięci, to i pies wyczuwa pozytywną atmosferę, na pewno czuje różnicę. Prezenty oczywiście dla mojej suczy tylko jadalne, ona żadnych innych nie docenia :evil_lol:[/QUOTE] To tak jak moje-zabawki są mało atrakcyjne- najciekawsze żarełko ;) Ostatnio hitem okazały się kości z chlorofilem(?) Takie zielone coś w środku-był szał ciał i ogólne podniecenie. Nie wiem co te kości w sobie mają, ale w tym roku Gwiazdor(co roznosi w wielkopolsce:eviltong:) będzie miał pełny worek:diabloti:
  5. <cieszy się> <Tańczy taniec radosci> <wpada w ekstazę> ślicznie się Kelowata uśmiecha :D
  6. ja się ze wszystkimi moimi stworami dzielę opłatkiem- jakoś nie zakrawa mi to o profanacje ;) Odkąd pamietam babcia i mama opowiadały jak sie szło do obory do koni i krów z opłatkiem. Moja stwory zauważają róznice -gorączka świąteczna, porządki, choinka w domu-żywa(!), potem błogie lenistwo- dłuższe spacery, więcej czasu dla nich, więc w pewnym sensie odczuwają świąteczną atmosferę. Wigilia to tez szczególny dzien- tyle zapachów i pyszności, potem goście, z całą pewnością okres świąt jest dla nich wyczuwalny.
  7. <Zachwyt>:diabloti:
  8. Dzwoniła do mnie jedna kobieta- pytała o Atosa nagrała się na poczte, ale nie zostawiła nr kontaktowego... Cisza u Atosa- bo każdy ma głowę zawaloną swoimi sprawami, w końcu święta idą.
  9. [quote name='Darianna']eh... mi i mojemu TŻ marzy się domek na zapadłej wsi (ale żeby net dochodził :diabloti: ) cisza, święty spokój, ogród jak pole golfowe lub krajobraz księżycowy... ;)[/QUOTE] taaaaa, mi się też tak marzyło, i mam. 4letni remont non stop :diabloti:Co mimo wszystko jednak i tak jest warte tego luzu i spokoju. :cool3: Pieski szczęśliwe, my szczęsliwi ino teściowie/rodzice niekoniecznie, bo daleko, bo nie można podjechać na herbatę, bo my nigdy nie mamy czasu :evil_lol: A uroków socjalizacji współczuje, jako, że sama staram się przekonać Rudzielca, że pieski są cacy i w ogóle fajne...:roll:
  10. Ano sobie dziewoja poczyna śmiało. Chociaż na początku próbowała nam palce poobgryzać:diabloti: I powiem wam szczerze, że kliker jest naprawdę fajny-z koniem też można :cool3: Dzisiaj zimno więc konik dostał derkę domowej roboty z koca polarowego-trochę nam szkoda kasy na derkę z prawdziwego zdarzenia, tym bardziej, że takie dobre zaczynają się od 500zł. :roll: I ogłaszam, że dzisiaj odgruzowałam dom- jesteśmy gotowi na święta :multi:
  11. Ja naprawdę zaczynam doceniać uroki mieszkania na wsi. Mozna wyjsc z psami na spacer na pola, nie martwiąc sie, że z zza zakrętu wyleci jakis pies, można skupić się na pracy z jedną sztuką, a reszcie pozwolić na nieróbstwo, bo wiem, że nikt mi nie będzie przeszkadzał. Można spokojnie puścić dwa bydlaczki luzem, bo nawet za sarenką nie pojdą, ino Ruda na lince, ale cóz to za kłopot ;) Fakt, że musze jakies 5km zrobic, co by do naszego azylu dojść, ale warto. Szczególnie, że mieszkajac w miescie i tak musialam wieksze odległosci pokonywać :diabloti: Naprawde wiecej plusów niz minusów w mieszkaniu na wiosce. Chociaż trzeba się uzbroić w cierpliwośc względem sąsiadó i starszyzny wsiowej, co to wie wszystko najlepiej i "pani tego psa na łańcuch, bo was kiedyś pozagryza!!!" :eviltong: Martens, mi nikt nie chce wierzyć, że moje morderce yorasy kochają, a one naprawde lubią te małe owłosione szczurki, nawet jak jazgocza :cool3:
