Jump to content
Dogomania

NatiiMar

Members
  • Posts

    1960
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by NatiiMar

  1. Przepadło,choc nie musiało. Była szansa pomocy suczce,ale jakoś temat zahamował. Nie wiem dlaczego. Nie wiem kto uniósł się ambicją. W każdym bądź razie, cóż, suka nie otrzymała pomocy na czas...
  2. Pietrucha,a nie za mało tam miejsca? Trzeba trochę tych psów statąd wyadoptować. Tylko kwestia które B. pzowoli zabrać...
  3. Temat chyba umarł...no cóż. Ja w środe odpadam,nie będe miała jednak samochodu. Ale tu i tak się niewiele rusza,więc to raczej nie problem...
  4. [quote name='emilia2280'] Tylko kto pojedzie suké wyciágnác w poniedzialek?[/quote] No własnie...ech...:shake:
  5. Ja szczerze wątpię,żeby znalazł się nowy dom dla niego...nie chcę pisać szarych scenariuszy,ale ludzie nie chcą starych,schorowanych psó. Wolę młode i ładne. Więc Szarik ma marne szanse... Niestety nie widzę innego wyjścia,musi wrócić do warunków jakie miał,w których raczej już nie wydobrzeje... Dobrze,że jego życie nieco się zmieniło,będzie mu teraz lżej...
  6. Kiedy suka będzie do odbioru? Jestem do dyspozycji w poniedziałek po 18 i środę po 16. Czekam na wieści.
  7. No to tylko pogratulować i życzyć dalszej cierpliwości w pracy:) Znam to uczucie,kiedy nagle orientujesz się,że pies zaczyna robić coś,nad czym pracowałac całe tygodnie:) Cos pięknego...
  8. Wiem,aina,doskonale to rozumiem... Kiedyś,zanim zaczęłam moją drogę szkoleniowca,rozmawiałam z właścicielami pewnego ONka. Oni byli na tamte czasy "oczytani" ,bazowali na Fiherowych metodach,potem przerzucili sie na pozytywne. Mówili,że na kolczatce pies owszem chodził ładnie. Ale przez dwa dni. Potem wyczaił,że to nie jest takie złe i ciągnął z pdwójną siłą. Potem był dławić...psu oczy wychodziły na wierzch,ale ciągnał nadal. Później był kantar,który był kompletną pomyłką,tak samo jak szelki antyciągnące... Nic nie pomagało. Aż pewnego pięknego dnia pies wyrwał się właścicielce,pobiegł na ulicę i wpadł po samochód dostawczy. Przezył,miał jedynie złamaną łapę. Od tamtej pory trzymał się swoich właścicieli i nawet bez smyczy nie miał specjalnie ochoty biegać... Przeżył szok i dostał traumy...Oczywiście dla państwa to był dowód na to,że owczarka trzeba w pewnym wieku "złamać"...potem zrozumieli,że to jednak nie ma sensu,a reakcja psa po wypadku była po prostu zwykłym lękiem. Tak więc jednego dnia rozwiązały się dwa problemy:pies przestał ciągnąć,a państwo zrozumieli psychikę swojego pupila...:) Ja w poniedziałek kończę zajęcia z Roką,owczarkiem o którym wczesniej pisałam. Jest na bardzo dobrym etapie,państwo zastanawiają się nad zawodami OB w przyszłym roku. Zdarza jej się ciągnąć na smyczy i z tym po prostu trzeba się pogodzić. Obiecali mi,że będa duzo pracowac,nawet miesiącami. Trzymam za nich kciuki:) Najgorsze i tak już za nimi... Także nie poddawajcie się:)
  9. Pani nadal twierdzi,że bez problemów sukę wyda. Więc teraz pozostaje tam wejść i po prostu zabrać psa bez problemów. Tak twierdzi...co jednak zrobi,to inna bajka... Emilia,jego nie trzeba nakręcać. Sam się nakręcił,jak mówi Pietrucha,ten typ tak ma;) No i działa skutecznie. Nie wiem co jej nagadał,ale zmiękła i psa odda bez problemów.
