Jump to content
Dogomania

***kas

Members
  • Posts

    976
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ***kas

  1. trzeba zaznaczyc, że Demi i Cynia to psy dla ambitnych, pasjonatów i nie byle kogo. Tylko jak to ubrać ładnie w słowa? ;)
  2. a wiem wiem, widziałam. Fajna dziewucha. Aczkolwiek, za każdym razem jak planuje psa z rodowodem, trafia na mnie bezdomniak i bida jakaś. Chyba się nigdy nie doczekam psa trasowego ;)
  3. Eryk jest cudnisty i marzy mi się taka holenderska dziewczyna, albo może jakis holendro podobny bidak szuka domu? Bo ja bym w końcu owczarka chciała, takiego wpatrzonego w człowieka, wspolpracującego, fajnego, owczara... ech, pomarzyć ;)
  4. [quote name='gosia.marta']aaaa, to wreszcie rozumiem, dlaczego ludzie zaklepuja takie puste posty w niektorych watkach na poczatku, nie wpadlam na to ;)[/QUOTE] To dużo ułatwia, bo ma się wszystko na widelcu, mało kto ma faktycznie cierpliwośc, co by przebrnąc przez 80 stron, a tak wszystko jest podane na tacy- taki chwyt marketingowy ;) Może Ninka i cioteczki co na początku pisały będą po prostu wrzucać świeżutkie informacje, a jeżeli nie zrobi się odnośniki do konkretnych stron ;)
  5. pierwsza strona, pierwsza klasa ;) Wszystkie najważniejsze informacje są, szkoda tylko, ze nie mamy rezerwacji kilku pierwszych postów, co by nowe foty i informacje na bieżąco były zaraz na początku. Nie każdy ma czas i chęci na przeglądanie 80 stron! Taka mała sugestia- kluczowe informacje i nowe foty wyróżnić w tytule wątku. dopisać nr stron, nr postów. Ewentualnie dodać w 1 poście. natalijo- jesteś wielka!
  6. póki co sam jeden, za kilka miesięcy będzie i 2 maluszek, a w planach osiołek do towarzystwa. Ale czekaj czekaj, czemu konie rozdajesz:diabloti:? My byśmy chcieli takiego co to wiesz, nie będzie wymagał regularnego treningu, i będzie bardziej kosiarką do trawy :roll:
  7. Ciotki po pierwsze Suki po 1 cieczce muszą plus minus 2 miesiące odczekać, ciąć od razu nie powinno się. Zatem, albo czekamy na 1 cieczkę i odczekamy ten czas, albo tniemy teraz przed 1 cieczka. Opinie są różne, trafić na dobrego weta też trudno. Zatem kwestie sterylki bym zostawiła na boku. Jeżeli stać nas na to by suki już teraz poszła na DT, to nie ma co się zastanawiać. Niech idzie w razie czego, jeżeli u mnie będzie miejsce to ją biorę. I tyle. Zawsze to jest miesiąc przy ludziach i domowych warunkach... Z drugiej strony- oby nie było tak, że pies pójdzie do hotelu i do DT, a my zostaniemy z długiem... Nie jestem na bieżąco, czytalam pobieżnie, potem może nadrobie ;)
  8. CSują psy, które miały dobrą socjalizacje, i kontakt z innymi psami. Rasa ma tu niewiele wspólnego. Moje 2 siersciuchy, kaukaz i rotek, CSy demonstrują pięknie, a z kolei Rudzielec, totalnie tego nie czyta i sama tez Csó nie wysyła, chyba dlatego ma tyle problemów z obcymi psami. Ale z kolei moje psy, nie wiem może odbieram to na wyrost, próbują nasladowac nasze zachowania, np uśmiechy-rotek potrafi rozdziawić paszcze i "smiać się" razem z nami. ;) Joko dostaje ogolnego swira, bo jest zabawa, a Ruda ma to w poważaniu-jak większość z resztą ;)
  9. Ciotki, [U]mi jest obojętne, która panna do mnie trafi[/U]. Chyba rozsądniej by było dać mi tą "trudniejsza" będzie miała więcej czasu i za mniejsze pieniądze miejsce ;) Demolka, jako, że bardziej adopcyjna, mogła by w tym czasie coś znaleźć. Kwestia nauczenia chodzenia na smyczy, i inne problemy, nie przerosną mnie. Mam 3 psy po przejściach, i cudownie może nie jest, ale jest ok. Dom stoi, my żyjemy, psy też się mają nie najgorzej :diabloti: Mam czas i miejsce, by nauczyć psa wszystkiego po kolei. Dom jest przystosowany do psa, będzie panna nawet miała swój pokój, co by uciec i się schować przed moimi potworami. Z Rudą, moją katastrofa, jesteśmy na takim etapie, że mogę się podjąć nowego zobowiązania. :roll: Mi naprawdę obojętne, która panna miała by do mnie trafić. Same zadecydujcie, dla której taki zwykły dom będzie potrzebniejszy...