  12. hovki to psy trudne, takie bezstresowe, bezszkoleniowe i bezrobotne wychowywanie małej może zaowocowac agresją, czy własnie nadmiernym pilnowaniem terytorium. Pies zajmie się tym, bo nic innego nie odwraca uwagi. Hovy to nie są psy dla laika, niestety. Dodatkowo gabaryty robią swoje. Niekoniecznie pies musi miec złe zamiary, ale w spotkaniu z pudlem, nawet dużym, może mu zrobić krzywdę. Nienauczona odwołania, ani wyciszenia się, taka suka juz jest problemem, nawet nie chce myśleć, co taki "naturalny" chów zrobi z tego psa... Tonciu-godzina dziennie to za mało dla każdego młodego psa, nawet i kundelka. Młody pies potrzebuje miejsca i czasu na rozładowanie energii, potrzebuje szkolenia, zajęcia, zmęczenia, by w domu stać się bezproblemowym mieszkańcem. Jeżeli zabraknie chociaż jednego elementu, pies wykombinuje sobie zamiennik, zacznie niszczyc meble, buty, ksiązki, zaczną sie uczieczki na spacerach, ganianie za ptakami, kotami, innymi psami, to może przerodzić się w agresję-także do ludzi. Pies to najpierw obowiązek, pochłania, czas i pieniądze, dopiero potem przyjemność. Ale tylko wtedy kiedy Twój pies jest szczęśliwy, a do tego nie wystarczy godzina wąchania trawki i pełna miska. Szczęsliwy pies to wymęczony pies. Wymęczony pies to taki, który ma zajęcie i fizyczne i psychiczne. Czyli szkolenie, zabawa, szkolenie, zabawa, praca, szkolenie i tak w kółko. Masz na to czas, chęci, możliwości? Jężeli nie, odradzam psa. Unieszcześliwisz i siebie i jego....
  13. Na szczęście udAło się nam wymienić obornik na słomę, ma się ten dar przekonywania:diabloti: Dziś jesteśmy po werkowaniu, bo stan kopyt naszej panny nie był idealny, umówiliśmy się z moim zaprzyjaźnionym kowalem, Pan Adam przyjechał, zrobił co miał zrobić w 45 minut, zwierz stał spokojnie(co jest moim prywatnym sukcesem, bo dziewczyna nie dawała nóg zbyt chętnie, ale smakołyki zrobiły swoje.) Teraz kopytka są śliczne, kształtne i zdrowe :p Zimno na dworze, wiec średnio z wypadami pod siodłem, to trochę pracujemy nad zaufaniem pełnym, i z lonżą. Dziewczyna jest cud a nie koń, tak pojętnego zwierza nie widziałam. Jest takie ćwiczenie polegające na podnoszeniu z ziemi słomkowego kapelusza. koń jest nagradzany za podejście do niego, dotknięcie pyskiem, czyli tak jak nasze zwykłe naprowadzenie. Potem wkłada się smakołyki pod kapelusz, co zmusza konia, do w końcowym stadium podniesienia kapelusza, potem podnosi bez cukierków ukrytych. Karina, od podejścia i powąchania i skubnięcia kapelutka, przeszła od razu do podnoszenia i biegania w kółko z tymże :evil_lol: Dziewucha jest tak spragniona kontaktu z człowiekiem, że potrafi zagrodzić wyjscie ze stajni i nie wypuścić, ewentualnie pogryza kurtke/bluze i nie chce puścić. A ostatnio nauczyła sie wyciągac smakole z kieszeni. :roll: Pieski już nowego domownika kochają, poza Niagarą, bo ona i tak nikogo nie lubi :diabloti: Mama nadzieję, że w chwili kiedy będe miałą obie rece wolne uda mi sie jakieś foty trzasnąć. ;)
  14. Przepraszam za off'a Ninko, ja tak z ciekawości zapytam, ile płaciłaś i jak wygląda umieszczenie tego ogłoszenia w metro? Bo może ja bym Atosowi zafundowała takowe. A najlepiej jak byś mogła jakiś skan wrzucić, chciała bym się przyjrzeć w jakiej formie to jest...