  10. Pani dziś w rozmowie z właścicielem przytuliska,stwierdziła,że nie robi żadnych utrudnień i psa odda. Nie wie też o żadnym papierku...codziennie mówi co innego i codziennie inaczej...twierzi,że nie ma problemu... Rozmawiał z kierowniczką. Została powiadomiona fundacja Animals,która już się zbiera do kontroli schroniska. Teraz odbiór suki powinien być łatwy. Bez papierów i problemów.
  11. [quote name='pietrucha204']a w przytulisku dwa kolejne psy... ech. :p[/quote] I będzie ich coraz więcej, bo B. zbiera wakacyjne żniwo porzuceń...Dlatego zanim zrobi się tak ciasno,że nie będzie można oddychać,a psy sie pozagryzają,dowieźmy tę suńke na miejsce i znajdźmy jej nowy dom...
  12. A na taką,że chce pokazac jaka to jest ważna i ile od niej zalezy. Kompleksy ma i niespełnione ambicje z czasów młodości. Widocznie była poniżana i teraz usiłuje podnieśc swoje ego. Takie jest psychologiczne wyjaśnienie działań tej szanownej pani, bo innego nie widzę prócz tego,że jest powaznie chora psychicznie. Nie wyjasniała do czego ten papier. Ma być i już...jak dziecko-nie zbiorę zabawek,bo nie...i koniec! :angryy: Eliza,może poproś o papier, w którym będzie informacja o oddaniu suki z urzędu do TOZu lub do osoby prywatnej. Możesz tutaj użyć mojego nazwiska lub kogokolwiek innego. Może wtedy jak zobaczą dokument,że urząd oddał psa, będziemy mogli zapłacić i zabrać sukę...No nie wiem,kombinuje na wszystkie strony
  13. Kaja,ja mam zwyczaj dokańczać zaczęte sprawy. Po trupach do celu. I drażni mnie odpuszczanie, słomiany zapał i łatwe dawanie za wygraną. Eliza,mi ta pani przez telefon powiedziała,że ma być papier z urzędu,ale on dotyczył płatności. Ma to być papierek potwierdzający fakt,że UM Jedrzejów płaci za pobyt suki w schronisku. Dlatego myślałam,że jesli my zapłacimy,to nie będzie problemu. Podejrzewam,że to kwestia dogadania się...
  14. Od dwóch dni nikt tu nie zagląda...koniec sprawy czy jak? Czy ktoś już załatwia ten papierek?
  15. No wiem o czym mowa:) Moja obecna uczennica jest mądra,że ho ho. Wspaniale wykonuje wszelkie komendy,pięknie sie skupia na przewodniku, robi cudowne obroty, czołga się,wstydzi,siada,kładzie,aportuje...ale na smyczy uczy się chodzić od kwietnia...Teraz już jest nienajgorzej,ale początkowo,żeby dojść na lekcje kantar musiał być obowiązkowo. Teraz dają sobie z nią rade,ale i tak bywa,że pociągnie dośc mocno. Jest pojętna,ale akurat chodzenie przy nodze na ulicy jej nie odpowiada, bo na placu treningowym pieknie chodzi przy nodze,robi świetne zmiany kierunków i wpatruje się w przewodnika. Na niektóe psy jest tylko jedna metoda-cierpiwość,cierpliwośc,cierpliwość... Pozdrawiam:)