  10. [quote name='Saint']Nina jest na DGM codziennie. Tym samym, kolejny raz w swoim stylu robi w konia dogomaniaków i w ten oto sposób "pomaga psom"! :)[/QUOTE] Udziela się nawet na wątku Atosa(banerek), które go to tez wyciągnęła ze schronu...bez komentarza. Edit-ooo, to muszę sprostowac, bo pytalam o transport do kliniki, a gdzie dokłądnie jest hotelik Jamora? Może i to się uda załatwić :razz:
  11. Zaraz rozpuszczam wici odnośnie transportu. Z przyborówka do jakiej kliniki? Prawdopodobnie uda mi sie to załatwić. Być może za połowę kosztów. 3majcie kciuki !
  12. jak ktos się ze mną zabierze to ja chętnie pojade do p.Wandy- sama nie mam pojęcia gdzie to jest. Mogę zrobić foty, moge sunie sprawdzic, ale to wszystko dopiero po swiętach... Jak dla mnie hotel to dobre rozwiązanie. Szukajcie powoli transportu, bo z tym też bywa róznie. 15zł/doba to dobra cena. Wątpie, żeby udało sę coś tanszego znalezc, niestety. do Jamora trzeba na PW. Ktoś mógł by tez skontaktowac się z p. Mrzewińska, może ona mogła by nas pokierować do kogoś? No i warto zapytac o zachowanie suk, co z nimi robić, jak pracować... Póki, co nic wiecej mądrego nie wymyślę.
  13. Ciotka, a nie boisz Ty się, że Twojej psinie się krzywda stanie, w zabawie z tą czarnulką? Pies luzem i w kolcach...to nie jest najlepsze rozwiązanie. Widziałam takie makabryczne rany po "zabawie z kolczatką" ze dostaję gęsiej skórki jak widzę psy biegające luzem ,ale w kolcach na szyi ...
  14. Ciotka Rudzielec i Diego mają specjalne szeleczki na miarę szyte ;) Joko gardzi takimi rozrywkami, ona woli doły kopać ;) W każdym razie TZ wybył z psami, zobaczymy z jakim efektem będzie futra męczył. Ja się zabieram za szykowanie ozdób świątecznych.
  15. Co tam niegotująca zła kobieto :diabloti:?
  16. Bartek za to gotuje bardzo dobrze, ale mu się nie chce. On woli sobie w garażu podłubać przy motorze, co zasadniczo mi odpowiada, bo w domu spokój, jako, że królewicza jaśnie wielmożnego zabiera ze sobą i zostają baby same. A to jak wiadomo kończy się oglądaniem filmów na kanapie, czym nie pogardzi żadne z moich zwierząt.:diabloti: Na święta Tz robi wszystkie sałatki i piecze sernika, tesciowa robi ryby i bigos a mi zostają pierogi i barszcz :roll: Szwagierka jest niegotująca- twierdzi, że ma traumę po gotowaniu z matką :evil_lol: czemu się nie dziwię. ja jeszcze nic nie spaliłam. bo mam lapsa- co wędruje do kuchni na czas gotowania :diabloti:
  17. to co piszecie utwierdza mnie w przekonaniu, że staszki to jakies konszachty z kosmitami miały:diabloti: Boże, nie pokaraj mnie takim psem :evil_lol:
  18. :D Bartkowi smakowało :diabloti:Znaczy się dla psów tez dobre :evil_lol:
  19. ja ze swojej strony mogę psu zapewnic normalne zycie w psio-ludzko-kocio-końskim stadzie. Do miasta tez zapewne jezdzic będzie i to nie raz. Także zrobimy pksy, tramwaje, autobusy, samochody, pociągi. Jestem na bieżąco, bo wałkowałam to najpierw z Joko, potem Diegiem, a ostatnio z Niagarą. Także z całą pewnością atracji jej nie zabraknie. Mamy w domu pokoje na wyciszenie się, mamy budę, mamy w końcu kuchnię letnia. Zapraszam na wizytę przed adopcyjna(jeżeli do adopcji na DT dojdzie;)) Nawet się wybiorę do p. Wandy obejrzeć sobie suki, jak znajdę wolną chwilę, pewnie po świętach. Być może nie jest tak źle jak nam to przedstawiono. Z tymże podkreślam, dopóki się moi teściowie nie wyniosą od nas, nie ma szans na kolejnego kota nawet. Mimo wszystko zalezy mi na dobrych relacjach z nimi. A 3 psy to zbyt wiele na ich możliwości (ludzie ze wsi z dziada pradziada...)