  15. a idz mi:diabloti:, ja sobie na starość kupię jakiegoś mopsa czy innego pulpeta, co to będzie spał jadł i spał o! Za stara jestem na takie wysiłki;) Moj kochany piesek wpierniczył wczoraj pół kilo wieprzowiny z obiadu, a potem dostał takiego pier...olca, że drzwi z framugi wystawił ....:razz: Nie jestem przekonana, czy gotowi jesteśmy na takie akcje w wydaniu psa 3 razy większego :diabloti:
  16. ja CC?:roflt: Ja do CCta pasuje jak pięść do nosa, żadnego molosa za nic w życiu :diabloti: Taki pies by mnie zdominował, zmaltretował i wykończył psycho-fizycznie...chyba, że Ty Ciotka masz w tym jakąś ukrytą intencję :PROXY5:
  17. Karmelek taki ciapciuś, że chciało by się wziąć na ręce i utulić bidulka :loveu: Ja nie wiem jak Ty się powstrzymujesz od takich niekontrolowanych objawów nagłej czułości... A Brando-ech, ach, och :razz: i tak samo kocha sie moczyć jak moja Ruda, tylko rotek jest panicz, co to nawet pól pazurka mieć mokrego nie może :diabloti:
  18. Co tam u Bucefałka słychać? jak sie chowa mały chochlik ?:diabloti:
  19. [quote name='Ninka']Jeszcze ze spraw, ktore sie zmienily, sunie urosly, maja teraz grubsza siersc, i w ogole ze szczeniaczkow zrobily sie z nich psy ;) Dlatego moga mieszkac w kojcu, w ocieplanej budzie, choc osobiscie wolalabym dla nich dom z ogrodem. Lubia przebywac na dworze.[/QUOTE] Ninko, naprawdę odradzam wsadzenie suk do kojca- to nie są psy z psychiką kojcową-zniszczą się. Wiem, bo moja kaukazka jest po przejściach, tez byłą mega lękliwym psem-bała się wszystkiego, od schodów po gałązkę, na tapczanie kończąc. Dopóki one nie zaufają człowiekowi, nie powinny mieszkać w kojcu. Powinny być przy człowieku non stop-należeć do "stada". I tu nie chodzi o to, żeby pieski nie marzły, ale o ich psychikę.... po 4 latach u mnie Joko przeprowadziła się na dwór-na własną prośbę. Co nie zmienia faktu, że mało który pies do mieszkania na zewnątrz się nadaje. Z całą pewnością nie ONy(belgi, czy to tam jeszcze w dziewczynach siedzi), nie ta specyfika rasy. Dlatego najlepsze co może je spotkać to mieszkanie właśnie.
  20. [quote name='Agucha']Ufff...przeczytałam cały wątek od deski do deski. Niepokorne sunie to ciężki przypadek. Wydaje mi się, że lepiej będzie je rozdzielić i to najlepiej od razu :roll: One muszą się nauczyć polegać na sobie i na człowieku a nie na "siostrze"... Mają mocno zakorzenione instynkty stadne przez to zapewne, że przez pierwsze 4 mies nie miały styczności z człowiekiem, a 3-4 mies jest najważniejszy przecież w socjalizacji... Później zostały "skazane" tylko na Ninkę i stąd takie zachowania stricte lękowo - separacyjne. Najlepszym wyjściem byłoby wydanie suczek do domu bez dzieci, gdzie zajęliby się nimi tylko właściciele i tylko na nich skupili uwagę...Wsadzenie ich do kojca raczej pogłębi ich wycofanie... Trzeba by dać im czas na oswojenie się z nowym gruntem, specyfiką i planem dnia Państwa, którzy by je wzięli każdą z osobno). Z czasem na pewno się wdrożą i zaczną współpracować... Są bardzo młode i wszystko przed nimi, trzeba dac im tylko szansę :) Niestety nie jestem w stanie pomóc finansowo na ten czas, może po Nowym Roku coś się zmieni (po cichu na to liczę). Dodam wątek do obserwowanych i będę podbijać :)] Trzymam mocno kciuki i czekam na wieści od Niny i jakieś zdjęcia z przytuliska p.Wandy...