  16. Ale podobnie wygląda;) Oj bywało się,bywało... Że też na siebie nie wpadłyśmy,no...:) Pozdrawiam.
  17. Dokładnie. A nawet jak już się cieszy,to nigdy nie wiesz czy szczerze. A pies to przynajmniej nie udaje...chyba:razz: Znów dziś słyszałam zza płotu "Ares,aport!...aport,Ares....AAAressss,aaaapooort! Ares,zostaw tego buta!!! AAAAAREEEES!!!...no,mam cię wreszcie,chodź..." Fajnie się tego słucha:)
  18. Witam:) Daria,znajomo mi wygląda to siedle,ale nie jestem pewna czy dobrze myśle... WP? Pozdrawiam z niedaleka:)
  19. Daria,znam ten problem:) Kiedyś trafił mi się mieszaniec owczarka niemieckiego,który kompletnie olewał wszystko. A jeszcze właścicielom nie mogłam za chiny ludowe przetłumaczyć,żeby go nie karmili przed szkoleniem.... W końcu wyczaiłam,że najlepsza nagrodą dla niego jest otoczenie. No i duuużo pracy musiałam włozyć w to,żeby zrozumiał,że pójdzie sobie powąchac krzaczek dopiero po kilku ćwiczeniach. Kliker był dla niego głupotą;) Są różne psy,każdy ma inny charakter i inny sposób motywacji. Nieraz potrzeba długich tygodni,żeby zrozumieć psa. Na szczęście teraz mam dwóch uczniów,którzy dla jedzenia i piłeczki zrobią wszystko:) Ale trudne przypadki traktuję jak wyzwanie i staram się nie poddawać. Tak więc Daria,nie daj się! Powodzenia:) P.S. Może kiedyś wpadniesz do Kędzierzyna z Kiro? Blisko masz;) Pozdrawiam.
  20. Justysiek,nie obieraj tego do siebie. Wszyscy jesteśmy wściekli na schron,nie na wolontariuszy,którzy próbją na wszelkie sposoby pomóc. Co do rzekomej awantury, ta pani była bardzo nieprzyjemna. Ja rozmawiałam z nią spokojnie,przedstawiłam się jak trzeba i poprosiłam grzecznie o informacje. Pani natychmiast przybrała wojenny ton i wręcz na mnie niemal krzyczała. Widocznie czegoś się boi i ma coś do ukrycia. Nie mam w zwyczaju kłócić się z ludźmi,zwłaszcza przez telefon,bo to po prostu głupie. Pani była bardzo nieprzyjemna i szorstka,a potem rzuciła słuchawką,więc no cóż...powaznie takiej osoby traktowac niemożna. I tak jak Ata,zastanawiam się po co pismo skoro kwarantanna mięła. Psa może adoptować sobie kto chce,bez pisemek i innych spraw. Ja się już nie wtrącam,za dużo zamieszania jak dla mnie. Mam na głowie mnóstwo innych psów. Jak coś ustalicie,dajcie znać. Niech ktoś przywiezie do mnie sukę po wczesniejszym telefonie. P.S. dziś,jutro i w weekend mnie nie ma. Pozdrawiam.
  21. SzczepoN tez czeka na potwierdzenie... wszyscy mamy związane ręce... Załatwiamy to przez urząd czy osobiście? Czy w ogóle odpuszczamy?
  22. Nie ważne kto co powiedział i kto co widział. Ważne,że suka jest i czeka. Trzeba działac błyskawicznie...
  23. Najlepiej powołać się na ten mój telefon. Nie wiem kto będzie szedł,ale Jystysiek jesli Ty,to powiedz że jestes wolontariuszką i że ja cię przysłałam. Powiedz,że dzwoniła Natalia i pytała o sukę,że masz pieniądze i ją zabierasz. Jakby się pytali o urząd miasta,to powiedz,że my psa przejeliśmy. Jakby chcieli jakieś dokumenty,to powiedz że nie sa potrzebne,bo tak ci w urzędzie powiedzieli. W razie problemów dwoń do mnie,ja z ta babą pogadam.
  24. Telefon mi pada i oszczędzam baterię na ewentualny telefon do szczepoNa,który miał przywieźć sukę do mnie.... Ja nie wiem co się dzieje,ale nikt się nie odzywa...suka czeka,szczepoN czeka,ja czekam....w schronie też czekają. MUSIMY Ją DZISIAJ ZABRAć!
  25. Emilia,żałuję,że dopiero teraz zadzwoniłam. Mogłam wczesniej to załatwić...Na słowa "Towarzystwo opieki nad zwierzętami" babka zamilkła... Boja się, czy jak... Ale SUCZKA NA NAS CZEKA...Mogę zadzwonić jeszcze raz i powiedzieć,że zaraz ktoś przyjedzie i ureguluje płatności... Ale nich ktoś juz po nią jedzie....
×
×
  • Create New...