  20. Żeby było śmieszniej- ja tez lubie gotowac, nawet piec, ale w starciu z teściówką mi sie odechciewa ;) A Bartek je byle co, jednego razu zjadł psie ciasteczka wąbróbkowe i się spytał dlaczego psom takich nie piekę :evil_lol:
  21. podziękowania kierować w stronę Soemy(tak, tak, tej złej niedobrej baby, co to się tylko czepia:diabloti:), bo to w rozmowie z nią wyklarowała się taka opcja. ;)
  22. :multi::multi::multi: a myślałam, że tylko ja mam takie dylematy :cool3: Moja teściowa dostaje białej gorączki, jak rozważam nad tym czy obiad gotować czy zamówić pizzę :diabloti: Dodam, że jest zawodowo kucharką :roll: Mój TZ wyznaje, że je się by żyć, a nie żyje się by jeść, więc mamy na tym froncie rozejm.
  23. Ciotki, jak moi teściowie się wyniosą, to może uda mi się dać DT dla tej "trudniejszej" suni. Mam doświadczenie z takimi psami. Moje Burki też na pewno będą pomocne. Miejsce jest, czas też, tylko kasy nie ma:-( Więc jeżeli była by możliwość sfinansowania karmy i ewentualnie weta. To jakoś po nowym roku jedna dziewczyna mogła by liczyć na miejsce u mnie. Nie chcę wam robić złudnej nadziei, bo wszystko zależy w jakim tempie teściowie skończą budowę swojego domu. Termin jest na połowę stycznia, więc jeżeli nie znajdziecie do tego czasu nic innego, to wydaje mi się, że uda się coś tam wykombinować.
  24. [quote name='Mili_25']WOW :) To będziecie mieli SUPER święta. Ja bardzo lubię jak jest dużo ludzi. To będzie pierwsza Wigilia naszej Tośki. Już wiem, że o dużej żywej choince mogę zapomnieć... Moja panna by ją zjadła i były by problemy ;-) A po lecznicach w święta nie chcę jeździć... Więc będzie żywa, ale maleńka, taka na stół. Tośka podobnie jak Wasze psy dostanie od Gwiazdora smakołyki. A oprócz tego dostanie swoje pierwsze dyski do frisbee :) Mam nadzieję, że będzie zadowolona.[/QUOTE] Nasze futra zaakceptowały żywą choinkę w domu. Chociaż pierwsza, która trafiła do domu, została rozczłonkowana, zanim ją ubrałam ;) Teraz stawiamy choinkę na podwyższeniu, a psiaki mają serię zadań zobojętniających drzewko w domu :cool3:
  25. natalijo, nie dziw się ludziom, swoje z Niną przerobili i przykro jest patrzeć na kolejny watek, z tak samo rozgrywającą się historią. Ty sama odwalasz kawał dobrej roboty- ale sama jedna nie dasz rady. Potrzeba osoby, która regularnie będzie u suk, będzie im robić foty, dbać i pilnować. Słowem będzie zaangażowana. Kilkanaście razy pisano, o tym by suki rozdzielić. Jakoś nie chce mi sie wierzyc, że nie można tego załatwić u p. Wandy. Doprowadzenie dzieciaków, do takiego stanu, to jest regularne nic nierobienie przy nich, z nimi. One są zamknięte na człowieka, zachowują się jak całkiem dzikie psy. To nie jest wina samych psów, tylko braku socjalizacji i pracy. Boję się myśleć, co sie musiało z nimi dziać, moja suka wyciągnięta ze schronu gdzie spędziłą większośc swego życia, po 2 miesiącach miałą do mnie pełne zaufanie, po pól roku byłą psem nawróconym. A to był pies bity, głodzony, z łańcucha. Fibi, wyciągnięta z poznańskiego schronu, dzgnięta nożem, po miesiącu by w ogien poszłą za swoją opiekundą tymczasową. Teraz szczesliwa w nowym domu. To są psy z traumami! Dorosłe. To co trzeba zrobić, aby do takiego stanu doprowadzić szczeniaki?! ech...
×
×
  • Create New...