[/QUOTE] Ciotki, że się wtrącę. Szansa na znalezienie jednego domu dla obydwu suk jest niewielka. I naprawdę zrobicie im krzywdę. Ona już zawsze zostaną psim stadem, będzie potem problem z nimi, problem z innymi stworami, póki co to dzieciaczki, potem dorosną-być może ta agresja lekowa się wzmocni. One MUSZĄ zaufac człowiekowi. Nie Ninie, tylko człowiekowi. A dopóki będą razem- będą tworzyć stado. Z czasem coraz trudniej będzie wyglądała praca z nimi, Nino, nie bierz tego do siebie, ale ich socjalizacja leży. Potrzebują pracy, szkolenia i pracy, ja wiem, że wy teraz walczycie o ich byt, ale miejcie na uwadze, że tam potrzeba ręki doświadczonego człowieka. Nie wydała bym ich też jako stróży podwórka-wiemy jak to wygląda-posiadanie psa na dworze, to ciężka orka jest, mało kto może sobie na to pozwolić. Niestety. Musicie szukać wśród ludzi znających rasę. (Ktoś założył wątek na forum owczarkowym? ) Kogoś kto miał doczynienia ze szkoleniem w ogóle-albo dać do zrozumienia, że suki powinny przejść szkolenie profesjonalne. Niestety, inaczej ciągl będą zwroty z adopcji. W tej chwili ja bym je wsadziła do osobnych boksów, do minimum ograniczyła kontakt ze sobą nawzajem. To tak na już... potem Ninko-spacer z każda z osobna, zabawa tez z każda z osobna, niech z Tobą odwiedzają je obce osoby, i wydanie do domów osobno.
  21. no jasne, pozwolić matce odchować szczeniaki, oddać do schronu, niech tam umierają na parwo, albo zdychaja pogryzione, dominowane, i zaniedbane. Wiecie jak maja szczeniaki w schronie? TRAGICZNIE. Lepiej, że ten maluch nie doczekał męki życia w schronie. Zeby nie było nie popieram topienia zwierząt, ale jestem za usypianiem ślepych miotów i sterylkami aborcyjnymi. Tragiczne, że ludzie są tak okrutni, ale jak dla mnie skazywani szczeniąt na powolne dogorywanie w schroniskowym boksie, jest dużo większym okrucieństwem.
  22. Ciotka Ty mi tu cicho siedź:mad:, bo TZ sobie odwiedza galerię Twoją-jako, że on zakochany w CC, dobrze ze miejsca nie mamy...:diabloti: Boję się, że szczeniak CC i to czarny(!!!) jednakowoż zadziała stymulująco na jego męską mózgownice...
  23. jak zbierzemy pieniądze-Atos będzie ciachnięty, mamy 56zł, wiem, że Majka może dorzucić, ja też coś tam wyłuskam do tych brakujących 100zł. Nie będzie problemu z Atosem po kastracji ;) W między czasie rozwiesiłam ogłoszenia o Atosie w pobliskich sklepach klinice wet. i sklepach zoo. Były już 3 telefony, od wczoraj, także zobaczymy jak się sytuacja rozwinie. Ja nie jestem idealistką, ale byle komu psa nie dam, szczególnie, że Atos nie jest psem dla każdego, potrzebuje regularnego szkolenia u MĄDREJ i ODPOWIEDZIALNEJ osoby. Czekamy na rezultaty wizyt Niny... :diabloti:
  24. Chita, czekamy na rezultat wizyty przedadopcyjnej. [SIZE=1]nota bene majac na głowie swoje 2 tymczasowiczki w sytuacji krytycznej (od soboty schron), nie marnowałą bym czasu i pieniedzy na wizytacje innego psa, który jest pod dobra i pewną opieką. No ale ja taka egositka i samolub, bez wrażliwosci jestem [/SIZE];):diabloti:
  25. konskiego nawozu zbytnio nie chcą-ba! mamy rolników dookoła, ale jakos nie chca konskiego gównienka ;) Póki co to moj problem nr 1, bo nasz umówiony odbiuorca zrezygnował z nawozu...ech, komu gównienka komu ]:->
×
×
  • Create New...